Prokrastynacja, czyli o tym jak postanowiłam zawalczyć z własną słabością


Prokrastynacja (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniająca się w różnych dziedzinach życia.

ahh-procrastination-_1

Brzmi znajomo? Prokrastynacja to przypadłość powszechna w dzisiejszych czasach i chyba każdy ma z nią mniejszy czy większy problem. Ja także. Jestem mistrzem w wynajdowaniu sobie zajęć mało ważnych, po to tylko, aby nie musieć zająć się tym, co rzeczywiście ważne. Np. miałam w planie napisać artykuł, ale najpierw postanawiam zobaczyć tylko jeden odcinek Dextera. Z tego robią się dwa, albo i trzy odcinki, i nagle okazuje się, że trzeba iść spać, a ja nie napisałam ani jednego akapitu. Albo mam w planie jogging, ale przekładam go na za pół godziny, bo muszę najpierw skończyć rozdział czytanej książki i zanim się obejrzę na jogging jest już za późno. Na pewno brzmi to znajomo:)

Moja własna prokrastynacja doprowadza mnie do szału i dlatego postanowiłam z nią poważnie zawalczyć. Moja lista ważnych rzeczy do zrobienia jest bardzo długa (mam taką listę na komputerze i ciągle dodaję do niej nowe pomysły i zadania), i wiem, że szansa na wykreślenie z niej choćby części punktów zależy w zasadzie tylko od mojej aktywności. Te rzeczy same się nie zrobią. Oglądanie kolejnych odcinków Dextera czy bezmyślne grzebanie w moich archiwum zdjęć na niewiele się przyda.

Dlatego postanowiłam przeprowadzić na sobie kilka eksperymentów, które mają pomoc mi zwalczyć problem prokrascynacji. Każdy z eksperymentów ma na celu pozbycie się  problemu, które przyczyniają się do ciągłego przekładania na później spraw ważnych. Na czym będą polegać eksperymenty? Tego na razie nie zdradzę, ale już jutro przeczytacie o pierwszym z nich.

Eksperyment pierwszy - walka z szumem informacyjnym i uzależnieniem od internetu
Japonia z marzeń, czyli o niespełnionych oczekiwaniach

18 komentarzy

  1. Ta……… skad ja to znam. Z checia poczytam o tym, jak sobie radzisz. Ja znalazlam jak dotad jedna tylko dzialajaca metode. A i tak ciezko ja zastosowac :)

    Post a Reply
    • Jaką masz metodę? Podziel się :)

      Post a Reply
      • metoda prosta jak konstrukcja cepa: NIE MYSLEC. Im wiecej sie czlowiek zastanawia nad danym tematem, tym bardziej prokrastynuje.
        Jesli danego dnia mam biegac to nie wstaje z lozka z mysla ze MUSZe BIEGAC. Skupiam sie nad jednym krokiem do przodu tylko. Czyli. Wstac, zalozyc spodenki i buty. Znalezc klucze. zejsc na dol. etc.
        Potem juz jakos idzie.

        Tylko, ze to takie cholernie trudne…

        Post a Reply
  2. hm, szkoda, że o walce z prokrastynacją dowiedzieliśmy się prokrastynując na Facebooku :D arcyciekawy temat, dobrze będzie poszerzyć arsenał broni z tym paskudztwem …
    fajną aplikacją jest Focus Booster http://www.focusboosterapp.com/, który pracuje na zasadzie techniki Pommodoro (25 minut pracy+5minut przerwy). a jak nie pomaga taki cyfrowy szef, to dochodzą do głosu aplikacje blokujące i automatyczne wyłączniki ;)

    Post a Reply
  3. ja tez skads to znam.. ale jak Tobie sie uda to moze nam tez:-)

    powodzenia i czekamy na jutrzejszy wpis:-)

    Post a Reply
  4. Ciekawy temat, w sam raz na poniedziałek :) Właśnie od ponad godziny testuję różne aplikacje typu „lista zadań” i osobiście chyba najbardziej podoba mi się http://www.any.do ponieważ:
    – Ma wtyczkę do Google Chrome (ikonka wyświetla aktualną liczbę zadań na dzisiaj).
    – Na Androidzie można ustawić widget z najbliższymi zadaniami do wykonania, więc nie trzeba specjalnie uruchamiać aplikacji aby to sprawdzić.
    – Zadania na dzisiaj wyświetlane są również na pasku powiadomień.

    Gdyby jednak ktoś znał inne fajne narzędzia, to chętnie przetestuję ;)

    Post a Reply
  5. Cudownie muszę załatwić papierek od dr i mam wymowke. Mam dyslekcje i proksynacje

    Post a Reply
  6. Ja nie zamierzam z tym walczyć ja kocham z tym żyć . Po co się stresowac?

    Post a Reply
  7. Cześć,

    Z własnego przykładu wiem czym jest prokrastynacja. Wydawało mi się, że lekiem na moje problemy będzie dieta informacyjna, systemy organizacji pracy i czasu (GTD, pomodoro). Poświęciłem im wiele czasu. Kiedy już wszystko miałem opracowane, systemy skonfigurowane, zadania podzielone … nic się nie działo. No może poza powiększaniem się liczby przeterminowanych tasków ;)

    Przyparty do muru musiałem przyznać przed samym sobą że nie tu leży problem. U mnie odkładanie było efektem, a nie przyczyną. Pierwotnym źródłem problemów był mój strach, przed tym że się nie uda, że podejmę złą decyzję itd.

    Na początku te zależności wcale nie były dla mnie oczywiste. Może komuś uda się spojrzeć na siebie z innej perspektywy.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.