<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Careerbreak</title>
	<atom:link href="http://careerbreak.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://careerbreak.pl</link>
	<description>O podróżach, radości z życia i emigracji na koniec świata</description>
	<lastBuildDate>Fri, 27 Jan 2012 10:54:12 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>Urodziny Australii</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2012/01/26/urodziny-australii/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2012/01/26/urodziny-australii/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 10:35:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Australia - Tradycje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5184</guid>
		<description><![CDATA[Najwyższa pora żeby zabrać się za wykreślanie pozycji z naszej sydnejskiej bucket list. Dzisiaj padło na Australia Day, czyli święto będące trochę jakby urodzinami Australii. 26 stycznia 1788 do Sydney przybyła tzw. Pierwsza Flota. W jej skład wchodziło kilka statków, które do wybrzeży Australii przywiozły nieco ponad 1000 osób &#8211; europejskich osadników &#8211; które jako pierwsze miały zasiedlić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Najwyższa pora żeby zabrać się za wykreślanie pozycji z naszej <a href="http://careerbreak.pl/2011/12/28/nasza-sydnejska-bucket-list-czyli-plan-dzialania-na-2012/">sydnejskiej <em>bucket list</em></a>. Dzisiaj padło na <em>Australia Da</em>y, czyli święto będące trochę jakby urodzinami Australii.</p>
<p style="text-align: justify;">26 stycznia 1788 do Sydney przybyła tzw. Pierwsza Flota. W jej skład wchodziło kilka statków, które do wybrzeży Australii przywiozły nieco ponad 1000 osób &#8211; europejskich osadników &#8211; które jako pierwsze miały zasiedlić nową brytyjską kolonię o nazwie Nowa Południowa Walia. Dwadzieścia lat później po raz pierwszy zorganizowano obchody dnia 26 stycznia. I tak już zostało do dziś.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Dzień Australii t</em>o święto bardzo radosne, a różni ludzie celebrują je w różny sposób. Sporo ludzi wychodzi do miasta, więc wszędzie na ulicach powiewa australijska flaga, widać ją na koszulkach i czapkach, ale też na butach, spodenkach, torbach i plecakach. Inni organizują <em>barbecue</em> ze znajomymi. Jeszcze inni spędzają ten dzień w pubie popijając australijskie piwo. Są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie tego dnia bez krykieta (dziś Australia walczyła z Indiami). Bez względu jednak na to w jaki sposób kto celebruje, wszyscy tego dnia dumnie wypinają pierś.</p>
<p style="text-align: justify;">Niestety przez pół dnia padał dziś deszcz, więc nie udało nam się zobaczyć fantastycznej aborygeńskiej ceremonii <a href="http://careerbreak.pl/2011/01/26/woggan-ma-gule/">Woggan-Ma-Gul</a>e (jak ktoś nie widział zdjęć z zeszłego roku to <a href="http://careerbreak.pl/2011/01/26/woggan-ma-gule/">zapraszam</a>). Jednak po południu na kilka godzin wyszło słońce i udało się zrobić kilka fotek.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystkim Rodakom w Australii życzymy <em>Happy Australia Day</em>!</p>
<p><img src="http://farm8.staticflickr.com/7003/6764824225_e594860e9c_z.jpg" alt="" width="613" height="415" /><br />
<img src="http://farm8.staticflickr.com/7033/6764823173_71731eca5b_b.jpg" alt="" width="613" height="920" /><br />
<img src="http://farm8.staticflickr.com/7027/6764824005_7eba87e676_z.jpg" alt="" width="613" height="415" /><br />
<img src="http://farm8.staticflickr.com/7164/6764823585_60fe20b0e5_z.jpg" alt="" width="613" height="415" /><br />
<img src="http://farm8.staticflickr.com/7027/6764823823_bb13cb89fa_z.jpg" alt="" width="613" height="415" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2012/01/26/urodziny-australii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kicający stwór rodem z Australii</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2012/01/24/kicajacy-stwor-rodem-z-australii/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2012/01/24/kicajacy-stwor-rodem-z-australii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jan 2012 04:00:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Australia - Podróże i Przyroda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5138</guid>
		<description><![CDATA[Według legendy, nazwa kangaroo powstała przez przypadek i przez nieporozumienie. W 1770 roku, James Cook przechadzał się po okolicach obecnego Cooktown, kiedy zauważył przedziwne stworzenie, którego nigdy wcześniej nie widział. Zapytał więc napotkanego Aborygena co to za zwierze. Ten miał odpowiedzieć &#8216;kangaroo&#8216;, co w języku Guugu Yimithirr miało oznaczać &#8216;nie rozumiem&#8217;. Cook wziął więc &#8216;kangaroo&#8217; za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://farm8.staticflickr.com/7002/6580730541_441ffdef5f_b.jpg" alt="" width="620" height="960" /></p>
<p style="text-align: justify;">Według legendy, nazwa <em>kangaroo</em> powstała przez przypadek i przez nieporozumienie. W 1770 roku, James Cook przechadzał się po okolicach obecnego Cooktown, kiedy zauważył przedziwne stworzenie, którego nigdy wcześniej nie widział. Zapytał więc napotkanego Aborygena co to za zwierze. Ten miał odpowiedzieć &#8216;<em>kangaroo</em>&#8216;, co w języku Guugu Yimithirr miało oznaczać &#8216;<em>nie rozumiem&#8217;</em>. Cook wziął więc &#8216;kangaroo&#8217; za nazwę owego stworzenia, i tak już zostało.</p>
<p style="text-align: justify;">Tyle na temat legendy. Jakie są jednak fakty dotyczące kangurów?</p>
<p style="text-align: justify;">Kangur zaliczany jest do rodziny torbaczy i występuje w czterech odmianach &#8211; kangur czerwony, czyli ten najbardziej rozpoznawalny na świecie, oraz trzy gatunki kangurów szarych, które dominują populację tych stworzeń i są najczęściej spotykane. Dorosły osobnik może osiągąć wzrost do 2m i wagę do 90kg. Jednak przeciętny samiec z gatunku szarego nie urośnie więcej niż do 50kg. To jednak nadal wielki kawał zwierzeka!</p>
<p style="text-align: justify;">Przez długie lata po odkryciu Australii, Europejczycy byli przekonani, że kangur to zwierze fikcyjne, wymyślone przez odkrywców. Po prostu nikt nie był w stanie uwierzyć w istnienie stworzenia, które ma głowę podobną do jelenia czy sarny, stoi na dwóch nogach, skacze jak żaba, a swoje potomstwo nosi w torbie na brzuchu. Ponoć, kiedy do Europy dotarł pierwszy wypchany kangur, wywołało to nielada sensację.</p>
