10 lat w drodze, czyli o tym dlaczego nigdy nie przestanę podróżować

2036803683_d02e83ca9b_z

Dziś rano uświadomiłam sobie, że nieco ponad miesiąc temu minęło 10 lat od kiedy podróżuję. Wszystko zaczęło się w styczniu 2003 roku, kiedy to wyjechałam do Malezji na praktykę zorganizowaną przez AIESESC. W momencie postawienia stopy na malezyjskiej ziemi, moje życie zmieniło się już na zawsze. Od tamtego czasu podróżowałam tyle na ile pozwalał mi czas i finanse.

W 2003 roku, przy okazji pobytu i zwiedzeniu sporej części Malezji pojechałam do Tajlandii, Singapuru i Kambodży.

Rok 2004 spędziłam w Polsce, ale pojechałam także do Jordanii, Stambułu i do Indii.

Na początku 2005 wylądowałam w Australii. Myślałam, że to będzie tylko epizod w moim życiu, więc zwiedzałam ile mogłam, pojechałam na Wielką Rafę Koralową, do Uluru i na Fidżi.

W 2006, wbrew planom, byłam nadal w Australii. To był spokojny rok w kategorii podróżniczej – pojechałam tylko do Melbourne, na Great Ocean Road, do Darwin, i do parku narodowego Kakadu.

W 2007 spełniło się moje wielkie marzenie i pojechałam do Nowej Zelandii. To waśnie mniej więcej wtedy zdecydowałam, że chcę podróżować dużo, dużo więcej. Zaczęło się ostre oszczędzanie na podróż życia. Termin został ustalony na Boże Narodzenie 2008.

W 2008, jeszcze przed podróżą, zawitałam jeszcze raz na Wielkiej Rafie Koralowej oraz do Malezji i Singapuru. No a w grudniu moja wielka, wymarzona podróż ruszyła z kopyta, a jej początek był spektakularny, bo w Nowej Zelandii.

W 2009 ruszyliśmy do Filipiny, Tajlandii, Birmy, Kambodży, Wietnamu, Laosu, Chin, Mongolii i Rosji. Potem był przeskok na drugą stronę świata do Ekwadoru, na Galapagos, do Peru i Boliwii.

Rok 2010 powitaliśmy w Argentynie, potem była Brazylia i Chile. Tu podróż miała się skończyć, ale pojechaliśmy jeszcze do Indie i Nepalu, przy okazji odwiedzając Ateny oraz Dubai.

We wrześniu 2010 znów wylądowaliśmy w Australii, a naszą pierwszą „podróżą po podróży” był roadtrip po outbacku Nowej Południowej Walii.

2011 to dużo wypadów po Nowej Południowej Walii, no i niezapomniane Vanuatu. Na początku 2012 wylądowałam (który to już raz?) w Malezji. Potem była Polska, Stambuł, Berlin, i znów wypady po Australii.

2013 zaczął się intensywnie – długi weekend na Tasmanii i dwa weekendy w Queensland. Za tydzień lecę na fotograficzny weekend do Melbourne, równiutko za miesiąc będziemy podziwiać Uluru, a w maju jedziemy do Japonii. Pod koniec roku wracamy na Tasmanię. W międzyczasie mam pomysł na kilka weekendowych wypadów po okolicy.

Czy nie mam już tych wszystkich podróży dłuższych i krótszych dosyć? Nie, nie mam ich dosyć. Czy nie czuję się nimi zmęczona? Po wyjazdach czasem jestem zmęczona, ale to jest zmęczenie zdrowe, przyjemne, takie za którym szybko zaczynam tęsknić. Czy nie szkoda mi na nie pieniędzy? W żadnym wypadku. Pieniędzy szkoda mi na nowe ubrania i jedzenie na mieście, ale nie na podróże. Czy kiedyś mam zamiar usiąść w końcu na tyłku w jednym miejscu? Raczej nie – dzięki wyjazdom czuję, że żyję, dają mi one masę energii.Podróżowanie to najlepsze co mi się w życiu zdarzyło.

Widziałam masę pięknych miejsc, spotkałam masę świetnych ludzi, spróbowałam mnóstwo cudownego jedzenia. Ale to tylko te materialno-namacalne plusy podróżowania. Poza nimi jest cała masa plusów mentalno-uczuciowo-osobistych. To dzięki podróżom znalazłam czas, aby dobrze zastanowić się nad swoim życiem i zrozumieć czego tak naprawdę od niego oczekuję. To dzięki podróżom nauczyłam się wyznaczać sobie priorytety, stawiać przed sobą cele, a przede wszystkim te cele realizować. To dzięki podróżom osiągnęłam spokój ducha i nabrałam ogromnego dystansu do życia. To dzięki podróżom w moim życiu chodzi o wiele więcej niż o robienie tzw. kariery, zarabianie kasy i otaczanie się przedmiotami. To dzięki podróżom zakochałam się w najcudowniejszym zajęciu pod słońcem, czyli w fotografii.

