Mardi Gras, czyli święto miłości

Okazuje się, że doroczna parada Mardi Gras jest drugim największym wydarzeniem roku w Australii, tuż po sydnejskich obchodach Nowego Roku. Kiedy w sobotę zobaczyłam tłum ludzi, którzy przyszli paradę oglądać, to okazało się, że ta informacja (w którą trochę powątpiewałam) musi być jak najbardziej prawdziwa. Tegoroczną, jubileuszową, bo 35-tą już paradę, przyszło oglądać ponad 300tys sydnejczyjów i turystów z całego świata.

Zabawa była przednia. W paradzie maszerowało prawie 10tys osób reprezentujących masę różnych narodowości i mniejszości narodowych i wszystkich możliwych orientacji seksualnych.  Byli przedstawiciele wszystkich dużych partii, straży pożarnej, policji, armii, byli homoseksualni katolicy i anglikanie, byli transwestyci, tajscy lady boje, aborygeńskie lesbijki, rodziny z dziećmi, ludzie starsi i masa innych osób.

Ale Parada Mardi Gras to nie tylko marsz półnagich, poprzebieranych przedziwnie na tą okazję ludzi manifestujący swoją orientację seksualną. To tylko punkt kulminacyjny trwającego przez 3 tygodnie festiwalu. Na festiwal składają się dziesiątki imprez – od wielkich dyskotek na otwartym powietrzu, poprzez festyny i koncerty, a na wykładach skończywszy. Całość ma na celu przypominanie Australijczykom o tym, że wszyscy ludzi mają prawo do tego samego, i że każda miłość jest równa.

Australijczyków to nie szokuje. Tutaj orientacja seksualna, tak samo jak kwestie religijności, są uznawane za sprawy tak osobiste, że nie mają one prawa podlegać ocenie społecznej. Dlatego na paradzie nie było łysych pał z kijami bejsbolowymi czy staruszek z różańcami modlących się za „nawrócenie grzesznych”. Łyse pały i staruszki byli, i razem z resztą tłumu rewelacyjnie się bawili.

Zresztą sami zobaczcie jak się bawiliśmy.

(Wpis z serii Nasza Sydnejska Bucket List)

20130302-{MardiGras}IMG_7854

20130302-{MardiGras}IMG_7983

20130302-{MardiGras}IMG_8371

20130302-{MardiGras}IMG_8015

20130302-{MardiGras}IMG_8023

20130302-{MardiGras}IMG_8033

20130302-{MardiGras}IMG_8035

20130302-{MardiGras}IMG_8050

2

20130302-{MardiGras}IMG_8214

20130302-{MardiGras}IMG_8372

20130302-{MardiGras}IMG_8375

20130302-{MardiGras}IMG_8408

20130302-{MardiGras}IMG_8415

20130302-{MardiGras}IMG_8458

20130302-{MardiGras}IMG_8560

3

20130302-{MardiGras}IMG_8704

20130302-{MardiGras}IMG_8749

20130302-{MardiGras}IMG_8811

4

20130302-{MardiGras}IMG_8941

20130302-{MardiGras}IMG_8951

20130302-{MardiGras}IMG_9015

20130302-{MardiGras}IMG_9029

20130302-{MardiGras}IMG_9104

20130302-{MardiGras}IMG_9174

20130302-{MardiGras}IMG_9194

20130302-{MardiGras}IMG_9232

Weekend w Melbourne, czyli o tym, że nie wszystkim trzeba się zachwycać
10 lat w drodze, czyli o tym dlaczego nigdy nie przestanę podróżować

22 komentarze

  1. jak mi brakuje takiego klimatu w PL. ale skoro noblista wypowiada słowa o trzymaniu homoseksualistów za murem w parlamencie, to chyba taki klimat nie nadejdzie szybko. Tym bardziej, że jego słowa spotkały się z entuzjazmem ogromnej grupy ludzi….. ech… niech żyje wolność wyznania i orientacji seksualnej! w wypadku tego pana wolność słowa powinna być zakazana

    Post a Reply
  2. Piękne!
    Szkoda, że u nas największa nagonka jest na drag queens, kiedy to właśnie zawsze najbarwniejsza, najciekawsza i IMHO najbardziej sympatyczna grupa na takich paradach. :)

    Post a Reply
  3. Kolorowa flaga na ratuszowym maszcie w czasie trwania festiwalu – w Polsce nie do pomyślenia. Niestety nad Wisłą daleko jeszcze to tego rodzaju świadomości, jak tu.

    Post a Reply
  4. haha świetne i wygląda zupelnie jak parada równości w Seattle, San Francisco i Nowym Jorku :)

    Post a Reply
  5. swietne zdjecia!!! mieliscie jakis pass dla fotoreporterow ze wiele z nich zrobione jest poza bramkami, w srodku?

    Post a Reply
  6. Rzeczywiście uśmiech się pojawia od razu :) Akurat na początek dnia ;)

    Post a Reply
  7. Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. W kraju smutasów jeszcze nie czas na takie parady, ale już niedługo, niedługo ;-) Jestem urodzoną optymistką i mimo, że nie kręci mnie widok facetów w różowych prześwitujących spódniczkach, to parada bardzo mi się podoba. To chyba zasługa tych świetnych zdjęć ;>

