Tajski Epizod z Dreszczykiem oraz konkurs!

Książkę „Tajski Epizod z Dreszczykiem” wygrał Tomek z Łodzi! Gratulujemy Tomkowi.

Skończyłam właśnie czytać „Tajski Epizod z Dreszczykiem”, książkę napisaną przez Marka Lenarcika, a wydaną przez Bezdroża. No i mam problem, bo nie potrafię jednoznacznie jej ocenić. Ale od początku.

„Tajski Epizod z Dreszczykiem” to relacja z tego, jak Marek porzucił pracę w korporacji, by zrealizować marzenie – zamieszkanie w Tajlandii. Autor opowiada o tym, co doprowadziło go do podjęcia decyzji o wyjeździe, o tym jak wyglądały jego pierwsze miesiące w Tajlandii, a potem o codziennym życiu. Historia byłaby w zasadzie dosyć banalna, gdyby nie wątki poboczne, które w pewnym momencie stają się jakby centralnym punktem całej opowieści. Te wątki poboczne można podsumować jednym słowem – seks. Seksu jest w tej książce cała masa, a opisy kolejnych podbojów i doświadczeń są momentami na tyle szczegółowe, że można odnieść wrażenie, że książka nie jest o przygodzie życia autora, a raczej o jego życiu seksualnym.

Z jednej strony książka jest bardzo dobra. Marek pisze w naturalny i interesujący sposób, w sposób, który sprawia, że chce się czytać i czytać. Jego opisy są bardzo barwne i momentami można poczuć, jakby było się na miejscu wydarzeń razem z autorem. Świetnie opisuje tajską rzeczywistość, od czasu do czasu wrzucając informacje o lokalnych zwyczajach i świętach, które jednak nijak mają się do reszty opowieści.

Z drugiej strony wielokrotnie czułam niesmak czytając tą książkę. Już na samym początku opowieści, kiedy Marek opisuje sposób w jaki rozstawał się z korporację, nie mogłam przestać myśleć o nim jak o stereotypowym polskim kombinatorze, który z robienia z ludzi wariatów ma sporo satysfakcji, i w dodatku uważa, że jego postępowanie jest ok. Później kilka razy skrzywiłam się czytając seksistowskie teksty na temat kobiet, tych w Tajlandii oraz tych w świecie zachodnim. Najbardziej jednak zastanawiała mnie (a momentami zniesmaczała) podwójna moralność autora o jakiej pisał – być może zupełnie nieświadomie – w drugiej połowie swojej opowieści. Ta część książki w dużym stopniu poświęcona była losom związku autora z pewną urodziwą Tajką. Związek, z początku bajkowy, po kilku miesiącach zaczął się psuć co poniosło za sobą kupę płaczu, awantur i wspomnianej już podwójnej moralności.

Myślę, że więcej nie będę już pisać, bo popsuję zabawę tym, którzy jeszcze książki nie czytali. Regularnie czytam bloga prowadzonego przez Marka, wymieniliśmy kilka emaili, więc – bardzo słabo i tylko wirtualnie, ale jednak – go znam. I myślę, że to być może jest powodem, dla którego tak krytycznie patrzyłam na pewne elementy jego opowieści. Bo kogoś zupełnie obcego ocenia się przecież inaczej niż kogoś, kto jest dla nas zupełnie anonimowy. Jednak przyznam, że mimo wszystkich fragmentów, które wzbudziły we mnie mieszane uczucia, książkę czytało mi się dobrze. Ostrzegam jednak, że to nie jest książka podróżnicza. To pełen pikantnych szczegołów pamiętnik, czy też zapis wspomnień z życia w Tajlandii.

UWAGA! Do zgarnięcia jest jeden egzemplarz „Tajskiego Epizodu z Dreszczykiem” ufundowany przez wydawnictwo Bezdroża. Wystarczy odpowiedzieć na poniższe pytanie. Wśród poprawnych odpowiedzi wylosuję jedną osobę, która otrzyma książkę. Zgłoszenia można wysyłać do 30 listopada.

Konkurs zakończony.

Mój osobisty podróżniczy top 10 wszechczasów
Australia z Google Maps

14 komentarzy

    • Moze byc pelna, moze tez byc potoczna

      Post a Reply
  1. :) Zaciekawiła mnie książka o której piszesz,może zgarnę. Na pewno poświęciłaś jej dużo miejsca czy była tego warta ocenię sam

    Post a Reply
  2. Idealna na jesienne, wczesne wieczory. Czekam na rozwiązanie :)

    Post a Reply
  3. przeczytalam wolno dostepny jeden rozdzial. dobrze napisana, prawda.
    Co do reszty wypelnilam formularz i nie wiem – poszedl w dym czy co?

    Post a Reply
  4. Przyznam szczerze – naprawdę myślałam, że będzie to książka stricte podróżnicza. Na taką została wykreowana i to obiecywał opis z okładki. Sporo informacji o Tajlandii jest – byłabym skłamała, gdybym twierdziła inaczej, jednak odebrałam ją bardziej jako przewodnik dla amatorów seksturystyki niż próbę przedstawienia kraju, o którym jednak wiadomo mało. Informacje o kulturze, miastach, historii stanowią blade tło dla opowieści o erotycznych podbojach autora, które potem przechodzą w smutną dość historię jego związku z Tajką. Dodatkowe informacje o wszelkich przybytkach z Amorem w tle oraz relacje mocnych imprez – tego tu naprawdę nie brakuje.

    Post a Reply
  5. Był konkurs i wygląda na to, że nikt nie wygrał.

    Post a Reply
    • Asia, jesteś bardzo niecierpliwa :). Zwycięzca został wylosowany, ale jeszcze go nie ogłasza, bo czekam na informacje o jego adresie. Jak nie odpowie na mój email w ciagu następnego dnia to wylosuję innego zwycięzcę. Ogłoszę go na blogu niebawem.

      Post a Reply
  6. gratulujemy i mamy nadzieję, że pożyczy ;>

    Post a Reply
  7. Chyba nikt by mnie nie zmusił do czytania takiej „literatury”. Jest tyle wartościowych książek na świecie, że chyba troche szkoda czasu na te produkcje polskiego wysypu pozycji „pozdróżniczych”.

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Career Break o „Tajskim epizodzie z dreszczykiem”! « Lenarcik - [...] Recenzja oryginalnie opublikowana na www.careerbreak.pl. [...]

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.