Blogerzy podróżniczy o podróżowaniu z dzieckiem

 

22 dni. Dokładnie tyle zostało do naszych miesięcznych wakacji w Azji. To będą nasze pierwsze dłuższe wakacje od bardzo, bardzo dawna. Potrzebuję tego wyjazdu i to niezwykle mocno. Dlatego wyczekuję na niego, jak dawno na nic nie czekałam. To będzie także pierwsza, dłuższa, intensywna podróż z Olivią. Doświadczenie podróżnicze mam spore, za to doświadczenie podróżowania z dzieckiem mam ograniczone do krótkich wypadów za miasto, kempingów, tygodnia z Hong Kongu i odwiedzin rodziny w Polsce. Planując i przygotowując wyjazd postanowiłam więc zapytać o te najbardziej praktyczne rady ekspertów, czyli blogerów, którzy z dziećmi objechali masę świata i na temat podróżowania z maluchami wiedzą wszystko. Ci ludzi wielokrotnie udowodnili, że dziecko nie jest przeszkodą w podróżowaniu, i że wszystko da się zrobić, jeśli bardzo się chce i trochę się zorganizuje. Ich blogi to kopalnia wiedzy i inspiracji dla każdego kto by chciał, ale się boi.

No to zaczynamy!

 

Kasai – Travel Addicts

P1220993

Kasia i Marek podróże z Malwinką rozpoczęli, gdy miała ona 8 miesięcy. Razem odwiedzili Oman, Kanadę, Japonię, Gruzję, Tajlandię i Sri Lankę, a o swoich podróżach piszą na Kasai.eu. Z perspektywy czasu twierdzą, że te pierwsze wyprawy z niemowlakiem są zdecydowanie bardziej wymagające jeśli chodzi o logistykę i ogarnięcie tematu. Potem to przysłowiowa bułka z masłem, ale okraszona dobrym centrum rozrywki dla ciekawej świata trzylatki. Oto rady Kasi:

  1. Co spakować – bagaż podręczny i rejestrowany. Od początku naszych podróży tworzymy listę rzeczy do zabrania. Łatwiej jest zapanować nad całą górą rzeczy które musimy zabrać. Dobrze jest od razu podzielić rzeczy na te które zapakujemy w główny bagaż i te które chcemy i możemy zabrać do samolotu.
  2. Nosidełko czy chusta? Jak nosidełko, to tylko ergonomiczne – czyli takie, w którym nogi dziecka odpowiednio są ułożone, a nie dyndają rozpaczliwie jak w innych nosidełkach. My mamy Tula i bardzo polecamy – jest doskonale wykonane i naprawdę nie bolą w nim plecy, nawet po dłuższym noszeniu szkraba. Chustę też mieliśmy, ale przy wizji plątania się w chustę na lotnisku wygrało nosidełko.
  3. Co do picia? Woda – oczywiście niegazowana. Naprawdę warto nauczyć dziecko od początku pić wodę, a nie słodkie soki. Dodatkowo na wyjeździe odpadnie problem z tym, że soczki mogą w ciepłym klimacie się szybko skisić. Woda też nie plami – a wiadomo dzieci potrafią oblać siebie i wszystko dookoła (np. wynajęty samochód) pijąc nawet z kubka niekapka.
  4. Woda morska do nosa. To super rozwiązanie – przy początkach kataru i w jego trakcie. W aptekach jest ich naprawdę spory wybór – my kupujemy teraz Disne Mar bo bardzo delikatnie „psika” i Malwinka nie protestuje, tak jak przy innych, mocniejszych.
  5. Szare mydło. Szare mydło pojawiło się w naszym życiu gdy… pierwsza kupka wyszła na bodziaka… Od tego czasu pokochaliśmy szare mydło za skuteczność, dostępność i cenę. Doskonale spiera wszystko! My nie mieliśmy nigdy problemów u Malwinki z alergiami, ale podobno doskonale się sprawdza w pielęgnowaniu skóry maluszka z problemami.