<p><img src="http://farm6.staticflickr.com/5005/5315015836_1369e1b312_z.jpg" alt="" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Szacuje się, że populacja tych przedziwnych stworzeń wynosi jakieś 25mln*. Na każdego australijczyka przypada więc nieco ponad jeden kangur. To oznacza, że spotkanie go jest bardzo łatwe. Wystarczy wyjechać trochę poza miasto, najlepiej do jakiegoś parku narodowego, w którym są duże, otwarte przestrzenie, a natknięcie się na kangura jest praktycznie gwarantowane.</p>
<p><img src="http://farm6.staticflickr.com/5123/5314415611_f6b4ce61f0_z.jpg" alt="" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Kicający kangur może osiągnąć prędkość powyżej 50km/h, i to właśnie dlatego australijskie drogi pełne są znaków przed nimi ostrzegających. No bo wyobraźcie sobie zderzenie z pędzącym 50km/h stworem ważącym 50km. Po takim zdarzeniu kangur prawie na pewno będzie martwy, a samochód w najlepszym wypadku trzeba będzie wyklepać.</p>
<p style="text-align: justify;">Kangur to oczywiście także symbol Australii. Znalazł swoje miejsce w godle, na monetach, a narodowe linie lotnicze Qantas mają go jako swoje logo. To jednak nie przeszkadza Australijczykom w konsumowaniu symbolu narodowego. Co prawda mięso kangurze nie jest tak powszechnie spożywane jak drób czy wołowina, to jednak bez problemu można je dostać w każdym supermarkecie. Uważane jest za najzdrowsze mięso po słońcem, bo zawiera raptem 2% tłuszczu. Mięso to ma jednak dosyć specyficzny, słodkawy smak, który nie każdemu (np. mnie) się spodoba.</p>
<p><img class="size-full wp-image-5140 alignnone" src="http://careerbreak.pl/wp-content/uploads/2012/01/photo1.jpg" alt="" width="620" height="465" /></p>
<p style="text-align: justify;">Poza kangurami w Australii występuje jeszcze kilka innych odmian torbaczy, między innymi <em>wallaby</em>, często z racji podobieństwa mylony z kangurem. <em>Wallaby</em> łatwo jednak odróżnić, bo to straszne maleństwo w porównaniu z kangurem.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>*Źródło <a href="http://www.kangaroo-industry.asn.au/morinfo/BACKGR1.HTM">http://www.kangaroo-industry.asn.au/morinfo/BACKGR1.HTM</a></em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Dzisiejszemu wpisowi  patronuje firma Chevrolet Polska, mającą w swojej ofercie <a href="http://www.chevrolet.pl/samochody/male-samochody-miejskie/   " target="_blank">małe samochody</a> oraz <a href="http://www.chevrolet.pl/samochody/samochody-rodzinne/" target="_blank">samochody rodzinne</a>. </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2012/01/24/kicajacy-stwor-rodem-z-australii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzięki za głosy! Jesteście super :)</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2012/01/20/dzieki-za-glosy-jestescie-super/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2012/01/20/dzieki-za-glosy-jestescie-super/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 00:23:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5129</guid>
		<description><![CDATA[Głosowanie w konkursie Blog Roku zakończyło się wczoraj w południe. Niestety mój blog nie załapał się na pierwszą dziesiątkę. Konkurencja była spora, więc 14-ta pozycja, na której znalazł się blog, jest i tak dobrym wynikiem. Chciałam podziękować za wspracie każdemu, kto wysłał sms z głosem na mój blog.  Nie udało się przejść do finału, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignnone" style="width: 630px"><a href="http://www.flickr.com/photos/spierisf/6711727919/"><img class=" " src="http://farm8.staticflickr.com/7015/6711727919_3514c5b4fb_z.jpg" alt="" width="620" height="400" /></a><p class="wp-caption-text">Zdjęcie: spieri_sf</p></div>
<p style="text-align: justify;">Głosowanie w konkursie Blog Roku zakończyło się wczoraj w południe. Niestety mój blog nie załapał się na pierwszą dziesiątkę. Konkurencja była spora, więc 14-ta pozycja, na której znalazł się blog, jest i tak dobrym wynikiem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Chciałam podziękować za wspracie każdemu, kto wysłał sms z głosem na mój blog. </strong> Nie udało się przejść do finału, ale te 1,23zł, które kosztował sms nie poszło na marne, bo pieniądze trafią do rąk potrzebujących.</p>
<p style="text-align: justify;">Przez weekend przeprowadzę losowanie wśród osób, które tu na blogu czy też na facebooku albo emailowo zadeklarowały, że głosowały. Dziesięć z nich dostanie ode mnie pocztówkę. Skonktaktuję się z nimi emailowo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2012/01/20/dzieki-za-glosy-jestescie-super/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przygoda życia na wyciągnięcie ręki!</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2012/01/16/przygoda-zycia-na-wyciagniecie-reki/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2012/01/16/przygoda-zycia-na-wyciagniecie-reki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 03:00:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5101</guid>
		<description><![CDATA[Co byś powiedział(a) na możliwość zamieszkania na rok w Indiach? Albo w Meksyku? A może w Nigerii, Tajlandii, Kanadzie, Peru czy Indonezji? Brzmi ekscytująco, prawda? Jeśli jesteś studentem albo skończyłeś studia w ostatnich dwóch latach to taka możliwość jest na wyciągnięcie ręki! Ale od początku. W lutym 2003 roku porzuciłam moją pierwszą prawdziwą pracę (w urzędzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignnone" style="width: 630px"><a title="And The Whirl Keeps Turning by mrjorgen, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/mrjorgen/347967996/"><img title="And The Whirl Keeps Turning" src="http://farm1.staticflickr.com/162/347967996_dd047144b5_z.jpg" alt="And The Whirl Keeps Turning" width="620" height="420" /></a><p class="wp-caption-text">Zdjęcie: mrjorgen</p></div>
<p style="text-align: justify;"><strong><em><br />
</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Co byś powiedział(a) na możliwość zamieszkania na rok w Indiach? Albo w Meksyku? A może w Nigerii, Tajlandii, Kanadzie, Peru czy Indonezji? Brzmi ekscytująco, prawda? Jeśli jesteś studentem albo skończyłeś studia w ostatnich dwóch latach to taka możliwość jest na wyciągnięcie ręki!</p>
<p style="text-align: justify;">Ale od początku.</p>
<p style="text-align: justify;">W lutym 2003 roku porzuciłam moją pierwszą prawdziwą pracę (w urzędzie miasta mojego rodzinnego Rybnika), spakowałam walizkę i ruszyłam do Malezji. Miałam tam spędzić 10 miesięcy pracując  dla lokalnej firmy w miasteczku Perai w stanie Penang. Praca była jak najbardziej legalna, dostawałam za nią wynagrodzenie,  doświadczenie życia w odmiennej kulturze okazało się być bezcenne, a czas spędzony w Azji rozbudził we mnie miłość do podróży. Te 10 miesięcy w Malezji całkowicie odmieniły moje życie. Bez nich prawdopodobnie nigdy nie byłoby naszej 18-miesięcznej podróży po świecie, nie byłoby Australii, nie byłoby zamiłowania do fotografii.</p>
