Przyjemne z pożytecznym, czyli dwa intensywne tygodnie z holenderskim

 

Kiedy zdecydowaliśmy, że z Australii chcemy przenieść się do Holandii, postanowiliśmy zacząć uczyć się języka. Wiele osób ze zdziwieniem reagowało na tę decyzję. W końcu w Holandii prawie każdy świetnie zna angielski, więc po co tracić energię na język, którym mówi niewiele ponad 20 milionów ludzi na świecie?

Dla nas jednak naturalne jest to, że trzeba choć trochę poznać język kraju, w którym mamy mieszkać. Zaczęliśmy więc uczyć się na własną reke, korzystając z dobrodziejstwa internetu, który pełen jest materiałów do samodzielnej nauki języków. Po pewnym czasie dodaliśmy do tego lekcje z nauczycielką z Holandii. Tu znów korzystaliśmy z technologii – lekcje odbywały się przez Skype w komforcie naszego własnego mieszkania, co oszczędzało nam masę czasu oraz pieniędzy.

Od początku nauki chodził mi po głowie także pomysł, by zrobić też jakiś intensywny kurs językowy na miejscu, w Holandii. Miałam za sobą sporo doświadczenia z nauką języków w szkołach za granicą, więc wiedziałam, że to może być bardzo efektywne. Okazało się, że szkół w Holandii jest od groma, jednak większość odstraszała cenami. Wtedy przypomniałam sobie o szkole Dutch Summer School, którą promowała jedna ze stron internetowych, na której uczyliśmy się holenderskiego, LearnDutch.org. Ta strona oferuje kurs gramatyki w formacie video, oraz sporo innych materiałów. Korzystaliśmy z niej regularnie, wiedzieliśmy, że ich materiały są dobrej jakości, więc prowadzona przez nich szkoła wzbudzała nasze zaufanie.

Właściciel LearnDutch.org kilka lat temu zaczął organizować Dutch Summer School. W przeciwieństwie do standardowych szkół ta działa tylko w okresie lata i ma dwie lokalizacje – w Amsterdamie i prowincji Drenthe.  Szkoła działa przez okres 8 tygodni, które podzielone są na cztery 2-tygodniowe bloki.  Nauka jest oferowana na różnych poziomach – od 0 po B2/C1. W czasie jednego 2-tygodniowego bloku każda grupa ma 40h (Drenthe) lub 50h (Amsterdam) zajęć. Grupy liczą średnio 10 osób. My pojechaliśmy na kurs do Drenthe.

 

Zajęcia

W Drenthe zajęcia trwały każdego dnia przez 4h z 15min przerwą – przez dwa dni od 9 rano, a przez kolejne dwa od 13.30. I tak na zamianę. Zajęcia na wszystkich poziomach oparte są na kursie gramatyki stworzonym przez LearnDutch.org oraz ich serii filmów (uczącym się niderlandzkiego polecam ich kanał YouTube). Na poziomach od 0 do A2 studeni korzystają z podręcznika Het Lesboek, stworzonego specjalnie na ten kurs, na wyższych poziomach używana jest książka Nederlands op Niveau oraz Nederlands naar Perfectie. Tym, co odróżnia naukę w Dutch Summer School od wszelkich innych kursów językowych na jakie uczęszczałam, jest nietypowa struktura lekcji oraz zadań domowych. Na typowym kursie nauczyciel spędza część lekcji wykładając nowe zagadnienia, które potem przez resztę lekcji się ćwiczy, a następie z tego dostaje się zadanie domowe. W Dutch Summer School jest na odwrót – zadanie domowe polega na tym, że każdy student spędza 3 do 4h dziennie przygotowując się do lekcji, która odbędzie się jutro. W ramach przygotowań oglądaliśmy różne video z wyjaśnieniami gramatycznymi, uczyliśmy się słownictwa itp. Dzięki temu na lekcjach nie było marnowania czasu na tłumaczenie czegokolwiek – 100% poświęcone było na ćwiczeniach, z naciskiem na mówienie. Dużo pracowaliśmy w parach i grupach 3-osobowych, ale nauczycielka zawsze była pod ręką, by poprawić błędy i pomóc.

Jak wyżej wspomniałam, mieliśmy codziennie masę zadania domowego – minimum 3h, choć ja często spędzałam nawet 6h poza lekcją na nauce. Co ciekawe, nikt na to nie narzekał.

 

Lokalizacja i warunki mieszkaniowe

W Drenthe szkoła działa na terenie ośrodka wczasowego Timmerholt w malutkiej miejscowości Westerbork. Dutch Summer School co lato wynajmuje tam sąsiadujące ze sobą cztery kompleksy letniskowych mieszkań. W sumie jakieś 25 mieszkań, większość 4-osobowych, ale są też jedno- i dwuosobowe. Trzy mieszkania zostają zmienione w klasy. Wszyscy mieszkają i uczą się razem, co tworzy bardzo przyjemną atmosferę.

Ja mieszkałam w mieszkaniu 4-osobowym, bo tak było najtaniej. W mieszkaniu były dwa pokoje jednoosobowe i jeden dwuosobowy. Mieszkałam w dwójce. W mieszkaniu była też mała kuchnia, łazienka oraz pokój dzienny z sofą, telewizorem oraz stołem jadalnym. Wszystko w klimacie lat 90-tych, ale czysto i schludnie. Pokój dzieliłam z dziewczyną z Brazylii, pozostałe lokatorki były z Meksyku i Kolumbii. Do centrum miasteczka było jakieś 10 minut na rowerze (do wynajęcia na miejscu).

W Amsterdamie studenci mieszkają w pokojach jednoosobowych w The Student Hotel, a lekcje odbywają się w innej lokalizacji.