Rodzina Bez Granic

10523574_695343747201364_8456689935277147279_n

Jest ich czworo – mama Ania, tata Thomas oraz córeczki Hania i Mila. Na pierwszą podróż wyjechali, gdy Hania miała pół roku. Z córkami zjechali kraje położone wokół Morza Czarnego, Amerykę Centralną, Nową Zelandię, wyspy Pacyfiku i kawał Europy. O swoich przygodach i doświadczeniach przeczytasz na ich blogu Rodzina Bez Granic. Ania podzieliła się następującymi radami:

  1. Jeździmy z dziećmi od ponad 5 lat, sprawdziliśmy już chyba wszystkie podróżnicze gadżety. Dla nas jedyną niezbędną rzeczą jest nosidło-plecak, w którym nasze dzieci zwiedziły kilkadziesiąt krajów. Podczas pierwszej długiej podróży mieliśmy ze sobą mały wózek, oddaliśmy go chyba po miesiącu, na drogach, po których my chodzimy – nie ma z wózków żadnego pożytku. Trzymadła na tablety (nie uznajemy tabletów, świat jest ciekawszy!), przenośne kibelki, walizeczki, superkubki – wszystko to zajmuje miejsce i wg. nas kompletnie zbędne.
  2.  Jakkolwiek banalnie to brzmi – dla nas najważniejsze jest nieplanowanie i branie pod uwagę potrzeb całej ekipy. Czyli czasem spędzamy gdzieś dodatkową godzinę, bo tata chce zrobić zdjęcie zachodu słońca, czasem dodatkowe pół dnia w wiosce, w której mama chce pogadać z ludźmi, a czasem kolejny dzień w miejscu, w którym dzieci zaprzyjaźniły się z dziećmi, albo kotkami. Tylko wtedy nasze podróże działają.
  3. Przyzwyczajaj dzieci do podróżowania od początku: do zasypiania w różnych miejscach, do poznawania różnych ludzi, do jedzenia różnych rzeczy, do różnych rodzajów transportu. Dla dziecka, które spędziło 3 lata z babcią, jedząc tylko jej zupki – daleka podróż w odmienne kultury będzie szokiem.
  4.  Nie podróżuj z dzieckiem, jeśli sam nie kochasz podróżowania. Jeśli się stresujesz, nie lubisz nowych sytuacji czy innych ludzi – rodzinna podróż będzie koszmarem (dostaję dużo maili takich: „ej, mówicie, że w podróży tak super, a tu dziecko mi się drze, nie mogę znieść żony 24 na dobę i jeszcze ci leniwi meksykanie”…)
  5. Pamiętaj, że zabawką może być wszystko: patyk, sznurek na jachcie, polar taty czy kubeczek po lodach. Ciekawie może być wszędzie, nawet podczas kilkudziesięciu godzin na lotnisku, w pociągu czy w kolejce. Nie ma miejsc „nieciekawych” dla dzieci. My nie zabieramy dzieci do kasyna, na wojnę i do nocnego klubu. Poza tym nie nudzi im się nigdzie.

 

 

Vanilla Island

01.Czarne-plaze-Islandii-Reynisdrangar-Dyrholaey-podroz-z-dzieckiem

Kasia i Piotrek zabrali Krzysia w jego pierwszą podróż, gdy ten miał 8 tygodni! Razem zjechali kawał Europy (Isladnia, Włochy, Austria) oraz Singapur, Malezję, a ostatniego Sylwestra spędzili w Izrealu. O ich przygodach przeczytasz na VanillaIsland.pl. Ich rady:

