Gdzie byłam jak mnie nie było i o tym co będzie dalej

8919840786_ff06392c80_b

Od ostatniej notatki na blogu minęły dokładnie dwa miesiące. Kto śledzi profil Career Break na Facebooku wie, że dwa miesiące temu rozpoczęłam urlop od blogowania. Przyznaję bez bicia, że po prawie 5 latach regularnego blogowania czułam się owym blogowaniem po prostu zmęczona. Brakowało mi chęci, pomysłów, a przede wszystkim blogowanie przestało mi dawać satysfakcję. Dlatego właśnie ten wspomniany urlop.

To blogowe znużenie w zasadzie zafundowałam sobie sama. Otóż jakiś czas temu wymyśliłam, że blogować będę według ściśle ustalonego harmonogramu i pisać będę na zaplanowane w kalendarzu tematy. Pomysł niby dobry, bo w teorii miał wprowadzić porządek. Zawodowi blogerzy często powtarzają, że  kluczem do sukcesu jest kalendarz tematów i regularność. Rzecz w tym, że ja nigdy nie miałam ambicji bycia zawodowym blogerem. Ta dobra rada w moim przypadku okazała się udręką.

Musiałam więc sobie zrobić urlop i odpocząć. W międzyczasie życie toczyło się całkiem normalnie, choć brak obowiązków związanych z blogiem przyniósł ze sobą trochę dodatkowego wolnego czasu. Z ciekawszych spraw to pojechaliśmy w maju do Japonii (o czym napiszę pewnie w najbliższych tygodniach), zaczęłam intensywne przygotowania do sierpniowego biegu City2Surf, w miesięczniku Asian Geographic ukazał się mój materiał o Vanuatu, a w dwóch przewodnikach Lonely Planet znalazły się moje zdjęcia (z Grecji i Peru). Poza tym proza życia.

Szczerze mówiąc myślałam, że ten blogowy urlop potrwa dłużej. Przez moment brałam nawet pod uwagę to, że zupełnie skończę z blogiem. Z perspektywy dwóch miesięcy myślę jednak, że to był głupi pomysł. Ten blog jest w końcu swojego rodzaju pamiętnikiem, pełnym wspomnień i informacji, które bez niego z pewnością wypłowiałyby w mojej głowie. Dlatego bloga nie skasuję i nadal będę go pisać. Będą jednak zmiany.

Po pierwsze, blogowanie będzie nieregularne. Wcześniej pisałam w każdy wtorek, teraz pisać będę tylko wtedy, kiedy będę mieć na to ochotę. Może się więc zdarzyć, że minie kilka tygodni zanim na blogu pojawi się nowa notatka. Dlatego polecam prenumeratę bloga (poniżej), bo wtedy nie przegapisz żadnego wpisu. Po drugie, poza pisaniem o podróżach i Australii napiszę od czasu do czasu o sprawach zupełnie innych. Jakich? Nie wiem. To będzie zależeć od tego co będzie mi akurat leżeć na sercu.

I koniecznie zapisz się na newsletter CareerBreak, bo to nalepszy sposób, żeby nie przegapić ani jednego wpisu. Zapraszam też do polubienia Career Break na Faceboku, gdzie kilka razy w tygodniu pojawi się coś nowego.

A teraz uciekam i do następnego razu!

 Newsletter CareerBreak




Japonia z marzeń, czyli o niespełnionych oczekiwaniach
Outback w chmurach

10 komentarzy

  1. Przyznam, że kiedy wspominałaś o urlopie, to zastanawiałam się, co sie stało z harmonogramem, o którym gdzie indziej wspominałas, bo ja sie na nim wzorowałam.:)
    A powrót cieszy!

    Post a Reply
  2. Wyszlas z lasu bambusowego i oto jestes. Hello!

    Post a Reply
  3. long time no see:) MariOlka cieszy się, że jesteś z powrotem i wg nas to bardzo zdrowe podejście, że piszesz wtedy i na taki temat, na jaki masz akurat ochotę.
    Pozdrawiamy gorąco z Kuala Lumpur

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.