Czy coś przez podróżowanie tracę? Ktoś może uznać, że tak, bo nie noszę markowych ciuchów, mam 9-letni samochód i meble z Ikea, a nie z wypasionego salonu. Ale dla mnie te sprawy są tak nieistotne, że aż śmieszne.

Nie, nie jestem i nie czuję się jakimś wielkim podróżnikiem, odkrywcą, Tonym Halikiem. Moje podróże są banalne i proste. Nie przecieram nowych szlaków, nie odkrywam nowych miejsc. Ale mi to wystarczy. Nie traktuję swoich wyjazdów jako misji dziejowej. Nie każdy musi jeździć na WYPRAWY. Ja jeżdżę po prostu na wakacje i weekendy, i to daje mi masę radości.

Ten cytat z Marka Twaina znają chyba wszyscy:  Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj. I właśnie o to mi w tym podróżowaniu chodzi – żeby robić to co lubię najbardziej i na starość nie żałować, że wolałam wydać kasę na nowy samochód zamiast pojechać gdzieś w świat.

Mardi Gras, czyli święto miłości
Latający lekarze

61 komentarzy

  1. „Podróżowanie to najlepsze co mi się w życiu zdarzyło” – oj tak, podróż to początek wszystkiego. Jak się zrobi ten krok to nic już nie jeat takie samo. A jeszcze lepsze jest to, że podróż to nie coś co się komuś trafia, to trzeba wziąć i zrobić samemu a jak się uda to ma się powód do dumy.

    Gratuluję rocznicy – well done!! :)

    Post a Reply
    • Masz rację. Powinnam była napisać, że decyzja o podróżowaniu była najlepszą jaką w życiu podjęłam, a nie że podróże to najlepsze co mi sie przydarzyło, bo przecież to sie nie przydarzyło samo z siebie :)

      Post a Reply
  2. Lepiej bym tego nie ujęła!
    I życzę całej masy kolejnych podróży!

    Post a Reply
    • Trochę przerazilam sie, ze to już 10 lat. Starzejemy sie hehe

      Post a Reply
    • Nie patrzę już od dawna :)

      Post a Reply
  3. Rzeczywiście podróże to jeden z najlepszych pomysłów na życie, tyle jest na świecie pomysłów i idei, że szkoda by znać tylko te z swojego małego świata. W końcu coś trzeba w tym życiu odkryć :D

    Post a Reply
    • Nie ma co zazdrościć, trzeba działać :)

      Post a Reply
    • A ja myślę, ze nie jestem ani hardkorem, ani klasykiem. Jest masa ludzi którzy podróżują o wiele wiele wiecej niż ja, więc jaki ze mnie hardkore :) z tym klasykiem tez sie nie zgodzę, bo jak wspomniałam moje podroze są proste i banalne. W każdym razie milo mi, ze myślisz o mnie jak o klasyku :)

      Post a Reply
  4. Swietne podsumowanie! Zgadzam się i tylko do dam, że podóżowanie uczy mnie dystansu do siebie i wyrozumiałości dla innych, nie jestem już taka zasadnicza jak kiedyś. Tamten rok zleciał mi na małych podróżach ,ale mam nadzieję, że żnow wskocze na większe szlaki. Jak na razie Maroko w kwieniu:)

    Post a Reply
    • O tym dystansie do siebie i wyrozumialosci dla innych to święte słowa. Życzę wielu podróży!

      Post a Reply
  5. swietnie ujelas temat.sledze Twoj blog/-i z ciekawoscia i odrobina pozytywnej zazdrosci.
    moja przygodowo-podroznicza 7 rocznica rowniez przypada w styczniu ;-)

    pozdrawiam z Aten i pieknych kolejnych podrozy zycze

    Post a Reply
  6. Podoba mi sie w jaki sposob opisalas swoje ostatnie 10 lat. Nie ma w tym zero przechwal bo sama powiedzialas ‚Moje podróże są banalne i proste’. Uwielbiam takich ludzi… Gratuluje i zycze dalszych wojazy!