  1. Planuj uwzględniając potrzeby dziecka na miejscu! Zmęczone zbyt intensywnym zwiedzaniem dziecko może oznaczać kryzys w podróży. W napiętym grafiku zwiedzania bardzo ważne jest, żeby każdego dnia czas znaleźć na atrakcje dla naszej pociechy. W dużym mieście może to być na przykład zoo, muzeum dla dzieci, plac zabaw, a w małej wiosce choćby leniwy spacer z wrzucaniem kamyków do kałuży i oglądaniem każdego liścia z kolei.
  2. Zabierz ze sobą jakieś stuprocentowo pewne jedzenie na wypadek lekkich problemów żołądkowych! Dla malucha może być to choćby jedna paczka mlecznej kaszki, czy owsianki. Jeśli się nie przyda to super, ale jeśli trafi się gorszy moment to naprawdę warto ją mieć w plecaku.
  3. Bańki mydlane i baloniki! Mogą uratować niejeden ciężki moment, a co jeszcze lepsze – świetnie nadają się do dzielenia się nimi z miejscowymi dziećmi i nawiązywania przy tej okazji znajomości, które nadają smak naszej wyprawie.

 

 

TasteAway

12463772_10153831293746823_336439168_n

Natalia i Łukasz podróżują dużo, a od 4 lat zawsze z Maksem. Razem zjechali Europę i Bliski Wschód, Azję Południowo-Wschodnią, a poniższe rady przysłali z Filipin. O ich podróżach przeczytasz na TasteAway.pl

 

  1. Zmęcz dziecko przed lotem. Dotyczy zwłaszcza maluchów do 2 roku życia. Jeśli chcesz mieć spokojny i udany lot, Broń Boże, nie kładź dziecka na drzemkę na 3-4 godziny przed wylotem.  Niech pobawi się dłużej, niech się zmęczy, a potem niech grzecznie prześpi lot.
  2. Dobrze przygotowana apteczka, z turystycznym nebulizatorem i plastrami chirurgicznymi. Apteczka to oczywistość, ale po wielu podróżach z dzieckiem przekonaliśmy się, że obok standardowych leków na gorączkę, kaszel czy biegunkę, warto w niej mieć również turystyczny nebulizator, który nie raz pozwolił nam na wyprowadzenie Maksa z uciążliwego kaszlu oraz plastry chirurgiczne, które uratują przy poważniejszych ranach, gdy w okolicy nie ma lekarza / szpitala.
  3. Rozważ zabranie wielofunkcyjnego namiot Deryan dla maluchów do 3 roku życia. Jest idealny – i na plażę, i do nocnego spania. Zajmuje mało miejsca, spakowany przypomina niewielką torbę, którą można zarzucić na ramię. Na plaży chroni od słońca, w hotelu, zwłaszcza podczas podróży egzotycznych, chroni przed komarami i innym robactwem. Żałujemy, że odkryliśmy go zbyt późno.
  4. Nie trać miejsca w bagażu na zabawki. Nie rezygnuj całkowicie z zabawek. Warto coś mieć chociażby na długi lot samolotem czy kilkugodzinny rejs statkiem. Najlepiej jednak, gdy zabawki zajmują naprawdę mało miejsca, a wszelkie wiaderka, łopatki i inne plażowe gadżety dokupujesz na miejscu.

 

 

Łukasz Kędzierski

lkedzierskicom-szwecja

Agnieszka i Łukasz są rodzicami 3-letniej Nadii, z którą w pierwszą podróż pojechało, gdy mała miała 9 miesięcy. Razem odwiedzili Tajlandię, Singapur, Malezję, Kambodżę, Izrael i kilka krajów Europy, a o swoich podróżach piszą na lkedzierski.com

