Po co mi zagranica, ja mam raj u siebie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czy jak chcę rajskich plaż to na wyspy Pacyfiku, do tropikalnej Azji południowo-wschodniej czy na Karaiby powinnam jechać? Czy jeśli potrzebuję kontaktu z piękną naturą, to muszę uciec w Himalaje, do Nowej Zelandii czy do Patagonii? Nic z tych rzeczy.

Ja mam raj kawałek za domem.

Im dłużej mieszkam w Australii i im dłużej podróżuję po świecie tym bardziej przekonuję się, że w kwestii przyrody i natury przyszło mi mieszkać w raju. Że często więcej emocji i powalających klimatów przysparza mi wypad na długi weekend kawałek za Sydney, niż czas spędzony gdzieś zagranicą. Zagranica co prawda oferuje więcej egzotyki w wymiarze kulturowym, ale im jestem starsza tym bardziej czuję, że wymiar przyrodniczy to jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

Nie zaskoczę więc chyba nikogo jeśli powiem, ze niedawną Wielkanoc spędzoną w Zatoce Jervis (zdjęcia we wpisie są właśnie z tego wypadu), niecałe 200km od domu, wspominać będę dłużej i o wiele lepiej niż tydzień spędzony na Bali w marcu. Bali jest co prawda egzotyczne, ale Australii egzotyki – choć zupełnie innej – też nie brakuje. Mieszkam tu już trochę czasu, a mimo to widok kangura czy kolorowej papugi, choć widziałam je setki razy, nadal wywołuje u mnie wielki uśmiech. Po prostu uwielbiam Australię, a to uczucie tylko wzrasta z upływem czasu.

Ten kraj jest tak ogromny i zróżnicowany, że na dobra sprawę mogłabym przez następnych kilka lat jeździć na wakacje tylko po Australii i się nie znudzić, ani nie narzekać na brak wrażeń.

02

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

05

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

07

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

11

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

13

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

15

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

AirBnB, czyli mój ulubiony sposób na nocleg w podróży + KONKURS!
Recenzja książki "Swoją Drogą" + 35% rabatu za jej zakup + dwa konkursy z nagrodami!

19 komentarzy

  1. Australia to takie moje małe marzenie. Bardzo chciałabym posiedzieć na jednej z tamtejszych twarzy, zobaczyć kangury i papugi nawet milion razy. W ogóle jedyne papugi na wolności widziałam w Londynie na Hampstead Heath, co trochę egzotyczności jednak wnosi do tego wielkiego molochu. Poza tym wczoraj dorwałam link z ciekawymi mapami i gdzieś pod koniec znajduje się mapa Australii pokazująca, że tylko 2% populacji mieszka w ogromnym regionie środkowym (http://www.boredpanda.com/interesting-maps/). To znaczy, że musi być tam naprawdę ładnie i dziko i pewnie dużo miejsc czeka tylko na odkrycie. Ach, żebym tylko postawiła tam swoje stopy, a takie miejsca odkryję, że ho ho.

    Poza tym przecudne zdjęcia, które tylko wzmagają moją chęć podróżowania. I to do cieplejszych krajów (jednak wszędobylski śnieg daje się ostro we znaki…)

    Post a Reply
  2. Po ostatnich kilkumiesiecznych wakacjach, na ktorych w sumie troche sie nudzilam i pod koniec ktorych odliczalam dni do powrotu do domu, doszlam do podobnych wnioskow: ze przyroda w Kalifornii i kilku pobliskich stanach jest tysiac razy piekniejsza i bardziej fascynujaca niz przyroda w wiekszosci np Azji (poza Himalajami). Dodatkowym plusem jest u nas tez to co piszesz o Australii, ze ta przyroda jest dostepna na wyciagniecie reki, nawet w czasie jednodniowej wyprawy, co czesto nie jest prawda w czasie podrozy po mniej uprzemyslowionych krajach.

