W 5 miesięcy prawie dookoła Australii

 

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy przy okazji przeprowadzki do Europy nie pojechali w jakąś podróż. Skoro rzucamy pracę i sprzedajemy cały dobytek, to głupotą byłoby nic nie zrobić z tą odrobiną wolności. Wybór kierunku był dosyć oczywisty – Australia. Mimo, że oboje mieszkamy tu już ponad 10 lat, to nadal nie udało nam się zobczyć większości tego pięknego kraju. Jeśli nasz plan na Europę się uda, to kto wie, kiedy znów będziemy mieli okazję przyjechać do Australii?

 

5 miesięcy prawie dookoła Australii

Przy okazji naszej poprzedniej przeprowadzki z Australii do Europy też pojechaliśmy w podróż (dla tych, którzy wtedy nie czytali dodam, że z przeprowadzki nic nie wyszło, bo wypadła w okresie wielkiego kryzysu gospodarczego 2008-2009, kiedy to nasza docelowa Hiszpania dobiła do gospodarczego dna). Wtedy nie mieliśmy żadnych ograniczeń czasowych, w efekcie czego byliśmy w drodze 1,5 roku. Ty razem nie możemy, a w zasadzie nie chcemy, podróżować tak długo.

Po pierwsze, chcemy być w Europie gdzieś w połowie lipca, bo znaleźliśmy niedrogi, intensywny kurs języka niderlandzkiego, na który bardzo chcemy pójść. Nasza dotychczasowa nauka ogranicza się – z racji braku czasu – do 1 godzinny tygodniowo z nauczycielką przez skypa, i na pewno dobrze zrobią nam dwa tygodnie nauki na bardzo wysokich obrotach.

Po drugie, nie chcemy dotrzeć do Europy późną jesienią czy zimą. Moja ostatnia wizyta w Polsce przypadła na listopad-styczeń, i pogodowo była bardzo przygnębiająca. Wiem, że przed zimą nie uciekniemy, ale nie chcemy by była ona naszym pierwszym doświadczeniem po przeprowadzce.

Po trzecie, sposób podróży, jaki wybraliśmy, będzie chyba dosyć męczący. Nie będzie bowiem kamperwana, nie będzie nawet przyczepki kempingowe. Będzie najzwyklejszy namiot. No, może nie taki najzwyklejszy, bo kupiliśmy świetny, solidny namiot, który można postawić w dosłownie minutę (jak będziemy już w trasie to na pewno pokażę go na blogu). Mimo, że kempingować bardzo lubimy to nie bardzo wiemy czego spodziewać się po 5 miesiącach mieszkania w namiocie. Nasza najdłuższa kempingowa podróż trwała 10 dni. A to zupełnie inna bajka niż 150 dni.

 

Trasa

W podróż ruszamy 14 lutego, a trasę mamy zaryzowaną bardzo luźno. Będzie ona wyglądała mniej więcej tak:

  • w połowie lutego jedziemy na północ do Gold Coast, pożegnać się z bardzo dobrymi znajomymi
  • z Gold Coast pojedziemy spowrotem na południe, jak najszybciej przejeżdżając przez Nową Południową Walię, w której widzieliśmy już wystarczająco dużo, i kierujemy się w kierunku stanu Victoria
  • z Victoria, wzdłuż wybrzeża, jedziemy do Australii Południowej, na którą nie mam jeszcze żadnego planu
  • dalej do Australii Zachodniej, a tam na pewno okolice Perth i na północ do Broome
  • z Broome przez tropikalną północ do Darwin
  • tam planujemy sprzedać samochód i sprzęt kempingowy i wsiąść w samolot do Europy

Omijamy Queensland, Tasmanię oraz centralną część Australii. Na Tasmanii i w interiorze byliśmy, a na Queensland po prostu nie starczy nam chyba czasu. Bo im dłużej patrzę na mapę, tym bardziej dochodzę do przekonania, że nawet to niepełne kółko wokół Australii jest przedsięwzięciem niewykonalnym w ciągu 5 miesięcy. Senu z powiek nam to jednak nie spędza. Jak nie uda się dojechać do Darwin to podróż skończymy gdzieś wcześniej. A może będzie zupełnie inaczej niż nam się wydaje i zdążymy dojechać także do Queensland? Zobaczymy. Nie mamy żadnego ciśnienia na to, by zobaczyć wszystko, by zaliczyć każdą atrakcję i odhaczyć ile się da z listy miejsc do zobaczenia. Bardziej zależy nam na bezstresowym i spokojnym rekonasansie naszego ukochanego kraju niż na pogodni za kolejnymi miejscami.