  1. Dobre ubezpieczenie dla dziecka. Jadąc daleko chcemy czuć pełen komfort i w razie potrzeby konsultacji medycznej chcemy mieć taką możliwość, zatem zawsze kupujemy dla nas i przede wszystkim dla Nadii odpowiednie ubezpieczenie. Bez tego nie ruszamy się z domu.
  2. Moskitiera. Wyjeżdżając do krajów tropikalnych zawsze wozimy ze sobą dużą moskitierę, która obejmuje całe łóżko. Nadia jak była mała spała na wyjazdach z nami w łóżku, więc po założeniu moskitiery na noc nie musieliśmy się martwić o komary.
  3. Płyn do odkażania rąk, „mokre” chusteczki. Nadia mając 12 miesięcy będąc jeszcze na etapie raczkowania i chodzenia za rączki pojechała do Malezji, więc jej rączki były w stałym kontakcie z podłogą, piaskiem i brudem, a wszystko to automatycznie trafiało do buzi J Zatem płyn lub chusteczki doskonale sprawdzają się w takich sytuacjach, zwłaszcza przed jedzeniem.
  4. Wózek spacerówka. Tam gdzie jest możliwość to warto korzystać z małego wózka spacerówki, który umożliwia rozkładanie oparcia do pozycji prawie leżącej. W momencie, gdy nasze dziecko jest już zmęczone lub ma po prostu dosyć zaczepiania przez obcych chowa się we wnętrzu wózka i idzie spać. Super wygodne rozwiązanie. Oczywiście nosidełko też ma swoje plusy, gdyż możemy iść tam, gdzie nie ma możliwości użycia wózka. Jednak nawet na krótkim, lecz intensywny spacerze w dżungli na Tiomanie oboje byliśmy kompletnie mokrzy od potu. 35 stopni skutecznie utrudniają noszenie przyklejonego dziecka do własnego ciała J Zdecydowanie preferujemy wózek
  5. Nowe zabawki, książeczki. Na czas wyjazdu najlepiej zabrać część zupełnie nowych książeczek, układanek, klocków coś, czego dziecko nie zna i będzie tym zaskoczone. Za każdym razem sprawdzał nam się ten patent – zwłaszcza podczas długiego lotu samolotem J.

 

 

Podróżniccy

podrozniccy

Ania i Kuba podróżują a Amelią praktycznie od momentku, kiedy Mała się urodziła. Razem zjechali kawał Polski, Argentynę, Chile i Urugwaj i kawał Europy. O ich podróżach przeczytasz na Podróżniccy.

  1. Wydaje mi się, że najlepszą radą w podróżowaniu z dzieckiem jest zachowanie wiary w normalność. Podróżujemy razem, dostosowując się do potrzeb wszystkich uczestników wyprawy, bez niepotrzebnego spinania się, aby każdy czerpał przyjemność z tego.
  2. Gdy planujesz czas podróży dolicz do niego dodatkowe 30 procent. Wiem, że sam/sama/sami byliście w stanie pokonać jakiś odcinek w pewnym czasie. Z dzieckiem nie będzie on już nigdy wyglądał tak samo. Nawet, jeśli masz idealne dziecko, to ono także będzie potrzebować czasu na jedzenie, spanie, kupę czy sen. A jak zacznie chodzić, to w tępie żółwim będzie starało się udowodnić, że ono wejdzie pod tę górę, czy pokona tę stertę kamieni samodzielnie :)
  3. Przy planowaniu lotu samolotem wybierz takie godziny, które najlepiej wpisują się w rytm dnia Twojego dziecka, zahaczają o drzemki czy sen nocny. Miej to przede wszystkim na uwadze, jeżeli planujesz dalszy lot i dziecko będzie musiało przestawić się na inny czas. U nas działa.
  4. Bierz ze sobą przedmioty/maskotki/gadżety, które kojarzą się dziecku z domem. Gdy Amelia była mała, to jeździły z nami kaczuszki wieszane nad łóżkiem, aby zawsze widziała to samo,  gdy się budzi. W okolicy jej pierwszych urodzin, ich miejsce zajął pluszowy miś koala o imieniu Mimi. Amelia nie rusza się bez niego na krok, śpi z nim. To największy przyjaciel rodziny.  Ostatnio odkryliśmy, że dobrą zabawą jest wspólne robienie zdjęć. My mamy swój aparat,  ona swój – zabawkę
  5. Pierwszy rok życia dziecka, a właśnciwie, do momentu, kiedy nie zacznie chodzić, to najlepszy czas na podróże. Wykorzystaj go do maksimum.

