Nasz nowy dom w środku Europy

Czy trudno znaleźć nowe miejsce do życia?

Jeśli zawsze marzyło się o mieszkaniu gdzieś tam, to w momencie podjęcia decyzji o przeprowadzce, wybór jest dosyć oczywisty. Jeśli natomiast już się mieszka w swoim wymarzonym, ukochanym miejscu, to jest dużo trudniej. Bo co by nie wybrać, to będzie to blado wypadało. My byliśmy w tej drugiej sytuacji – mieszkamy w super miejscu, które strasznie lubimy. Tak naprawdę Australia ma dla nas tylko jedną wadę – odległość od reszty świata. Gdyby nie to, nigdy nie wpadłby nam do głowy pomysł o przeprowadzce do Europy.

 

Wiedzieliśmy, że nie chcemy mieszkać w Polsce. Do wyboru mieliśmy ponad 40 innych krajów. Z oczywistych powodów masy z nich w ogóle nie braliśmy pod uwagę. Cała Europa Wschodnia czy Bałkany zupełnie nas nie interesują. Od razu wykluczyliśmy też region południowy, czyli Grecję, Włochy, Hiszpanię i Portugalię. Tak, ładnie tam, i fajnie na wakacje pojechać, ale w obecnej sytuacji ekonomicznej nie bardzo ma sens się tam wyprowadzać.

 

Może UK?

Po odsianiu tych oczywistych przegranych, pierwszy wybór padł na kraj, który byłby dla nas najłatwiejszy do emigracji – Wielką Brytanię. Nie trzeba by się uczyć nowego języka, jest praca w naszych zawodach, kultura nie jest nam obca. Przez pewien czas byliśmy zdecydowani na UK. Jednak im dłużej o tym myśleliśmy, tym mniej nam się ten pomysł podobał. Żeby pracować w naszych zawodach, musielibyśmy mieszkać w którymś z dużych brytyjskich miasta, a nie bardzo mieliśmy ochotę na wielkie miasta. Poza tym głównym celem przeprowadzki miało być mieszkanie bliżej rodziny, a umówmy się – UK wcale nie jest tak blisko Polski. Tak, wiem, że teoretycznie to można wsiąść w samolot i kilka godzin później być w domu. Ale realnie rzecz biorąc nasze wizyty w Polsce byłoby pewnie ograniczone to 2-3 w roku.  UK poszło w odstawkę.

 

A może Norwegia?

Nasze wzroki na mapie przykuł do krótką chwilę region Skandynawii. Jednak bardzo szybko zrezygnowaliśmy, gdy okazało się, że tamtejsze języki nie należą do najprostrzych. Wiem, że tam można dostać pracę, mówiąc tylko po angielsku, a ja nie wyobrażam sobie mieszkać gdzieś i nie znać lokalnego języka.

 

Następny potencjalny kierunek ekscytował nas przed dłuższą chwilę – Berlin. Jeśli chodzi o lokalizację, trudno o coś lepszego. Raptem 2.5 godziny jazdy od Szczecina (skąd jest Przemek) i 5 godzin do mojego rodzinnego Rybnika. Na korzyść miasta przemawiały też bardzo rozsądne koszty życia i niezły rynek pracy. Niestety im głębiej drążyłam temat, tym bardziej oczywistym stawało się to, że bez dobrej znajomości niemieckiego znalezienie dobrej pracy mogłoby być trudne. Ja mam alergię na niemiecki, zupełnie nie widzę możliwości nauczenia się tego języka. A tym bardziej nie mam na to ochoty. Berlin poszedł w odstawkę.

 

W trakcie kolejnej rundy studiowania mapy naszą uwagę zwrócił pewien niewielki kraj, który po dłużej analizie wygrał. Kraj otwarty na obcokrajowców. Kraj, w którym 80% społeczeństwa mówi po angielsku. Kraj, którego języka można – przy odrobinie wysiłku – się nauczyć. Kraj ze stabilną gospodarką. Kraj, z którego nie jest może tak blisko do rodziny jak z Berlina, ale nie jest też specjalnie daleko.

 

Kraj wysokich ludzi, kraj drewniaków, kraj wiatraków.

