Jak się spakować w podróż – 6 najczęstszych błędów i jak z nimi walczyć

 

Pakowanie na wyjazdy to moja specjalność. Na miesięczny wypad potrafię spakować się w godzinę (tzn. potrafiłam – teraz, gdy do spakowania mam także Olivię, rzecz ma się trochę inaczej haha), i już dawno nie zdarzyło mi się zabrać ze sobą więcej niż było to absolutnie niezbędne. Dojście do takiej wprawy jednak trochę trwało. Pamiętam jak 2008 roku, pakując się w naszą 20-miesięczną podróż po Azji i Ameryce Południowej, dzień przed wylotem, dzwoniłam zestresowana do linii lotniczych, by dokupić dodatkowe 5kg do naszego limitu bagażu. Spakowaliśmy się bardzo źle, o czym przekonaliśmy się z prędkością światła, i w efekcie, 3 tygodnie po ruszeniu w trasę, wysłaliśmy do domu wielkie pudło zbędnych gratów.

Pakowanie to nie jest prosta sprawa, szczególnie, kiedy po raz pierwszy wyjeżdża się w samodzielnie zorganizowaną podróż, gdzieś daleko od domu. Wydaje nam się wtedy, że musimy być przygotowani na każdy możliwy scenariusz, a efektem takiego myślenia jest ciężki, przeładowany plecak, w którym trudno cokolwiek znaleźć. A wcale nie musi tak być. Lekki, dobrze zapakowany plecak/torba oznacza przyjemniejszą i mniej uciążliwą podróż. Dlatego dziś dzielę się z najczęstszymi według mnie błędami, jakie początkujący (i nie tylko) podróżnicy popełniają pakując się na podróż.

Brak planu

Nie ma w pakowaniu nic gorszego niż kompletny brak planu i koncepcji. Efektem jest torba pełna ciuchów nie na taką pogodę jak trzeba, tysiąc zapomnianych rzeczy i drugi tysiąc rzeczy zbędnych. A wystarczy kilka prostych kroków – sprawdzić, jaka będzie pogoda tam, gdzie jedziemy, mieć jakieś podstawowe pojęcie o tym, co będziemy robić, a potem zrobić listę tego, co będzie na wyjazd niezbędne. W ten sposób unikniesz w plecaku grubego polara na podróż na tajskie wyspy, albo butów trekkingowych na podróż, w czasie której nie pójdziesz na żaden trekking.

 

Pakowanie zbyt wielu rzeczy

Być może brzmi to nieprawdopodobnie, ale fakty są takie, że na wyjazd 3-tygodniowy potrzebujesz mniej więcej tyle samo rzeczy, co na wyjazd tygodniowy. Nie ma potrzeby zabierania 20 par majtek i świeżego t-shirta na każdy dzień. Prawie każdy hostel i hotel zorganizuje pranie, a w tych bardzo turystycznych miejscach pralnie są na każdym kroku. Nie ma też potrzeby zabierania wielu par butów i całej zawartości łazienki. Jeśli martwisz się, że zabraknie ci w drodze szamponu, to dobra wiadomość jest taka, że tam gdzie jedziesz ludzie też myją włosy, i szampon kupisz bez problemu.

 

Kupowanie nowych rzeczy specjalnie na wyjazd

Nie masz ani jednego t-shirta, zero butów, a aparat fotograficzny ci się zepsuł? Kup nowe! Ale jeśli masz się w co ubrać, czym zrobić zdjęcia, i w co się spakować, to oprzyj się pokusie odświeżania ekwipunku, bo ten stary wydaje ci się być zbyt byle jaki. Prawda jest taka, że starszych rzeczy będzie ci mniej szkoda, jeśli je zgubisz, albo się zniszczą. Poza tym szkoda pieniędzy na nowe graty – lepiej wydać je w czasie podróży na jakieś fajne doświadczenia.

 

Mega wielka kosmetyczka

Ten problem dotyka chyba tylko kobiet – ogromna kosmetyczka, załadowana po brzegi słoiczkami, pędzelkami, pachnidłami i Bóg wie, czym jeszcze. Owszem, trzeba o siebie dbać także w podróży, ale można to robić bez zabierania ze sobą całej zawartości łazienki. Przerwa od makijażu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a używanie tego samego kremu na dzień i na noc przez kilka tygodni na pewno nie zrujnuje nikomu skóry.

