Szok cenowy, czyli wracamy do Argentyny

Przyjazd do Brazylii był jak samobmójczy gol. W sensie finansowym oczywiście. Wiedzieliśmy, że będzie drożej niż w Argentynie, ale nie myśleliśmy, że będzie aż tak drogo. Po zastanowieniu się wyszło nam, że spędzenie na południu Brazylii – tak jak załozyliśmy – jakiś 3 tyg, powoli przemieszczając się w kierunku Buenos Aires, prawdopodobnie zrujnuje nas finansowo. Więc po 9 dniach postanowiliśmy wrócić do Argentyny. Jak się...

Czytaj więcej
Paraty
Sty18

Paraty

Po Rio przyszedł czas na plażowanie i pracę nad opalenizną. Ilha Grande, wyspa niedaleko Rio, wydawała się idealnym wyborem. Tak się jednak złożyło, że nasza wizyta w Brazylii zbiegła się z tymi strasznymi ulewami, o których wieść dotarła ponoć także do Polski. Ilha Grande miała pecha, bo trafiło się tam ogromne obsunięcie ziemi. Wyspa duża i niby generalnie – mimo tragedii – funkcjonowała normalnie, ale jakoś nie uśmiechało nam...

Czytaj więcej
Rio de Janiero
Sty15

Rio de Janiero

Brazylijczycy mówią, że Bóg przez sześć dni tworzył świat, a siódmy przeznaczył na Rio. Lokalizację wybrał miastu bajkową. Piękna zatoka, wzdłuż której ciągnie się jedna za drugą plaża, a na lądzie, praktycznie przy brzegu, pokryte gęstą dżunglą góry. Nie jakoś bardzo wysokie, ale jak często widzi się zielone góry nad brzegiem oceanu? Miasto bardzo zróżnicowane. Jest centrum, pełne biurowców i zagonionych biznesmenów. Jest Santa...

Czytaj więcej

Zmiana planu

Jesteśmy w Iguazu. Do Rio de Janeiro stąd jest raptem 23 godziny autobusem. „Raptem”, bo czym są 23 godziny, gdy się przyjechało taki kawał świata na odległy kontynent? A Rio to jedno z tych miast, które chyba każdy chciałby zobaczyć. Miasto Boga. Intrygujące. No więc jak? Jedziemy? W ogóle nie planowaliśmy w tej podróży odwiedzenia Brazylii, bo to kraj ogromny i w zasadzie zasługuje na osobne kilka miesięcy. No ale Rio trzeba...

Czytaj więcej
Wodospady Iguazu
Sty09

Wodospady Iguazu

Nie ukrywam, że nigdy nie należeliśmy do wielkich fanów wodospadów. Po prostu trochę wody spadającej w dół do tej pory nie potrafiło na nas zrobić większego wrażenia. Owszem, odwiedzaliśmy wodospady to tu, to tam, i niektóre były nawet interesujące (jak na przykład ten niedaleko Luang Prabang w Laosie). Jednak nigdy nie trafiliśmy na wodospad, który zaoferowałby nam tzw. opad szczęki, czy też powalił nas na kolana. Nigdy, do czasu...

Czytaj więcej