 

Przeprowadzamy się do Holandii.

 

 

W 5 miesięcy prawie dookoła Australii
O tym, dlaczego rzuciłam pracę i wyjeżdżam z Australii

51 komentarzy

  1. Wprawdzie nigdy w Holandii nie mieszkałam ale znam takich, którzy ten kraj pokochali jak własny:) Moim zdaniem, świetnie,że nie postawiliście na Skandynawię, myślę,że Holandia to idealny kompromis kiedy ma się do wyboru całą gamę krajów w Europie) (Ech…gdyby ta Australia była ciutkę bliżej, podobno się przybliża do Europy z roku na rok :):) Powodzenia Wam życzę, z przenosinami a także asymilacja do nowego miejsca. Ekscytujące :)

    Post a Reply
  2. Udanej przeprowadzki i aklimatyzacji w nowym miesjcu!!!. Ps. Obstawiałam Szwecję lub Norwegię

    Post a Reply
  3. Powodzenia, i polecam poczytac blog „wydaczeni”, jest niestety nie aktualizowany, ale spostrzezenia tej dziewczyny wysmienite. Przyjemne Panstwo do zycia z wieloma, ale…no sle tak jest wszedzie! Holendrzy jak szkoci i poznaniaki dadza sobie jaja ogolic za centa.

    Post a Reply
  4. O ile Holandia sama w sobie mnie jakoś nie przekonuje w kwestii wyboru miejsca do życia, to Wasza argumentacja już tak, życzę wszystkiego dobrego na nowej holenderskiej drodze życia ;)

    Post a Reply
  5. Miejsce śliczne pogoda jeszcze lepsza ;^) Życzymy wiele dobra w nowym miejscu … niestety jako naród nie mamy tam za dobrej opinii a na horyzoncie Wilders …ale wszystko zależy od ludzi tam gdzie będziecie

    Post a Reply
  6. Siedząc sobie w biurze w Szczecinie, zimą, gdy za oknem ujemne temperatury, będąc jednocześnie ciepłolubnym człowiekiem, zastanawiam się ile bym musiał w sobie znaleźć sił i argumentów, żeby opuścić AUS i przenieść się do NL.
    Powodzenia w każdym razie :) (Y)

    Post a Reply
    • Rozumiem dylemat i na pewno będzie brakowało nam australijskiej pogody ale mam nadzieję że damy bez niej radę

      Post a Reply
  7. interesujący wybór, bede czekac z zaciekawieniem na wrażenia. Choć myślałam ze jednak Niemcy albo Szwajcaria ;) Sama mieszkam w Londynie i planuje juz wyprowadzkę, ale doprawdy cieżko wybrać dobre miejsce w Europie.

    Post a Reply
  8. Holandia jest piękna! Architektura cudowna, krajobrazy zachwycające, ludzie mili. Łatwo można dostać tzw. mieszkanie/dom socjalny od miasta, nowe budownictwo ma dobry standard. Niestety podatki, ubezpiecznie, opłaty za samochód i ceny paliw są wysokie. Ale mimo to dobry wybór jeżeli chodzi o Europę!

    Post a Reply
    • O kutwa, wszystko co napisałaś to kwintesencja socjalizmu (poza architekturą i krajobrazami rzecz jasna). Ja podziękuję, od takich państw jak najdalej. Doprawdy zadziwia mnie, ze ludzie wciąż nie zdaja sobie sprawy jak socjalizm wszystko niszczy i jak wszechobecny jest w obecnym świecie.

      Post a Reply
    • Mnie akurat socjalne mieszkania nie kręcą. Wolę sama zapracować na to by wynająć mieszkanie :)

      Post a Reply
    • Ja podobnie, dlatego nie chcę żeby państwo mi w tym przeszkadzało i karało za ciężką pracę ;) powodzenia

      Post a Reply
    • Co racja, to racja! Osobiście w Holandii nie mieszkam, ale bardzo lubie ten kraj :)

      Post a Reply
  9. Super wybór. Piekny kraj, bardzo serdeczni ludzie.Klimat porównywalny do naszego-no moze troche cieplej zimą.Mysle, ze bedziecie zdowoleni

