Peru – informacje praktyczne

Pieniądze i koszty Walutą w Peru jest sol. $1 to w przybliżeniu 3 sole. Bankomaty są powszechne i większość akceptuje wszystkie popularne karty. Zazwyczaj limit wypłaty w jednej transakcji to 400 lub 700 soli. Raz czy dwa udało nam się trafić na bankomat wypłacający jednorazowo 1500 soli. Banki obsługujące bankomaty pobierają opłatę od wypłat, zazwyczaj około 4-7 soli. W obiegu jest dużo fałszywych banknotów. Nie ma problemu z wymianą...

Czytaj więcej
Okiem lokalsa, czyli festyn w Arequipie
Gru04

Okiem lokalsa, czyli festyn w Arequipie

Największy pożytek z pójścia na trekking do kanionu Colca z agencją był taki, że dzięki temu poznaliśmy Roya. Roy był naszym przewodnikiem. To co w Royu było najfajniejsze to to, że jest z Arequipy, a przez to ma tę przewagę nad gringos, że wie to czego gringos nie wiedzą. Na przykład to, że w najbliższą niedzielę odbędą się walki byków, w których wyłoniony zostanie byk roku. Tak więc umówiliśmy się my i czwórka australijczyków z...

Czytaj więcej
Kanion Colca
Gru02

Kanion Colca

Drogę z Puno do Arequipy opuścili strajkujący, więc pojechaliśmy w końcu do tzw. białego miasta. Arequipa sama w sobie jakoś szczególnie nas nie interesowała, choć przyznać trzeba, że centrum miasta robi całkiem przyjemne wrażenie i dla oka jest dosyć miłe. Chyba nawet bardziej nam się podoba niż Cuzco. Bardziej niż na Arequipe zależało nam, żeby do kanionu Colca pojechać. Kanion niby dwa razy głębszy niż Wielki Kanion w USA, a to...

Czytaj więcej
Titicaca przez przypadek
Lis29

Titicaca przez przypadek

Rano udaliśmy się na dworzec autobusowy w Cuzco z przeświadczeniem, że dalej pojedziemy do Arequipy. Na dworcu jednak surprise, surprise – w jednej z wsi na drodze do Arequipy strajk przez najbliższe dwa dni, więc jedyna opcja to jechać z dwoma przesiadkami w sumie przez prawie 24h. Pierwsza faza to dojazd do Puno. Zamysł mieliśmy taki, że w Puno przesiądziemy się na nocny autobus na kolejny odcinek okrężnej drogi do Arequipy,...

Czytaj więcej
Cuzco
Lis26

Cuzco

...

Czytaj więcej
Machu Picchu
Lis24

Machu Picchu

Nie zaczyna się za dobrze. Jest straszna mgła i praktycznie nic nie widać. Te wszystkie fotki, które dotąd widzieliśmy pokazują MC przy pięknej pogodzie, z niebieskim niebem itp. Jakoś nie przyszło nam do głowy, że może być inaczej. A tu deszcz, mgła, nisko wiszące chmury. Generalnie do bani. Pogoda – constant. Jedyna zauważalna zmiana to zwiększająca się liczba ludzi. Bilety na Huayna Picchu mamy na 10.00, więc liczymy na to, że może...

Czytaj więcej
W drodze do Machu Picchu
Lis22

W drodze do Machu Picchu

Czas na najpopularniejszą atrakcję turystyczną Ameryki Południowej, czyli Machu Picchu (dalej nazywane dla uproszczenia MC). Do MC dotrzeć można zasadniczo na trzy sposoby. Sposób pierwszy – najpopularniejszy – to pociąg. Tu do wyboru mamy trzy klasy. Bilet na najniższa, którą ktoś chyba dla jaj nazwał backpackerską, kosztuje jedyne $48 w jedną stronę. Osobiście nie znam żadnego backpackera, dla którego wydatek w sumie $96...

