Wesołych Świąt!

Kiedy to piszę u nas dochodzi właśnie 18.00. Na dworze trochę się ochłodziło – temperatura spadła do jakiś 22 stopni z tych prawie 30-tu w ciągu dnia. To moje bodajże siódme Boże Narodzenie obchodzone w Australii, ale do tej letniej aury za oknem nadal nie mogę się przyzwyczaić. Do tego, że cała rodzina jest w tym dniu na drugim końcu swiata też nie. Jednak mimo to staramy się spędzić te święta w jak najbardziej polski sposób. Kapusta z grzybami już gotowa, barszcz też, resztę dań przygotowują znajomi, z którymi spędzimy dziś wigilię. Będą kolędy, będzie opłatek, będzie choinka, ale to jednak mimo wszystko nie to samo co święta w domu. Dlatego życzę Tobie, żeby Twoje święta Bożego Narodzenia były jak najbardziej rodzinne.

Wesołych Świąt!

20121224-182254.jpg

Podsumowanie roku 2012
Gdyby w piątek skończył się świat

12 komentarzy

    • zapisalem sie do powiadomien o komentarzach, ale nic do mnie doszlo – teraz patrze 6 nowych

      Post a Reply
      • Jakub, twojego emaila nie ma na liście subskynentów komentarzy na tym wpisie. Musiałeś chyba jednak nie zaznaczyć opcji powiadamiania o nowych komentarzach.

        Post a Reply
  1. Wesołych Świąt, Magda! Pozdrawiamy z Lane Cove :)

    Post a Reply
  2. Wesłych Swiat i dla Was. Chociaż my w Szkocji do Polski mamy jeden porządny rzut moherowym beret, jednak w Święta tesknota za rodziną i odległóść sie zwiększa o tysiące kilometrów:)

    Post a Reply
  3. Rozumiem Cię, Magda. Właśnie z tej obawy nigdy nie udało mi się wyjechać w Święta.
    Wesołych Świąt i radościz podróżowania w Nowym Roku.

    Post a Reply
  4. Wszystkiego najlepszego i spędzenia przyszłych Świąt w Polsce życzę;-))

    Post a Reply
  5. W Kanadzie -22C za oknem i masa śniegu. Chyba dzięki temu czuję atmosferę świąteczna bardziej niż w Polsce. Wesołych!

    Post a Reply
  6. Nieważne gdzie sie jest obecnie, ważne, że obchodzi się święta z myślą o najbliższych :). W dzisiejszym świecie odległości nie są tak istotne, bo w końcu są skype, hangouts itp.

    Spokojnych świąt! :)

    Post a Reply
  7. Pani Magdo, w starszych notkach pisała pani, że zamierza uczyć się hiszpańskiego podczas wyprawy do Ameryki Południowej. Czy ten plan się powiódł ze skutkiem? Może pani teraz powiedzieć, że dzięki podróży zna ten język choćby w stopniu komunikatywnym?

    Post a Reply
    • Na samym poczatku pobytu w Ameryce Południowej chodziłam przez 3tyg do szkoły językowej w Ekwadorze. Miałam 5h indywidualnych zajęć dziennie. Potem jeszcze chodziłam przez tydzień do szkoły w Sucre w Boliwii. Jednak wcześniej, zanim pojechaliśmy do Ameryki Południowej, uczyłam sie hiszpańskiego przez ponad pól roku w Sydney, więc jechałem tam znając podstawy. Po pól roku pobytu w Ameryce Południowej swobodnie potrafiłem wypowiedzieć sie na proste tematy i rozumialam 80% tego co do mnie mówiono. Po podróży codzień jeszcze pól roku na lekcje hiszpańskiego, ale potężnych zaprzestalam i niestety duzo od tego czasu zapomnialam.

      Post a Reply
  8. Kochani!
    Zycze wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.Spelnienia wszystkich planow i zamiarow w 2013 roku.Oczywiscie zdrowka, dobrego samopoczucia i wytrwalosci w prowadzeniu tego interesujacego blogu.napewno mnie nie pamietacie/ tyle korespondencji kazdego dnia/ a ja wytrwale codzienie wchodze na Wasza strone zeby poczytac co porabiacie.Ciesze sie ze ulozylo sie Wam po powrocie – trzymam kciuki – oby tak dalej.Bylam z Wami myslami w czasie Swiat, wiem co czujecie przeciez tak dobrze pamietam moje pierwsze Swieta i lepienie pierogow z grzybami i kapusta aby miec namiastke polskiej tradycji przy 40 stopni plus.
    Dzieki za wszystkie informacje – jednak nadal jest mi tak bliska Australia ktora opuscilam na wlasne zyczenie.Dzieki za wspaniale zdjecia!!!!
    Pozdrawiam Ela z Berlina

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.