    Post a Reply
  10. Zupełnie nie typowałam NL. Moim typem był Berlin:)
    No cóż, do mnie holandia nie trafiła. Z ulga sie przeprowadziłam. Do Berlina ;) tez mam alergie na niemiecki, ale czasem trzeba sie poświecić. Wielka miłością darze niderlandzki (to bardzo niedoceniany i super brzmiący jezyk, relatywnie prosty) ale w kraju mieszkało mi sie srednio. Mam nadzieje ze wam jednak „siądzie”!
    Pozdrowienia
    Monika

    Post a Reply
  11. Juz niedlugo posty z Nederlandow… ;)
    A jesli chodzi o norweski to nie jest az taki trudny, ale sa inne powody dla ktorych nad fjordem czasem lekko nie jest np. klimat na dluzsza mete jest ciezki, no i kryzys naftowy ktory przyszedl po zlotych latach 2005-2014 …
    Mysle ze neederlandzki moze byc trudniejszy. Gramatyka norweska jest prosta, jedynie slownictwo no i masa dialektow, ktore trzeba rozumiec…
    A w Holandi dla mnie byloby za plasko, no i jedzenie tez takie super nie jest (zwlaszcza po Australii) – no ale zawsze mozecie przywozic walowe z PL. ale na pewno bedzie fajnie poczytac wpisy z nowego kraju… :)
    Powodzenia!!!

    Post a Reply
  12. Powodzenia!

    Dziwi mnie tylko, że masz alergię na niemiecki, a… niderlandzki Cię nie razi?
    Ok gramatyka łatwiejsza, ale brzmienie?

    Post a Reply
    • Nie wydaje mi sie, aby holenderski brzmial gorzej niz niemiecki, ale to pewnie kwestia gustu. Do nauki holenderski jest wedlug mnie duzo latwiejszy w zwiazku z prostsza gramatyka.

      Post a Reply
  13. Dawno ne zagladalam do Was ale mialam przeczucie ze cos ciekawego sie dzieje w Waszym zyciu- mialam racje .Mialam nadzieje ze bedzie to Berlin i jakas nadzieja na spotkanie- moze?.Wydaje mi sie ze z wielu mozliwych ten wybor jest najlepszy.kazdy kraj ma plusy i minusy nigdzie nie jest perfekt.Wiem o czym mowie po kilkunastu latach spedzonych w Adelaide i W Seattle.W kazdym razie teraz wiem ze Europa jest dla nas europejczykow najlepszym rozwiazaniem pod wieloma wzgledami.Dla Was kochajacych podroze – w ramach ceny biletow na trasie Sydney-Europa mozecie miec piekne wakacje niedaleko domu.Kochani trzymam za Was kciuki. Gdybyscie kiedys zawitali do Berlina dajcie znac.ja juz zamknelam swoj rozdzial pod tytulem mam ochote na zmiane kraju………..
    Serdecznie pozdrawiam
    Ela z Berlina

    Post a Reply
    • Gdy przyjeżdżałem tutaj turystycznie to byłem zachwycony tym państwem lecz gdy przeprowadziłem się na stałe to z biegiem czasu poznałem zwyczaje i mentalność Holendrów. W pełni zgadzam się z tym iż wszyscy mówią biegle po angielsku lecz nauka języka niderlandzkiego jest koniecznością by osiągnąć jakikolwiek szanowany statut społeczny. Ludzie są zamknięci w sobie i niechętnie nawiązują nowe znajomości, a opinie jako „Polacy” mamy niestety dość mizerna i w ich oczach bardzo ciężko to zmienić. Pogoda jest fatalna i naprawdę bywa bardzo depresyjna. Gospodarka jest bardzo stabilna aczkolwiek bez znajomości języka niderlandzkiego ciężko o dobra pracę. Jaki region Niderlandów was interesuje pod względem przeprowadzki?

      Post a Reply
  14. Gratulacje i życzę wszystkiego dobrego! A zdradzicie do jakiego miasta w Holandi?

