Konkursik z durianowym tofi w roli głównej

Durians

Zdjęcie: chooyutshing, Flickr Creative Commons

Przywiozłam z Malezji tofi o smaku duriana i pomyślałam, że się nim podzielę :) Ale na początek wyjaśnienie. Bo pewnie każdy wie co to tofi, ale nie każdy wie co to durian.

Otóż durian to owoc, który w Malezji, Singapurze i Indonezji ma status owocowego króla. Nie wiem z czego wynika jego królewski status, ale tym z czego durian jest najbardziej znany jest jego zapach, tudzież smród. Zależy kogo zapytać. Bo dla jednych durian pachnie słodko i cudownie, dla innych śmierdzi jak stare skarpetki. Mnie jego zapach jakoś specjalnie nie odrzuca (bo się do niego przyzwyczaiłam), ale też nie widzę powodu, aby przebywać w pobliżu owocu zbyt długo.

Fine City
Zdjęcie: magnusvk, Flickr Creative Commons

Właśnie w związku z ową różnie interpretowaną wonią, durian jest prawdopodobnie jedynym owocem na świecie, za posiadanie którego można wpaść w kłopoty. Powszechnie zabronione jest zabieranie duriana do autobusów, czy samolotów, wnoszenia go do środka zabrania wiele hoteli i sklepów. I w sumie nie ma się co temu dziwić. Bo zapach duriana ma właściwość wsiąkania we wszystko dookoła, i nawet jeśli komuś jego zapach nie przeszkadza to chyba nikt nie chce, aby wszystko dookoła przez długie dni zajeżdżało durianem.

Poza zapachem durian ma także bardzo ciekawą budowę. Owoc jest całkiem spory (jakieś 30cm długości), z zewnątrz pokryty grubą, zieloną skorupą. W środku znajduje się część jadalna, w kolorze jasno żółtym, która wyglądem i konsystencją przypomina ciasto na pączki. Jak na owoc durian jest bardzo niesoczysty, trochę gumowaty i podobnie jak w kwestii zapachu, opinie o jego smaku są podzielone. Malezyjczycy duriana lubią, turyści jakby mniej. Warto go jednak spróbować, bo to w końcu ciekawostka, no i potem można się chwalić znajomym, że jadło się najbardziej śmierdzący owoc świata ;) Kto nie ma odwagi zjeść duriana w formie świeżej, może skusić się na durianowy shake, durianowe lody, durianowe ciastka, czy durianowe cukierki. Albo moje durianowe tofi.

Żeby wziąć udział w losowaniu durianowego tofi wystarczy poszperać troszkę w internecie, a potem wypełnić poniższy formularz. Trzeba to zrobić do północy w niedzielę, 25-go marca. Wśród poprawnych odpowiedzi wylosuję jedną. Do szczęśliwego zwycięzcy pojedzie durianowe tofi.

Konkurs zakończony.

A na koniec durianowy film Maćka z bloga Skok w Bok. Zobaczcie koniecznie :)

Nie lubię plażowania
Manglish dla początkujących

9 komentarzy

  1. Jadlam lody durianowe i przebywalam w poblizu owocu. Lody dobre, owoc smierdzi ale jakos nie odrzucajaco :))

    Post a Reply
  2. Oczywiscie, ze oni to lubia… Ale pamietam moja przygode z „przepysznymi” ciasteczkami z nadzieniem durianowym u kilkugodzinne starania pozbycia sie tego smKu z ust ;)

    Post a Reply
  3. Durian jest smaczny jak się go je prosto z rozciętego owocu, bo jak go zapakują w folię to można umrzeć :D Cukierki durianowe z toffi są dobre (mało czuć duriana :P) a same durianowe już są gorsze
    Zależy kto co lubi :)

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Gdzie w brisbane na zakupy zbykle Nowak "zbacza" | Australia. Blog Nowaka. Emigracja, wakacje i życie w Australii oczami Polaka. - [...] parę innych wynalazków. Tajskiego duriana śmierdziuszka (zdjęcie obok), o którym Magda na Careerbreak pisała nie brałem. Wylazłem i zadowolony…
  2. Nie lubię plażowania | Careerbreak - [...] tofi z poprzedniego wpisu przypadło w udziale Karolinie z Elbląga. « Konkursik z durianowym tofi w…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.