 

Czuj Czuj

206

Ola, mama Roszka, od ponad dziesięciu lat jeździ po świecie z projektem CzujCzuj. W jego ramach buduje w biednych dzielnicach place zabaw i robi warsztaty z edukacji emocjonalnej. Razem z Roszkiem odwiedzili romskie osady w Polsce, potem pojechali do  Mołdawii, Naddniestrza, Rzymu i Kurdystan, Meksyku, Gwatemala, Niemiec, Macedonii, Serbi, Kosowa i Rumuni. Jej rady:

  1. Zdrowie – Do krajów na innym kontynencie nie warto zabierać antybiotyków bo flora bakteryjna jest tam inna. Jeśli już więc nasze dziecko się rozchoruje lepiej leczyć je tym czego używają miejscowi. Nad niegroźnymi chorobami nie trzeba rozpaczać. Pewnie, że nie jest zbyt miło chorować kiedy dookoła dzieje się tyle ciekawych rzeczy ale (lekka) choroba działa jak naturalna szczepionka i Wasza pociecha być może w ogóle nie będzie chorować po powrocie do Polski. W przypadku naszego synka to się sprawdza.
  2. Bagaż –  Na dłuższą wyprawę nie ma sensu zabierać wielu zabawek bo dzieci i tak na pewno dostaną coś od przyjaciół poznanych po drodze. Dobrze jest zabrać coś co się kojarzy z domem ale poza tym… Nic tak nie rozwija wyobraźni jak zabawa skarbami odkrytymi w przyrodzie. ­ Nieodzownym elementem bagażu jest natomiast gąbka. Można się nią umyć absolutnie wszędzie i przyda się kiedy nie mamy dużej ilości ciepłej wody. ­ Dla nas w podróży (zwłaszcza w dusznych, ukraińskich autobusach) przydatna była woda w sprayu. ­ Na wagę złota są też mokre chusteczki.
  3. Podróż –  Samo przemieszczanie dobrze jest dostosować do rytmu dziecka, czyli np. planować przejazdy w godzinach kiedy ma drzemki. I oczywiście jeździć nocą. ­ Początkowo może być ciężko ale im szybciej zaczniesz tym szybciej dziecko uzna to za normalny element życia i nie będzie na nią narzekało. ­ Na krętych meksykańskich drogach przed chorobą lokomocyjną Roszkowi pomagała woda z imbirem i zatykanie pępka (rada od miejscowych). Tym co dla mnie było najważniejsze to zmiana podejścia­ zrozumienie, że to po prostu kolejny sposób na bycie razem. I nie narzekanie tylko łapanie tych chwil bo… Dziecko jest dzieckiem bardzo krótko.

 

 

Chwytaj Dzień

2016_australia_relacja_z_podrozy_02

Dominika i Piotrek wyruszyli w podróż dookoła świata, gdy Ania miała 3.5 roku. W drodze byli 13 miesiący, i zjechali część Azji, obie Ameryki i część Oceanii. Niedawno do rodziny dołączył Patryk. W tej chwili podróżują we czwórkę po Australii. Relację na bierząco przeczytasz na Chwytaj Dzień.