Zarówno w Amsterdamie i Drenthe jest też opcja organizacji zakwaterowania na własną rękę.

 

Studenci

Ludzie byli jednym z najlepszych aspektów kursu. Wszyscy chcieli się uczyć, nikt się nie obijał, każdemu zależało, by te 2 tygodnie jak najlepiej wykorzystać. I wszyscy stale nawzajem się motywowali. Towarzystwo było prawdziwie międzynarodowe – Anglia, USA, Niemcy, Rosja, Francja, Włochy, Iran, Indie, Izrael, Meksyk, Brazylia, Chiny, Rumunia, Belize, Polska – mogłabym jeszcze długo wymieniać. Dominowały osoby już mieszkające w Holandii, które postanowiły nauczyć się języka, ale było też kilka takich jak ja – które przeprowadzkę mają przed sobą. Możliwość słuchania o doświadczeniach życia w Holandii była bezcenna.

 

Życie poza nauką

Oczywiście nauka to nie wszystko i nawet największy pasjonat ćwiczeń gramatycznych potrzebuje czasem przerwy i rozrywki. W Drenthe było ich sporo. Ośrodek wczasowy, gdzie mieszkaliśmy, organizował np. wieczór Bingo (idealny sposób na ćwiczenie liczebników!) czy wieczór tradycyjnych holenderskich gier. W większość dni studenci organizowali prywatne grille, odbyły się także trzy oficjalne grille, które były świetną okazją do zawierania znajomości. Szkoła zorganizowała także spotkanie z aktorem, który specjalnie dla nas odegrał uproszczoną językowo wersję Romeo i Julia (było genialnie!). Studenci na własną rękę organizowali też wypady po okolicy. Było co robić.

Koszt

Dutch Summer School cenowo wypada zdecydowanie lepiej niż konkurencyjne szkoły. Dwutygodniowy kurs w Drenthe, z zakwaterowaniem w pokoju dwuosobowym kosztuje 745 euro (można zaoszczędzić 50 euro rezerwując odpowiednio wcześnie). W Amsterdamie nauka z zakwaterowaniem to koszt 1190 euro (nie ma się co dziwić, że z roku na rok Drenthe jest coraz popularniejszym wyborem). Jest też opcja zakupu tylko lekcji (450 euro w Drenthe i 475 w Amsterdamie). Do tego dochodzą koszty dojazdu na miejsce, wyżywienia, podręcznika, wynajmu roweru i zajęć pozalekcyjnych.

 

Moje wrażenia

Zarówno Przemek jak i jak spędziliśmy w Drenthe po dwa tygodnie. I oboje wróciliśmy zadowoleni. Mimo, że kurs w Amsterdamie wydawał się dużo bardziej atrakcyjny (z powodu ciekawej lokalizacji) to wybraliśmy Drenthe, ze względu na koszt. I to był strzał w dziesiątkę. Bycie na prowincji, z dala od atrakcji dużego miasta, sprawiło, że spędzanie wielu godzin dziennie na nauce nie było żadnym problemem. Bardzo podobało nam się to, że wszyscy studenci mieszkali niejako na kupie, co tworzyło bardzo fajną atmosferę.

Dla mnie osobiście największym hitem kursu była Kirsten, moja nauczycielka (oraz autorka podręcznika, którego używaliśmy i autorka treści kursu), która odwaliła kawał dobrej roboty, zarażała swoją pasją i sprawiała, że każdy dzień spędzony w szkole był przemiły. Drugi hit to plakietka z napisem Ik leer Nederlands (uczę się holenderskiego), którą dostał każdy student. Jej zadanie było proste – nosząc ją przypiętą do ubrania dawaliśmy ludziom sygnał, że chcemy mówić po holendersku. Efekt był świetny – ludzie, np. w sklepie, mówili do nas wyraźnie i wolno, i nikt nie przechodziła automatycznie na angielski, a my mogliśmy ćwiczyć.

Czy mój holenderski poprawił się? Oczywiście. To było raptem 2 tygodnie, więc nie ma mowy o jakimś drastycznym skoku, ale zdecydowanie odważniej otwieram buzię, całkiem dobrze osłuchałam się z językiem, poprawiłam gramatykę, i nauczyłam się sporo nowych słów. To był czas dobrze spędzony.

 

W styczniu rusza zimowa edycja szkoły, Dutch Winter School, i gdyby nie to, że dopiero co zaczynam pracę i raczej nie mam szansę na urlop, to bez wahania pojechałabym jeszcze raz do Drenthe na kolejne 2 intensywne tygodnie nauki.

 

Dla wszystkich zainteresowanych nauką holenderskiego kilka przydatnych linków:

Kurs językowy za granicą - jak to zrobić z głową

4 komentarze

  1. Według mnie to super, że uczycie się holenderskiego, bo przy dłuższym pobycie zobaczycie, że jednak Holendrzy wolą mówić w swoim języku, nie angielskim. Są mili i uprzejmi dla turystów, ale jak się tam pracuje i mieszka to oczekują znajomości ich języka. :)

    Post a Reply
    • Też tak uważam. Nieznajomość lokalnego języka to według mnie jakaś tam ułomność. Nasz holenderski jest jeszcze na słabym poziomie, ale mimo to jest nam tutał dużo łatwiej dzięki tej podstawowej znajomości języka

      Post a Reply
  2. Magda, nie wiele osob mi imponuje, ale Ciebie zdecydowanie podziwiam! Jestes odwazna, wiesz co chcesz i wiesz jak to osiagnac. Zycze by pobyt w Holandii Wam dostarczyl wielu przygod.

    Post a Reply
    • Dzięki za miłe słowa, aż się zarumieniłam :)

      Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.