Jazda na słoniu jest passe. Oto dlaczego.

Chyba każdy, kto odwiedza Tajlandię marzy, by przejechać sie na słoniu. Ja też marzyłam. Jazda na grzbiecie kilku tonowego giganta to w końcu niesamowita przygoda. Udało mi się w 2009 roku i w okolicach Kanchanaburi przejechałam się na wielgachnym słoniu. Ależ byłam zadowolona ze zdjęcia!

A potem gdzieś przypadkiem przeczytałam o tym jak słonie są tresowane torturowane do wożenia turystów. Przeraziłam się i czułam podle, bo moja próżność i chęć skreślenia kolejnego punktu z bucket list przyczyniły się do cierpienia tych niezwykłych zwierząt. A metody na uczenie słonia, by woził turystów, są niezwykle brutalne i polegają na biciu, przypalaniu, głodzeniu i zamykaniu w klaustrofobicznie małych pomieszczeniach na długie dni. „Urabianie” słoni często zaczyna się, gdy te są jeszcze zupełnie małe, oddzielając je na zawsze od matek. Cierpienie zwierzęcia wcale nie kończy się, gdy to zostanie już wytresowane na potrzeby przemysłu turystycznego. Do utrzymywania „dyscypliny” słonie są regularnie kłute kijem, na końcu którego przymocowany jest ostry hak, który powoduje bolesne rany. Słoń staje się permanentnie maltretowanym – fizycznie i psychicznie – niewolnikiem. A to wszystko ku uciesze często zupełnie nieświadomych turystów.

Strasznie chciałam, żeby Olivia zobaczyła słonia, ale za nic nie miałam zamiaru po raz kolejny przykładać ręki do cierpienia tych pięknych zwierząt. Na szczęście są alternatywy.

Elephant Jungle Sanctuary to jedna z kilku nowych inicjatyw w okolicach Chiang Mai. Tu słonie „z przeszłością” mogą w końcu zaznać spokoju. Sanktuarium powstało w 2014 roku z inicjatywy członków plemienia Karen i mieszkańców Chiang Mai, zaniepokojonych losem lokalnych słoni. Zwierzęta swobodnie chodzą po lesie, nie są przywiązywane nigdzie łańcuchami, nie są bite ani kłute. Nie ma też jeżdżenia na ich grzbietach, ale okazuje się, że mimo to można świetnie sie bawić. Karmiliśmy słonie bananami, arbuzami i bambusem, pluskaliśmy się z nimi w rzece, głaskaliśmy je po trąbach i podziwialiśmy ich piękno. I mimo, iż impreza nie należy do tanich to rezerwacje trzeba robić na kilka dni do przodu, bo coraz więcej ludzi woli zapłacić wiecej i mieć czyste sumienie.

Informacje praktyczne:
Wycieczkę do Elephant Jungle Sanctuary można zarezerwować przez każdy hostel, hotel i guest house w Chiang Mai oraz bezpośrednio na http://www.elephantjunglesanctuary.com. Koszt to 2400 Bath (ok 280zł), w tym jest transport (około 1.5-2h jazdy w każdą stronę), lunch i wszystkie atrackcje na miejscu.

imageimageimageimageimageimage

Angkor jeszcze stoi i ma się całkiem dobrze
Azja po raz n-ty

9 komentarzy

  1. jak fajnie, że byliście w sanktuarium gdzie szanuje się te piękne stworzenia .. oby coraz mniej cyrku a więcej poszanowania przyrody

    Post a Reply
  2. Tak podejrzewałam, jak wczoraj wrzuciłaś zdjęcie tego smutnego słonia, że coś jest na rzeczy. Wiem, że przejażdżka na tych zwierzętach okupiona jest ich wielkiem cierpieniem i złym traktowaniem. Fajnie, że są takie miejsca gdzie mogą zaznać choć odrobinę lepszego życia.

    Post a Reply
  3. Też kiedyś marzyłam o jeździe na słoniu, a później doszły mnie informacje o ich torturowaniu. Straszne.

    Post a Reply
  4. Wydaje mi sie ze zbyt czesto, przyjezdzajac jako turysta, nie znamy zycia w danym kraju, jego historii, kultury i tradycji. Nasza wiedza jest podrecznikowa albo wprost z przewodników, w uproszczonej wersji.
    Jest powszechny trend w kulturze zachodniej, ze my wiemy lepiej. Na tym polega arogancja, u podstaw której lezy ignorancja, czyli za mala i ograniczona wiedza.
    Nie chce sie wypowiadac na temat sloni, ale zawsze mnie razi, kiedy przybysze z obcego kraju, jak mesjasze, próbuja nawracac tubylców i mówic im co jest wlasciewe a co nie, w ich kulturze. Jest to odwieczne przekonanie Europejczyka ze on wie lepiej, bo stoi wyzej w rozwoju. Tak myslano dwiescie lat temu i tak mysli sie dzisiaj. W miedzyczasie, ten wyzej stojacy Europejczyk wyniszczyl wiele kultur i ludów, badz doslownie, badz tez zdominowal albo zniewolil.
    Moje przekonanie jest takie, ze lepiej zostawic to tym, którzy z tym zyja od wieków i zaufac im ze to byc moze to oni wiedza lepiej co w ich kulturze jest wlasciwe.

    Post a Reply
    • Nie do konca rozumiem co chcialas powiedziec. Zeby zostawic Tajow w spokoju, zeby traktowali swoje slonie jak chca? Przeciez to Tajowie doszli do wniosku, ze sloniom przeba pomoc. Oni sami swtorzyli to centrum, zaden bialy ich nie nawracal

      Post a Reply
  5. Pamietam w Tajlandii, 5 lat temu, jechalam na sloniu w koszu na jego grzbiecie. Zapragnelam dotknac go, byc blizej wiec za zgoda prowadzacego go Taja zeslizgnelam sie na kark slonia. Jechalam tak dluzszy czas, widzialam lsniacy pot na jego czole, ktory starlam reka. Ale zobaczylam tez glebokie dziury w glowie slonia i moj wzrok padl na hak, ktory Taj trzymal w reku. Szok tego przezycia czuje do dzisiaj.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.