„Laowai w wielkim mieście”, czyli prawdopodobnie najlepsza polska książka o życiu w Chinach

 

Był początek 2014, gdy na naszej kanapie wylądowała Ola Świstow, która internautom znana jest jako Pojechana. Ola kończyła swoją podróż po Australii i ostatnią noc w Oz spędzała właśnie u nas. Następnego dnia wracała do Shenzen w Chinach, gdzie mieszkała wtedy od ponad roku. Cały wieczór przesiedzieliśmy słuchając jej przezabawne opowieści o absurdach chińskiej rzeczywistości i już wtedy pomyślałam sobie, że była by z tego niezła książka. Nie trzeba było długo czekać – w marcu 2015 nakładem wydawnictwa National Geographic ukazała się książka Oli „Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin”. Więc kiedy wydawnictwo zwróciło się do mnie niedawno z propozycją przeczytania i zrecenzowania książki na blogu zgodziłam się od razu.

laowai-w-wielkim-miescie-zapiski-z-chin-b-iext29187538Książkę przeczytałam w kilka dni, ale to tylko dlatego, że ja nigdy nie mam więcej niż maksymalnie 1h wolnego czasu jednorazowo. Gdybym czasu miała więcej to książkę przeczytałabym na jednym posiedzeniu. Po prostu tak dobrze się ją czytało! Dwie rzeczy szczególnie przypadły mi do gustu.

Po pierwsze podobało mi się to, że nie jest ona typową chronologiczną opowieścią o podróży odbytej przez autora, jakich masa na polskim rynku książkowym. Ba, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że „Laowai w wielkim mieście” to nie książka podróżnicza. To bardziej rozprawa na temat absurdów chińskiej rzeczywistości oraz poradnik o tym jak wśród nich nawigować będąc tytułowym Laowai (chińskie określenie na obcokrajowca). Książka jest świetne skonstruowana, każdy rozdział traktuje o innym zagadnieniu, a równocześnie wszystkie razem tworzą spójną i logiczną całość. Treści towarzyszy masa dobrze dopasowanych do treści zdjęć autorki. Ola pisze o chińskiej biurokracji, której doświadczyła załatwiając wizę do Chin, o urokach szukania chińskiego lokum na wynajem oraz mieszkania w nim, o tym jak prawie została gwiazdą chińskiego show biznesu, o chińskich pociągach, chińskiej kuchni, chińskiej obyczajowości, chińskich turystach i chińskich kontrastach. A to wszystko z dużą dawką humoru.

Po drugie, Ola potrafi pisać, i choć brzmi to banalnie, to w czasach, kiedy co drugi bloger podróżniczy wydaje książkę, dobry warsztat pisarski ma niewielu. Książka jest bardzo zabawna (nie raz wybuchałam śmiechem), bardzo wnikliwa (poznałam dzięki niej masę ciekawostek na temat chińskiej kultury i rzeczywistości), napisana sprawnie i bezwysiłkowo. Tu każde zdanie ma swoje miejsce, każdy akapit wnosi coś do treści, słowa w każdym rozdziale płyną naturalnie jak rzeka i które czyta się z przyjemnością. „Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin” to po prostu dobrze napisana książka o bardzo ciekawej tematyce, którą każdy kto choć trochę interesuje się światem powinien przeczytać.

Konkurs!

Wydawnictwo National Geographic ufundowało dwa egzemplarze książki dla czytelników CareerBreak.pl. Jeden z nich może być Twój! Wystarczy, że w komentarzu poniżej napiszesz, w jakim kraju chciałbyś zamieszkać i dlaczego. Zwycięzców ogłoszę za tydzień.

