Moje subiektywny spojrzenie na atrakcje wokół Mandalay

 

Mandalay. Prawda, że brzmi magicznie? Niestety magia tego miasta kończy się na jego nazwie. Po rozczarowaniu Mandalay z 2009 roku, tym razem z premedytacją nie zwiedzaliśmy miasta, a czas tam spędzony postanowiliśmy przeznaczyć na jego okolice. Bo one Mandalay biją na łeb i szyje. Zwiedzanie podzieliliśmy na dwa dni. Pierwsze pięć atrakcji opisane poniżej wchodzą w skład standardowej, całodniowej wycieczki wokół Mandalay, którą odbywa chyba 99% turystów odwiedzających miasto, w tym my. Mingun, wspomniany na samym końcu, oglądaliśmy dnia drugiego. Atrakcje jak to atrakcje – jedne są fajnie, a inne mniej. Dziś dzielę się moją o nich opinią.

 

Warsztaty rzemieślnicze

 

Co jest do zobaczenia? W czasie całodniowej wycieczki wokół Mandalay odwiedziliśmy trzy warsztaty: złotniczy (gdzie tworzy się nieopisanie cieniutkie blaszki złota, którymi potem oblepia się posągi Buddy w pobliskiej świątyni), przędzalnie jedwabiu oraz ogromną wytwórnię drewnianych figurek, kukiełek itp. Można takich rzeczy nie lubić, ale trzeba zrozumieć, że wynajęcie kierowcy na cały dzień kosztuje niewielkie  pieniądze właśnie dlatego, że może on swój dochód podreperować prowizją, którą dostaje od odwiedzanych warsztatów. Można warsztaty wyrzucić z planu wycieczki, ale wtedy będziemy musieli zapłacić więcej za kierowcę i samochód.

Co mi się podobało? Proces tworzenia złotych blaszek jest bardzo ciekawy i warto było go poznać, a wytwórnia drewnianych pamiątek uświadomiła nam jak dużo pracy kosztuje stworzenie tych pięknych przedmiotów.

Co mi się nie podobało? Jak dla mnie było o jeden warsztat za dużo (ten od jedwabiu).

Ocena: 5/10

 

Monastyr Maha Ganayon Kyaung

 

Co jest do zobaczenia? Monastyr Maha Ganayon Kyaung w miasteczku Amarapura w sumie niczym się nie wyróżnia – to sporych rozmiarów zakon, w którym mieszka kilkuset mnichów. Ktoś kiedyś zauważył, że około 10:15 rano tych kilkuset ubranych w purpurę chłopców i mężczyzn spożywa posiłek. No i zrobiła się z tego jedna z największych w okolicy Mandalay atrakcji turystycznych. Do tego stopnia, że to spektakularnie wyglądające wydarzenie (wyobraź sobie kilkuset przesuwających się powoli mnichów) zmieniło się trochę w cyrk. (Chińscy) turyści wyskakujący mnichom przed samą twarz, nieustający błysk fleszy, wyścig do jak najlepszego ujęcia.

Co mi się podobało? Nie da się zaprzeczyć, że ta codzienna rutyna robi niesamowite wrażenie. Milczący, bosi mnisi, każdy z miską, powoli przesuwają się w rzędzie do przodu, czekając na swoją kolej.

Co mi się nie podobało? Dziki tłum, kompletnie pozbawieni taktu (chińscy) turyści, zero intymności i klimatu.

Ocena: 6/10

 

 

Inwa

 

Co jest do zobaczenia? Inwa (zwana także Ava) czterokrotnie była stolicą Birmy. Po tych czasach zostało tam niewiele, i dziś Inwa to przede wszystkim spokojna wioska. Do zobaczenia jest kilka świątyń, a główną atrakcją jest forma transportu jakim zwiedza się Inwę, czyli bryczka.

Co mi się podobało? Piękna wiejska-sielska okolica, która fantastycznie prezentuje się w popołudniowym świetle; ciekawe zabytki; oryginalna (choć bardzo niewygodna) forma transportu.

Co mi się nie podobało? Masa ludzi. Pod każdą atrakcją, pod którą podjeżdżaliśmy stało nawet po 30 innych bryczek. Sposób na ominięcie tego jest prosty – poprosić kierowcę, żeby zabrał nas tam rano, a nie po południu, gdy jedzie tam 90% turystów zwiedzających okolice Mandalay.