    Post a Reply
  8. Niestety Magda, ale nie jest tak rozowo jak to opisujesz. Oczywiscie, w Australii sprawa ma sie o wiele lepiej niz w Polsce (sytuacje w tym kraju zostawiam bez komentarza), natomiast odbiega ona od zachodniej Europy i USA. Flaga na ratuszu moze i sobie powiewa, ale tolerancja jest w tym przypadku w Australii raczej fasadowa. Australijczycy raczej sa prostymi ludzmi i dla wiekszosci zyjacej poza centralnym Sydney i Melbourne odmiennosc seksualna nie jest tak oczywista i wylacznie „sprawa osobista” jak to opisujesz. Jest wrecz przeciwnie:90% Australii – tej poza Sydney i Melbourne -jest bardzo homofobiczna. Kraj w ktorym istnieje kult silnego faceta pracujacego fizycznie, uprawiajacym rugby i chlejacym w pubach nie sprzyja odmiennosciom seksualnym.Wystarczy obejrzec film pt. Priscilla – akcja rozgrywa sie na poczatku lat 90ych, ale problemy niewiele odstaja od wspolczesnoci.
    Zwroc prosze uwage na sama parade Mardi Gras – jest ona odpowiednikiem Gay Pride. Prawie na calym swiecie w takiej paradzie moga uczestniczyc wszyscy – nikt nie musi odgradzac spolecznosci LGBT od publicznosci plotem, tak jak to ma miejsce w Sydney. W Berlinie i gdziekolwkiek w Europie Zachodniej mozna do parady swobodnie sie przylaczyc, potanczyc, wyjsc z niej i stanac z boku etc. W Sydney parada jest odgrodzona a ludzie patrza sie na uczestnikow jak na zwierzeta w zoo. Nawet alkohol w szkle podczas tej parady jest zabroniony, a ochrona policji jest wyjatkowo mocna – wszystko aby zapobiec mozliwym atakom, ktore mialy miejsce od poczatku Mardi Gras w 1978 (mozesz sobie poczytac o tym w historii Mardi Gras https://sites.google.com/site/worldwidegayforum/australia-35-years-of-mardi-gras-and-gay-rights).
    Zreszta uczestniczac (jako uczestnik, nie widz) samemu w tej paradzie 3 lata temu przyznam, ze bezpieczenstwo konczy sie wraz z parada. Wieczorem Oxford Street zamienia sie w ulice pelna ogrow z przedmiesc typu Maroubra czy Parramata, nieomieszkujacych zwyzywac wszystkich przechodzacych od „Queer” /”Fags” / „Fudge Packers” etc. Bardzo czeste sa wypady calych grup mlodych, napakowanych i nawalonych Aussie z przedmiesc na Mardi Gras po to, aby sie posmiac z calego tego zamieszania. A jak wiadomo spozycie alkoholu w Australii od razu rodzi agresje, tak tez bojek / szamotanin jest niemalo. Sam na wlasne oczy widzialem ich sporo.
    Parada w sobie jest fajna, ale o wiele lepsze sa zamkniete imprezy okolo Mardi Gras – w tym tzw. Harbour Party, Toy Box albo Day Wash Party – Polecam.
    Poza tym swietne zdjecia jak zwykle.

    Post a Reply
    • Tak w kwestiach technicznych – płot w takich masowych imprezach jest rzeczą oczywistą, nie ogranicza się jedynie do Mardi Gras, ale jest nieodłącznym towarzyszem każdej dużej imprezy – w ramach „Crowd control” dzieli się nim obszar na sektory, wyznacza wejścia, itp. Na części sektorów jest zakaz picia alkoholu, ale nie na wszystkich. Podobnie ma się sprawa z przeszukiwaniem bagaży pod kątem niebezpiecznych narzędzi, butelek, itp… Mnie osobiście pasują takie podstawy bezpieczeństwa, lepiej i bezpieczniej się z tym czuje w takim tłumie.
      Ale poza tym jest tak jak piszesz, duże miasta to raczej oazy tolerancji (i to niezbyt glebokiej). Wydaje mi sie, ze to święto wpisuje się raczej w charakter luzackiego podejścia i cieszenia życiem niż właściwej tolerancji.
      Przy okazji – moi koledzy z Francji byli nieco zniesmaczeni, że ich narodowe Mardi Gras zostało przekształcone w paradę równości :)

      Post a Reply
  9. No trzeba przyznać, że dużo wody w Wiśle przepłynie zanim w Polsce zaczniemy się tak dobrze bawić. Póki co, jesteśmy zewsząd atakowani i nakłaniani do cierpienia i użalania się nas sobą i swoim smutnym losem. Nawet świąt narodowych nie umiemy obchodzić radośnie… A lubimy je tylko dlatego, że są dniami wolnymi od pracy.

    Post a Reply
  10. rewelacyjne zdjęcia !!! Byliśmy w tym roku pierwszy raz i fakt – atmosfera niesamowita! W Warszawie palą tęczę na Pl. Zbawiciela w Sydney… sztuczne ognie :)

    Post a Reply
  11. rewelacyjne zdjęcia !!! Byliśmy w tym roku pierwszy raz i fakt – atmosfera niesamowita! W Warszawie palą tęczę na Pl. Zbawiciela w Sydney… sztuczne ognie :)

    Post a Reply
  12. łysa pała, a raczej pała to mogę powiedzieć o autorze tekstu. Jeżeli poruszamy tematy wolności i prawa do wiary bądź skłonności seksualnych to nie wrzucajmy ludzi z taką czy inna fryzurą do jednego kotła, ponieważ nie jest to wyznacznik agresji bądź sposobu myślenia. ludzie sa ludźmi tak więc nawet wśród gejow i lesbijek znajdą sie tak zwane pojeby ktore mogą w agresywny sposob okazywać swoje poglądy.

    Post a Reply
  13. Yeee szaleństwo ! Ja ostanio turysta na Oxford st kazałem sfotografować tęczowa flagę po 2 tygodniach słuchania homofobicznych i durnych haseł …

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.