Azjatyckie TOP 7 według Olivii
Jak latać za darmo, czyli wszystko o zbieraniu mil

24 komentarze

  1. W Norwegii, ponieważ piękne krajobrazy nie mają tam końca, atmosfera w kraju jest niepowtarzalna i nie ma nic lepszego niż zasypiać z widokiem na zorzę polarną

    Post a Reply
  2. W Australii. W żadnym innym miejscu na świecie tak bardzo nie chcesz wywoływać kłótni ze swoją dziewczyną. Bukiet 12 róż w ramach przeprosin kosztuje średnio 139 dolarów.

    Post a Reply
    • Książka trafi do Ciebie! Gratuluję! Skontaktuje się przez email.

      Post a Reply
  3. Oczywiście w Australii. I to nie jest marzenie tylko plan, ktory się spełni za jakieś półtora roku. Dlaczego? Bo ciepło, bo ludzie mili, bo przyroda dzika i niespotykana nigdzie indziej. Bo łatwiej się tam żyje :)

    Post a Reply
  4. W Indonezji na Javie. Ze względu na niesamowitą uprzejmość i otwartość tych ludzi, tam zawsze jest ktoś kto Ci pomoże, nawet jeśli nie wie jak:D Generalnie w Indonezji wszystko jest możliwe (nawet chodzenie wszędzie w piżamie:P), a każde marzenie da się tam spełnić.

    Post a Reply
  5. Chciałbym zamieszkać w Japonii. Lądowanie na lotnisku w Naricie, przejazd do serca Tokio i pierwsze zachłyśnięcie się miastem. Doświadczenie tego przytłaczającego ogromu i potęgi kolosa z betonu. Zniknięcie pośród niekończącej się lawiny ludzi, którzy choć inni z wyglądu przecież nie różnią się niczym ze swoim codziennym życiem, troskami, problemami i przyjemnościami, którzy również są zagubieni mimo lat spędzonych w tym kraju. Łącząc się w tym zagubieniu można przemierzać i odkrywać miasto z jego mikroświatami, miastami w mieście. Będąc samotnym pośród samotnych odkrywa się siebie i doświadcza czegoś zupełnie nowego. A wtedy miasto przyjmuje cię jak swojego.

    Post a Reply
  6. Bezapelacyjnie w AUSTRALII, w której się zakochałam od pierwszego wejrzenia.Niesamowity kraj, przyjaźni ludzie, cudowne krajobrazy i fauna a także przemyślana infrastruktura dla mieszkańców i turystów.Jeśli do tego dodać, że to bardzo bezpieczne miejsce i dużo łatwiej się tam żyje niż w Europie to jawi się to jako miejsce idealne do życia.
    To tam, będąc w Sydney poczułam, że to jest moje miejsce na ziemi i nie przeraża mnie odległość od Polski.
    Aussie Aussie Oi Oi Oi :)

    Post a Reply
  7. W Singapurze – codziennie miałabym świetne jedzenie, mogłabym się nauczyć chińskiego, a wakacje w wielu interesujących krajach byłyby odległe o tylko jeden krótki lot

    Post a Reply
  8. Najchetniej zamieszkalabym teraz w Hiszpanii. Mialam tam okazje mieszkac pare miesiecy, wiec wiem ze moim dwom synom byloby tam dobrze, a i my z mezem bylibysmy zadowoleni. Hiszpanie sa radosni, otwarci, bezposredni, no i kochaja dzieci. Wszedzie je ze soba zabieraja i nie przeszkadza im to, ze sa glosne, bo oni sami tacy sa! Zroznicowanie przyrodnicze Hiszpanii sprawiloby, ze nie nudziloby sie nam – tam zawsze jest duzo miejsc do eksploracji! I w miare blisko od Polski – tesknota pewnie mniejsza. Tylko zeby jeszcze odwagi na ta przeprowadzke starczylo!

    Post a Reply
  9. Islandiaaaaa. Codziennie kontemplowałabym nad innym wodospadem! No i w praktyce odkrywałabym wszystko, czego nauczyłam się na studiach geograficznych. A…i dziergałabym te kozackie swetry z owczej wełny :D

    Post a Reply
    • Książka trafi do Ciebie! Gratuluję! Skontaktuje się przez email.

