Pocztówki z Tasmanii, część trzecia

Pocztówki z Tasmanii, część pierwsza
Pocztówki z Tasmanii, część druga

Kamping, na którym spędziliśmy noc, ulokowany był tuż przy niewielkiej lagunie, która wczesnym rankiem, w ten bezwietrzny dzień, przypominała wielkie, gładkie lustro. Strasznie trudno było się zebrać i opuścić to malownicze miejsce. Przed nami było jednak jeszcze 200km z pewnością bardzo malowniczej trasy do Hobart. Zwinęliśmy więc obóz i ruszyliśmy w drogę.

Widoki, już trzeci dzień z rzędu, ani trochę nas nie rozczarowały. Urok Tasmanii polega na jej sielsko-wiejskim klimacie. Puste drogi, małe miasteczka, zero szpecących trasę makdonaldów, magiczne widoki z okna samochodu. Można by tak jechać bez końca.

IMG_7701

Ostatnie pół dnia na Tasmanii spędziliśmy w Hobart, stolicy wyspy i największym na niej mieście. Zaskoczyły nas puste ulice, brak korków i pozamykane sklepy. Dzień był co prawda wolny od pracy, ale w Sydney nawet w taki dzień ulice są pełne ludzi. A tu taka miła odmiana. Pokręciliśmy się po centrum, które co prawda jakoś specjalnie nas nie zauroczyło, ale było całkiem przyjemne.

Hobart

Na sam koniec zostawilismy sobie wizytę na Mount Wellington, mierzącą 1271m górze dominującej nad Hobart. Na szczycie powitał nas przyjemny chłód i zapierający dech w piersiach widok.

IMG_7771

IMG_7745

Później było już tylko lotnisko, odwołany lot do Sydney, noc w przylotniskowym hotelu (na koszt linii lotniczych) i spóźniony powrót do Sydney. A Tasmania? Tasmania zawładnęła naszymi sercami i koniecznie musimy tam wrócić. Wszystkie znaki wskazują na to, że będzie to pod koniec tego roku. Oby się udało :)

Marzycielska Poczta z Podróży
Pocztówki z Tasmanii, część druga

10 komentarzy

  1. Świetny wypad! Mogłabyś napisać coś więcej o tym, jak wygląda namiotowanie w Tasmanii i jak to się ma do OZ i NZ? Np. takie podstawowe rzeczy jak ciepła woda i prysznice. W Europie to jest standard, ale już na przykład na zachodzie USA na campingu można co najwyżej zęby umyć ;) W USA nie ma problemu z paleniem ogniska tuż przed namiotem, ale z kolei w Europie jest z tym coraz gorzej. Z tego co piszesz, to bez rezerwacji można nie znaleźć miejsca, ale czy ktoś ściga za rozbicie się na dziko?
    Dzięki i pozdrawiam!

    Post a Reply
    • W Australii są dwa rodzaje kempingow – prywatne i stanowe. Prywatne to zazwyczaj ogrodzony teren z kuchnią, lazienkami, prądem itp. Nocowanie na takim kosztuje gdzieś od $15 za namiot. W popularnych miejscach to moze byc i $40 za noc. W sezonie trzeba je rezerwować, bo bywają wtedy pełne. Kempingi stanowe znajdują sie w parkach narodowych i lasach należących do władz stanowych. Te są albo darmowe, albo kosztują symboliczne $5. Na nich nie ma łazienek, ani nawet dostępu do wody (trzeba przywozic swoja). Często jest na takim kempingu latryna. Niektóre z tych kempingow są niesamowicie popularne i w sezonie warto je rezerwować. My zazwyczaj jeździmy na takie wlasnie kempingi w lesie/parku narodowym. One są zazwyczaj w ładnych miejscach, podczas gdy te prywatne prawie zawsze są w miasteczkach. To dla wielu osób moze być plusem, ale my wolimy być bliżej natury niż sklepu spożywczego :) Na Tasmanii nocowalismy na darmowych kampingach. Nie było żadnych problemów ze znalezieniem miejsca.

      Post a Reply
      • Super! Czyli można się wybrać do Australii nawet z cieńszym portfelem, jeśli tylko nie potrzebuje się *****.
        A zdarzyło się Wam, żeby jakiś zwierz próbował się dobrać do namiotu? ;)

        Post a Reply
        • Do namiotu nie, ale nieraz było tak, że zwierzaki dobieraly sie do jedzenia, jeśli zdazylo nam sie zostawić jakies na zewnątrz.

          Post a Reply
    • ad „na przykład na zachodzie USA na campingu można co najwyżej zęby umyć”
      Nie do konca prawda, jest wiele campingow z prysznicami, szczegolnie w tych popularniejszych parkach odwiedzanych przez turystow z zagranicy, np w Grand Canyon, Bryce, Yosemite, Sequoia, itp.

      Post a Reply
      • monsun, namiotowaliśmy we wszystkich parkach, które wymieniłaś (i nie tylko) i niestety nie mieliśmy pryszniców na terenie campingu. W Grand Canyonie akurtat nie było problemu, bo tuż za kempingiem jest pralnia/prysznice, wystarczy wrzucić 8 ćwierćdolarówek :) W Bryce kąpaliśmy się przy sklepie tuż przy punktach widokowych. Yosemite – w prysznicach przybasenowych w wiosce w centrum parku. Sequoia – wbiliśmy do prysznica w wiosce domków kempingowych ;) Ale mimo problemów prysznicowych i tak uważamy amerykańskie kempingi za najlepsze pod słońcem! A to za przestrzeń, paleniska, ławeczki, bliskość natury, no i cenę :) Po tym, co napisała Magda, mam wyobrażenie, że w OZ może być równie przyjemnie :)

        Post a Reply
  2. awesome :)

    Post a Reply
  3. Co do palenia ogniska to to jest bardzo różnie. Każdy kemping ma swoje zasady w tej kwestii. One często zależą od lokalizacji i pogody.

    Post a Reply
  4. wow Tasmania mi kojarzy sie z bajka, nawet ta nazwa jets taka bajkowa !
    cudownie !!!

    Post a Reply
  5. Wpisy o Tasmanii bardzo zachecajace! Sama sie wybieram tam w marcu, niestety rowniez tylko na 3 dni. Ale wasz post o tasmanii wlasnie mnie zainspirowal co do mojego planu podrozy.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.