<p style="text-align: justify;">Zastanawiasz się pewnie jak udało mi się dostać pracę w Malezji. Udało mi się dzięki organizacji AIESEC.</p>
<p style="text-align: justify;">AIESEC (<em>Association Internationale des Étudiants en Sciences Économiques et Commerciales</em>) to międzynarodowa organizacja studencka z biurami w większości krajów świata. AIESEC ma w swojej ofercie program praktyk międzynarodowych i co najważniejsze, nie trzeba być członkiem organizacji, aby w tym programie uczestniczyć.</p>
<p style="text-align: justify;">Pomysł jest prosty. Lokalne oddziały AIESEC szukają w swoich miastach firm, które chciałyby zatrudnić w ramach praktyki studentów i absolwentów z zagranicy. Informacje o tych firmach umieszczane są w bazie danych i udostępniane są studentom i absolwentom na całym świecie, którzy zostali zakwalifikowani do programu. Gdy student/absolwent znajduje praktykę, która go interesuje, firma otrzymuje jego CV i podejmuje decyzję. Jeśli obie strony się sobie spodobają student dostaje ofertę. Potem zostaje tylko się spakować i jechać!</p>
<p style="text-align: justify;">Praktyki odbywają się w trzech głównych dziedzinach &#8211; biznes (dla studentów i absolwentów ekonomii, zarządzania, stosunków międzynarodowych, reklamy i PR, ekonometrii i innych nauk ekonomiczno-socjologicznych), edukacja (dla studentów co najmniej trzeciego roku studiów i absolwentów filologii angielskiej oraz dla osób mówiących płynnie w języku angielskim) oraz technika (dla studentów i absolwentów głównie informatyki, elektrotechniki, mechaniki, budownictwa).</p>
<p style="text-align: justify;">Żeby zostać zaakceptowanym do programu należy przejść proces kwalifikacyjny, na który składa się aplikacja, rozmowa z członkiem AIESEC, testów językowych. Z testów zwalniają Cię certyfikaty językowe.  Prawda, że proste?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlaczego warto jechać na taką praktykę?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">1. To niesamowita okazja, żeby pomieszkać w miejscu, do którego nie łatwo ot tak sobie wyjechać do pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">2. Praktyka daje okazję na poznanie nowej kultury, co poszerza horyzonty i otwiera oczy na wiele spraw.</p>
<p style="text-align: justify;">3. Na praktyce można poznać wiele fajnych osób, zarówno lokalsów jak i praktykantów z różnych części świata.</p>
<p style="text-align: justify;">4. Można zobaczyć trochę świata. Podczas swojej praktyki w Malezji odwiedziłam nie tylko wiele miejsc w tym kraju, ale także Singapur, Tajlandię i Kambodżę.</p>
<p style="text-align: justify;">5. I najważniejsze &#8211; taka praktyka to przygoda życia!</p>
<p style="text-align: justify;">Informacje o najbliższym biurze AIESEC znajdziesz <a href="http://www.aiesec.org/cms/aiesec/AI/Central%20and%20Eastern%20Europe/POLAND/kontakt/" target="_blank">TUTAJ</a>, a więcej informacji o programie praktyk <a href="http://www.aiesec.net/cms/aiesec/AI/Central%20and%20Eastern%20Europe/POLAND/studenci/praktyki_zagraniczne/" target="_blank">TUTAJ</a> oraz <a href="http://www.aiesec.net/cms/aiesec/AI/Central%20and%20Eastern%20Europe/POLAND/studenci/FAQ/" target="_blank">TUTAJ</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Polecam spróbować, bo warto!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2012/01/16/przygoda-zycia-na-wyciagniecie-reki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Canberra, czyli miejsce, do którego nikt nie chce jeździć</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2012/01/10/canberra-czyli-miejsce-do-ktorego-nikt-nie-chce-jezdzic/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2012/01/10/canberra-czyli-miejsce-do-ktorego-nikt-nie-chce-jezdzic/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2012 05:00:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Australia - Podróże i Przyroda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5024</guid>
		<description><![CDATA[W Australii spora część nazwy miejscowości wywodzi się z języków aborygeńskich. I usłyszałam kiedyś w radio jak spiker nabijał się z australijskiej stolicy mówiąc, że Canberra znaczy w języku aborygeńskim &#8222;miejsce, do którego nikt nie chce jeździć&#8221;. I trudno się z nim nie zgodzić. Bo Canberra jest po prostu nudna i nijaka. Nie będę wypowiadać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W Australii spora część nazwy miejscowości wywodzi się z języków aborygeńskich. I usłyszałam kiedyś w radio jak spiker nabijał się z australijskiej stolicy mówiąc, że Canberra znaczy w języku aborygeńskim &#8222;miejsce, do którego nikt nie chce jeździć&#8221;. I trudno się z nim nie zgodzić. Bo Canberra jest po prostu nudna i nijaka.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie będę wypowiadać się na temat jakości życia w Canberze, bo nie mam na ten temat zielonego pojęcią, ale jeśli miałabym ocenić australijską stolicę z punktu widzenia atrakcyjności turystycznej, to Canberra wypadłaby blado. Długo myślałam na tym, która z odwiedzonych przeze mnie stolic jest mniej ekscytująca niż Canberra, ale niestety takiej nie znalazłam. Turystycznie patrząc, Canberra jest po prostu nudna jak flaki z olejem.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak na prawdę Canberra po aborygeńsku znaczy &#8222;miejsce spotkań&#8221;. Budowę miasta rozpoczęto w 1913 roku na podstawie projektu pewnego amerykańskiego architekta, który miał chyba ogromne zamiłowanie do cyrkla i linijki, bo patrząc na mapę stolicy ma się wrażenie, że głównie ich używał projektując miasto.</p>
<p style="text-align: justify;">Miasto rozciąga się na całkiem sporym obszarze i poza centrum składa się głównie z szerokich, świetnej jakości dróg wiodących przez pustkowia, po których od czasu do czasu przejeżdża samochód. Przy niecałych 350tys mieszkańców ma się wrażenie, że te szerokie drogi powstały trochę na wyrost. Nie raz przy drodze trafia się kicający kangur. Kangur w stolicy 20-milinowego kraju! :)</p>