      Post a Reply
  10. Szwajcaria,

    lubię pociągi , góry to bardzo.

    :) Spokój, jasne zasady społeczne.Bezpieczny kraj.
    Z pewnych względów nie mogę na dłużej jak marzyłam, marze o:Australii, Nowej Zelandii czy Ameryce płn- do wyboru kraj:)

    Post a Reply
  11. W Australii. Dlatego, że miałam już okazję trochę tam pomieszkać. Poczuć ten klimat i atmosferę. To tam podjęłam większość najważniejszych dla siebie decyzji. Nabrałam odwagi, postanowiłam, że rezygnuje z zaplanowanej ścieżki zawodowej i wyruszyłam w pierwszą podróż z plecakiem. Nie chciałam wracać, ale wróciłam. Czy żałuje? Nie, bo zmiany które zaszły we mnie w Australii, odmieniły całe moje późniejsze życie.
    Po tylu latach wciąż jednak łapie się na myśleniu, że chciałabym tam mieszkać. Dla tej niesłychanej energii, radości życia, plaż, oceanu, ludzi… Z sentymentu do miejsca, w którym po raz pierwszy zawalczyłam o siebie.

    Post a Reply
  12. Vanuatu.Z daleka od halasliwego zgielku miasta.Zgodzie z natura.Gorzyste wyspy wulkaniczne.Cieple piaszczyste plaze.Krystalicznie czysta woda.Egzotyczne rybki , barwne zycie podwodne.Nurkowanie, serfowanie, odpoczywanie.Upajanie sie sloncem.Zyczliwosc ludzi.Bez pogoni za praca,w zgodzie z natura i samym soba.Na koncu swiata.Z dala od cywilizacji.Tu bym sie odnalazla.

    Post a Reply
  13. W Polsce! Bo pierwsze primo: wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma. Po drygie primo (ultimo) to piekny kraj!

    Post a Reply
  14. Chciałbym zamieszkać w kraju, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia, w którym pozostawiłem cząstkę duszy i zgubiłem serce. W kraju, w którym są najpiękniejsze góry na świecie. W kraju, w którym kobietom lśnią kruczoczarne włosy i oczy iskrzą tak, że największemu twardzielowi uginają się nogi. W kraju, w którym produkuje się najlepsze wino na świecie. W kraju, w którym gościnność to nie tylko słowo ze słownika wyrazów obcych. W kraju, w którym rodzina, honor i wolność znaczą więcej niż kariera i pieniądze. W kraju, którego ziemie dane zostały mieszkańcom od samego Boga. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, o jaki kraj chodzi? Chciałbym zamieszkać w niesamowitej Gruzji.

    Post a Reply
  15. Erasmus zmienia ludzi – mnie rozbił pomiędzy dwa kraje. I chociaż Polska jest najfajniejszym krajem na świecie, to brakuje mi boulangeries, zadbanych, czystych dworców, tamtejszego poczucia humoru, kultury, a najbardziej co raz częściej pojawiającej sie radości, za każdym razem gdy zrozumiałam tubylców mówiących w swoim narzeczu. Francja :)

    Post a Reply
  16. Polska. Może to dziwnie zabrzmi jednak cudze chwalicie a swego nie znacie. Wszystkie kraje są piękne i warte odwiedzenia jednak mieszkając w jednym kraju człowiek może zapomnieć co ma do zaoferowania świat. Każdy kraj ma swoją kulturę, historię czy zwyczaje. Chciałbym mieszkać w Polsce jako postój między kolejnymi wyprawami poznawania reszty. Lubię nasz góry, lasy czy jeziora . Polska to oaza spokoju tylko trzeba wiedzieć gdzie jej szukać. Mogę w Polsce odetchnąć i nabrać energii tylko po to aby wyruszyć w kolejną podróż . Polska daje mi siłę na kolejne wyprawy, dlatego chce w niej zostać aby ładowała mnie jak baterię i z pełną mocą mógł zwiedzać piękny świat :D

    Post a Reply
  17. W NIbylandii tam jest tak jak, wszyscy by chcieli żeby było czyli REWELACYJNIE !!!!

