Trzy miesiące z Olivią, czyli o tym czego dowiedziałam się dzięki swojej córce

IMG_0043.JPGTo już trzy miesiące! Tak niewiele, a zarazem tak dużo! Dla nas dorosłych trzy miesiące to w sumie niedługi okres czasu, ale dla malutkiego dziecka to cała era! Z kompletnie bezbronnej istotki, która o swoich emocjach informuje tylko płaczem, w raptem kilka-kilkanaście tygodni zmienia się w uśmiechającą i śmiejącą się małą osóbkę z unikalną osobowością i charakterem, każdego dnia uczącą się czegoś nowego, odkrywającą świat, którą fascynuje każda, nawet najbardziej oczywista dla nas rzecz.

Te trzy miesiące były intensywne. Momentami bardzo. Na szczęście jednak mam złote dziecko, które w nocy śpi jak anioł (od 6-go tygodnia śpi w nocy ciurkiem po 8-9h), w zasadzie nie płacze, jest pogodne i wesołe. Ale i tak były dni, kiedy miałam wszystkiego dosyć i marzyłam o dorosłym towarzystwie. Na szczęście była też cała masa świetnych dni. Tych świetnych dni jest z biegiem czasu coraz więcej, a tych gorszych od kilku tygodni już praktycznie wcale.

Olivia uczy się cały czas. Z zainteresowaniem obserwuje wszystko dookoła, obserwuje nas i non stop przyswaja nowe informacje. Ale ta nauka idzie w dwie strony, bo i ja dowiedziałam sie kilku rzeczy dzięki niej:

Mam w sobie dużo więcej cierpliwości niż sie spodziewałam

Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną, a przynajmniej tak mi się zawsze wydawało. Nauczyłam sie jej troche w czasie naszych podróży (szczególnie po Indiach, o czym kiedyś już pisałam), ale nadal byłam daleka od ideału. Olivia to zmieniła – okazało sie, ze cierpliwości jest we mnie cała masa, tylko chyba wcześniej nie było powodu, by ją w sobie odkrywać. Malutkie dziecko potrafi doprowadzić człowieka do szewskiej pasji swoim płaczem, a przede wszystkim tym, że czasem tak trudno rozpracować o co mu właściwie chodzi. Szybko jednak odkryłam, ze sukcesem w zapewnieniu dziecku poczucia bezpieczeństwa i spokoju jest wlasnie cierpliwość. Maluch o wiele lepiej reaguje ma nią, niż na irytację i złość. Stałam sie więc oazą cierpliwości i spokoju i dobrze mi z tym.

Dzieci zbliżają do siebie ludzi

Kilka razy słyszałam rodziców podróżujących z dziećmi jak mówili, że dzieci otwierają w podróży wiele drzwi. Dzięki dzieciom podróżnicy nie są postrzegani jak intruzi, tylko jak goście i nawet w najbardziej niegościnnych kulturach obecność dziecka natychmiast powoduje poprawę atmosfery. W życiu codziennym jest tak samo – nagle ludzie na ulicy się do mnie uśmiechają, kiedy spaceruję z Olivią obserwującą świat z pokładu nosidełka; zagadują mnie w autobusie, pytając o Olivię; poznałam masę innych mam, z którymi regularnie się spotykam i wymieniam doświadczeniami z „pola bitwy”; odnowiłam kilka zaniedbanych znajomosci, i z tego cieszę sie najbardziej.

Dzieci oddalają od siebie ludzi

Jest też tendencja odwrota, choć na szczęście w naszym wypadku odczuliśmy ją minimalnie – nagle znajomi, wydawałoby sie, ze bardzo dobrzy, z którymi przyjaźnimy sie od lat, jakby o nas zapominają. Mimo wielokrotnie powtarzanego zaproszenia do dzis nie poznali Olivii. Mogę tylko zgadywać, ze nie są zainteresowani spedzaniem czasu w towarzystwie nie do końca przewidywanego Malucha. Troche szkoda mi tych przyjaźni, ale przecież zmuszać nikogo do niczego nie będę.

Czasem lepiej porzucić plan i iść z chwilą

Ale ja miałam ambitne plany na ten mój urlop macierzyński! Miałam dwa osobiste projekty, nad którymi chciałam intensywnie pracować, gdy tylko Olivia miała spać. Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany – dziecko okazało sie, być o wiele bardziej zajmujące niż kiedykolwiek mogłam sobie to wyobrazic. Początkowo mocno frustrowała mnie niemożność zrobienia czegokolwiek niezwiazanego z Olivią. Frustracja odbijała sie ma moim samopoczuciu, więc postanowiłam wziąć wszystko trochę bardziej na luzie. W końcu Ona będzie taka malutka bardzo krótko, więc więcej sensu ma odsunięcie planów na pózniej i skupieniu sie w 100% na niej. Co się odwlecze to nie uciecze.

 

Reportaż z turnieju Sumo w najnowszym numerze Podróży
Australijski alfabet

20 komentarzy

  1. Gratuluje cierpliwości i samorozpoznania :). No i gratuluje tez Oliwki. Dzieciaki potrafią wywrócić plany do góry nogami. Powiedz mi jak u was wyglada kalendarz szczepień takiego malucha?

    Post a Reply
      • Mam znajomą, która ma dwóch synów. Starszy dostał całą listę zalecanych przez angielski NHS szczepionek, a młodszy tylko te, które absolutnie konieczne. Pierwszy jest nadpobudliwy i sprawia same kłopoty, zarówno wychowawcze jak i ma problemy zdrowotne, a drugi to obraz zdrowia i niemalże idealne dziecko. Poczytaj o szczepionkach i przemyśle z tym związanym zanim napakujesz dziecko śmieciami.
        Na nasze szczęście angielski NHS ma politykę minimalistyczną, ale obok istnieje cały przemysł przymuszający ludzi do… w sumie, to do wydawania pieniędzy. My próbujemy znaleźć złoty środek, ale coraz bardziej skłaniamy się do minimalizowania wpływu przemysłu zdrowia na nasze życie. Martyna w lipcu skończyła dwa lata.