    Post a Reply
  7. Właśnie stoję sobie na rozstaju dróg, zastanawiając się, co dalej zrobić ze sobą i jak bardzo potrzebuję w życiu podróży, a tu taka notka. Dzięki za inspirację!:)

    Post a Reply
    • Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Post a Reply
  8. Do wszystkich pozytywów Twojego podróżowania dodałabym jeszcze jeden, chyba najważniejszy dla Twoich czytelników: dzięki swoim podróżom i blogowi zainspirowałaś setki osób do podróżowania i spełnienia swoich marzeń.

    Post a Reply
    • Jeśli jest tak jak piszesz to bardzo mi miło :)

      Post a Reply
  9. Zgadzam się praktycznie z każdą tezą postawioną we wpisie… nie wiem jak to jest, ale też tak mam, że żona musi mnie „zmuszać” do kupna nowych spodni… mi po prostu szkoda kasy, wole to przeznaczyć na jakąkolwiek podróż -> choćby weekend na trawce pod skałkami, gdzieś niedaleko… wole odkładać, aby móc gdzieś pojechać… no cóż taki mam charakter :)
    powodzenie i kolejne pięknej rocznicy.

    Post a Reply
  10. Co tu dużo mówić. Pięknie napisane i tyle. A jak skromnie :)
    Podoba mi się takie podejście. Czasem bawi mnie na niektórych forach, kiedy ktoś opisuje, gdzie by i co robił, a potem komentarz innych „podróżników” w stylu: „ominąłeś to i tamto”, „a ja w tym miejscu zrobiłem ciekawsze rzeczy”. Niech każdy podróżuje w swoim tempie i dla własnej przyjemności :)
    11 marca powinienem być już w Melbourne – nie mogę się doczekać. Witaj Australio!

    Post a Reply
    • Grunt to miec troche dystansu do siebie i tego co sie robi. Wielu ludziom tego brakuje.

      Post a Reply
  11. Niesamowity wpis i właśnie taki jakiego mi było teraz potrzeba. Można powiedzieć, że zrobiłam już pierwszy „podróżniczy” krok – zamieszkałam w obcym kraju, aby zajmować się dzieciakami i mieszkać z zupełnie mi obcą rodziną. Jestem blisko, bo w Anglii, ale jestem sama, odkrywam Wyspy i szukam miejsca. Teraz muszę się odważyć na ten ważniejszy krok i wyjechać sama do Paryża i Amsterdamu tak jak sobie zaplanowałam, na koniec marca, przez couchsurfing.
    Taaaaak, decyzja o podróżowaniu należy do nas samych.

    Post a Reply
    • Wszystko co nowe jest trochę straszne i przerażające. Ale jak tylko zbierze się człowiek na odwagę to potem się okazuje, że wcale nie było tak strasznie jak się wcześniej wydawało :) Pozdrawiam i zyczę wytrwałości :)

      Post a Reply
  12. Baaardzo inspirujacy blog!!! Sledze kazdy wpis od jakiegos czasu, te o Australii szczegolnie mi drogie. Wprawdzie nie zobaczylem tyle Antypodow co Ty, ale wiem na pewno, ze 3 lata tam spedzone byly najpiekniejszymi latami mojego zycia! Przez podroze wlasnie! Z zona jezdzilismy jeszcze starszym autem, wynajmowalismy mieszkanko w Sydney z innymi pasjonatami podrozowania i co zarobilismy, wydawalismy na podroze:) Nowa Zelandia to wisienka na torcie tych podrozy:) Skokow na bungee nigdy nie zapomne, podobnie jak cudnych pejzazy poludniowej wyspy. Teraz, w Anglii tez jezdzimy, ile mozemy. Dzieci trzeba zarazic tym bakcylem:) Najwazniejsze, ze juz sami tej zimy pytaja niejednokrotnie: kiedy jedziemy na wycieczke?:) Gratuluje rocznicy i zycze wielu kolejnych niezapomnianych tras, wojazy i czasu, by wrazeniami z tych podrozy tu, na blogu, sie dzielic!

    Post a Reply
    • Dzięki za życzenia i również życzę wielu podróży :)

      Post a Reply
    • Pierwsze słyszę, że to nie jest jednak cytat z Twaina. W sumie nie ważne kto to powiedział. Ważne, że to bardzo mądre i prawdziwe :)

      Post a Reply
  13. pięknie czytać czyjeś słowa mówiące o tym co nam siedzi w głowie – człowiek nie czuje się sam :-) pozdrawiam z małego pokoju w Wielkopolsce na którym wisi nieproporcjonalnie wielka mapa świata – na szczęście opuszczam ten pokój już pojutrze – w drogę! :-)

    Post a Reply
  14. Piękna rocznica i piękna lista! Życzę Ci kolejnych cudownych 10 lat wspaniałych podróży i wielu wielu zdjęć dla nas- łakomych czytelników :)
    I dzięki za inspirację. Przeczytałam ten wpis rano i poczułam się lepiej :)
    Pozdrawiam!

