Jak się nie dać zabić, czyli cała prawda o pająkach w Australii

 

Gdyby uwierzyć plotkom, to okazałoby się, że życie przeciętnego australijczyka polega przede wszystkim na walce o przetrwanie. W końcu osiem z dziesięciu najbardziej śmiercionośnych stworzeń świata żyje w Australii. Zapomnij jednak o meduzach, rekinach i wężach – to pająki są tym, czego odwiedzający Australię obawiają się najbardziej. Według statystyk 40% mieszkańców globu odczuwa jakąś formę niechęci w stosunku do pająków. Jeśli połączyć to z faktem, iż w Australii żyje około 10tys ich gatunków, należy zastanowić się jak to możliwe, że ktokolwiek w ogóle do Australii przyjeżdża! Pewnie jednym z pierwszych pająków, jakie przychodzą Ci na myśl jest czarna wdowa, jednak Australia ma do zaoferowania całą gamę innych, jadowitych pająków.

Czy jednak rzeczywiście jest aż tak źle??

Przyjrzyjmy się faktom. Ostatnia śmierć w Australii wywołana ukąszeniem pająka miała miejsce w 1981 roku. I to pomimo tego, iż podczas pobytu Down Under każdy przynajmniej raz będzie przebywać w odległości najwyżej metra od  śmiercionośnego pająka. Co prawda setki osób są co roku gryzione przez pająki, jednak mimo że ugryzienia są bolesne i nieprzyjemne, nie niosą żadnego zagrożenia dla życia.

Jad najbardziej niebezpiecznego pająka – ptasznika sydnejskiego – atakuje system nerwowy i wprowadza organizm w stan szoku, powodując problemy z oddychaniem, palpitacje serca i panikę. Dobra wiadomość jest taka, że istnieje surowica, która znajduje się w każdym szpitalu, gabinecie lekarskim, w każdej aptece i na każdej komendzie policji. Po jego podaniu organizm wraca do normy w ciągu kilku minut.

 

 

Ptasznik

 

Jeśli mimo wszystko zrobisz wszystko, by uniknąć kontaktu z australijskimi pająkami, mam kilka rad – nie chodź wśród wyższych traw i roślin w ogrodach i lasach, unikaj miejsc takich jak garaże, szopy i wszelkie inne, które nie były sprzątane czy choćby używane przez dłuższy czas. Noś też ubrania, które zakrywają kończyny i buty, które zakrywają cała stopę. Jeśli mimo to pająk Cię dopadnie, postaraj się zapamiętać jak wyglądał (jak dasz radę to zrób mu zdjęcie!), bo to ułatwi podanie właściwej surowicy.

Australijskie pająki są najbardziej aktywne w czasie cieplejszych miesięcy, ale w zimniejszych okresach chętniej wchodzą do pomieszczeń. Niektóre są aktywne w ciągu dnia, podczas gdy inne nie przepadają za ciepłem i urzędują głównie w nocy.

Jeśli po przeczytaniu tego wszystkiego zabierasz się za odwoływanie wycieczki do Australii spójrz jeszcze raz na fakty: prawdopodobieństwa śmierci w wyniku ukąszenia pająka wynosi około 1 do 28 794 122*; więcej osób umiera w Australii co roku od ukąszenia pszczoły niż przez kilka dekad umarło od ukąszenia pająków; bardzo niewielki odsetek pająków jest agresywna, więc jest ogromna szansa, że będą się trzymały od Ciebie z daleka.

W czasie moich 10 lat w Australii ani razu nie ugryzł mnie pająk, w domu chyba dwa albo trzy razy znalazłam powszechnego w Sydney huntsman’a (to ten pająk z nagłówka), ze trzy razy widziałam jakiegoś pająka na kempingu.

Na koniec ciekawostka. Ulubionym miejscem huntsmanów są osłonki przeciwsłoneczne na przednich szybach samochodów. Więcej osób wymaga hospitalizacji w wyniku wypadków samochodowych spowodowanych paniką, jaką wywołuje spadający zza zasłonki przeciwsłonecznej pająka niż w wyniku jego ukąszenia.

No więc jak będzie? Przyjeżdżasz czy nie?

 

Źródło - http://www.riskcomm.com/visualaids/riskscale/datasources.php
Zdjęcia pochodzą z kolekcji Flickr Creative Commons - robdownunder, Laurence Grayson
Jakiś czas po... - wywiad z Magdą i Tomkiem z z2strony.pl
10 rzeczy, ktore musisz zrobić w Melbourne

21 komentarzy

  1. Pomimo statystyki, te pająki jednak nie zachęcają. :P nie lubię nawet tych zwykłych, polskich, które nawet nie są jadowite.

    Post a Reply
    • Że pająków nie lubisz to mnie nie dziwi, bo sama za nimi nie przepadam. Ale chyba nie zrezygnowałabyś z ich powodu z podróży do Australii, gdybyś miała okazję przyjechać?

      Post a Reply
      • No jasne! ;-) Na razie nie wybieram sie do Australii tylko dlatego bo zbieram kase na wyjazd do Kolumbii (biggest dream ever). O pajakach przeczytalabym co sie tylko da, zeby czuc sie troche bezpieczniej, ale nie zniecheca mnie to w najmniejszym stopniu.