<p style="text-align: justify;">Główną atrakcją Canberry jest nowy (oddany do użytku w 1988 roku) budynek parlamentu federalnego. Architektonicznie jest on w moim odczuciu średnio udany, ale takie wrażenie są oczywiście kwestią gustu. Tak czy siak, na pewno nie jest on wystarczająco interesujący, żeby do Canberry przyjeżdżać, szczególnie jeśli jest się w Australii na kilkutygodniowych wakacjach. Australia ma do zaoferowania całą masę fajnych miejsc, a Canberra do nich nie należy.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Stary i nowy budynek parlemantu, Canberra, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7008/6593015269_6e515c76cb_z.jpg" alt="Stary i nowy budynek parlemantu, Canberra, Australia" width="620" height="605" /></p>
<p style="text-align: justify;">Od 1972 przed budynkiem starego parlamentu stoi namiot. Ten namiot funkcjonuje pod nazwą <em>Aboriginan Tent Embassy</em> (Aborygeńska Ambasada w Namiocie). Nie jest oczywiście oficjalna ambasada, a raczej próba przypomnienia rządowi, że Aborygenom należą się takie same prawa jak reszcie Australijczyków. Jeśli ktoś wybierający się do Australii myśli, że być może to miejsce robi z Canberry kierunek warty fatygi to informuję, że tak nie jest. To na pewno interesująca ciekawostka, ale lepiej posiedzieć kilka dni dłużej na Wielkiej Rafie Koralowej czy na Outbacku.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Aboriginal Tent Embassy, Canberra, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7147/6593014901_49ae58b2dd_z.jpg" alt="Aboriginal Tent Embassy, Canberra, Australia" width="620" height="450" /></p>
<p style="text-align: justify;">Żeby nie było, że w Canberze nie ma dla turystów ani jednej ciekawej rzeczy, informuję, że są dwa takie miejsca &#8211; <em>National Museum of Australia</em> oraz <em>War Memorial</em>. <em>National Museum of Australia</em> to bardzo fajnie zrobione muzeum narodowe, pełne ciekawie przedstawionych eksponatów, a <em>War Memorial</em> to coś a la muzeum wojska. Jest bardzo interesujące, świetnie zrobione i dla wielu Australijczyków wzruszające. Ale czy warto tylko dla tych dwóch miejsc uderzać do Canberry w czasie wakacji w Australii? Moim zdaniem nie warto.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="National Museum of Australia, Canberra, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7146/6593015655_482b879998_z.jpg" alt="National Museum of Australia, Canberra, Australia" width="620" height="480" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img title="War Memorial, Canberra, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7022/6593016049_a266b18bf2_b.jpg" alt="War Memorial, Canberra, Australia" width="620" height="725" /></p>
<p style="text-align: justify;">Skoro ta Canberra taka nudna to pewnie zastanawiacie się po co tam pojechaliśmy. To była nasza trzecia wizyta w stolicy, dwie poprzednie były u znajomych. Tym razem pojechaliśmy tam głównie dlatego, żeby z <a href="http://careerbreak.pl/2012/01/04/tak-blisko-a-tak-pieknie/">Pebbly Beach</a> nie musieć wracać do Sydney tą samą drogą. Przy okazji odwiedziliśmy dwa wyżej wspomniane muzea i odfajkowaliśmy budynek parlamentu. Ale przy tym wszystkim ani raz nie poczuliśmy nawet minimalnej ekscytacji jaka zawsze towarzyszy nam podczas wizyt w prawdziwie pięknych czy kulturowo fascynujących miejscach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2012/01/10/canberra-czyli-miejsce-do-ktorego-nikt-nie-chce-jezdzic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tak blisko, a tak pięknie!</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2012/01/04/tak-blisko-a-tak-pieknie/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2012/01/04/tak-blisko-a-tak-pieknie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 10:42:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Australia - Podróże i Przyroda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5048</guid>
		<description><![CDATA[Plan był wielki, bo mieliśmy pojechać samochodem aż do Adelaidy (prawie 1400km) i przez pełen tydzień zwiedzić część Australii Południowej. Plan spalił jednak na panewce, bo okazło się, że Przemek musi pojawić się w pracy na 1,5 dnia pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem. Zostaliśmy więc tylko z czterama wolnymi dniami po każdej stronie tej niespodziewanej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Plan był wielki, bo mieliśmy pojechać samochodem aż do Adelaidy (prawie 1400km) i przez pełen tydzień zwiedzić część Australii Południowej. Plan spalił jednak na panewce, bo okazło się, że Przemek musi pojawić się w pracy na 1,5 dnia pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem. Zostaliśmy więc tylko z czterama wolnymi dniami po każdej stronie tej niespodziewanej i mało ekscytującej konieczności pójścia do pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie mieliśmy jednak zamiaru w związku z tą niedogodnością rezygnować z wypadu. Oczywiście o wyjeździe do Adelaidy z wiadomych powodów trzeba było zapomnieć, więc postanowiliśmy poszukać czegoś bliżej domu.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwszym, szybkim rzucie okiem na mapę wydawało nam się, że byliśmy już we wszystkich ciekawych miejscach, które da się odwiedzić mając do dyspozycji jedynie 4 dni. Postanowiliśmy jednak spróbować &#8222;odkryć&#8221; jakieś fajne miejscówki, wybierając kolejne destynacje na  na chybił-trafił. Część miejsc, w które dotarliśmy odwiedziliśmy już wcześniej. Jednak dopiero tym razem tak na prawdę dostrzegliśmy ich urok.</p>
<p style="text-align: justify;">Na pierwszą część naszego przeciętego przez Przemka pracę na pół urlopu pojechaliśmy na południe od Sydney. Najpierw zahaczyliśmy o wodospad Fitzroy.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Fitzroy Fall, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7005/6580727561_3c2528dee8_z.jpg" alt="Fitzroy Fall, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Później umoczyliśmy nogi w wodzie przy Dolphin Point.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Dolphin Point, South Coast of NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7168/6580727849_ca694bcec3_z.jpg" alt="Dolphin Point, South Coast of NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Dalej była pięka i dzika plaża Pebbly.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Pebbly Beach, Murramarang National Park, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7156/6583887981_dcf0fd66a6_z.jpg" alt="Pebbly Beach, Murramarang National Park, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Plaża leży na terenie Parku Narodowego Murramarang, a droga do niej wiedze przez gęsty las.</p>
<p><img title="Road through Murramarang National Park, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7150/6580735399_8b54067940_b.jpg" alt="Road through Murramarang National Park, NSW, Australia" width="620" height="945" /></p>
