3 różnice między pracą w Polsce i Australii
Cze09

3 różnice między pracą w Polsce i Australii

W Polsce pracowałam krótko (niecałe 2 lata nie licząc dorywczych prac w czasie studiów), ale to wystarczyło, żeby po przyjeździe do Australii zauważyć, że istnieją pewne różnice między pracą w jednym i drugim kraju. Drobnych różnic jest sporo, ale dziś napiszę o trzech, które najbardziej mnie zaskoczyły. Alkohol Do dziś nie zapomnę, gdy w mojej pierwszej australijskiej pracy w pierwszy piątek zabaczyłam jak szef otwiera w biurze jedną...

Czytaj więcej
Zakochałam się… w rowerze
Cze06

Zakochałam się… w rowerze

To miłość, którą przeżywam po raz drugi w życiu. Pierwszy raz zakochałam się w rowerze w trzeciej klasie liceum. Gdy tylko pogoda na to pozwalała wsiadałam na rower i pedałowałam przez 8km do szkoły, a potem przez 8km do domu. Później nadal jeździłam od czasu do czasu na rowerze, ale nigdy z tak wielkiem zapałem jak wtedy. Do teraz. Zaczęło się od tego, że chłopaki z NeverendingTrip wyjeżdżali z Australii i szukali kupców na swoje...

Czytaj więcej
Wybory po Australijsku, czyli ciekawiej niż mogłoby się wydawać
Mar27

Wybory po Australijsku, czyli ciekawiej niż mogłoby się wydawać

Mieliśmy wczoraj w Nowej Południowej Walii wybory do parlamentu stanowego. Osobiście nie głosowałam – bo nie posiadam australijskiego obywatelstwa – ale że P. je ma to wybrałam się z nim do lokalu wyborczego. Bo głosowanie jest w Australii obowiązkowe. Kara za lenistwo wysoka nie jest – raptem $20 – ale gdy sobie przeciętny Aussie policzy, że może za to kupić 4 piwa w knajpie, to się okazuje, że lepiej się...

Czytaj więcej

Qantas znów w kłopotach

Kojarzycie scenę z filmu Rain Man, w której Raymond mówi Charliemu, że poleci tylko i wyłącznie liniami Qantas, bo tylko im nigdy nie rozbił się samolot? Jesli nie pamiętacie to tu jest przypomnienie.   Qantas (to skrót od Queensland and Northern Territory Aerial Services) nadal może szczycić się tym, że żaden z ich samolotów się nie rozbił, ale niestety nie jest już najbezpieczniejszą linią lotniczą, za jaką przez wiele lat...

Czytaj więcej

Co lubię

Jakiś czas temu Przemek, który bloguje z Melbourne, wywołał mnie do tablicy. Miałam napisać co lubię w Australii. No to piszę :) Lubię: długie lato sezon na mango wycieczki promem po Zatoce bliskość wysp południowego Pacyfiku tajskie jedzenie w jednej z setek tajskich knajpek zakupy owocowo-warzywne na azjatyckim Paddy’s Market Outback barbecue przy plaży świetnie wyposażone biblioteki miejskie meat...

Czytaj więcej
1AU$ = 1US$
Paź16

1AU$ = 1US$

Dziś w nocy, po raz pierwszy od 1982 roku, dolary australijski i amerykański zrównały swoją wartość. Tylko na chwilkę, bo niedługo potem 1AU$ kupował już ‚tylko’ 99 centów amerykańskich. Idealny czas, żeby pojechać na wakacje do USA, albo gdziekowliek indziej za granicę. Z tak silnym dolarem możnaby trochę poszaleć. Niestety tym razem musimy jednak odpuścić. Trzeba trochę popracować…. :( Więcj informacji...

