Wiesz, że zbyt długo mieszkasz w Australii, kiedy…

347503-342eb274-83c2-11e3-b9d4-ee96a3e30d81

  1. Na śniadanie najchętniej jesz tosta z Vegemite.
  2. Przynamniej raz w tygodniu odpalasz domowego grilla, by przygotować posiłek.
  3. Gdy temperatura spada do 15 stopni, z szafy wyciągasz zimową kurtkę i kozaki.
  4. Stek jesz tylko krwisty lub półkrwisty. Nigdy dobrze wypieczony (przecież to niezjadliwe!).
  5. Bez problemu rozpoznajesz nowozelandzki akcent. Czasem nawet po jednym słowie.
  6. Twoje ulubione obuwie to klapki-japonki.
  7. W końcu rozumiesz zasady krykieta.
  8. Żadnego wrażenia nie robi na tobie stado kicających kangurów.
  9. Jeszcze mniejsze wrażenie robią pojawiające się co chwila przy drodze ciała rozjechanych kangurów i wombatów.
  10. Potarta marchewka w kanapce to nic dziwnego.
  11. Tak samo jak plasterek marynowanego buraka w burgerze.
  12. Nie dziwi cię widok elegancko ubranych business woman, które w drodze do pracy do garsonek i garniturów noszą adidasy (które w biurze zmieniają na eleganckie buty).
  13. Nadużywasz wyrażenia no worries.
  14. Każde wymawiane przez ciebie zdanie ma intonację pytania.
  15. Czekając na autobus stajesz w kolejce, tak jak reszta pasażerów.
  16. Gdy ktoś nieznajomy uśmiecha się do ciebie na ulicy, nie odwracasz wzroku, tylko odwzajemniasz uśmiech.
  17. Dobrze wiesz, że Bondi wcale nie jest najfajniejszą plażą w Australii.
  18. Zupełnie normalną rzeczą jest jechanie 5 czy 6 godzin w jedną stronę na trzydniowy wypad za miasto.\
  19. Nawet do szefa mówisz mate.
  20. Nie mówisz I think tylko I reckon (sądzę, że).
  21. Wypad na narty do Nowej Zelandii ma więcej sensu niż wypad na narty do ośrodka narciarskiego w stanie, w którym mieszkasz.
  22. Rozdzielność państwa od kościoła jest czymś tak naturalnym, że jak przyjeżdżasz do kraju takiego jak Polska, to włosy stają ci na głowie dęba z przerażenia.
  23. Lewostronny ruch samochodowy masz we krwi jak poranne mycie zębów.
  24. Latem prysznic bierzesz dwa razy dziennie. Czasem trzy.
  25. Wiecznie narzekasz jak droga jest benzyna (mimo, że w stosunku do zarobków jest śmiesznie tania)
  26. Kanapki jesz tylko na lunch, nigdy na śniadanie.
  27. Ubierając się przed wyjściem z domu nawet przez myśl nie przejdzie ci co ludzi pomyślą o Twoim stroju.
  28. Czas wolny od pracy to czas święty.
  29. Ciągle wszędzie widziani Azjaci spowszednieli ci tak samo jak wiecznie dobra pogoda.
  30. Jadąc samochodem nigdy nie przekraczasz limitu prędkości.

Zdjęcie: News.com.au

Jak polecieć samolotem z małym dzieckiem na drugi koniec świata i nie zwariować
15 tysięcy kilometrów

32 komentarze

  1. Ja chciałbym przynajmniej przez miesiąc mieszkać w Australia. Już mieszkałem w Niemczech, na Alasce w USA i Holandii.

    Post a Reply
    • Zadziałam, a na pewno się uda!

      Post a Reply
      • Czesc Magda czy moglabys odezwac sie na email. Chcialam zadac Ci kilka pytac odnosnie emigracji do Australii, chodzi mi o takie codzienne zycie plus tesknota za rodzina, troche przeraza mnie odleglosc poniewaz zrzyta jestem bardzo ze swoja rodzina mieszkamy obecnie w UK i zastanawiamy sie na Australia.
        Bede wdzieczna za kazda informacje, porade.
        Pozdrawiam
        Dorota

        Post a Reply
  2. Swietne:) Nie mieszkam niestety w AU, ale i rekon ;) ze tak absolutnie jest.

    Post a Reply
  3. Co do azjatów to prawda, strasznie dużo ich tutaj jest.
    Jeszcze dodałbym „jak kupujesz piwo to odrazu cały case” ;)

    Post a Reply
  4. Chyba by mi serce peklo gdybym zobaczyla rozjechanego wombata. Moim wielkim marzeniem jest zobaczyc go zywego.