Ocena: 9/10

 

Sagaing

 

Co jest do zobaczenia? Niewysokie wzgórze dokładnie pokryte trudną do zliczenia liczbą biało-złotych świątyń. Główna atrakcja to wejście na stupę na szczycie wzgórza.

Co mi się podobało? Wzgórze wygląda niesamowicie z daleka, kiedy widać jak gęsto pokryte jest świątyniami.

Co mi się nie podobało? Widok z góry był dosyć przeciętny i w większości zakryty przez drzewa.

Ocena: 7/10

 

Most U-Bein

 

Co jest do zobaczenia? U-Bein to najdłuższy na świecie most całkowicie wykonany z drzewa tekowego – ma 1200m długości! Most wykorzyswany jest wyłącznie przez pieszych i każdego dnia przechodzą przez niego setki okolicznych mieszkańców. Turyści upodobali sobie to miejsce późnym popołudniem. Można wtedy wynająć łódkę, a z niej podziwiać most i zachodzące słońce.

Co mi się podobało? Tym razem nie podobało mi się nic i zmyliśmy się po 15 minutach (szczegóły niżej). W kwietniu 2009 roku to miejsce zwaliło mnie z nóg – niesamowite światło, odbijający się w lustrze jeziora most, niewielu ludzi, spokój. Cudowne miejsce (ale tylko poza sezonem). Zdjęcia powyżej to kombinacja tych z 2009 roku i tych z lutego tego roku.

Co mi się nie podobało? Nieopisany tłum. Pod mostem wielki parking pełen autokarów i samochodów. Na moście rzeka turystów. Z racji suchej pory poziom jeziora spadł tak bardzo, że pod jego większą częścią nie było wody, więc magicznego odbicia brak. Wszędzie dookoła stragany. Myślę, że odwiedzając to miejsce w szczyciue sezonu lepiej celować we wczesny ranek, zamiast w zachód słońca.

Ocena: 10/10 poza sezonem, 4/10 w sezonie

 

 

Mingun

 

 

Co jest do zobaczenia? Mingun spokojna wioska oraz dom kilku unikalnych świątyń, w tym tej najbardziej znanej – Mingun Paya – która miała być największą stupą na świecie. Niestety jej budowy nie udało się dokończyć.

Co mi się podobało? Forma transportu do Mingun jaką wybraliśmy (statek wycieczkowy), była bardzo relaksujący. Rewelacyjny widok ze szczytu Mingun Paya. Klimatyczna i biała jak śnieg świątynia Hsinbyume Paya szczególnie spodobała się Olivii. W porównaniu z atrakcjami wspomnianymi wyżej Mingun był dużo spokojniejszy jeśli chodzi o ilość turystów.

Co mi się nie podobało? Statek był trochę spóźniony, ale to szczegół.

Ocena: 9/10

 

Zdjęcie widoku ze wzgórza Sagaing pochodzi z kolekcji Flickr Creative Commons. Zostało zrobione przez Jason Eppink.

Bagan - nie mam nic do dodania [DUŻE ZDJĘCIA]
Gdyby w Chiang Mai był ocean...

7 komentarzy

  1. kurcze i zgadzam sie w prau punktach i ciezko mi sie zgodzic. najwieksze atrakcje sa zazwyczaj przereklamowane ja najabrdzije plubilem Saigang ze wzgledu na spokoj. bylo go tam 1000 wiecej niz w innych obleganych atrakcjach. a widok, nieziemski, przymglony, drzewa w ogole nie przyslanialy. powaznie jest sporo swiatyn z ktorych widac sporo.

    Post a Reply
  2. Choć kraj bardzo się zmienia, to sentyment do niego pozostanie bez zmian!!!
    Dziękuję za świeże spojrzenie i piękne zdjęcia.

    Post a Reply
    • Pozdrawiam i dzięki za wizytę na blogu

      Post a Reply
  3. Z U-Bein to chyba można spaść jak zbierze się zbyt wielu zainteresowanych? :-)

    Post a Reply
    • Niby solidny jest i powinien dać radę, choć kto wie :)

      Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.