    Post a Reply
  15. Powodzenia:) choć dla mnie w przypadku Holandii pogoda byłaby mocnym minusem ;) Co do trudności języka, to chyba bardzo subiektywna sprawa, bo uczyłam się szwedzkiego i wydawał się bardzo łatwy, a holenderski liznelam i o ile rozumienie ok, to wymowa… o nie :D

    Post a Reply
  16. TO w takim razie moze ja jeszcze cos dodsm od siebie w sprawie wyboru miejsca.Jest to absolutnie sprawa ktora nie mozna podciagnac pod jedna kreske.To co dla jednego jest opcja jedna z najgorszych dla kogos innego strzal w dziesiatke.Nie mozna uogolniac i kierowac sie jakimkolwiek odczuciem innych.Owszem wiele wskazowek i dobrych rad sie przydaje ale trzeba kierowac sie tylko i wylacznie swoja intuicja .Moje cztery emigracje nauczyly mnie wiele ale wiem jedno .Powodzenie i sukces w nowym miejscu zalezy wylacznie od nas samych , nie kazdy posiada zdolnosci aklimatyzowania sie w nowych warunkach.Moglabym jeszcze ciagnac ten temat w nieskonczonosc ale nie chce zanudzac.W kazdym razie zycze Wam powodzenia i wytrwalosci i mam nadzieje ze bedziecie zadowoleni ze swojego wyboru. Bardzo Wam kibicuje .Serdecznie pozdrawiam

    Post a Reply
    • Dziękuję za ten komentarz. Wyjełaś mi te słowa z ust :)

      Post a Reply
  17. Samej pomyślności w nowym kraju.
    Pozdrawiam .

    Post a Reply
  18. Powodzenia! Wlasnie przeprowadzam sie po roku w Brisbane do Hagi, w ktorej przed przeprowadzka do Australii chwile pomieszkiwalam, i przybijam Wam piatke. Kraj bardzo otwarty na obcokrajowcow, czysty, infrastruktura dobra, i jakie piekne polaczenia z reszta swiata. Na pewno sie Wam bedzie podobac!

    Post a Reply
    • Myslimy o Hadze jako backup, gdyby w Rotterdamie nie bylo dla nas pracy.
      Dobrze slyszech, ze zyje sie tam dobrze.
      W jakiej branzy pracujesz i na jakim poziomie znasz holenderski?

      Post a Reply
      • Poziom zupełnie początkujący, ale planem jest rozpoczęcie nauki porządnie w najbliższym czasie, tak naprawdę będę dopiero szukać szkoły. Angielski w mojej firmie jest głównym językiem, i tak też jest często. Inżynieria lądowa. Rotterdam i Haga są bliziutko, więc można bez problemu mieszkać w jednym miejscu i pracować w drugim. Obydwa miasta zupełnie inne, ale naprawdę fajne do życia :)

        Post a Reply
  19. Mieszkałam w Holandii, w Amsterdamie na łódce. Aby trochę bardziej zrozumieć Holendrów polecam dwie książki: Holandia. Presja depresji Marka Orzechowskiego oraz Amsterdam. Rusella Shorto.
    Zazdroszczę Wam i bardzo kibicuję. To fajny kraj i będzie Wam tam dobrze.

    Post a Reply
  20. Tylko nie kasujcie wszystkich informacji o Australii, bo my właśnie tam zmierzamy za kilka miesięcy i i Wasz blog wiele nam wyjaśnia i tłumaczy nieznanie :)
    A pod wpisem „Stabilizacja mnie nie kręci, przynajmniej nie na zbyt długo.” podpisuję się obiema rękami :)

    powodzenia

    Post a Reply
  21. Pod tym ny STABILIZACJA podpisuje się !! Od siebie dodam rutyna… Tylko kiedy czytam, powracam do Waszego bloga…to z jednym nie trudno się nie zgodzić: daleko ten kraj. Nie wiem czemu, a po wnikliwym czytaniu Waszego bloga, powracania, nie będziecie tam zbyt długo. Ok 1 rok, ale nie nazbyt długo….

    Post a Reply
  22. Polecam Tajwan.otwarci ludzie, pyszne jedzenie, lokalizacja w srodku Azji pld-wsch, dobre polaczenia lotnicze i wszyscy mowia po angielsku

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.