    Post a Reply
    • Na początku serce pęka, ale widok niestety szybko powszednieje jak się dużo wyjeżdża za miasto.

      Post a Reply
  5. W Australii nie macie wiecznie dobrej pogody, ciagle wiatr, zimna woda, 24 stopnie to zima i wtedy juz dawno jestem zubierany, gdy odwiedzam Sydney :-) ake pozdrawiam z kraju wiecznego i przyjemnego upalu.

    Post a Reply
    • Co ty mówisz, jaki ciągły wiatr? Moze pecha miałeś i akurat wiało jak byłeś w Sydney. A pogoda jest ok przez znaczną cześć roku. Sydney ma ponad 230 słonecznych dni w roku! Do tego łagodne zimy. Żyć nie umierać :)

      Post a Reply
      • Nie nozna zawsze miec pecha :-) 20kmh to tez wiatr. Gdy sie mieszka w miejscu bez wiatru, gdzie w nocy jest cieplej niz u was w dzien, to sie to czuje :-)

        Post a Reply
        • Gdziekolwiek mieszkasz, to kompletny brak wiatru i wielkie upały brzmią dla mnie jak mega męczarnia. Sydney ze swoją pogodą wydaje mi sie bardziej przyjazne do życia. Choć z tonu Twoich komentarzy wnioskuje, ze swoim gorącym miejscem jesteś zachwycony. I tak trzymać.

          Post a Reply
  6. Hahaha dobre dobre :)

    Kilka punktow zgadza sie tez z innymi miejscami, gdzie zylam:

    2. – tak samo w Argentynie, niedzielna parilla z rodzina to punkt programu nie do unikniecia :)
    3 – w Kalifornii tez :)
    12. – to normalny widok w NYC
    15 – w Arg tez tak staja, nawet do pociagow
    16 – to samo w Kalifornii
    18 – w USA tez tak
    20 – slyszalam tak tez od Irlandczykow
    22 – tez mialam takie wrazenie po przyjezdzie z USA :-/
    24 – w BA tak samo, ciezko inaczej..
    26 – w Cali tez
    27 – w Cali tez
    29 – w Cali tez

    BTW: a faktycznie jadasz na śniadanie coskolwiek z vegemite? :) (ja probowalam, ale jakos nie moglam sie przekonac…)

    Post a Reply
    • Ja chyba jeszcze mie mieszkam w OZ wystraczająco długo, bo vegemite dalej nie trawie :) Za to Przemek lubi bardzo. Ale on ma w Australii dłuższy staż niz ja, pewnie dlatego hehe

      Post a Reply
    • Nie vegemite! Chyba jednak nie mieszkam w Australii za długo, bo vegemite nadal nie trawię :)

      Post a Reply
  7. Ja tu mieszkam I jakoś to normalne jest wszystko… :)

    Post a Reply
  8. hehe tez nie trawie vegemite… i raczej nigdy nie bede :-) I wciaz uwielbiam kangurki i koale… i jak tylko je widze to chetnie bym je wyhugowala :-))

    Post a Reply
  9. Zgoda, ale potartej marchewki na kanapce nie kojarzę :D Hehe.
    Dodałbym jeszcze zupełny brak negatywnych reakcji na homoseksualistów… w tym względzie (jak i w relacjach kościół-państwo) Polska jest niestety lata świetlne za Australią :(

    Post a Reply
    • Zależy od punktu widzenia, może Australia jest lata świetlne za Polską?

      Post a Reply
  10. Amniw aie marzyOz, Nowa Zelandia, ale zmgr prawa to jatam wielenie zdziałam póki co pozostaje mi czytsnie zwłaszcza w deszczoweji wietrznej Gdyni:)
    ale sienie poddaje

    Pozdrawiam
    :)

    Post a Reply
  11. No tak …kiedy człowiek mógł to się nie zdecydował , kiedy jest zdecydowany to nie może bo za dużo na głowie ludzi do utrzymania. Jak pech to pech ale zawsze Australia kojarzy mi się z wolnością i radością życia…Fajny kraj nawet jeśli nie jest tam tak różowo jak sobie wyobrażam)))