<p style="text-align: justify;">Plaża ta jest niezwykle lubiania przez lokalne kangury, które okupują ją w sporych grupach. Że są to stworzenia tak niezwykle ciekawe, to napiszę o nich za jakiś czas osobny wpis.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Kangaroo on Pebbly Beach, Murramarang National Park, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7169/6580730001_220394cfd3_z.jpg" alt="Kangaroo on Pebbly Beach, Murramarang National Park, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Zaraz po plaży Pebbly odwiedziliśmy pobliską plażę Maloney, gdzie Przemek relaksował się łowiąc ryby.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Fishing at Maloneys Beach, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7019/6580735633_bd87efa56a_z.jpg" alt="Fishing at Maloneys Beach, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Do Sydney postanowiliśmy wrócić przez Canberrę zaliczając tam dwa świetne muzea. O Canberze również będzie w najbliższej przyszłości osobny wpis.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Parliament building, Canberra, ACT, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7145/6586212677_17d885a223_z.jpg" alt="Parliament building, Canberra, ACT, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Po Canberze trzeba było już wracać do domu. To nie był jednak koniec wakacji. Bo gdy tylko Przemek uwinął się z pracą, znowu wybyliśmy z Sydney, tym razem w kierunku północnym.</p>
<p style="text-align: justify;">Odwiedziliśmy oszałamiającą plażę Stockton, która ciągnie się przez 35km i leży na skraju najdłuższej, ruchomej wydmy na półkuli południowej. Jest już postanowione, że wrócimy tam w najbliższym czasie na weekend (to tylko 4h jazdy od Sydney). Tym razem samochodem z napędem na cztery koła. To dlatego, że po plaży i wydmach można jeździć :) Jak ktoś nie lubi samochodów to są do wyboru także przejeżdżki na wielbłądach :)</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Stockton Beach, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7029/6619226291_0245102f0c_z.jpg" alt="Stockton Beach, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Niedaleko plaży Stockton jest popularna wśród lokalsów zatoka Port Stephens. Jak zwykle w okresie wakacyjnym była kompletnie zawalona ludźmi. Port Stephens pełne jest plaż podobnych do takiej jak tak:</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Port Stephens, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7014/6619227653_d3647eb2c0_z.jpg" alt="Port Stephens, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">To właśnie w Port Stephens pierwszy raz w życiu spotkaliśmy żyjącego na dziko misia koala. Wcześniej mieliśmy okazję z nim obcować tylko w zoo.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Port Stephens, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7166/6619227285_c359e167f4_z.jpg" alt="Port Stephens, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Z Port Stephens ruszyliśmy do sąsiedniego Parku Narodowego Myall Lakes, gdzie spacerowaliśmy po wydmach&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Myall Lakes National Park, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7171/6619228747_9b2b745264_z.jpg" alt="Myall Lakes National Park, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">&#8230;. i po dzikiej plaży.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Myall Lakes National Park, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7015/6619228153_9c68447e0b_z.jpg" alt="Myall Lakes National Park, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Sylwestra spędziliśmy w północnym krańcu tego przepięknego parku narodowego, w miejscu znanym jako Seal Rock. O północy podziwialiśmy gwiazy na lokalnej, nieopisanie pięknej plaży, a w Nowy Rok eksporowaliśmy tą samą plażę w świetle dziennym.</p>
<table>
<tbody>
<tr>
<td><img title="Seal Rock, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7167/6619230219_179f01b956.jpg" alt="Seal Rock, NSW, Australia" width="305" height="450" /></td>
<td><img title="Seal Rock, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7031/6619230599_7878bf1f90.jpg" alt="Seal Rock, NSW, Australia" width="305" height="450" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p style="text-align: justify;"><img title="Seal Rock, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7013/6619231031_7094e6d105_z.jpg" alt="Seal Rock, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec odwiedziliśmy malutkie miasteczko Harrington, gdzie stałymi rezydentami są pelikany.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Harrington, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7161/6619228335_2d1f826bed_z.jpg" alt="Harrington, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Przez cały ten czas za dom służył nam nasz namiot.</p>
<p style="text-align: justify;"><img title="Camping in Murramarang National Park, NSW, Australia" src="http://farm8.staticflickr.com/7007/6580734043_a21d0c765f_z.jpg" alt="Camping in Murramarang National Park, NSW, Australia" width="620" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Z tych dwóch, krótkich wypadów wyciągnęliśmy ważny wniosek &#8211; <strong>nie zawsze trzeba jechać daleko, do egzotycznych krajów, żeby było pięknie i interesująco.</strong> <strong>Cudowne miejsca są na wyciągnięcie ręki,</strong> i to dotyczy tam samo Australii jak i Polski czy każdego innego kraju. Często pomija się najbliższe sąsiedztwo, bo wydaje nam się ono nieinteresujące. Przy odrobienie wysiłku można jednak znaleźć prawdziwe perełki. Co myślę, że udowodniliśm sobie w czasie tych wakacji.</p>
<p><iframe src="http://maps.google.com.au/maps/ms?msa=0&#038;msid=207719548833215350055.0004b5b148076c01f949b&#038;hl=en&#038;ie=UTF8&#038;t=m&#038;vpsrc=6&#038;ll=-33.541395,150.457764&#038;spn=4.577797,6.800537&#038;z=7&#038;output=embed" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" width="620" height="500"></iframe><br />
<small>View <a style="color: #0000ff; text-align: left;" href="http://maps.google.com.au/maps/ms?msa=0&#038;msid=207719548833215350055.0004b5b148076c01f949b&#038;hl=en&#038;ie=UTF8&#038;t=m&#038;vpsrc=6&#038;ll=-33.541395,150.457764&#038;spn=4.577797,6.800537&#038;z=7&#038;source=embed">Tak blisko, a tak pieknie</a> in a larger map</small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2012/01/04/tak-blisko-a-tak-pieknie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>5 minut, które pomoże ulepszyć Careerbreak.pl</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2012/01/02/5-minut-ktore-pomoze-ulepszyc-careerbreak-pl/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2012/01/02/5-minut-ktore-pomoze-ulepszyc-careerbreak-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Jan 2012 06:04:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5027</guid>