  1. Weź ze sobą miękkie nosidło lub chustę. To jedno z tych akcesoriów, bez których póki co nie ruszamy się w podróż. Nieużywane nie zajmuje dużo miejsca, ponieważ łatwo je zwinąć i włożyć lub przytroczyć do plecaka. Mamy je zawsze pod ręką i przydaje się zawsze i wszędzie. Na lotniskach, na mieście, na górskich szlakach. W miejscach gdzie wiele się dzieje maluszka zazwyczaj pakujemy w chustę lub nosidło, bo i dziecko czuje się bezpieczniej przy rodzicu i rodzic ma dwie wolne ręce. Przy starszaku miękkie nosidło przydawało nam się nawet podczas parodniowych trekkingów!
  2. Kup mały dmuchany basenik. Nasz faworyt i kolejny gadżet, który zawsze towarzyszy nam w podróżach! Tani, mały i o dziwo bardzo wytrzymały basenik prawie w ogóle nie zajmuje miejsca w plecaku. Za to rozłożony na płytkach w hostelowym prysznicu co wieczór zmienia się w mini wannę, w której dziecko może się długo bawić! W upalny dzień służy po prostu jako basenik wystawiony gdzieś przed bungalow/namiot/samochód. Poza tym świetnie nadaje się do robienia prania ręcznego!
  3. Nie planuj zbyt wiele. Wszystkie malownicze wschody i zachody słońca, całodzienne zwiedzanie, n-ty zabytek, zorganizowane wycieczki, wielogodzinne transfery – to wszystko potrafi zmęczyć niejednego dorosłego, a co dopiero dziecko… Z doświadczenia wiemy już, że wszelkie nasze przedwyjazdowe plany możemy podzielić przez pół i jesteśmy szczęśliwi jeśli całą tą połowę uda nam się zobaczyć. Nie widzimy wielkiej przyjemności w zaliczaniu kolejnych atrakcji, podczas gdy dzieci zupełnie nie mają na to ochoty i są zmęczone. A poza tym najpiękniejsze wspomnienia mamy właśnie z tych miejsc, w których po prostu i bez pośpiechu byliśmy ze sobą.

Gdzie Są Kasperki

 

Chile 11-2014-0355

Asia i Łukasz w pierwszą podróż z Mają pojechali do Azji, gdy miała 12 miesięcy. Od tego czasu razem byli także w Chile, wielu krajach Europy oraz Omanie. Ich relacje z podróży znajdziesz na Gdzie Są Kasperki.

  1. Dobre nosidło zamiast wózka.  Solidne nosidło, w którym dziecko ma stabiną pozycję i może swobodnie obserwować otoczenie to podstawa w podróżach poza wytartymi szlakami. Dodatkowo daszek gwarantuje osłonę przed słońcem a wygodne kieszonki pozwalają umieścić wszystkie dzięcięce artykuły w przystępnym miejscu.
  2. Pamiętaj o ochronie przed komarami (szczególnie w tropikach). Dla dziecka warto zabrać Orinoko Junior o składzie dostosowanym do małych dzieci (juz od 1go miesiąca życia). Czasem wystarczy po prostu spryskać piżamkę dziecka.
  3. Nie zabieraj zbyt wielu ubrań dla dziecka. Zamiast nosić w plecaku wiele dziecięcych ubranek lepiej zabarać parę praktycznych zestawów a na miejscu korzystać z tanich pralni. W Azji kosztują grosze a panie wysycha błyskawicznie.
  4. Spakuj cienką chustę. Zwykła chusta może mieć wiele praktycznych zastosowań – zabezpieczać pozycję dziecka, gdy brak w restauracji fotelików dla najmłodszych, chronić przed wiatrem (np. w czasie przejażdzek tuk tukami lub klimatyzowanymi taksówkami) czy też zasłonić dziecko, gdy ma ono ochotę na drzemkę.
  5. Rezerwuj wcześniej łóżeczko w samolocie. Pozdróżując z małym dzieckiem o wadze do 11 kg w regularnych liniach lotniczych można korzystać ze specjalnych łóżeczek, przydatnych w szczególności w czasie dłuższych lotów. Z uwagi na oganiczoną liczbę miejsc, które mają możliwość montażu dziecięcego łóżeczka warto odpowiednio wcześniej dokonać ich rezerwacji.

 

 

Na Własne Oczy

12494564_10207310478452607_1221706847_o

Gosia i Romek świat zjechali dookoła, a gdy pojawił się Leon postanowili kontynuować swoją pasję. Gdy mały miał 3 miesiące pojechał z rodzicami do Włoch. 10 miesięcy póżniej w trójkę ruszyli na 10-tygodniową podróż po Indonezji. O swoich podróżach piszą na Na Własne Oczy.