    Co do Australii, to mam wrazenie, ze Australia ma przepiekne wybrzeze i pustynie, ale chyba jej brakuje gor, kanionow i roznorodnosci klimatycznej – tak przynajmniej to wyglada okiem osoby, ktora troche czyta o Australii, ale jeszcze tam nie byla.

    Post a Reply
    • Gór z prawdziwego zdarzenia rzeczywiście nie ma, bo nawet te najwyższe to jednak tylko pagórki :) Ale wszystkiego innego jest masa – las, busz, dżungla, jeziora, rzeki, pustynie, kaniony (choć inne niż te, które znasz z USA), klify, plaże itp.

      Co do różnorodności klimatycznej to ona jest ogromna – od tropików na północy po klimat zbliżony do europejskiego na południu. To prawda, że mało które miejsce w Australii ma typowe 4 pory roku, ale różnorodności klimatycznej na pewno nie brakuje. W Australii możesz chodzić po lesie deszczowym, jeździć na nartach, zbierać grzyby, kąpać się w ciepłym ocenie. Dla każdego coś się znajdzie :)

      Post a Reply
  3. Jakem geograf tak Australia jest mym gigantycznym marzeniem głównie z fauno-florystycznego powodu. Endemity!

    Fakt, nie ma tajgi, generalnie lasów iglastych jak na lekarstwo, chyba jest też problem z geologicznie może brakuje jej wysokich gór, piętra alpejskiego. Ale odcinając tylko wschodnią i pd-wschodnią Australię, można otrzymać całą resztę. Na wcale nie gigantycznym jakoś obszarze. Łącznie z klimatem śródziemnomorskim koło Melbourne, jak mniemam. Jak czytałem. (Nie tylko Alfreda Szklarskiego ;) )

    Post a Reply
    • Moze nie jedyna (bo np. Ameryka Poludniowa tez w kategorii przyrodniczej wymiata), ale jest zdecydowanie w czolowce :)

      Post a Reply
  4. Jesteśmy szczęściarzami bo nasze marzenia o podróży do Australii właśnie się realizują. Od tygodnia jesteśmy w Australii, co prawda widzieliśmy niedużo, ale to co zobaczyliśmy zrobiło na nas niezłe wrażenie! Nie możemy doczekać się jutra – bo jedziemy do Parku Narodowego Kakadu :).

    Post a Reply
  5. To prawda – Australia uzależnia! Im dłużej się tam jest tym bardziej nie chce się wyjeżdżać. Za pierwszym razem byłam 3 tygodnie, za drugim 2 miesiące, aż się „boję” pomyśleć co będzie następnym razem :-) :-) :-)

    Post a Reply
  6. Fajnie, fajnie… tylko, ze obecnie mieszkajac w Europie w prawie kazdym wiekszym miescie mamy tanie loty do prawie wszystkich europejskich (rownie egzotycznych) krajow i tez za prawdziwe grosze i w krotkim czasie typu 2-4h lotu mozemy znalesc sie na dlugi weekend np. na Kanarach, w Chorwacji, Grecji, na Lazurowym Wybrzezu, we Wloszech, na hiszpanskich plazach, poszusowac po austryjackich Alpach, polowic ryby w norweskich fiordach, pokapac sie w islandzkich gejzerach, czy pojezdzic rowrem po zielonej Irlandii, ……. i zobaczyc wiele, wiele innych miejsc :) Rozmawialem ostatnio z Australijka ktora przeprowadzila sie do Norwegii i chwali sobie bardziej Europe pod wzgeldem turystycznym bo ma tuz „za miedza” ok. 30 krajow europejskich do zobaczenia z roznoraka kultura, kuchnie, zroznicowane krajobrazy…. oprcz tego dochodzi Afryka Pln., Turcja, Izrael itp na krotkie nawet kilkudniowe wypady… Dodatkowo jesli mieszka sie w troche bogatszym kraju takie wyjazdy to nie dosc ze wielka frajda a nawet okazja do zaoszczedzenia pieniedzy… Natomiast w Australia owsze bardzo ciekawa i egzotyczna niczym praktycznie raj na ziemi tylko tyle ze wszedzie za wyjatkiem Nowej Zelandii i Indonezji daleko i drogo…