Czytaj więcej
Pisac
Lis20

Pisac

Do Cuzco przyjechaliśmy zmęczenie, głodni i źli. Autobus, który z Nazca miał wyjechać o 20.00 i na miejsce dotrzeć w 14h, wyjechał o 22.00, a do Cuzco przybył 21h później. Bezpośrednia droga do Cuzco okazała się być nieprzejezdna, więc jechaliśmy tam przez Arequipe. Czyli przez jakieś 2/3 trasy oddalaliśmy się do Cuzco zamiast się do niego zbliżać. Na dworcu autobusowym zostaliśmy z łapanki zabrani do hostelu w centrum, co w zasadzie...

Czytaj więcej
Nazca
Lis18

Nazca

Nie do końca możemy się zdecydować, czy słynne linie w Nazca warte są ceny, którą trzeba zapłacić za ich oglądanie, czy nie. Jest to z pewnością miejsce inne niż wszystkie, unikatowe, owiane tajemnicą, ale to także jedno z tych miejsc, które – według nas – lepiej wygląda w telewizji i na (pewnie nieźle podrasowanych) zdjęciach w albumach o Peru.  W każdym razie linie zobaczyliśmy, bo będąc tak blisko doszliśmy do wniosku,...

Czytaj więcej
Z górki na pazurki
Lis16

Z górki na pazurki

Huacachina to taka niby-oaza na przedmieściach miasta Ica, otoczona przez wydmy. Centrum oazy stanowi jeziorko, które tak na serio jest po prostu większą kałużą, w dodatku dosyć brudną. Ale to w zasadzie nieistotne. Istotne jest to, że wydmy wokół oazy oferują zabawę jakich mało. Dawno nie mieliśmy takiej frajdy. Część pierwsza to jazda po wydmach. Nie jest to jednak jazda zwykła. To coś co bardziej przypomina wizytę w wesołym...

Czytaj więcej
Morza szum, plaków śpiew
Lis14

Morza szum, plaków śpiew

Z Limy pojechaliśmy do Pisco. To takie małe miasteczko kilka godzin na południe od stolicy, obok którego leży inna wiocha – Paracas. W Pisco się zakwaterowaliśmy, ale w Paracas były atrakcje, dla których tu przyjechaliśmy. Pisco to jeden wielki plac budowy. Trzęsienie ziemi, jakie nawiedziło okolicę 2 lata temu, dosyć poważnie zniszczyło miasteczko. Prace naprawcze idą powoli do przodu, więc ma się wrażenie, że trzęsienie ziemi...

Czytaj więcej
Lima esta linda ???
Lis10

Lima esta linda ???

Wyjeżdżając z Limy widzieliśmy po drodze w kilku miejscach wielkie bilbordy z bardzo dziwnym napisem – Lima esta linda (Lima jest ładna). Napis dziwny, bo o Limie można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest to miasto ładne. Ta Lima, którą widzieliśmy była dokładnym przeciwieństwem ładności. Miasto jest pokryte grubą warstwą kurzu, zaśmiecone, a dzielnice wokół centrum wyglądają jak po trzęsieniu ziemi. Do tego korki,...

Czytaj więcej
Cordillera Blanca
Lis08

Cordillera Blanca

Dwie pod rząd noce spędzone w autobusie odespaliśmy w noc jedną w Caraz. A następnego ranka, uzbrojeni w namiot, karimaty, śpiwory i żarcie na 4 dni, ruszyliśmy na szlak Santa Cruz. Szlak miał być łatwy, więc  zdecydowaliśmy, że nie skorzystamy z usług żadnej agencji, która za pośrednictwem osłów będzie nam niosła przez te cztery dni wszystkie graty, tylko poniesiemy te graty na własnych plecach. Ci, którzy czytają ten blog w miarę...

Czytaj więcej

Jesli dzis poniedzialek, to jestemy w Peru

Ostatnie dni w Ekwadorze minely nam na dosyc intensywnym obijaniu sie. Choc plan byl inny. Ale nie po raz pierwszy okazalo sie, ze planow w takiej podrozy lepiej za wiele nie miec, bo dosyc czesto szlag je trafia. Tak bylo i tym razem. Z Cuenca pojechalismy do Vilcabamba, malej wsi na poludniu kraju, z planami na trekking, jazde konna, czyli generalnie na intensywne spedzenie czasu. Szlag ten plany trafil, gdy pierwszego dnia nie...

Czytaj więcej