		<description><![CDATA[Zdjęcie: maxigiani To już drugi dzień Nowego Roku i życzę Wam wszystkim, aby ten rok był pełen tylko dobrych dni, i aby spełniły się w nim Wasze marzenia :) A tymczasem, pomyślałam, że poproszę Was o pomoc :) Blog piszę nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla Was, i chciałabym, żeby Wam się on [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="Invenzioni [Inventions] by maxgiani, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/max78/2208034262/"><img src="http://farm3.staticflickr.com/2262/2208034262_14f282168f_z.jpg" alt="Invenzioni [Inventions]" width="620" height="420" /><br />
</a><br />
<em>Zdjęcie:</em> <em><a href="http://www.flickr.com/photos/max78/2208034262/" target="_blank">maxigiani</a></em></p>
<p>To już drugi dzień Nowego Roku i życzę Wam wszystkim, aby ten rok był pełen tylko dobrych dni, i aby spełniły się w nim Wasze marzenia :)</p>
<p style="text-align: justify;">A tymczasem, pomyślałam, że poproszę Was o pomoc :) Blog piszę nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla Was, i chciałabym, żeby Wam się on podobał. Dlatego chciałabym poprosić Was o 5 minut Waszego czasu. Bo tylko tyle zabierze wypełnienie ankiety. Dzięki Waszym odpowiedziom będzie mi łatwiej prowadzić tego bloga. Link do ankiety jest poniżej:</p>
<h3 style="text-align: center;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="color: #3366ff;"><strong><a href="http://moje-ankiety.pl/respond-18233.html" target="_blank"><span style="color: #3366ff; text-decoration: underline;">ANKIETA</span></a></strong></span></span></h3>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2012/01/02/5-minut-ktore-pomoze-ulepszyc-careerbreak-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nasza sydnejska &#8222;bucket list&#8221;, czyli plan działania na 2012</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2011/12/28/nasza-sydnejska-bucket-list-czyli-plan-dzialania-na-2012/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2011/12/28/nasza-sydnejska-bucket-list-czyli-plan-dzialania-na-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 22:01:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Australia - Sydney]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=4987</guid>
		<description><![CDATA[Widzieliście film &#8222;The Bucket List&#8221; z Jackiem Nicolsonem i Morganem Freemanem? To historia dwóch chorych na raka mężczyzn, którym zostało niewiele czasu na ziemi. Razem tworzą więc listę rzeczy, które chcieliby zrobić i miejsc, które chcieliby zobaczyć przed śmiercią. &#8222;Bucket list&#8221; to taka właśnie lista. My co prawda nie wybieramy się do tamtego świata jeszcze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img title="Sydney Harbour Bridge" src="http://farm7.staticflickr.com/6051/6336972926_1234b25de6_z.jpg" alt="Sydney Harbour Bridge" width="630" height="420" /></p>
<p style="text-align: justify;">Widzieliście film &#8222;The Bucket List&#8221; z Jackiem Nicolsonem i Morganem Freemanem? To historia dwóch chorych na raka mężczyzn, którym zostało niewiele czasu na ziemi. Razem tworzą więc listę rzeczy, które chcieliby zrobić i miejsc, które chcieliby zobaczyć przed śmiercią. &#8222;Bucket list&#8221; to taka właśnie lista. My co prawda nie wybieramy się do tamtego świata jeszcze bardzo długo, ale postanowiliśmy stworzyć sobie naszą sydnejską &#8222;bucket list&#8221;. Zrobiliśmy to z dwóch powodów. Po pierwsze, po to żeby na prawdę dobrze poznać Sydney. Oboje mamy za sobą już kilka lat w tym mieście, ale nadal nie odwiedziliśmy w nim całej masy miejsc. Po drugie, po to, żeby w 2012  roku móc fajnie spędzić przynajmniej część weekendów.</p>
<p style="text-align: justify;">Część miejsc, które pojawiły się na liście już odwiedziliśmy, czasem kilka razy, ale ponieważ chcę z tego &#8222;projektu&#8221; zrobić pełną dokumentację fotograficzną, to odwiedzimy je jeszcze raz (chyba, że dokumentacja fotograficzna już istnieje, jak w przypadku Luna Parku, Targu Rybnego czy Mostu).</p>
<p style="text-align: justify;">To w żadnym wypadku nie jest pełna lista tego wszystkiego co można zobaczyć w Sydney. To raczej lista miejsc i wydarzeń, które MY chcemy zobaczyć/wziąć udział. Część z tych miejsc/imprez jest oczywista i z nazwy można wywnioskować co to takiego. W przypadku innych miejsc/imprez nie będzie to dla Was jasne. Ale jak w końcu przyjdzie czas na odwiedzenie danego miejsca, to na blogu wyjaśnię dlaczego jest ono warte uwagi. Będą też oczywiście zdjęcia.</p>
<p style="text-align: justify;">Lista wygląda następująco:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dzielnice:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Redfern</li>
<li>Chinatown</li>
<li>Darling Harbour</li>
<li>The Rocks</li>
<li>Centrum</li>
<li>Surry Hills</li>
<li>Newtown</li>
<li>Kings Cross</li>
<li>Bondi</li>
<li>Cambramatta</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Muzea, galerie, kultura i sztuka:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Art Gallery of New South Wales</li>
<li>Justic and Police Museum</li>
<li>White Rabbit Gallery</li>
<li>Australian Museum</li>
<li>Australian National Maritime Museum</li>
<li>Hyde Park Barracks Museum</li>
<li>Museum of Sydney</li>
<li>Powerhouse Museum</li>
<li>Museum of Contemporary Art</li>
<li>Carriageworks</li>
<li>Open Air Cinema</li>
<li>Sydney Theatre Company</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Architektura:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Opera</li>
<li><del>Most </del>(zdjęcia są<a href="http://careerbreak.pl/2011/04/02/najwiekszy-na-swiecie-wieszak-na-ubrania/" target="_blank"> tutaj</a> i <a href="http://careerbreak.pl/2011/07/16/cukierkowo-vol-2/" target="_blank">tutaj</a>)</li>
<li>Katedra</li>
<li>Queen Victoria Building</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Targi:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Eveleight</li>
<li><a href="http://careerbreak.pl/2011/07/03/w-warzywniaku/" target="_blank"><del>Paddy&#8217;s</del></a></li>
<li><a href="http://careerbreak.pl/2011/05/19/jak-w-sklepie-z-zabawkami-czyli-targ-rybny-w-sydney/" target="_blank"><del>Rybny</del></a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wycieczki/imprezy zbiorowe/wydarzenia/święta:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>The Rocks ghost tour</li>