        Post a Reply
        • Dobrze znam argumenty za i przeciw szczepieniu. Nie bardzo mamy wybór i listę podstawowych szczepień zrobic muszę, bo inaczej mi dziecka nie przyjmą do żadnego żłobka i przedszkola. Nie mamy na miejscu żadnej rodziny, wiec na żłobek i przedszkole jestesmy skazani.

          Post a Reply
          • Hej Magda I Przemek,
            Mam tego pecha…szczescie? ze pochodze z rodziny lekarskiej.Jak pojawila sie Ola to duzo czytalismy o szczepieniach I ryzyku.Tutaj w Mel mamy przedszkola gdzie przyjma dzieci bez szczepien,ale uwazamy ze ryzyko po zaszczepieniu jest o wiele mniejsze niz jakbysmy nie szczepili.Obecne szczepienia sa bezpieczne I majac opinie nie tylko bliskich lekarzy ale I niemieckich I australijskich uwazam,ze szczepienie jest mega wazne.Musisz tylko zadbac aby dziecko (I wszyscy w domu) bylo w 100% zdrowe.

            Pozdrawiam serdecznie.M

            Post a Reply
        • A jeszcze co do kosztów szczepienia to akurat tutaj koszt podstawowych szczepień pokrywa państwo, wiec koszuje nas to dokładnie $0

          Post a Reply
  2. Hej Oliwia! Mam nadzieję, że poznam Cię któregoś dnia! :)

    Post a Reply
  3. Czy teraz będą tu wpisy o dzieciach…? Czy blog wróci jeszcze na tematy podróżnicze?

    Post a Reply
    • Na tym blogu jest ponad 500 wpisów, z czego raptem trzy poruszają temat dziecka. Wiec nie, nie jest to i nie bedzie blog o dzieciach.

      Post a Reply
    • Gdy pojawia się nowy członek rodziny chyba ciężko go ignorować. A podróżowanie i dzieci to świetna para:) Pozdrawiamy Australię.

      Post a Reply
    • Wiadomo, że blog jest o tematyce podróżniczej i taki pozostanie. Twój komentarz jest arogancki i zbędny. Pozdrawiam Rodziców i Oliwię :)

      Post a Reply
    • Halo, po co ten atak, tylko zapytałam! No tak, ale zapomniałam, że w naszym kraju nie można nawet zasugerować, że nie jest się zainteresowanym tematem dzieci… Nie wypada, no i wszyscy to biorą od razu do siebie. Przyznaję, że źle sformułowalam drugą część pytania, nie miałam zamiaru sugerować, że teraz blog jest wyłącznie o dzieciach. Wyszło złośliwie, przepraszam. Chodziło mi tylko o to, czy teraz będzie dużo o dziecku, bo zaniepokoił mnie ten wpis pod tym względem, zwłaszcza, że nie jest nawet w kontekście podróży. Poza tym owszem, to są 3 wpisy na 500, ale też 3 na ostatnich 11, stąd obawa. To nie jest zarzut, niech każdy sobie pisze swojego bloga, jak chce! Po prostu chciałam wiedzieć, gdyby to miał być stały trend, bo wtedy po prostu akurat ja nie byłabym zainteresowana śledzeniem bloga. Dlatego dziękuję więc za odpowiedź.

      Post a Reply
      • Oczywiście, że podróże nadal będą główną tematyką tego bloga. Ale jest nas teraz trójka i w trójkę będziemy odtąd podróżować. Więc wątek dziecka na pewno będzie się pojawiał, będą też pewnie jakieś praktyczne wpisy na temat podróżowania z dzieckiem. Doskonale rozumiem, że ta tematyka może Cię nie interesować – dla mnie samej temat dzieci był do niedawna mega nudny i nie czytałam żadnych blogów rodzin podróżujących z dziećmi – ale niestety nie jestem w stanie każdego czytelnikach w 100% uszczęśliwić.

        Post a Reply
  4. SUPER MAGDA! :) I wiesz, zawsze możesz wysłać Olivię do Brisbane na wakacje. Ciocia i wujek chętnie się nią zajmą!

    Post a Reply
    • Jak będziemy w okolicy to na pewno się odezwę :)

      Post a Reply
  5. Pozdrawiam słodką Olivkę, z chęcią bym się z nią spotkała :)

    Post a Reply
  6. Nie wiem jak można odwrócić się od kogoś tylko dlatego, że urodziło mu się dziecko. Straszna sprawa i straszny charakter osoby, która przestała utrzymywać z wami kontakt.

    Ja również nie przepadam za małymi dziećmi, ale mimo wszystko nie potrafiłbym trzymać się z daleka od znajomych, bo maluch pojawił się w ich życiu.

    Post a Reply
    • A potrafisz sobie wyobrazić sytuację, że ktoś np. stara się o dziecko, jest po poronieniach, wie, że nie może mieć dzieci itp i widok nowej, szczęśliwej rodziny jest zbyt bolesny?
      Nie zawsze wszytsko jest takie, jak nam się wydaje, a wiele osób o nieskutecznych próbach poczęcia nie mówi nawet najbliższym.
      Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, ale może być.

      Post a Reply
  7. Wow ale wiadomosc! Nie zagladalam tu kilka miesiecy a tu sie dowiaduje ze macie dzidziusia. Wieljie gratulacje!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.