Skąd się wzięło Uluru

uluru-620

Według wersji pierwszej Uluru zostało ulepione z błota, przez bawiących się nim po deszczu dwóch chłopców. To było dawno temu, kiedy krajobraz był płaski, pozbawiony gór, rzek i dolin. Okres, w którym dwójka chłopców lepiła z błota Uluru to tzw. ‚okres tworzenia’. Wtedy to na ziemi pojawili się ‚kreatorzy’  w postaci ludzi, zwierząt i roślin, i to oni swoją działalnością nadali krajobrazowi dzisiejszy kształt. W to wierzą lokalni Aborygeni.

Inna wersja mówi, że dawno, dawno temu Uluru było ogromnym, płaskim, grubym na jakieś 2,5km i mierzącym prawie 5km długości kamieniem, który pod wpływem ruchów tektonicznych został przekręcony o 85 stopni do pozycji prawie pionowej. W efekcie większość Uluru (prawie 5km) jest dziś schowane pod ziemią, a nad nią wystaje raptem 348m skały. Więc to co widać to tylko jej wierzchołek.

Bez względu na to skąd Uluru się wzięło, trzeba przyznać miejsce to jest magiczne i niezwykłe (i zajmuje wysoką pozycję na moim osobistym podróżniczym Top 10). Trudno powiedzieć co takiego jest w tej wielkiej skale, ale na jej urok trudno pozostać obojętnym. Być  może fakt, że okolica jest raczej płaska i pozbawiona punktów odniesienia sprawia, że ta pojawiająca się nagle na horyzoncie skała robi tak wielkie wrażanie. A być może to związane z nią aborygeńskie wierzenia i tradycje nadają jej mistycznego charakteru. Tak czy siak Uluru jest czymś niezwykłym i wartym fatygi, mimo, że leży prawie w samym środku Australii, daleko od wszystkiego.

Pobyt w okolicach Uluru udał nam się na 75%. Przez pogodę oczywiście. Aura postanowiła zmienić się drastycznie na dzień przed naszym przyjazdem, i zamiast zastać Outback suchy i ciepły, zastaliśmy go chłodnym, z nisko wiszącymi chmurami. Do tego doszedł padający non stop przez 24 godziny deszcz, którego jedynym plusem było to, że dzięki niemu zobaczyliśmy spływające z Uluru wodospady.

Uluru nie było jednak jedynym co zobaczyliśmy w czasie 5-dniowego pobytu w środku Australii. O dwóch kolejnych miejscach będzie innym razem.

20130331-{MardiGras}IMG_0824

20130331-{MardiGras}IMG_0742

Bez nazwy-2

20130331-{MardiGras}IMG_0792

Bez nazwy-1

Uluru-0467

20130401-{MardiGras}IMG_1070

Outback w chmurach
Anatomia bogana

9 komentarzy

  1. Magda, jako fotograf nie powinnas narzekac na deszczowa pogode – dziki chmurom zdjecia sa przeciez ciekawsze!

    Post a Reply
    • To prawda, ale jak pada 24h non stop to już gorzej :) No i jest jeszcze kwestia nastawienia – jadąc na Outback miałam w planach konkretne zdjęcia, które wymagały bezchmurnego nieba. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że pogoda moze być tam tak inna niż zazwyczaj.

      Post a Reply
  2. planujemy byc tam w czerwcu, wiec napewno odwiedzimy Uluru.
    Dzieki za male wprowadzenie w „historie” Uluru:)

    Zdjecie jak zawsze swietne

    Post a Reply
  3. Imponujące! Również rozważamy to miejsce w czerwcu. Można tam znaleźć jakiś rowerzystów? :)

    Post a Reply
  4. Mam przeogromną nadzieję, że uda mi się kiedyś tam dotrzeć! A zdjęcia naprawdę robią wrażenie, w ogóle podejrzewam, że cała Australia robi niesamowite wrażenie :)

    Post a Reply
  5. oh jak ja tęsknię za Australia. Pamiętam jak tylko wylądowałam w Australii to zdjęcia Uluru były wszędzie … aż do zupełnego znudzenia. Ale pomimo to jak się widzi gore „na żywo” to zachwyca tak, ze nietrudno zrozumieć ze Aborygeni uważają to za święte miejsce

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Outback w chmurach | Careerbreak - [...] tak jak powinien. Aby nie marnować czasu wsiedliśmy więc w samochód, i ruszyliśmy w kierunku Uluru (o którym pisałam…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.