<li>Aboriginal Cultural Cruise</li>
<li>Prom na Manly</li>
<li>Pieszo z Coogee na Bondi</li>
<li>Spacer po Cremorne Point</li>
<li>7 Bridges Walk</li>
<li>City 2 Surf</li>
<li>Parada z okazji Chińskiego Nowego Roku</li>
<li>Mardi Gras</li>
<li>Anzac Day</li>
<li><del><a href="http://careerbreak.pl/2012/01/26/urodziny-australii/" target="_blank">Australia Day</a></del></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Inne miejscówki i atrakcje:</strong></p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Nielsen Park</li>
<li style="text-align: justify;">Royal Botanical Garden</li>
<li style="text-align: justify;">Taroonga Zoo</li>
<li style="text-align: justify;">Wild Life Sydney</li>
<li style="text-align: justify;">Sydney Aquarium</li>
<li style="text-align: justify;">Sydney Tower</li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://careerbreak.pl/2011/11/12/luna-park/" target="_blank"><del>Luna Park</del></a></li>
<li style="text-align: justify;">Chiński Ogród Przyjaźni</li>
</ul>
<div style="text-align: justify;">Startujemy w styczniu :)</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2011/12/28/nasza-sydnejska-bucket-list-czyli-plan-dzialania-na-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wesołych Świąt</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2011/12/23/wesolych-swiat-3/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2011/12/23/wesolych-swiat-3/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 22:01:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=5004</guid>
		<description><![CDATA[Choinka stoi od tygodnia, pierniczki upieczony, buraki na barszcz ukiszone, grzyby suszone też są, a ja nadal nie czuję świątecznego klimatu. Zresztą nigdy go w Australii nie potrafiłam poczuć. Aura nie sprzyja. I mimo, ze w tym roku mamy w Sydney najzimniejsze lato od 51 lat, to i tak jest zdecydowanie za ciepło (20-22 stopnie) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://farm8.staticflickr.com/7012/6550809667_59346189c5_z.jpg" alt="Christmas tree" width="612" height="612" /></p>
<p style="text-align: justify;">Choinka stoi od tygodnia, pierniczki upieczony, buraki na barszcz ukiszone, grzyby suszone też są, a ja nadal nie czuję świątecznego klimatu. Zresztą nigdy go w Australii nie potrafiłam poczuć. Aura nie sprzyja. I mimo, ze w tym roku mamy w Sydney najzimniejsze lato od 51 lat, to i tak jest zdecydowanie za ciepło (20-22 stopnie) i za słoneczne jak na Boże Narodzenie do jakiego jestem przyzwyczajona. Może jutro, kiedy zasiądziemy do Wigilii, a z płyty popłyną kolędy, poczuję w końcu, ze to Święta.</p>
<p style="text-align: justify;">W każdym razie celem tego postu miały być życzenia.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Chcielibyśmy życzyć Ci bardzo radosnych Świat w gronie najbliższych.</strong> Niech to będzie czas spokojny, bo spokój sprzyja przemyśleniom. A warto zastanowić się nad tym jak minął ten rok i nad tym jaki będzie kolejny. Życzymy Ci także, aby w czasie Świąt udało Ci się odpocząć od codziennego zgiełku i nabrać dystansu do tego co wokoło. <strong>A Nowy Rok, który czeka już za rogiem, by był rokiem, w którym spełni się Twoje największe marzenia. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2011/12/23/wesolych-swiat-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2011</title>
		<link>http://careerbreak.pl/2011/12/19/podsumowanie-roku-2011/</link>
		<comments>http://careerbreak.pl/2011/12/19/podsumowanie-roku-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Dec 2011 22:01:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://careerbreak.pl/?p=4966</guid>
		<description><![CDATA[Nowy rok już za niecałe dwa tygodnie, więc to chyba dobry moment, żeby podsumować rok 2011. Blog W pierwszych miesiącach tego roku istniały dwa blogi &#8211; ten, który prowadziliśmy w czasie podróży (www.careerbreak.wordpress.com) oraz ten, który zaczęłam prowadzić w związku z powrotem do Australii (www.wkrainieoz.wordpress.com). W marcu postanowiłam oba blogi połączyć. Kupiłam więc miejsce na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignright" style="width: 217px"><a title="Calendar by CraftyGoat, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/craftygoat/2150210456/"><img src="http://farm3.staticflickr.com/2397/2150210456_a277e6cb72_m.jpg" alt="Calendar" width="207" height="240" /></a><p class="wp-caption-text">Zdjęcie: CraftyGoat</p></div>
<p style="text-align: justify;">Nowy rok już za niecałe dwa tygodnie, więc to chyba dobry moment, żeby podsumować rok 2011.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Blog</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W pierwszych miesiącach tego roku istniały dwa blogi &#8211; ten, który prowadziliśmy w czasie podróży (www.careerbreak.wordpress.com) oraz ten, który zaczęłam prowadzić w związku z powrotem do Australii (www.wkrainieoz.wordpress.com). W marcu postanowiłam oba blogi połączyć. Kupiłam więc miejsce na serwerze i domenę www.careerbreak.pl, przerzuciłam tam treść obu blogów, i tak oto powstało to co teraz widzicie.</p>
<p style="text-align: justify;">Od czasu ruszenia z blogiem w tej nowej formie, czyli od 4 marca, do wczoraj blog odwiedzony był 78,146 razy przez 41,545 unikalnych użytkowników. Średnia długość wizyty trwała 3 min i 9 sek. Przyznam, że jestem bardzo (miło) zaskoczona tymi wynikami. Trudno mi uwierzyć, że każdego dnia średnio jakieś 270 osób tutaj zagląda. W 2011 pojawiły się na blogu 573 komentarze.</p>
<p style="text-align: justify;">Przychodzi mi w związku z tym na myśl tylko jedno słowo &#8211; DZIĘKUJĘ :) Dziękuję, że zaglądacie, że czytanie, że komentujecie, że wracacie. Miło wiedzieć, że jest dla kogo pisać :)</p>