Czytaj więcej

Niesłychane

Nie przestaje mnie zadziwiać ten kraj nawet po 4 latach. 1. Dziś w pracy dostałam (wszyscy inni też) e-mail od jednej z pracownic o mniej więcej takiej treści: Znalazłam przy windzie $10. Kto zgubił niech się zgłosi. Jak nikt się nie zgłosi do końca tygodnia to przekażę pieniądze na moją ulubioną organizację charytatywną. 2. Poszłam do biblioteki i z roztargnienia zostawiłam tam kurtkę z iPodem w kieszeni. Zorientowałam się dopiero...

Czytaj więcej

Buahahahaha :))))

Wideo z australijskiej wersji programu X-Factor (coś jak Idol). Ten kolo, który ta się niezręcznie przejęzycza to Guy Sebastian, lokalna gwiazka pop i jeden z jurorów w programie....

Czytaj więcej

Aktualności

1. Parapetówa miała być w sobotę, ale się nie odbyła. Był długi weekend, część znajomych w związku z tym powyjeżdżała. Impreza przełożna. Co się odwlecze to nie uciecze ;) 2. P. zaczął dziś drugi tydzień w pracy. W zeszłym tygodniu pracował przez 3 dni w korporacji, ale dostał lepiej płatną i ciekawszą ofertę w małej firmie, więc się przeniósł. Tak się złożyło, że firma jest dwie ulice od naszego mieszkania, więc żeby zdążyć na 9.00...

Czytaj więcej

Reszta

Byłam dziś świadkiem takiej sytuacji: Ogromne centrum zdrowia specjalizujące się w badaniach wymaganych do wizy. Codziennie przewija się przez nie kilkaset osób. Przy jednym ze stanowisk rejestracji pracownica gorączkowo próbuje się skontaktować z pacjenteką odbsłużoną wcześniej. Kilka razy dzowni, ale bez sukcesu. W końcu dodzwania się do jej agenta emigracyjnego i zostawia wiadomość. Wiadomość jest taka, że pacjetka zapomniała...

Czytaj więcej
Council of Australians for Uneducated Americans
Wrz29

Council of Australians for Uneducated Americans

Also, please note that the problem with the second one isn’t the kangaroo in the house, nor the cigarette in its mouth, nor the over-sized stubby, nor the fact that a child has it, nor the fact that he’s drinking beer with a straw (I saw somebody do that in a pub yesterday). The reason it’s wrong is that no-one in Australia drinks Fosters! * Problemem w drugim zdjęciu nie jest to, że w domu jest kangur, ani to że kangur pali...

Czytaj więcej

Stały adres

Od tygodnia jesteśmy na swoim. W takim sensie że znów mamy stały adres. Pierwszy raz od ponad 20 miesięcy. Fajnie jest dla odmiany mieć ciuchy na półkach, a nie w plecaku, spać we własnej pościeli, dysponować stałym dostępem do kuchni i posiadać żelazko (choć życie bez tego ostatniego jest zasadniczo prostsze). Oczywiście nie jest idealnie. Budynek jest dosyć stary, więc jak sąsiad nad nami zbyt gwałtownie przechodzi przez swoje...

Czytaj więcej

Za dużo

Kupiłam wczoraj weekendowe wydanie  Sydney Morning Herald. Gazeta Wyborcza ze wszystkimi swoimi dodatkami wygląda przy tym jak ubogi krewny. Dostałam gazetę (22 strony) plus dodatki: News Review (14 stron), Traveller (28 stron), magazyn Good Week (40 stron), dodatek kulturalny Spectrum (56 stron), Weekend Business ( 22 strony), Sports Day (14 stron), dodatek o nieruchomościach Domain (70 stron), My Career (36 stron), Weekend Drive (16...

Czytaj więcej

Szukamy mieszkania, część II ostatnia

Po feralnej sobocie nastała niedziela. Przechodziliśmy obok kiosku z prasą i Mr P zaproponował, żeby kupić weekendową gazetę i sprawdzić czy może nie ma w niej przypadkiem jakiegoś ogłoszenia wynajmu. Co za archaiczny pomysł! pomyślałam. Normalnie polegam na internecie w takich sprawach. Mamy XXI wiek, i kto daje teraz do gazety ogłoszenia o wynajmnie mieszkania, skoro na necie można zrobić to za darmo i szybciej? No ale $2 to nie...

