City2Surf, czyli 80tys ludzi na trasie z centrum Sydney do plaży Bondi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

City2Surf chyba powoli staje się dla mnie tradycją. W ostatnią niedzielę po raz trzeci wzięłam udział w corocznym, największym na świecie zbiorowym biegu z centrum Sydney na plażę Bondi. W tym roku było jednak trochę inaczej – zamiast biec szłam, bo w ekipie mieliśmy 7-tygodniową Olivię, która przecież biegać jeszcze nie potrafi :)

City2Surf to przednia impreza, bez wzglęgu na to czy się biegać lubi czy nie. Bo cała masa spośród ponad 80 tysięcy uczestników 14-kilometrową trasę z fantastycznymi widokami po drodze przechodzi, a nie przebiega. Dla większości uczestników imprezy to po prostu fajna zabawa, a tylko niewielka garstka zapaleńców biegnie po swoją nową życiówkę, albo po zwycięstwo. Jak co roku głównym celem imprezy było zebranie funduszy dla organizacji charytatywnych, między innymi na zakup helikoptera ratowniczego. Jak co roku nie obyło się także od przebierańców wszelkiej maści. Były Smurfy (na jedynym ze zdjęć poniżej), były biegaczki w sukniach ślubnych, był Lego Man, były setki innych pozytywnie zakreconych biegaczy i spacerowiczów.

Wyniki zwycięzców jak zwykle wzbudzają podziw. Najszybszy mężczyzna dobiegł do Bondi w niecałe 42min, kobieta w 48, a najszybszy zawodnik na wózku inwalidzkim potrzebował zaledwie 36 minut by dotrzeć do najsłynniejszej australijskiej plaży. Biorąc pod uwagę trasę pełną wzniesień, są to wyniki świetne. My na dotarcie do mety potrzebowaliśmy ciut więcej czasu – niecałe 3h.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

03

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

06

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

08

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

10

7 rzeczy, których nie ma w Australii (a są w Polsce) - część 2
Sydney w Instagramie x 50

4 komentarze

  1. Fajna impreza no i gratulujemy Olivii ukonczenia pierwszego biegu!

    Post a Reply
  2. Naprawdę super wydarzenie! :-) Właśnie dostałem maila z linkiem do swoich zdjęć podczas biegu… wyglądam jakbym miał zejść z tego świata, hehe

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.