 

A tymczasem…

A tymczasem mamy do załatwienia 1001 spraw. Sprzedajemy meble i sprzęty, szukamy najemcy na nasze mieszkanie, malujemy wspomniane mieszkanie, załatwiamy tysiące drobnych spraw administracyjnych, a w rezultacie mamy zero czasu, by zaplanować cokolwiek związanego z trasą podróży. Jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak kompletnie nieporzygotowana do wyjazdu. Nie mam pojęcia co chcemy po drodze zobaczyć i gdzie się zatrzymać. To będzie pełna improwizacja. Ale może właśnie tak ma być.

Nasz nowy dom w środku Europy

11 komentarzy

  1. Takie pożegnanie z Australią :)

    Post a Reply
  2. Magda, ja niedawno wrocilam z Australii, troche mieszkalismy, troche podrozowalismy. Skoro omijacie moja ukochana Tasmanie to chociaz spedzcie troche czasu w Australii Poludniowej bo to rownolegle piekny teren. Obowiazkowo Kangaroo Island! Jesli chcesz to podziele sie moimi ulubionymi miejscami w SA.
    Zycze Wam pieknej podrozy!

    Post a Reply
    • Tak jak napisałam Tasmanię omijamy, bo byliśmy, a Australia Południowa jest zdecydowanie w planie. Kangaroo Island mi się marzy, choć koszt promu na wyspę mnie odstrasza.
      Jak masz jakieś miejsca godne polecenia w SA to napisz proszę!

      Post a Reply
  3. A może gdzieś w podróży… odkryjecie nowe miejsce dla siebie i zostaniecie jednak ;-)
    BTW, Wodzisław pozdrawia Rybnik :-)

    PS. U nas z kolei z czasem na lekcje angielskiego do IELTS wyglądają podobnie jak z Waszym niderlandzkim :-/ Dlatego nieraz chodzi mi po głowie totalna improwizacja i rzucenie się na głęboką wodę. Gdyby nie dzieci tj. odpowiedzialność za nie, to pewnie byśmy tak zrobili tj. wylądowali na w. studenckiej i walczyli na miejscu o PR/Sponsorship.

    Post a Reply
  4. Hej! Niderlandzki wejdzie wam szybko, zwłaszcza jesli cos rozumiecie po niemiecku.
    Czy wybraliście juz miasto? Holandia nie jest duza :) ale jestem ciekawa gdzie osiadacie (jesli w AMS to bym sie tak nie napinała z niderlandzkim, ale jesli gdzies indziej to jednak polecam znac. Moze sie zdarzyć ze w ogole nie będziecie używać np w pracy, ale czasem zeby w ogole ja dostać to trzeba znac. roznie bywa)

    Wasza przeprowadzka i tak wyglada na zorganizowana, ja sie wzięłam i przeprowadziłam. Żadnych kursów, żadnego planu;) Po czym jak juz sie nauczyłam jezyka to przeprowadziłam sie znowu. Chciałabym jednak przeprowadzić sie gdzies, gdzie urzędowo mowia po angielsku (albo chociaz zwyczajowo) albo zapuścić korzeń ;)

    Powodzenia i udanej wyprawy!

    Post a Reply
    • Celujemy w Rotterdam. Wiele słyszałam o tym, że znajomość niderlandzkiego nie jest konieczna i jest masa ludzi, któa tam mieszka od lat i nie zna ani słowa w lokalnym języku. Ale ja sobie nie wyobrażam gdzieś mieszkać i nie znać języka choćby trochę.

      Post a Reply
  5. :)

    A my własnie pakujemy manatki, wyprzedajemy wszystko i przeprowadzamy się z Polski do Sydney. Z 2 dzieci:) Dosłownie się mijamy:)

    Powodzenia z 1001 rzeczy!
    Dorota

    Post a Reply
    • Cześć Dorota,

      Można się jakoś z Tobą skontaktować? Może fb?

      Post a Reply
  6. Życzę powodzenia w przeprowadzce!;) Planujemy z narzeczoną kiedyś przeprowadzić się do Australii, więc Twój blog jest jak najbardziej dla mnie trafiony! Zostanę na dłużej;)

    Post a Reply
  7. Niesamowitości w podróży! I gładkości w przeprowadzce;) Holandia to piękny kraj dający wiele możliwości – na własnej osobie się nie przekonałam ale siostra mojej przyjaciółki mieszka już tam sporo czasu i nie wyobraża sobie by mieszkać gdzie indziej.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.