<p style="text-align: justify;">W marcu ruszyła także <a href="http://www.facebook.com/pages/Career-Break/201498786544368" target="_blank">Facebook&#8217;owa strona tego bloga</a>. W momencie kiedy to piszę lubi ją dokładnie 1004 osoby! Jestem tym wynikiem tak samo zaskoczona jak wcześniej wspomnianymi statystykami, więc jeszcze raz mówię DZIĘKUJĘ :)</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Podróże</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W tym roku było dosyć spokojnie, jeśli chodzi o wyjazdy, bo tylko dwukrotnie wybywaliśmy z Sydney. Najpierw był 5-dniowy wyjazd w Góry Śnieżne w czasie Wielkanocy, a potem 2,5 tygodnia na <a href="http://careerbreak.pl/category/vanuatu/" target="_blank">Vanuatu</a> na przełomie lipca i sierpnia. Przed nami jeszcze krótki świąteczny wypad gdzieś po okolicach Sydney (nie mamy na razie pojęcia gdzie dokładnie). W sumie jakieś 4 tygodnie wakacji w 2011. Mniej niż byśmy chcieli, ale że ten rok minął nam niezwykle szybko, to nie czujemy wielkiego niedosytu.</p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo w tym roku zmieniło się nasze nastawienie do podróży. Po powrocie z naszych wojaży we wrześniu zeszłego roku, wydawało nam się, że szczęśliwi będziemy tylko wtedy jeśli będziemy mogli wiecznie podróżować. To wynikała na pewno z szoku po powrocie do stacjonarnego trybu życia. To przekonanie, że wieczna podróż to jedyna droga do szczęścia stopniowo od nas odchodziło. Teraz wiemy, że wieczna podróż wcale nie zrobiłaby z nas ludzi bardziej szczęśliwych. Podróżowanie to w naszym odczuciu najlepsze co można w życiu robić, i żeby na prawdę je docenić, trzeba je sobie dawkować. Nasza 20-miesięczna podróż to była najlepsza rzecz jaką zrobiliśmy do tej pory, ale równocześnie wiemy, że długoterminowo takie długie podróże są męczące i że ciągłe bycie w ruchu sprawia, że coraz trudniej się tym podróżowaniem cieszyć.</p>
<p style="text-align: justify;">To oczywiście nie znaczy, że postanowiliśmy przestać podróżować. Co to to nie. Nasz apetyt na podróże jest jeszcze większy niż 2-3 lata temu. W przyszłości jednak wolelibyśmy podróżować krócej, za to częściej.</p>
<p style="text-align: justify;">To co na razie niestety nie sprzyja częstemu podróżowaniu to kwestia naszej lokalizacji. Australia leży na końcu świata i wszędzie z niej daleko. Jeżdżenie po niej też nie jest sprawą prostą, bo jest prawie tak duża jak Europa. Lokalne tzw. tanie linie lotnicze są tanie tylko wtedy jeśli lata się w środku tygodnia. Dlatego weekendowe wypady gdzieś poza Nową Południową Walię nie są możliwe często. A samochodowe wycieczki na weekend muszą &#8211; z racji czasu &#8211; ograniczać się do miejsc w promieniu powiedzmy do 300km od Sydney. Ale nie poddajemy się. Dalej będziemy podróżować kiedy i ile się biorąc pod uwagę wspomniane okoliczoności.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Życie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">2011 to był dla nas niezwykle ważny rok. To był rok pełen przemyśleń i rozważania nad tym co było i nad tym co będzie. Był to także rok stabilizacji. Kupiliśmy podstawowe meble, kupiliśmy pralkę, na dobre wróciliśmy do etatu. I chyba właśnie w obszarze etatu nastąpiło w nas największe przewartościowanie. Rok temu o tej porze na samą myśl o pracy trafiał nas szlag. Jak wyżej wspomniałam, wydawało nam się, że jedynym sposobem na pełnię szczęścia jest wieczna podróż. Nie pomagało, że pracowałam akurat na niemiłosiernie nudnym kontrakcie, a Przemek w firmie, w której panował spory chaos. Przy pracy trzymało nas w zasadzie tylko to, że zapewniała ona regularny dochód.</p>
<p style="text-align: justify;">Próbowaliśmy realizować kilka pomysłów na stworzenie dochodu pasywnego (czyli takiego, który w długiej perspektywie nie wymaga wielkich nakładów pracy) z naiwną nadzieją, że w kilka miesięcy będziemy mogli znów wszystko rzucić i wyjechać w podróż. Oczywiście, jak to często bywa ze pomysłami nieprzemyślanymi, niezaplanowanymi i wdrażanymi pod wpływem emocji, nic z tego nie wyszło. Równocześnie dotarło do nas, że zamiast szukać szybkiego, cudownego sposobu na zarobek, lepiej skupić się na tym co jest w naszym zasięgu. Bo wielkie i ważne zmiany w życiu wymagają czasu i cierpliwości. Działania &#8222;na wariata&#8221; rzadko przynosi efekty. Postanowiliśmy więc stworzyć sobie plan na życie, który jest osiągalny, ale który wymaga wysiłku i czasu. Czyli plan, który jest realny.</p>
<p style="text-align: justify;">Plan można podsumować tak &#8211; doprowadzić do sytuacji kiedy każdego roku będziemy mogli spędzić w podróży 3 miesiące. 9 miesięcy pomiędzy kolejnymi podróżami to akurat na tyle czasu, żeby mocno zatęsknić za emocjami z nimi związanymi. Taka przerwa gwarantuje, że każdy kolejny wyjazd jest pełen emocji, że na wszystko patrzy się świeżo. To coś o co czasem trudno przy długotrwałym podróżowaniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak planujemy zrealizować ten plan? O tym niżej. W każdym razie pierwszym etapem w jego realizacji było znalezienie fajnej pracy. Póki co praca jest koniecznością, więc skoro musieliśmy się w nią angażować trzeba było zrobić wszystko żeby była ona fajna. I wiecie co? Znalazłam taką pracę. Kiedyś wydawało mi się, że to niemożliwe &#8211; pracować i to lubić. A jednak się myliłam. Trafiłam do fantastycznej, niewielkiej firmy pełnej świetnych ludzi. Codziennie uczę się czegoś nowego, codziennie stawiane są przede mną nowe wyzwania. Równocześnie to wszystko pozbawione jest elementu stresu i nie wymaga ode mnie zaangażowania poza standardowymi godzinami pracy. Jest naprawdę świetnie. Do tego branża jest niesłychanie przyszłościowa, dzięki czemu za jakieś 2 lata będę mogła porzucić etat i zacząć pracować na kontraktach. Dlaczego za 2 lata? Bo myślę, że tyle jeszcze czasu potrzebuję, żeby móc o sobie myśleć jak o bardzo dobrym specjaliście w branży. Dlaczego kontrakty? Bo to właśnie one mają mi pozwolić na wymarzony system 9 miesięcy pracy + 3 miesiące w podróży. Czyli wszystko jest na właściwej drodze.</p>
<p style="text-align: justify;">Przemek na razie jeszcze poszukuje swojej drogi do naszego celu. Najważniejsze jednak, że wie dokąd zmierza. Bo zrozumieliśmy, że jasno określony cel to najskuteczniejszy sposób na realizację marzeń. Tak było z naszą podróżą, i tak mamy nadzieję będzie z naszym planem na życie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy to był dobry rok?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zdecydowanie tak. Bo w końcu zrozumieliśmy czego chcemy od życia. To był rok spokojny, który nie obfitował w zbyt wiele wydarzeń, ale właśnie dzięki temu mieliśmy czas, żeby wszystko przemyśleć i żeby coś się z tych przemyśleń urodziło.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>2012</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jaki będzie rok 2012? Trudno powiedzieć. Mamy nadzieję, że będzie spokojny, ale równocześnie pełen przygód. Że uda nam się zbliżyć o kilka kroków do naszego celu. Że uda się kilka razy wyjechać w jakieś nowe, ekscytujące miejsca. Że nie stracimy zapału do realizacji planu. Że po prostu będzie fajnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Czego również i Wam życzymy :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://careerbreak.pl/2011/12/19/podsumowanie-roku-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

