14 rzeczy, których musisz spróbować w Australii (choć nie wszystkie będą Ci smakowały)

 

Czym właściwie jest australijska kuchnia? Australijczycy zajadają się tajskimi curry, włoskim makaronem i greckim kebabem, ale te dania trudno nazwać australijskimi. Jednak musi przecież być coś poza oczywistymi oczywistościami jak mięso z kangura czy Vegemite (swoją drogą ta kultowa lokalna marka należy w tej chwili do amerykańskiego koncernu Kraft). No i jest. Dziś o klasycznych australijskich przysmakach, z których część pokochasz, a inne znienawidzisz.

Burger z burakiem

Wagyu burger, chips - insides - Coin Laundry AUD18.50

Nie ma nic bardziej australijskiego niż plasterek marynowanego buraka w burgerze. Do tego 100% wołowiny, roztopiony ser i miękka bułka i mamy prawdziwy Aussie burger. Smakuje wyśmienicie! Tak w ogóle to ciekawa sprawa z tym burakiem – je się go tutaj w zasadzie tylko i wyłącznie w wersji marynowanej w occie.

 

Anzac biscuit

ANZAC biscuits

Ciastka Anzac były w czasie wojny robione przez żony, które wysyłały je potem do swoich walczących mężów (Anzac to skrót od Australian and New Zealand Army Corps). Ciastka składają się w ogromnej części z cukru co sprawia, że bardzo wolno się psują, stąd ich popularność w czasie wojny. Plusem ciastek jest to, że zaraz po upieczeniu są miękkie i lekko ciągnące, minusem, że z prędkością światła zmieniają się w twardą bryłę. Osobiście nie przepadam.

 

Stek z kangura

Seared Kangaroo Fillet Steaks with Raspberry Glaze

Ponoć mięso kangurze ma najmniejszą zawartość tłuszczu ze wszystkich popularnych mięs. Do tego pochodzi ono z odstrzału dzikich kangurów, a nie z hodowli, więc nie trzeba się martwić o zawartość antybiotyków i innego świństwa. Niska zawartość tłuszczu sprawia, że mięso najlepiej jeść w wersji półkrwistej – dobrze wypieczone będzie po prostu twarde jak podeszwa. Ma charakterystyczny słodkawy posmak. Do kupienia w każdym supermarkecie.

 

Lamingtony

Lamington array Australia Day 2008, Wellington

Często mówi się o nich, że to narodowe ciastko Australii. Lamington to mający kształt kostki biszkopt oblany cienką warstwą czekolady i obsypany wiórkami kokosowymi. Czasem można go kupić w wersji z marmoladą. Dostępny w każdym supermarkecie (paczkowany) oraz w wielu kawiarniach.

 

Kalmary z solą i pieprzem

Salt and Pepper Calamari - Pugg Mahones Tuesday AUD10 Special
Salt and pepper calamari są w menu każdego  fish&chips shop. Robi się je w prosty sposób – kalmary pocięte w krążki obtacza się w mące zmieszanej z solą i pieprzem, a potem smaży się je na głębokim oleju. Podawane oczywiście z frytkami. Osobiście nie lubię, bo kalmary w konsystencji przypominają mi małżowinę uszną :)

 

Fish and chips

Fish and chips at the beach
Ryba z frytkami nie została co prawda wymyślona w Australii, ale jest tak integralną częścią lokalnego kolorytu, że nie mogłam jej pominąć. Szczególnie popularna w okolicach nadoceaniczych. Najtańsza opcja to mięso rekina w panierce, ale standardwoy fish&chips shop będzie miał także inne gatunki ryby, również w wersji z grilla. Ryba zawsze podawana jest z górą frytek. W moim przypadku każdy zakup zestawu fish & chips kończy się tak samo, czyli żalem do siebie, że znów sama sobie wmówiłam, że tym razem będzie pysznie, a było jak zwykle (czyli strasznie tłusto i nijak).

 

Weet-bix

The Most Important Meal of the Day

To popularna lokalna wariacja na temat płatków śniadaniowych. Cechą charakterystyczną weet-bix jest to, że płatki nie są w wersji sypkiej, tylko sprasowanej (na zdjęciu widać je w górnej części talerza). Zalewa się to wszystko oczywiście mlekiem. W ciągu kilku minut całość nabiera konsystencji cementu. Jak dla mnie okropieństwo bez żadnego smaku.

 

Kiełbaski z grilla

Production Breakfast!!!

