Gdzie się podziało pół miliona ludzi, czyli wycieczka do Newcastle

Gdy w 2011 na liście 10. najlepszych miast świata wydawnictwo Lonely Planet umieściło australijskie Newcastle, byłam zaintrygowana. To raptem 160km na północ od Sydney, ale jakoś nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, by tam pojechać. Newcastle kojarzyło mi się bowiem tak, jak chyba każdemu Australijczykowi – z przemysłem, węglem i dużym portem. W głowie miałam obraz szaro-burych industrialnych przedmieść i zapuszczonego centrum, bo tylko w ten sposób potrafiłam sobie wyobrazić miasto, które żyje z przeładunku i transportu węgla. Po publikacji Lonely Planet stwierdziłam, że chyba nie może być tak źle, skoro największy wydawca przewodników turystycznych na świecie zafundował miastu taką promocję. Nie pozostało nic innego jak przekonać się na własnej skórze.

Pierwsze podejście było ze dwa lata temu. Już mieliśmy zarezerwowany nocleg, już prawie byliśmy spakowani, gdy w pobliżu Newcastle wybuchły groźne pożary. Potem na długo o mieście zapomnieliśmy, aż w końcu w styczniu tego roku, zaraz po powrocie z Hong Kongu, postanowiliśmy pojechać i zobaczyć, o co tyle hałasu. Na Airbnb zabukowaliśmy na trzy noce dom, spakowaliśmy samochód i ruszyliśmy w drogę.

Na miejscu szybko zweryfikowałam swoje wyobrażenia o Newcastle. Okazało się, że miasto w ostatnich latach przeszło ogromną transformację i jego industrialny charakter nie jest już tak oczywisty, a tam gdzie go widać, upewniono się, aby wyglądało to wszystko przyjemnie. Pogoda była piękna przez cały pobyt – niebo prawie bezchmurne, a temperatura prawdziwie letnia. W taką pogodę w Sydney na ulice, plaże, do parków wylewają się tłumy ludzi rządnych słońca. A w Newcastle?

puste ulice…

puste plaże…

puste knajpy…

W piątek myśleliśmy, że to dlatego, że jest piątek, więc ludzie w pracy. Ale w sobotę było dokładnie tak samo pusto. W niedzielę drgnęło minimalnie, ale nadal daleko było od tłumów. W Newcastle mieszka przecież pół miliona ludzi, więc za nic nie mogliśmy rozgrzyźć o co chodzi z tą pustką. Tym bardziej, że miasto okazało się być bardzo przyjemne, ze swoimi długimi, czystymi plażami, świetnymi basenami skalnymi i ciągnącą się przez kilka kilometrów niezwykle klimatyczną esplanadą. Gdzie nie pojechaliśmy tam bez problemu znajdowaliśmy miejsce do parkowania (nawet nie wiesz jaki to luksus jak się mieszka w Sydney), ani razu nie przyszło nam stać w jakiejkolwiek kolejce w sklepie czy kawiarni, ani razu nie trzeba się było nigdzie przeciskać.

Do dziś nie nie wiem w czym rzecz i gdzie podziało się te pół miliona ludzi. Turystów też nie było widać, więc może magia Lonely Planet nie zadziałała? Za to przynajmniej odpoczęliśmy trochę od wielkiego miasta i poczuliśmy trochę klimatu prowincji ;)

01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14

Pocztówki z długiego weekendu
14 rzeczy, których musisz spróbować w Australii (choć nie wszystkie będą Ci smakowały)

10 komentarzy

  1. Jejku jak pięknie! I ciepło!!!! Cudowne zdjęcia… Swoją drogą ciekawe, gdzie ci ludzie się podziali…

    Post a Reply
    • Ciepło było niesłychanie. I do dziś nie wiem, gdzie podziali się ludzie :) Może taki jest po prostu urok Newcastle?

      Post a Reply
  2. Mi się wydaje, że to raczej Newcastle zafundowało sobie promocje w Lonely Planet ;)

    Post a Reply
    • Kto ich tam wie. Może było tak jak piszesz

      Post a Reply
    • W sensie kosztów życia? Nie sprawdzałam, ale z pewnością są one niższe niż w Sydney, szczególnie jeśli chodzi o kupno i wynajem nieruchomości

      Post a Reply
  3. Mieliśmy okazję pozwiedzać Newcastle, miasteczko całkiem sympatyczne z ładną plażą i ciekawym muzeum. I pogłaskaliśmy tu koalę :)

    Post a Reply
    • Gdzie tego koalę tam znaleźliście? :)

      Post a Reply
  4. Heh, to doznalas podobnego wrazenia jak ja po przeprowadzce z Buenos Aires do Montevideo :)
    Co prawda ludzie są, ale caly czas zastanawiam sie, gdzie podziewa sie te 1.7 mln – bo gdzie nie pojde, to tloku nie ma… luz, przestrzen…pustki….

    Post a Reply
  5. Mieszkałem w Newcastle 2 tygodnie. To był cudowny czas. Wspaniałe, spokojne miasto. Przepiękne plaże, widoki zapierające dech, fantastyczny tropikalny las nieopodal, błękitna laguna… i wszystko czego człowiek potrzebuje do życia – chciałbym wrócić tam na stałe

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.