    Post a Reply
  12. Oj tam bzdury jakich dawno nie czytalem. Chyba nie masz juz o czym pisac. Znam Aussies z krwi i kosci, ktorzy nienawidza Vegimite, a jesli chodzi o obuwie i kurtki zimowe w te przyslowiowe +15st. to wielu Australijczykow chodzi na boso tak jak to robia przez caly rok. Kolejka na przystanku autobusowym, haha dobre, zapomnialas wspomniec o wszedobylskich milionach polprzytomnych wpatrzonych w iphone-y Azjatow, ktorzy pchajac sie na oslep do wejscia do autobusu lub pociagu sa w stanie stratowac innych. Przede wszystkim to wysiasc sie nie da bo oni musza wsiasc pierwsi!Chamstwo do kwadratu i brak jakiegokolwiek wychowania, no ale gdzie u azjatow szukac wychowania..
    „Lewostronny ruch samochodowy masz we krwi jak poranne mycie zebow”.. haha, szkoda tylko, ze Aussies rzadko myja zeby, dlatego od wiekszosci da sie wyczuc nieprzyjemny smrodek z ust jak sie zblizaja. Ich szczoteczki do zebow przypominaja 10letni wycior slusarski i zazwyczaj leza na podlodze w prysznicu, mokre i zagrzybione. To samo dotyczy showera, moze ktos taki jak ja lub Ty bierze 2 lub 3 razy dziennie prysznic, bo na pewno nie Aussies. Mogliby sie myc czesciej bo cuchna.
    No i na koniec perelka czyli numer 30 „Jadac samochodem nigdy nie przekraczasz limitu predkosci” No z tego to sie usmialem. W Australii wszyscy przekraczaja dozwolona predkosc czy sie tego chce czy nie poniewaz nawet jesli probujesz jechac 60km/h na 60 zone to idioci jadacy za Toba probuja Cie zdmuchnac z jezdni. Siedza tak blisko na zderzaku, ze nie wiadomo jaki samochod za Toba jedzie bo nie widac ani reflektorow ani maski ani koloru, widac tylko zarys idioty za kierownica, ktory gdyby mogl to by nas wszystkich zwyczajnie odstrzelil aby moc jechac szybciej i szybciej i jeszcze szybciej. Ja zawsze takim zycze porzadnego dzwona najlepiej z grubym drzewem.
    I jeszcze jeden australijski idiotyzm – dlaczego w Australii przewozac male dzieci w specjalnym foteliku na tylnej kanapie auta dziecko owo ma ZAWSZE odsunieta na maxa szybe? I to ma miejsce bez wzgledu na pogode, czy jest zimno czy goraco. Jak widze nadjezdzajace auto z „brakiem” tylnej szyby to na sto procent wiem, ze z tylu siedzi na foteliku niemowlak! Czy to jest normalne? Wedlug mnie nie jest bo pomijajac to, ze dzieciak zostanie porzadnie przewiany i moze sie to skonczyc dla niego zle to przeciez przy tej otwartej szybie moze sie jeszcze wydarzyc tysiac innych rzeczy, moze wpasc do srodka kamien, kawalek galezi, jakis idiota dowcipnis moze rzucic butelka (bardzo prawdopodobne w Australii) oraz moga sie zdarzyc inne nieprzewidziane sytuacje (np.jadac rownolegle z truckiem czyli tzw. TIR-em cos moze sie oberwac i wpasc do srodka..) Pytam sie gdzie jest mozg matki tego dziecka, ze nie dosc ze permanentnie speeduje bo przeciez ciagle gdzies sie spieszy to jeszcze naraza dziecko na takie niebezpieczenstwa??
    Kolejna rzecz, dlaczego w australijska zime kiedy w nocy i z rana potrafi byc naprawde zimno (czasem blisko zera) matka ubiera swoje slynne cieple UGG-i, wklada kurtke na grzbiet, zaklada rekawiczki i czapke, a dziecko ma bose stopy??? Dlaczego dziecko w taka pogode jest nieubrane? Gdzie jest rozum..?

    Post a Reply
    • Widzę, że komuś brakuje poczucia humoru….

      Post a Reply
    • Witam.

      Ten ostatni punkt z tymi dziecmi- to samo robia w UK. Do tego czesto nie wietrza mieszkan.

      Post a Reply
  13. Dodam, że przestaje dziwić że dzielnicę ultra ortodoxyjnych żydów i równie ortodoxyjnych gejów dzieli 500 metrów i żyja w zgodzie i sympatii :)

    Pozdrawiam :)

    Post a Reply
  14. W lipcu przeprowadzamy sie na rok do Sydney z Barcelony. Jak narazie moge juz oznaczyc kilka punktow. Szczegolnie o kosciele, usmiechu na ulicy, ubieraniu kurtek i 27! Nie bedzie tak trudno sie przyzwyczaic :)

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.