        Post a Reply
  2. Byłam w Australii i widziałam tylko jdnego malutkiego pająka. Co prawda w jednym miejscu na drzewie był jeden duży, ale jak zobaczyłam tłum ludzi pod drzewem, to szybko uciekłam, mąż zrobił zdjęcie i pokazał mi dopiero w domu. Niemniej jednak, jakbym zobaczyła we własnym domu takiego pająka jak na zdjęciu w Twoim poście – chyba bym umarła. A jak by taki spadł podczas jazdy samochodem, wypadek gwarantowany!

    Post a Reply
    • w domu widziałam te, które nazywają się tutaj huntsman (nie mam pojęcia jak to po polsku). To jest ten z nagłówka postu, więc nie za przyjemny. Przemek się z nimi zawsze rozprawiał smile emoticon (zawsze, czyli dwa czy trzy razy, jakie nam się przydarzyły)

      Post a Reply
  3. Jestem w Australii prawie 47 lat i jeszcze nie ugryzl mnie pajak – jak ich nie ruszasz to one nic ci nie zrobia….owszem, duzo widzialem na scianach w domu, duze jak dlon ale one poluja na much, komary itp i nad ranem juz ich nie ma, ale z drugiej strony jednak trzeba uwazac, tak jak jest opisane wyzej, szczegolnie na te z czerwona kreska i te ogrodowe, male ale ponetne ktore niszcze skore, tak jak gangrena…

    Post a Reply
  4. Mimo, iż pająków się można powiedziec, boję, to do Australii i tak pojadę. To największe marzenie ever!

    Post a Reply
  5. Znam takich Australijczyków, którzy przez kilka lat nie widzieli ani jednego pająka i węża, których Australia ma również mnóstwo. Przyjaciele podczas dwu miesięcznej wyprawy również nie mieli styczności z pająkami ani wężami. Kwestia pecha ;)

    Post a Reply
  6. Jak dla mnie ten pająk to redback i jest mega groźny.

    Post a Reply
  7. O matko! Gdybym ja takiego potwora znalazla u siebie w domu jak w naglowku, to trzeba by mnie zawiezc na masaz serca! Wszystko zniose, zaby, myszy, nawet szczury ale nie pajaki :)

    Post a Reply
  8. Ale ten pajak na zdjeciu to zwykly redback. Jego jad nie zabija – boli tylko jak ukaszenie osy. Najgrozniejsze pajaki w Australii – funnel webs – zyja w Sydney i okolicach. Dlatego najlepiej jest osidlac sie w najlepszym miescie do zycia w Australii – Melbourne. Melbourne jest w czolowce (pierwsza trojka) miast najlepszych na swiecie od lat (razem z Vancouver i czyms tam innym) Sydney jest 17ste. Melbourne jest centrum kultury Australii. Centrum gastronomii. Centrum zycia.
    W Sydney masz wieksze szanse ze zostaniesz napadnieta i okradziona niz to ze zginiesz od ugryzienia pajaka.

    Post a Reply
  9. Trochę się uspokilem bo myślałem że życie przeciętnego Australijskiego człowieka to ciągła walka o przetrwanie… Hihihi

    Post a Reply
  10. Kurde, nie boję się pająków, ale mnie lekkie ciarki przeszły ;) Na szczęście nie odstrasza mnie to od perspektywy wyjazdu tam! :)

    Post a Reply
  11. Ostatnie zdanie to najlepszy komentarz – nie boję się, że mnie pająk ukąsi, ale na sam jego widok dostałabym chyba zawału!

    Znajoma Australijka opowiadała mi, że jak była mała, w jej domu żyła sobie tarantula i jej rodzice nadali jej nawet imię, to już jak dla mnie przesada! :P

    Post a Reply
  12. To może ja zadam pytanie o nieco przyjemniejsze zwierzątka :D gdzie w Sydney można zobaczyć jakieś ciekawe miejscowe zwierzęta? nie chodzi mi o zoo (zoo zamierzam zwiedzić obowiązkowo) tylko czy np. w parkach luz przy plaży? często widuje w necie zdjęcia przypadkowo zrobione przez turystów np. kangurów łażących sobie byle gdzie itp ;P Czy w Sydney da się spotkać gdzieś wolno żyjącego sobie kangura? ewentualnie jakieś inne niezwykłe zwierzęta :D ?

    Post a Reply
    • Zeby zobaczyc kangura poza zoo musialabys pojechac za Sydney, no. do Hunter Valley, albo gdzies na plaze na poludniu oddalone od miasta. W miescie jest po prostu za duzo ludzi, zeby kangury czuly sie tam swobodnie.

      A tak a propos zoo – jesli chcesz zobaczyc australijskie zwierzeta to lepszym miejscem niz zoo jest np. to http://www.featherdale.com.au/

      Post a Reply
  13. Jestem w Australii czwarty raz. Do tej pory zadnych ciekawych nie widzialam. Dzisiaj wieczorem siedze sobie w domku w Adelajdzie i cos mi biega po podlodze. Zlapalam. Porownalam z lista dostepna tutaj: http://www.anoble.com.au/Spiders/SpiderID i zidentyfikowalam jako ‚wolf-spider’. Chcialam go wyrzucic na pole, otworzylam drzwi i w tym momencie do mieszkania weszlo cos malego. Znowu zlapalam szklanka, przyjrzalam sie i byl to white-tailed spider. Jak na mnie to troche za duzo atrakcji jak na jeden wieczor. Dwa pajaki jadowite, z opisu – o malo przyjemnych ugryzieniach. Dla jasnosci – oba wywalilam do ogrodu. A teraz ide przegladac sypialnie… Pozdrawiam :-)

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.