„Tysiąc Szklanek Herbaty” – recenzja i konkurs

Być może trudno w to uwierzyć, ale prawie wcale nie czytam książek podróżniczych. Jakoś tak już mam, że wolę gdzieś jechać i samodzielnie odkrywać nowe miejsce niż o nim czytać. Jednak ponieważ póki co tkwię we w miarę stacjonarnej egzystencji, to w ostatnich tygodniach sięgnęłam po kilka książek podróżniczych. Jedną z nich było „Tysiąc Szklanek Herbaty” Robba Maciąga.

„Tysiąc Szklanek Herbaty” to książka o rowerowej podróży wzdłuż historycznego Jedwabnego Szlaku. Być może znacie tę podróż z bloga Ku Słońcu, na którym Robb i Ania Maciąg dokumentowali ją. Ale książka nie jest kopią tego, co znalazło się na blogu. Książka jest inna.

Tytuł „Tysiąc Szklanek Herbaty” wziął się z jednego elementu, który spajał wszystkie odwiedzone w tej podróży kraje, miasta i wioski – czyli herbaty. Herbata lała się na trasie strumieniami, a zazwyczaj częstowali nią spotkani na trasie lokalski. I to głównie o nich jest ta książka.

Wstęp przeczytałam w jednej chwili i od razu pomyślałam, że dawno nic nie wywołało we mnie takiego głodu podróży, jak te pierwsze pięć stron książki. „Tak jak przed telewizorem umiera wiara w drugiego człowieka, tak w podróży ta wiara powraca. Podróżowanie zwraca nam życie. […] Podróż daje nam wolność wyboru. Nie ma czasu, dat, terminów, obowiązków, rachunków, systemu, który nam coś nakazuje. ” Pomyślałam, że jeśli tak zaczyna się ta książka, to dalej musi być tylko lepiej.

Historia rozpoczyna się w Turcji, a kończy w Laosie. W między czasie Ania i Robb przemierzają tysiące kilometrów przez – dla mnie maksymalnie egzotyczne i prawie nieznane – kraje Bliskiego Wschodu i Azji Centralnej. Jest Iran, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan. Kraje, o których przed tą książką w zasadzie nic nie wiedziałam. Potem są ogromne Chiny. A praktycznie wszędzie, gdzie się pojawiają, wita ich uśmiech i serdeczność ludzi. I kolejne szklanki herbaty.

Ta książka nie jest dziennikiem z podróży. To raczej zebrane razem wspomnienia i rozważania na temat odwiedzanych miejsc i spotykanych ludzi. Czasem przejście od jednego wspomnienia do drugiego jest być może trochę mało płynne, miejscami język jest może odrobinkę niedoszlifowany (Robb jest przede wszystkim podróżnikiem, a nie pisarzem), ale to zupełnie nie przeszkadza w tym, żeby z każdą kolejną stroną mieć coraz jaśniejszy obraz tego, jak wygląda tamta część świata. A obraz tamtej części świata, jaki wydobywa się z tej książki jest bardzo pozytywny i pociągający.

Szkoda tylko, że w książce znalazło się stosunkowo niewiele zdjęć. Opisy Robba są bardzo bogate, ale większa liczba zdjęć byłaby na pewno na korzyść książki.

Przyznam, że jestem pełna podziwu dla Ani i Robba za ich wyczyn. Chyba nie byłabym w stanie uparcie pedałować przez setki kilometrów, raz przez upalną pustynię, innym razem przez ośnieżone góry. Taka podróż nie jest dla każdego (i prawie na pewno nie dla mnie). Dlatego tym bardziej historie opowiedziane w książce wydały mi się tak interesujące, a Jedwabny Szlak tak egzotyczny i interesujący.

Czy książkę warto przeczytać? Jeśli interesują Cię podróże, szczególnie po Azji, to zdecydowanie tak. W czasach, gdy większość na wakacje jeździ w standardowe kierunki typu Azja Południowo-Wschodnia, Indie czy Ameryka Południowa (z których każdy jest niesamowity, ale coraz bardziej „oklepany”), czytanie o stosunkowo rzadko uczęszczanych kierunkach jest bardzo odświeżające. I inspirujące. Inspirujące, bo ma człowiek ochotę, żeby w kolejną podróż wybrać się gdzieś, gdzie nie docierają masy.

Konkurs!

Do zgarnięcia jest jeden egzemplarz „Tysiąca Szklanek Herbaty”. Żeby wziąć udział w losowaniu książki, wystarczy wypełnić poniższy formularz. Konkurs trwa do północy w piątek, 13 kwietnia.

KONKURS ZAKOŃCZONY. Zwycięzca zostanie ogłoszony w kolejnym wpisie.


Rowerowe Melbourne i mniej rowerowe Sydney
Nie lubię plażowania

1 komentarz

  1. czytam twoją recenzję i widzę, że mamy podobne odczucia w stosunku do tej interesującej książki
    jak masz ochotę to zapraszam do siebie na relacje…
    pozdrawiam
    łukasz

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.