Sydney z wysokości 250m

Gdyby na Sydney spojrzeć z góry to okazuje się, że to wcale nie tak duże miasto jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Owszem – metropolia ciągnie się na długie kilometry do centrum, ale sama centralna część Sydney to niezwykłe maleństwo, szczególnie jeśli porównać je z dużymi europejskimi miastami – przejście centrum z jednego jego krańca na drugi zabiera raptem jakieś 40 minut.

Najlepszym miejscem do oglądania Sydney z góry jest niewielki samolot, który za jedyne $185 lata przez całe 15 minut nad centrum i zatoką. Widoki są nieziemskie (z tego co widziałam na zdjęciach, bo lecieć nie miałam okazji), ale atrakcja nie jest niestety powszechnie dostępna.

Na szczęście jest alternatywa – Sydney Tower. Ta najwyższa w mieście budowla (327m) z tarasem widokowym na 250m zapewnia całkiem fajne widoki, w związku z czym jest bardzo popularną atrakcją. Sama byłam na wieży już trzy razy i pewnie się jeszcze kiedyś wybiorę. Bo miasto z góry wygląda uroczo. A jak Wam się podobają widoki?

(Wpis z serii Nasza Sydnejska Bucket List)

Od zera do bohatera, czyli o tym, że możemy więcej niż nam się wydaje
Patriotyzm po australijsku

12 komentarzy

  1. hehe, bylem wlasnie po raz pierwszy w ta niedziele, bo byla rewelacyjna pogoda!
    faktycznie, wrazenia niezle a widoki niesamowite :)

    Post a Reply
  2. Na pierwszy rzut oka myślę, że mogłoby mi się to miasto spodobać.

    Post a Reply
    • Bo to w zasadzie ladne miasto jest :)

      Post a Reply
      • Gdzie mogę kliknąć w „lubię to” za „w zasadzie” ;)
        Karol

        Post a Reply
  3. Niezle! Niedlugo tam bedziemy – jakos w listopadzie – w czasie naszej podrozy dookola Swiata. Moze jakies wspolne piwko na miejscu? ;-)

    Post a Reply
    • Odezwijcie sie jak bedziecie. Zobaczymy co da sie zrobic ;)

      Post a Reply
  4. Piękna panorama pokazująca że takie metropolie to mają tylko centrum „wysokie” a juz kawałek dajesz szczy to kilka pieter :)

    Post a Reply
    • To wynika przede wszystkim z tego, ze Australijczycy maja obsesje na punkcie mieszkania w domu, a nie w bloku. Wlasny dom to najwieksze marzenie przecietnej australijskiej rodziny. Efekt jest taki, ze juz ciut za centrum dominuja glownie domy wlasnie, a nie bloki. To powoduje oczywiscie to, ze miasto stale sie „rozciaga” i jego granice stale sie przesuwaja, bo trzeba szukac miejsca na te kolejne wymarzone domy.

      Post a Reply
  5. HA!
    Mialam okazje podziwiac Sydney z tego samego miejsca.
    W ogole miasto baaardzo mi sie podobalo i moglabym tam mieszkac. Moze kiedys, jak wymysle, w jaki sposob miec tam legalny pobyt i jakas prace :)
    Narazie zostaja zdjecia i wspomnienia…

    Post a Reply
    • Przeciez Ty masz swietne doswiadczenie zawodowe. Mysle, ze nie mialabys jakiegos ogromnego problemu z zalatwieniem wizy sponsorowanej. Zajrzy na seek.com.au, poszukaj jakis oferta, wysli kilka cv. kto wiem, moze bedzie prosciej niz Ci sie wydaje :)

      Post a Reply
  6. Rzeczywiście pięknie… Ale po chmurach widać, że zbliża się już zima ;)

    Post a Reply
  7. Piękne miasto. Planuję wycieczkę do Sydney, ale nie wiem kiedy ja zrealizuję. Szkoda, że dzieli nas tyle kilometrów.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.