Barbecue w Australii = smażona kiełbaska lokalnego przepisu. Nie ma według mnie nic bardziej niesmacznego i brzydko pachnącego wśród jedzenia dostępnego w Australii. Tutejsze kiełbaski niczym nie przypominają polskich – są prawie zawsze z drobiu lub wołowiny, nigdy nie są wędzone, za to często dziwacznie przyprawiane (np. rozmarynem albo bazylią). Osobiście nie cierpię, ale najlepiej samemu spróbuj żeby się przekonać.

 

Pavlova

Birthday pavlova (covered in wax drippings!)

Pavlovą wymyślili Nowozelandczycy, ale jak zwykle w takich przypadkach Australia i tak postanowiła sobie przypisać ten wynalazek. To niezwykle słodki (więc smaczny) deser na bazie bezy, podawany z owocami oraz bitą śmietaną. Beza obowiązkowo musi być chrupka na zewnątrz i miękka w środku. Mniam.

 

Tim Tam

60/365

Tim Tamy to najbardziej kultowe i popularne australijskie słodycze. Australijczycy kupują ich co roku aż 35mln paczek! Te ukochane przez tubylców ciastka składają się z dwóch kruchych ciasteczek przełożonych czekoladową masą i oblanych czekoladą oczywiście. W ostatnich latach powstało kilkanaście wariacji smakowych (z ciemną czekoladą, miętowe, wiśniowe, kokosowe, z białą czekoladą itp), ale to klasyczna wersja pozostaje tą najbardziej popularną. Ostrzegam, że Tim Tamy uzależniają.

 

Sausage roll

Sausage Roll - Nikos Cakes AUD6

Wbrew nazwie sausage toll nie ma nic wspólnego z kiełbasą. To kruche ciasto zwinięte w grubą rurkę, wypełnioną mielonym mięsem (choć tak na prawdę mało chyba kto wierzy, że to rzeczywiście tylko mięso…). Szczególnie dobrze sprzedaje się w piątkowe i sobotnie wieczory, kiedy na ulicach królują imprezowicze w stanie wskazującym. Sausage roll trzeba jeść obowiązkowo z ketchupem.

 

Meat pie

Lamb and rosemary meat pie

Drugie po sausage rolls ulubione danie imprezowiczów. To rodzaj ciastka na słono – w wersji tradycyjnej nadziewane mieloną wołowiną i sosem, w wersjach mniej tradycyjnych są też pieczarki, ser, gulasz wołowy, curry i inne. Z jednej strony to jedzenie dla mas, z drugiej istnieje cała masa miejsc oferujących meat pie w wersji wyszukanej (czytaj: 3 razy droższej niż standard). Osobiście meat pie lubię i spróbowanie go uważam, że kwintesencję wizyty w Oz.

 

Tost z Vegimate

Vegemite Breakfast

Lokalny śniadaniowy klasyk, którego nie trawię. Ponoć kluczem jest nałożenie na tosta odpowiednio grubej warstwy tej ciemnobrązowej mazi zrobionej z wyciągu z drożdży – ma być ona bardzo cienka, tak żeby widać spod niej było tost. Jeśli nałożysz więcej będzie smakować podle. Firma Cadbury wpadła na pomysł, by Vegemite zmieszać z czekoladą. Powstało to:

Vegemite

To dziwactwo weszło właśnie na rynek i miałam już nawet okazję spróbować. Okazuje się, że wiele hałasu o nic – jak dla mnie Vegemite jest w czekoladzie praktycznie niewyczuwalny.

 

Bacon and egg roll

Bacon and Egg Roll - Theobroma AUD5

Czyli bułka z boczkiem i jajkiem. Wszystko oczywiście smażone i ociekające tłuszczem. Obowiązkowo z sosem – barbecue albo ketchupem. Serwowane na śniadanie, dostępne w każdej kawiarni, choć opcja 5x tańsza to przygotowanie kanapki w domu. Osobiście uwielbiam (proszę mnie nie oceniać!), choć jem bardzo rzadko.

 

 

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z kolekcji Flickr Creative Commons

Gdzie się podziało pół miliona ludzi, czyli wycieczka do Newcastle
Jak dojechać z lotniska w Sydney do centrum i nie zbankrutować

26 komentarzy

    • Zgadza się. Trudno się od nich oderwać!