    Post a Reply
  18. Marzy mi się emigracja do egzotycznego kraju, który leży nad Pacyfikiem… To mogłaby być któraś z oceanicznych wysp – np. Fidżi… Zamieszkałabym z dala od cywilizacji – w małej chatce zbudowanej tradycyjnie – z dachem z palmowych liści… Z jej wnętrza widziałabym falujący ocean… Codziennie rano budziłby mnie śpiew papug, żywiłabym się tym, co samodzielnie udałoby mi się wyhodować lub znaleźć… Witałabym się z każdym wesoło „Bula!” ;) i żyjąc tak prosto… miałabym większe poczucie radości i spełnienia… niż prowadząc tryb życia taki jak teraz – w zgiełku wielkiego miasta, w szybkim tempie i stresie… ahhh…..

    Post a Reply
  19. W Szwecji, gdzie zarówno kultura jak i ogląd na świat mieszkańców wydaje mi się być znacznie bliższy mojemu. Poza tym przepiękny język, natura. Ale w sumie każde miejsce gdzie respektowane są prawa człowieka, demokracja i przyroda mógłby by być :)

    Post a Reply
  20. Ksiązka trafi do Tomasza za komentarz o Australii oraz do Asi za Islandię :) Ze zwycięzcami będę w kontakcie mailowym

    Post a Reply
  21. Byłam w wielu krajach, jednak najbardziej spodobała mi się Walia. Wydaje mi się, że to jedyny kraj, dla którego mogłabym porzucić Polskę. ;)

    Post a Reply
  22. W Europie najchętniej zamieszkałbym w Hiszpanii, w przepięknej Barcelonie gdzie szum morza spotyka się z wrzaskiem kibiców Camp Nou (FC Barcelona) oraz Estadi Cornellà-El Prat (Espanyol Barcelona). Hymn ligi mistrzów w końcu usłyszałbym na stadionie a nie tylko w telewizji czekając 20 lat aby polska drużyna zagrała w najlepszej piłkarskiej lidze świata ;) Samo miasto BCN jest przepiękne, pełne energii, katalońskiego klimatu Gaudiego, restauracji, palm, blisko wybrzeża Costa Brava oraz Costa Dorada naładowanych piękną śródziemnomorską roślinnością, a także niedaleko górskiego klimatu w Pirenejach. Hiszpania to zdecydowanie najpiękniejsze państwo Europy… Niestety moja wyprawa w poszukiwaniu tam pracy 6 lat temu zakończyła się porażką ale na pewno wspomnienia pozostały :) Ale Już za miesiąc po raz czwarty w Hiszpanii :) Kierunek —> Minorka i przepiękne wyspy śródziemnomorskie :) aj jaj jaj nie mogę się doczekać tym bardziej, że na Majorce już byłem więc klimat podobny:) pięknie, cudownie, romantycznie.. po prostu Viva Espana!! :)

    Polska jest fajna ale bądźmy realistami.. wystarczy poczuć smak normalnego życia w kraju rozwiniętym by zobaczyć jak bardzo daleko nam do tego.. :)

    Na świecie wybrałbym Australię. Choć nigdy nie byłem to wydaje się bardzo przyjaznym do życia miejscem, pełnym pracy oraz możliwości… no i z językiem angielskim ;) Zadbane trawniczki wszędzie, domy z ogrodami, kolory, mnóstwo plaż i jeziorek, wygląda jak raj :) Ekonomicznie każdy by sobie tam poradził więc zdecydowanie możliwości są super :) Jak najbardziej Sydney aczkolwiek Gold Coast też ma wielki urok :) póki co pozostaje pochodzić na Google Earth :)

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.