Czytaj więcej

Szukamy mieszkania, część I

W sobotę rano, po 9 dniach spędzonych w Melbourne, znaleźliśmy się w końcu w Sydney. Żeby nie marnować ani chwili, zaraz po dotarciu na miejsce zabraliśmy się za szukanie mieszkania. Uzbrojeni w kartkę z adresami i godzinami inspekcji ruszyliśmy na poszukiwania. Lokal pierwszy Miejsce w internetowym ogłoszeniu opisane jako ‚przestronna kawalerka’. Miejscówka nie idealna, ale do przeżycia. W naszej preferowanej dzielnicy, choć mogłoby...

Czytaj więcej

Jak rozpoznać Australijczyka po „odgłosie paszczowym”

Australijczyka spośród innych anglojęzycznych nacji rozpoznać można na kilka różnych sposobów, przy czym najprościej po „odgłosie paszczowym”. Tutaj metod jest kilka. Metoda pierwsza to metoda na niezrozumienie. Bo niektórzy twierzą, że w pierwszych dniach przebywania z Australijczykami nie da się ich zrozumieć. Więc można właśnie tak – nie rozumiesz co człowiek (anglojęzyczny) do ciebie mówi, że bełkocze, to może...

Czytaj więcej

Lista rzeczy do zrobienia w najbliższych tygodniach….

…jest krótka: 1. nadrobić zaległości towarzyskie z udziałem lokalnych znajomych 2. znaleźć pracę 3. znaleźć jakieś w miarę stałe miejsce do mieszkania Realizacja puntu 1 zaczęła się wczoraj. Za punkt 2 bierzemy się od poniedziałku. Punkt 3 poczeka jakiś tydzień. Czyli wracamy do tzw. normalnego życia, choć  brzmi to trochę nieprecyzyjnie, bo dotychczasowe życie nie było przecież nienormalne. Ale wiadomo o co chodzi...

Czytaj więcej
Zamiast życia w Madrycie będzie życie JAK w Madrycie (oby)
Sie06

Zamiast życia w Madrycie będzie życie JAK w Madrycie (oby)

Miało być tak – wyjeżdżamy z Sydney i jedziemy osiedlić się w Hiszpanii dosyć okrężną drogą przez Azję i Amerykę Południową. Decyzja podjęta jakoś w połowie roku pańskiego 2007. Aż tu nagle przyszedł kryzys. Szlag trafił nie tylko gospodarkę Stanów i Wielkiej Brytanii, ale też naszej Hiszpanii. Miała być Walencja, albo Madryt, ale wyszło na to, że nic nie będzie. Bo jak bezrobocie wynosi 17% i Hiszpanie mają problem ze...

Czytaj więcej

Przerwa na sprzątanie

Od soboty (11/01) jesteśmy w Sydney. Rodzice wylecieli do Polski w niedzielę, a ja z Przemkiem od tego czasu próbujemy – narazie z marnym rezultatem – przygotować nasze mieszkanie do zdania, co ma nastąpić w czwartek. Mebli nie ma już praktycznie żadanych, a wczoraj wynieśliśmy na śmietnik 4 pudła różnych skarbów, ale mimo wszystko po całym mieszkaniu nadal walają się  sterty gratów, których wcale nie wydaje się ubywać. I...

Czytaj więcej

Pierwsze dni wolnosci

Weekend zaczal sie dla nas juz w piatek i w zasadzie trwa caly czas. Wyglada na to, ze to bedzie on bardzo dlugi, ponad roczny:) Rodzice przyjechali zgodnie z planem w piatek, wiec przez ostatnie dni biegalismy razem po Sydney i intensywnie zwiedzalismy. Dzieki temu Przemek po 8 latach mieszkania w tym miescie w koncu wjechal na AMP Tower (wieza widokowa w Sydney). Wczesniej jakos nie bylo czasu ;)...

Czytaj więcej