    Post a Reply
    • No ale Ty piszesz o zaliczaniu kolejnych krajów w weekendy, a ja piszę o pięknej przyrodzie na wyciągnięcie ręki :)

      Wcale mnie nie dziwi, co mówi Wasza australijska znajoma. W końcu Australijczycy mają obsesję na tamat Europy, marzą o niej, mają ją za podróżniczą ziemię obiecaną, właśnie dlatego, że jest ona różnorodna kulturowo. Większość Australijczyków nie podróżuje po Australii, i nawet nie wie jakie cuda ma kilka godzin jazdy autem od domu, więc pod względem przyrody mało któy z nich jest w stanie oba kontynenty porównać. Australijczycy jeżdżą do Europy głównie oglądać dziedzictwo kulturowe, a nie przyrodę, a ja o przyrodzie piszę przecież. Nie sugeruję tym samym, że Europa nie jest ciekawa, bo myślę wręcz przeciwnie.

      Europa ma ten plus, że to dziesiątki krajów (i kultur) na terenie wielkością podobnym do Australii, więc w 2-4h lotu Wy możecie być w innym kraju, a ja w innej części tego samego kraju. Odległości przebywamy takie same, z tym, że ja nie przekraczam granic. Nie wiem w czym różnica? Różnorodność przyrodnicza Europy i Australi jest chyba porównywalna przecież, więc o co chodzi?

      Już chyba wyrosłam z tego, kiedy przekraczanie kolejnej granicy, czy dopisywanie kolejnego kraju do listy tych odwiedzonych spędzało mi w ekscytacji sen z powiek :) więc to, że w 2h mogę być w innym kraju nie jest dla mnie argumentem, bo ja w 2h też mogę być w innej strefie klimatycznej i wśród innej przyrody. I wcale nie musi to być jakoś mega drogie – latanie jest droższe niż w Europie, ale nadal niedrogie w stosunku do zarobków jeśli trafi się na wyprzedaż, których nie mało.

      Post a Reply
  7. Tak oczywiscie zgadzam sie w wiekszosci z Toba, tyle tylko ze w prawie calej Europie – strefie UE/Schengen tez juz granic nie ma :) , wiec trudno sie mowic ze ktos sie cieszy czy podnieca z przekroczenia granicy jak zwyczajnie nikogo to nie obchodzi gdzie jedziesz… zyjemy wiec w olbrzymim wielokuturowym superpanstwie (z prawem pracy bez laski, chyba juz w kazdym zakatku, lacznie juz ze Szwajcaria – bez ponizajacych kontaktow z gupimi biurokratami/papierami ktorzy z laski dadza Ci lub nie naturalne prawo do pracy… )…. wiec podobnie mozna napisac rozwniez o Europie.
    Grecja, Wlochy, Hiszpania, Islandia, Polska, UK, Francja czy Norwegia to nasz wielki i piekny dom gdzie kazdy Polak jest jak juz u siebie w domu… nie ma juz chyba sensu porownywac samej Polski z Australia, ale wlasciwiej cala Europe do Australii.
    Po Podrozy dookola Swiata docenilismy bardzo Europe i widzimy, ze dobrze jest mieszkac i podrozowac na dlugie weekendy tutaj a dluzsze wakacje spedzic sobie na innym kontynencie. Uwazamy, ze w ten sposob mozna wiecej „wycisnac” z zycia podrozniczego, zawodowego i rodzinnego niz mieszkajac poza Europa…

    Post a Reply
  8. Bardzo fajny wpis :) Ogólnie pierwszy raz jestem na Twoim blogu ale już dodałem sobie go do zakładki „Ulubione” i będę często Tutaj zaglądał :)
    Pozdrawiam :)

    Post a Reply
  9. hej, macie jakies rekomendacje na camping w Jervis Bay na ten weekend? :) pozdrawiam

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.