(Prawie) dookoła Australii, tydzień 5 & 6

 

trasa: Wilsons Promontory National Park – Melbourne – Mornington Peninsula – Great Ocean Road – Mt Gambier – Beachport – Kingston SE – Victor Harbor

kilometry: 1833

Przeczytaj relacje z poprzednich tygodni podróży (prawie) dookoła Australii

 

Wilsons Promontory, znany powszechnie jako Prom, leży na półwyspie, około 3h jazdy na południowy wschód od Melbourne. Słyszałam o nim wiele dobrego i z niecierpliwością czekałam na jego odwiedzenie. Od samego początku było świetnie. Droga przez park wiodła wzdłuż wybrzeża, była kręta i pełna wzniesień, a za każdym zakrętem witał nas jeszcze lepszy niż poprzedni widok.

Było już późne popołudnie, powinniśmy byli jechać już na kemping i rozbijać obóz, ale kiedy z daleka zobaczyliśmy jedną z tutejszych plaż, nie mogliśmy się powstrzymać, by nie zatrzymać się na chwilę. Biały jak śnieg piasek i nieopisanie czysta, błękitna woda prezentowały się wyśmienicie.

Obóz rozbiliśmy na jedynym w parku kempingu, do którego da się dojechać samochodem.  Kemping super, ale wygórowana za niego cena zupełnie niezrozumiała. To ponoć najdroższy w Australii kemping w parku narodowym ($58 za noc!!!).

To właśnie na owym kempingu przytrafiła mi się mrożąca krew w żyłach sytuacja. Była akurat Przemka kolej, by kłaść Olivię do spania. Poszłam więc usiąść w samochodzie i trochę popracować na komputerze. Że było dosyć ciepło, zostawiłam uchylone drzwi. Na zewnątrz kompletna ciemność. Pracuję sobie w najlepsze, aż tu nagle słyszę zbliżające się w kierunku samochodu sapanie. Bardzo intensywne i z każdą sekundą coraz głośniejsze. Spanikowana wyjrzałam przez okno samochodu, ale w kompletnej ciemności nic nie mogłam zobaczyć. Sapiący potwór był już tuż tuż.  Nagle do samochodu zaczął mi się wciskać jakiś futrzany stwór. Wystraszona tym niespodziewanym wydarzeniem krzyknęłam na intruza.co chyba nieźle go wystarzaszyło, i szybko zamknęłam drzwi auta. Kilka sekund później usłyszałam, jak sapiąca bestia dobiera się do naszego worka ze śmieciami. Bestia okazała się małym, ślicznym i raczej nieszkodliwym dla człowieka wombatem.

W Wilsons Promontory jest pięknie i zgodnie stwierdzamy, że to jeden z najładniejszych parków narodowych w Australii, jakie nam było dane zobaczyć. Wchodzimy na szczyt góry Oberon, na którym wieje tak, że ledwo można utrzymać się na nogach, za to widoki są nieopisane. Chodzimy też od jednej boskiej plaży do kolejnej, i sycimy zmysły. Jest prawdziwie rajsko.

 

Z Prom jedziemy do Melbourne. Nie mamy planów na zwiedzanie miasta, bo byliśmy tam już wiele razy. Jedziemy w odwiedziny do kuzyna Przemka I mojej koleżanki. W mieście zostajemy 3 dni, zwiedzając przy okazji pobliski półwysep Mornington.

 

Następna na trasie jest słynna Great Ocean Road. Byliśmy tu 11 lat temu, wtedy tylko na ekspresowym dwudniowym zwiedzaniu. Tym razem zostajemy w sumie pięć nocy i możemy powiedzieć, że Great Ocean Road rzeczywiście dobrze  zobaczyliśmy. Niedługo na blogu opublikuję szczegółowy poradnik o tym co warto zobaczyć na Great Ocean Road, gdzie się zatrzymać itp. Więc tym razem niech wystarczy kilka zdjęć.

 

Z Port Campbell kierujemy się w stronę Australii Zachodniej. Pierwszym celem jest nadmorskie miasteczko Victor Harbor, ale to kawał drogi i w rezultacie jedziemy tam trzy dni, po drodze zatrzymując się w Mt Gambier, nadmorskim Beachport i Kingston. Do Victor Harbor docieramy bez sił.

CDN…

(Prawie) dookoła Australii, tydzień 7 & 8
(Prawie) dookoła Australii, tydzień 4

2 komentarze

  1. Hej Magda, dawno nie byłam na waszym blogu i tu taka niespodzianka! Znów jesteście w drodze. Mamy plany na sabbatical w Australii, więc będę śledzić waszą trasę. Trzymam kciuki i cieszę się na wpisy. Pozdrowienia Adri

    Post a Reply
  2. Aż nie wyobrażam Was sobie poza Australią…

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.