Street of Harmony

Przez środek starej części Georgetown na wyspie Penang biegnie ulica, która nazywa się Jalan Masjid Kapitan Keling. Znana jest ona także jako Street of Harmony, czyli Ulica Harmonii. To dlatego, że w odległości kilkuset metrów stoją przy niej meczet, świątynia buddyjska, świątynia hinduska i kościół katolicki. Ta ulica na to na pewno dobry przykład na to, że w Malezji trzy zupełnie różne od siebie  nacje i kultury żyją razem całkiem zgodnie.

Choć  „żyją obok siebie” chyba lepiej odzwierciedla sytuację niż „żyją razem”.  Bo to jednak dwie różne rzeczy. A w Malezji Chińczycy, Malaje i Hindusi żyją zdecydowanie obok siebie, a nie razem. Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać.

Bo na pierwszy rzut oka Malezja to kraj będący dowodem na to, że zbudowanie wielokulturowego i wieloreligijnego społeczeństwa jest jak najbardziej możliwe. W końcu w wielu miejscach na świecie próbowano, ale mało gdzie się to udało. A w Malezji trzy wielkie kultury i religie żyją od kilku pokoleń całkiem zgodnie.

Zgodnie, ale jak już wspomniałam, nie do końca razem, tylko obok siebie. Dlaczego tak uważam? Do takiego wniosku doprowadziła mnie obserwacja. Przeciętny Chińczyk nie wie w zasadzie nic o islamie, i hinduizmie i związanych z nimi tradycjach. Tak samo jak przeciętny Malaj i Hindus nie wie nic o buddyzmie.  Przyznam, że mnie to zadziwia. I to bardzo. Bo przecież każda z lokalnych grup etnicznych ma tam wielomilionową reprezentację, a ich święta obchodzone są w całym kraju. A mimo to większość obywateli orientuje się tylko w tym co dotyczy ich własnej kultury i ich własnych tradycji.

To samo dotyczy stosunków międzyludzkich. Chińczycy trzymają się z Chińczykami, Malaje z Malajami, Hindusi z Hindusami, a Mamak’s z Mamakami (Mamak to Indus wyznający islam). Niezwykle rzadko trafia się na mieszane przyjaźnie, że o małżeństwach nie wspomnę.

Dziwi mnie to wszystko bardzo, ale równocześnie rozumiem tą sytuację. Rząd, który promuje Malezję jako kraj przyjaźnie żyjących ze sobą kultur,  od dawna dyskryminuje tych, których nie zalicza do pierwotnych mieszkańców tych terenów, czyli w praktyce zdecydowanej większości Hindusów i Chińczyków. Dyskryminacja polega na podziale społeczeństwa na dwie grupy – bumiputera i non-bumiputeraBumiputera za mniej kupi dom i ziemie, ma większe szanse na pracę w administracji państwowej, łatwiej założyć mu firmę itd. Non-bimiputera nie może liczyć na żadne z tych przywilejów. Równi i równiejsi.

Chińczycy i Hindusi zdają się być pogodzeni z tą sytuacją i zaadaptowali się najlepiej jak mogli. Szczególnie Chińczycy radzą sobie nieźle w tych okolicznościach, bo skupiają się na tym co potrafią najlepiej, czyli na robieniu pieniędzy (dzięki czemu gospodarka kraju ciągle się rozwija).

Żyją więc te trzy duże grupy etniczne obok siebie od wielu lat. Bez większych konfliktów, ale też bez wzajemnej miłości. Tolerują się, ale nie są sobą na wzajem prawie wcale zainteresowane.

Ulica Harmonii? Być może. Ulica Przyjaźni? W żadnym wypadku.

p.s. Niech ten wpis nie zniechęci nikogo do odwiedzenia Malezji. To świetny kraj pełen przyjaznych ludzi, pięknych miejsc, dobrego jedzenia i wspaniałe miejsce na zapoznanie  się z bardzo urozmaiconą kulturą Azji. Po prostu tak jak każdy kraj i Malezja ma swoje problemy.







Manglish dla początkujących
Thaipusam, dzień drugi

7 komentarzy

  1. Zdjęcia jak zwykle piękne a co do przyjaźni to mam wrażenie, że w Singapurze jest tak samo.

    Post a Reply
    • Co do Singapuru to mam podobne zdanie. To w końcu te same grupy etniczne co w Malezji tylko w trochę innych proporcjach.

      Post a Reply
      • Singapur był przez krótki czas częścią Malezji. Opuścił ją z powodu dyskryminacji ludności nie-malajskiej.

        Post a Reply
        • Się wie takie rzeczy oczywiście :)

          Post a Reply
  2. Przy okazji pobytu w Malezji ciekawiło mnie czy oto mamy przykład państwa, w którym wolność religijna połączona jest z dominacją islamu. Przyznam się, że przyjrzawszy się tematowi bliżej poczułem się rozczarowany. Przykłady:
    – Malaj z definicji wyznaje islam.
    – Jeśli osoba innego wyznania chce zawrzeć małżeństwo z muzułmaninem to musi przejść na islam.
    – Jeśli muzułmanin chce zmienić wyznanie to musi dostać pozwolenie od… sądu islamskiego. Te oczywiście takich zezwoleń nie dają.

    Wydaje mi się więc prawdą, że problemów z islamem nie ma tylko w tych krajach gdzie liczba wyznawców tej religii nie przekracza 2%. Chętnie dowiedziałbym się, że się mylę…

    Post a Reply
  3. Dziwi mnie to tak jak i Ciebie, a jednocześnie nie spodziewałam się, że te trzy odmienne kultury w Malezji żyją jak jedna wielka rodzina i interesują się wzajemnymi tradycyjami, obyczajami itd.
    Skoro nawet w kraju, który zbudowany jest z imigrantów jak USA, da się czasem zaobserwować takie rzeczy (oczywiście nie taką skalę), to znaczy, że podobnie jest wszędze, w mniejszym lub większym stopniu.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.