    Post a Reply
  15. Super! Gratuluje pieknej rocznicy!

    Post a Reply
  16. Wspaniele… ja podrozowalam tylko przez rok ale czulam dokladnie tak samo : podrozuje wiec jestem :). Gratuluje!

    Post a Reply
  17. Hallelujah i oby dalej Magda!!! Pozdrawiam!!!

    Post a Reply
  18. Imponująca lista podróży. Gratuluję odwagi i życzę kolejnych lat zwiedzania świata!

    Post a Reply
  19. Kazdy „spelnia” sie inaczej , w Twoim przypadku sa to podroze , a w innych ludziach cos jaks inna pasja . Njawazniejsze jest cieszyc sie zyciem i nie nasladowac innych tylko wybierac wlasna sciezke , cokolwiek by to bylo , szkoda ze tak trudno jest odbic sie ludziom od schematu .

    Post a Reply
  20. No trzeba przyznać, że na Twojej liście znajdują się naprawdę wyjątkowe miejsca i zapewne jedne z najpiękniejszych na świecie. Z pewnością masz ekscytujące życie i bogaty bagaż wspomnień:) Sam po ślubie za parę miesięcy razem z żoną planujemy wprowadzić w nasze życie trochę przygody:)

    Post a Reply
  21. to takie uzaleznienie, z którego sie nie wychodzi :)
    odkąd istnieje formuła blogowania wiem i ciesze się, że nie jestem sama na to chora…..
    To najwspanialsza choroba, jaka mogła nam sie przytrafić :)
    Ja staram się podrózowac od 1989r, – wtedy to było wyzwanie !!!! he he he
    Ale kibicuje wszystkim włóczykijom

    http://okiemwiewiorki.blogspot.com/
    Ruda

    Post a Reply
  22. Ja mam tak samo. Podrozuje od kiedy skonczylem 20 lat (4 lata temu). W tym roku bylem w japonii, brazylii i peru. Za 3 miesiace usa i brazylia. Tydzien odpoczynku u rodzicow i od nowa – rzym, filipini, singa, tajlandia i australia :)

    Co roku podrozuje wiecej i wiecej. Pieniadze i czas = jak naprawde chcesz to znajdziesz, ja jestem tego przykladem. Rzeczy materialne malo mnie interesuja (oprocz elektroniki), czym wiecej ich mam tym bardziej czuje sie przywiazany, mniej mobilny i wolny.

    Do australii przyjezdzam na working holiday visa, ale juz mysle o state sponsorship (moj zawod jest na liscie NSW), aby moc zostac tam dluzej i polaczyc prace ze zwiedzaniem wysp pacyfiku.

    Pozdr

    Post a Reply
  23. Hej, tak z ciekawości jak znalazłaś się w Australii? Tzn. pojechałaś na wakacje, poznałaś swoją drugą połówkę i zostałaś czy jechałaś tam z myślą o pracy? :)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia i szczęścia w życiu :)

    Post a Reply
  24. Właśnie dla takiego typu artykułów uwielbiam czytać Twojego bloga!

    Post a Reply
  25. Dzięki takim artykułom jak te na twojej stronie pokochałem wirtualne blogi

    Post a Reply
  26. HEJ,

    Duża pomoc przy układaniu sobie oczywistych rzeczy.Tu j4estem -taką mam opinię towarzyską osobą , pełną pomysłów, a jak coś zaproponuje, czy To Europa, nie mówiąc o Kapadocji o czy bliski wschód , w którym byłam sama to ściana więc jestem jedynką:( i ok odkładam tyle ile moge i moze przydazy mi sie lot w dobrej cenie do NZ:) i tez bedziw fajnie zdjecia-e zrobi ktoś kto bedzie przechodził, a wspomnienia beda moje i tego nikt mi nie zabierze.Póki co z
    W-wy w sierp niu ruszam do domu Gdyni:)
    Do miłego,
    Matylda

    Post a Reply
  27. Dopingujesz mnie do innowacyjnych posunięć. Dziękuję za atrakcyjny materiał.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.