 

Zero organizacji w torbie

Zawsze zaczyna się tak samo – ładnie zapakowany plecak, wszystko ma swoje miejsce. Trzy dni później zawartość torby przypomina pole bitwy, a znalezienie ulubionej koszulki wymaga wyrzucenie z niej całej zawartości. Można temu łatwo zapobiec z pomocą reklamówek albo kostek do pakowania – bielizna do jednej, t-shirty do drugiej, kable i ładowarki do trzeciej, w czwartek brudne ubrania itd. I jeszcze jedna rada – ubrania zwijaj w rulon zamiast składać je w kostkę – zajmą mniej miejsca, mniej się wgniotą, a konkretny ciuch będzie łatwiej w ten sposób znaleźć.

 

Niewłaściwie spakowany bagaż podręczny

Nie traktuj bagażu podręcznego, jako składu rzeczy potrzebnych na czas lotu, tylko jako skład rzeczy niezbędnych w całej podróży. Szansa zgubienia bagażu głównego jest niestety całkiem spora (sama przekonałam się o tym dwukrotnie – kiedyś mój bagaż poleciał do Katmandu zamiast do Katowic!). Dlatego w bagażu podręcznym zawsze miej jedną zmianę ubrań, wszystkie dokumenty, rezerwacje noclegów itp, wszystkie cenne przedmioty, szczotkę do zębów i pastę (latając pamiętaj, by pasta miała nie więcej niż 100ml pojemności).

 

Happy packing!!!

 

Zdjęcie autorstwa HA0478-038 pochodzi z kolekcji Flickr Creative Commons

Azja po raz n-ty
Blogerzy podróżniczy o podróżowaniu z dzieckiem

14 komentarzy

  1. Dobre rady! Dla mnie największy problem to zawsze ta za duża ilość rzeczy i zabieranie rzeczy „na wszelki wypadek”

    Post a Reply
    • Radzenia sobie z nadmiarem można się nauczyć chyba tylko przez praktykę – im więcej wyjazdów tym więcej okazji, by się przekonać, że mniej gratów oznacza przyjemniejszą podróż :)

      Post a Reply
  2. Ja nigdy nie wiem jak to jest, że im dalej i im na dłuzej wyjeżdżam to mam lżejszy i mniejszy bagaż i bez problemu go pakuję. Jak jadę na tydzień na jakiś „ol inkuziw” tudzież inny wypoczynek biorę tonę niepotrzebnych rzeczy. Może wynika to z tego że na wypoczynkowych wakacjach od razu zakładam że nie będe nic prała a na dłuższych „zwiedzających” od razu zakładam pranie bo jak wspomniałaś nie będe brała 30 par majtek ;-)) ale chyba już się wyrabiam bo ostatnio na 8 dniowy wyjazd na narty zmieściłam się w normalną walizkę z ciuchami narciarskimi, butami i kaskiem! I kosmetykami ;-)

    Post a Reply
    • Calkowicie sie zgadzam. Jeszcze nie bylo takiej wyprawy zeby mi sie nie udalo spakowac tylko i wylacznie w bagaz podreczny, nawet gdy byly to kilkumiesieczne wyprawy trekkingowe w tereny o niskich temperaturach :)

      Post a Reply
      • Szacun. Ja jeszcze nie doszlam do takiej wprawy :)

        Post a Reply
        • Nie wiem czy to kwestia wprawy czy desperacji ;) Tak jak napisalas, nie chcialabym zeby mi cos z mojego ulubionego sprzetu gdzies sie zawieruszylo w przestrzeni lotniczo-bagazowej.

          Post a Reply
  3. Od kiedy zaczęłam latać samolotami, zawsze miałam dodatkowy zestaw ubrać w podręcznym – tak na wszelki wypadek. Zrezygnowałam z tego tylko raz, lecąc w grudniu do Australii. Oczywiście bagaż do Perth nie doleciał, a ja miałam ze sobą tylko „ważne” rzeczy i małą kosmetyczkę ;) Pogoda na miejscu była cudna to i jakiś smutno za bagażem nie było, ale myślę że już raczej nigdzie nie polecę bez zapasowego zestawu ubrań ;)

    Post a Reply
  4. Kiedyś zabierałam na każdy wyjazd milion rzeczy „a może się to przyda”, ale teraz całkiem nieźle idzie mi pakowanie :) Kiedy kusi mnie aby wziąć coś średnio niezbędnego, to wystarczy że pomyślę, że będę to nosić przez cały wyjazd na plecach – od razu się odechciewa ;)

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Ze Źródeł #56 » Kuba Osiński - […] […]

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.