 

  1. Zabawki. Nie warto brać zabawek z wyjątkiem ulubionej przytulanki. Leon bawil się wszystkim co go zainteresowało. Na plaże zakupiliśmy na miejscu zestaw wiaderko, grabki, foremki i było to kompletnie wystarczajace.
  2. Sprzęt. Warto wziać nosidełko na plecy, bo wiele dróg jest niedostosowanych do jazdy wózkiem lub dróg nie ma, jak na przyklad na wielu plażach, lub są zejścia po kilkadziesiąt schodów. Nasze dziecko nie chodzilo podczas wyjazdu, dopiero pod koniec zaczął stawiać pierwsze kroki, ale i tak nigdzie byśmy z nim za daleko nie doszli. Mielismy rowniez taka dodatkowa zaslone przeciwsloneczna na wozek mega duza tak ze dziecko w wozku bylo calkowicie w cieniu oprocz stopek. Bardzo przydatne bo w Azji grzeje slonce non stop. Do spania turystyczny namiocik mega lekki i skladajacy sie w maly pakunek bo w wielu miejscach lozeczek turystycznych nie bylo w przypadku kiedy dziecko nie spi z rodzicami idealny.
  3. Ubrania. Warto wziąć ciemniejsze ubrania, bo jeśli dziecko raczkuje to jest non stop czarne.  Białe bluzeczki odpadają kompletnie. Do tego koniecznie kapelusz, czapkę, strój przeciwsłoneczny na plażę.
  4. Jedzenie. Zapas mleka, kaszek, słoików chociaż na podróż samolotem, bo na miejscu zazwyczaj są produkty dziecięce, choć nigdy nie będzie to to samo, i może być innej jakości, dziwne połączenia smakowe itp. Ulubione przekąski, ciasteczka, chrupki dla dzieci. Tam gdzie bylismy nie było nic godnego polecania dla dzieci z żywności paczkowanej. Nam akurat nie bylo to potrzebne, bo Leon jadl już wszystko tak jak my w restauracjach, ale dla młodszego dziecka raczej brałabym wszystko z domu. Milam rowniez termos w którym przechowywałam jedzenie, owoce, np. na plażę – sprawdzał sił super. Mini czajnik elektryczny też się przydało, bo w Azji często brakuje ciepłej wody, do mycia dziecięcych naczyń, smoczków, do podgrzewania wody na mleko/kaszki.
  5. Zdrowie. Zestaw sprawdzonych leków oraz najlepsze ubezpieczenia dla dziecka to podstawa.  Podczas naszego wyjazdu podejrzewalismy dengę u małego, stres byl ogromny, ale komfort tego że moglismy korzystać z najlepszej opieki medycznej na pewno pomógł ogromnie.

 

 

Jak się spakować w podróż - 6 najczęstszych błędów i jak z nimi walczyć
Jakiś czas po... - wywiad z podróżującą rodzinką z ChwytajDzien.pl

13 komentarzy

    • Cieszę się, ze się podobało, i dzięki za pozdrowienia!

      Post a Reply
  1. Cześć, bardzo fajny, przydatny wpis. My z naszą dwójką chłopaków (4,5 roku i 11 miesięcy) wybieramy się za miesiąc do Australii. Po przeczytaniu informacji od Was kilka praktycznych rzeczy ląduje na naszej liście:-) Dziękujemy i pozdrawiamy

    Post a Reply
    • Cieszę się, że info się przyda

      Post a Reply
  2. Świetnie, że robicie to co robicie :) jestem pełna podziwu!

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Ze Źródeł #54 » Kuba Osiński - […] Blogerzy podróżniczy o podróżowaniu z dzieckiem – Career Break – Kilka cennych porad jak podróżować z dzieckiem. […]

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.