Gdyby w piątek skończył się świat

261402_541796095847967_658896701_nJeśli Majowie nie pomylili się w swoich obliczeniach, to ponoć w piątek skończy się świat. Przestanie istnieć, a z nim to wszystko co nas otacza. I my też znikniemy z powierzchni ziemi. I tak sobie pomyślałam – czy gdyby w piątek skończył się świat, to mogłabym powiedzieć, że moje życie było czegoś warte?

Ponoć na łożu śmierci ludzie najbardziej żałują tego, czego nie zrobili. Niespełnionych marzeń, nieodbytych podróży, nienaprawionych relacji z innymi osobami, wiecznego odkładania na później rzeczy dla nich ważnych, zaniedbywania rodziny i przyjaciół.

Ja już od jakiegoś czasu staram się kierować swoim życiem zgodnie ze słynnymi słowami Marka Twaina „za 20 lat bardziej będziesz żałował rzeczy, których nie zrobiłeś niż tych, które zrobiłeś”. Spełniam swoje marzenia i ciężko pracuję na to, aby móc każdego wieczora pójść spać z poczuciem, ze przeżyłam kolejny wartościowy dzień. Jednak nadal masa punktów na mojej liście „ważnych spraw do zrealizowania” jest regularnie odkładana na później. A to brakuje czasu, a to mi się nie chce, a to wypadnie jakaś sprawa, która w danym momencie wydaje się być ważniejsza. Pokus, żeby marnować czas na bezwartościowe pierdoły jest sporo.

Na szczęście na podstawie wszystkich poprzednio zapowiadanych końców świata, jest duża szansa na to, że przepowiednia starożytnego ludu jednak się nie spełni, i że w sobotę rano świat nadal będzie istniał. I myślę, że to świetna okazja, żeby zapytać siebie (być może po raz kolejny) czego tak naprawdę chcemy od życia. Co w nim zmienić, żeby na stare lata nie mieć do siebie żalu za to wszystko czego nie zrobiliśmy, bo byliśmy zbyt pochłonięci przyziemnymi sprawami. A prawda jest taka, że te przyziemne sprawy – tzw. kariera, pieniądze, rzeczy którymi się otaczamy itp. – są bardzo ulotne. Nie mówię, że one są nie ważne. Są ważne, ale jeśli są celem samym sobie, to rzadko kiedy przynoszą prawdziwe szczęście. A chyba o nie w życiu przecież chodzi – o szczęście. To szczęście różni ludzie osiągają na rożne sposoby. Sztuka polega na tym, żeby zrozumieć co szczęście oznacza dla każdego z nas, a potem wziąć sprawy w swoje ręce i zrobić wszystko, aby to szczęście osiągnąć i na starość nie żałować tego czego się nie zrobiło.

Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie ten piątkowy koniec świata to bardzo motywująca sprawa, bo przypomina jak ulotnym jest życie. Szkoda byłoby je zmarnować.

Wesołych Świąt!
Świąteczny konkurs fotograficzny

20 komentarzy

  1. Ja zawsze mówie, ze każdy ma swoja życiową skarbonke do której odkłada to co dla niego najcenniejsze, jedni pieniądze, inni dyplomy i tytuły, a ja do mojej skarbonki wrzucam spełnione marzenia:)

    A w sobotę obudzi nas kolejny piękny dzień…..chyba…:)

    Post a Reply
    • Dobre podejście. Choć ja wierzę w to, że każdy ma marzenia większe niż pieniądze, dyplom czy tytuł. Nie każdy ma za to jaja żeby je zrealizować.

      Post a Reply
  2. Gdyby w piątek skończył się świat to jedyne czego byśmy żałowali, to że nie byliśmy w ostatnich dniach z rodziną. A poza tym realizujemy to o czym marzymy, carpe diem i wyciskamy siódme poty w filipińskich górach! Wesołych Świąt i oby końca świata nie było :)

    Post a Reply
    • Mam nadzieję, że świetnie się bawicie na Filipinach :)

      Post a Reply
  3. Swiat absolutnie nie moze skonczyc sie w piatek, bo ja w niedziele rano lece na Swieta do domu. Kompletnie mi ten koniec swiata nie pasuje!

    Post a Reply
    • Zgadzam się :) My mamy kilka fajnych wyjazdów zaplanowanych na 2013, więc świat musi trwać! :)

      Post a Reply
  4. Hm, gdyby skończył się świat, to chyba bym sobie nie wyrzucała, że czegoś nie zrobiłam. Staram się korzystać z życia i łapać okazję, a między nimi ciężko pracować, żeby sobie pozwolić na kolejne szanse. Raczej bym odpoczęła w ten koniec świata ;)

    Post a Reply
    • My wyjeżdżamy na kemping 28/12, więc dla nas koniec świata też odpada :)

      Post a Reply
    • Dokładnie tak samo jest u nas :)

      Post a Reply
  5. Koniec swiata zostal odwolany przez mojego znajomego Maja :)) bo ja w piatek lece wkoncu zobaczyc Lizbone. Wiec nie ma innej opcji koniec swiata trzeba przesunac

    Post a Reply
    • Myślę, że Majowie jednak się pomylili i że w sobotę rano wszystko będzie jak dawniej.

      Post a Reply
  6. Bardzo fajny post, zgadzam się w 100%. Podobało mi się wystąpienie premier Australii nt. końca świata;-)) choć obawiam się, że wielu ludzi podchodzi do tematu bardzo poważnie. Ja jednak mam na przyszłe wakacje w planach kolejną wyprawę, więc mój świat się na pewno nie skończy;-)))

    Post a Reply
    • Zawsze są jakieś jednostki, które takie rzeczy biorą sobie bardzo do serca. Pewnie w sobotę rano będą bardzo zdziwione, gdy się okaże, że jednak nic się nie stało.

      Post a Reply
  7. No bardzo ciekawe z tym końcem świata. Myślę że aż tak źle nie będzie. Pozdrawiam

    Post a Reply
  8. To się jeszcze nie skończyła. Piątek po południu!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.