      Post a Reply
  1. buraki w burgerach (i cukinie tez :D) jadłam lata przed wyjazdem do AU i wszyscy patrzyli na mnie jak na dziwadło, więc down under w koncu czułam się w zrozumiana;D

    Post a Reply
  2. ja bardzo lubię lamingtony, szczególnie z zamrażarki <3
    no i tim tams, baaajka :D

    Post a Reply
    • Lamingtonów z zamrażalki nigdy nie jadłam

      Post a Reply
    • Oh yeah. Strzegę się przed nimi jak mogę, bo wciągają strasznie!

      Post a Reply
    • Jak to się mówi – acquired taste :) U mnie się nie przyjął.

      Post a Reply
  3. Pamietam jak przyjechalam do Perth 15 lat temu i bylam zaszokowana jak kiepsko zaopatrzone sa sklepy (nadal zdeszta nie umywaja sie do plolskich dekilatesow ) , ale teraz , po 15 latach , mozna kupic i buraki , selera , prawie Ameryka :)) Tak sie smieje , ale prawa jest taka ze odkaz Master chef zaistnial w australijskiej telewizji , duzo sie zmienilo . Wiekszosc tych „potraw” w/w , mozna ugotowac samemu ze zdrowych i smacznych skadnikow , dzieki czemu moga one smakowac naprawde dobrze , bo te kupne nie nadaja sie do niczeg .. a szczegolnie do jedzenia :)

    Post a Reply
    • Prawda, prawda. W kwestiach kulinarnych Australia poszła w ostatniej dekadzie o lata świetlne do przodu. Jak tu przyjechałam w 2005 roku to praktycznie niemożliwe było kupienie dobrego chleba na zakwasie, czy prawdziwego żółtego sera. A teraz – co dusza zapragnie (prawie :) )

      Post a Reply
  4. Nie miałam odwagi spróbować kangura… Jakoś miałam takie skojarzenia jakbym miała zjeść psa albo kota

    Post a Reply
    • Rozumiem, też tak na początku myślałam o kangurach. Jednak po 10 latach w Oz wiem, że to szkodniki, które w dodatku wcale nie są zawsze takie cute jak się to może wydawać :)

      Post a Reply
  5. A gdzie steki wołowe?! :) Burger z burakiem jest pycha! Ale to ciekawe, bo też robiłam o jedzeniu wpis, że wybrałyśmy trochę inne rzeczy :)

    Post a Reply
    • Jakoś stek wydawał mi się zbyt oczywistą oczywistością :)

      Post a Reply
  6. Hm… wlasciwie to wszystko, oprocz vegemite i steka z kangura wynaleziono gdzies indziej :)
    Natomiast salt & pepper calmari mogą być dobre – Hiszpanie potrafia je świetnie przyrządzic, a i w USA jadlam dobre, ale fakt, bardzo trudno je zrobic tak, zeby gumowe nie byly.

    Stek z kangura za bytnosci w Australii jadlam i rzeczywiscie byl dziwny, a do tego baaaardzo chudy i łykowaty. Chyba sie kucharz nie postaral. Podawany tez byl normalnie tj. jak zwykly stek wolowy, a tutaj widze na zdjeciu z malinami.. hm…jak kiedys jeszcze bede miala okazje to sprobuje w ten sposob, bo intrygujace polączenie.

    Buraczki w burgerach tez koniecznie do sprobowania, tymbardziej ze na tym zadupiu swiata znalazlam pyszne w occie importowane z Niemiec..

    Post a Reply
  7. Weetabixy są też np. w UK, ja osobiście bardzo je lubię. Może nie same z mlekiem, ale z owocami, rodzynkami, czy daktylami są ok.
    To samo z Vegemite czy Marmite – to też z UK.

    Mało w tej liście naprawdę Australijskich rzeczy, poza kangurem oczywiście.

    Post a Reply
  8. Czy to prawda ze do AU można wwieźć słodycze i makarony?

    Post a Reply
      • pewnie moich ulubionych rzeczy nie ma a poza tym podejrzewam ze są dużo droższe :D Słodyczy wprawdzie właściwie nie jem ale jakieś suche rzeczy typu krakersy itp? no to tak na czarna godzinę :D

        Post a Reply
        • W Sydney to akurat kupisz chyba wszystko o czym możesz pomarzyć w kwestiach spożywczych. Zrobisz jak chcesz, ale osobiście uważam, że przywożenie krakersów, kawy i herbaty (czyli produktów, które kupisz na miejscu za kilka $) jest zupełnie bez sensu

          Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.