Thaipusam, dzień drugi

Obserwowanie człowieka, któremu właśnie przebija się policzki i język, albo wbija w skórę pleców grube haki, nie jest dla każdego. Taki obraz w naturalny sposób wzbudza obrzydzenie, strach, niechęć. Człowiek zastanawia się kim są wariaci, którzy z kamiennymi twarzami pozwalają, aby z ich ciałami robiono coś takiego…

Ci „wariaci” to pobożni Hindusi, którzy w czasie Thaipusamu postanowili odpokutować za grzechy właśnie w ten drastyczny sposób. Po okresie postu (który potrafi trwać nawet 48 dni) udają się w krótką pielgrzymkę do świątyni Nattukottai Chettiar, niosąc kavadi w tej drastycznej wersji.

Cały proces przygotowywania pokutnika do marszu trwa kilkadziesiąt minut. W tym czasie najpierw oddaje się on modlitwie, a potem spokojnie daje sobie wbijać w ciało ostre przedmioty. Towarzyszy mu rodzina, znajomi oraz tłum gapiów. Proces wbijania w plecy haków, zawieszania na skórze dziesiątek dzwoneczków i przebijania policzków jest długi i bolesny. Widać to po twarzach niektórych młodszych  pokutników – pot leje się z nich wiadrami, chwieją się na nogach, czasem w bólu krzywią usta. Dopingują ich muzykanci grający rytmiczne melodie mające wprowadzać pokutników w trans.

Gdy pokutnik jest gotowy, wraz ze swoją „świtą” rusza w kierunku świątyni Nattukottai Chettiar. To jakieś 5km od miejsca, w którym pokutnicy zbierają się rano, żeby przygotować się do marszu. Niby nie tak daleko, ale Ci, którzy wybrali pokutę w postaci haków w plecach, całą trasę idą ze skórą pleców naciągniętą do granic możliwości. To dlatego, że do haków przyczepione są liny, które ciągnie idący za pokutnikiem człowiek.

Ci z poprzebijanymi policzkami i językami nie mają wcale łatwiej. Nie są w stanie otworzyć ust, żeby się napić czy żeby coś powiedzieć. Pokutnicy obwieszeni dzwoneczkami mają bardzo ograniczone ruchy, że o ciężarze dzwoneczków nie wspomnę.

Po dotarciu do świątyni pokutnik składa ofiarę. Jego pokuta zostaje zakończona.










Street of Harmony
Thaipusam, dzień pierwszy

16 komentarzy

    • Eeee tam :) jakos nie myslalam o tym, tylko koncentrowalam sie na robieniu zdjec :)

      Post a Reply
    • Zgadza sie. Z jednej strony szokuje i odstrasza, ale w tym samym czasie nie mozna przestac sie na to gapic.

      Post a Reply
  1. mam podobne zdjęcia ze Sri Lanki

    Post a Reply
    • Sa gdzies na necie? Pokaz! :)

      Post a Reply
    • To prawda, że to niesamowity festiwal :)

      Post a Reply
  2. dziwi jedynie ze krwi nie widać, jak to możliwe? świetne zdjęcia :)

    Post a Reply
    • Krwi nie widać, bo krwi nie było. Ani kropli. Choć pewnio trudno w uwierzyć. Brak krwi wynika z dwóch faktów. Po pierwsze, ci którzy wbijają męczennikom w skórę te różne rzecz są w tym bardzo sprawni i wiedzą jak to robić tak, aby uniknąć krwawienia. Po drugie, męczęnnicy są w transie, który ponoć minimalizuje ból i zapobiega krwawieniu.

      Post a Reply
  3. Niesamowite!!!

    Post a Reply
  4. Pokutnicy sa w transie – narkotyzowanym.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.