13 potraw, których trzeba spróbować w Malezji

Makan po malajsku znaczy ‚jeść’. Warto to słowo zapamiętać wybierając się do Malezji, bo życie kręci się tam właśnie wokół jedzenia. Jedzenie jest wszędzie. Tubylcy jedzą często i dużo, wielu z nich stołuje się na mieście, bo to niezwykle tanie, wybór jest przeogromny, a w miastach trudno przejść 200m bez natknięcia się po drodze na restaurację czy stragan z jedzeniem. Jednak jak to często bywa, kwestia jedzenia potrafi być kłopotliwa, kiedy po raz pierwszy ma się do czynienia z nową kulturą. Nie bardzo wiadomo co jeść, bo każda potrawa wygląda obco. Wiele osób boi się tego czego nie zna i zamiast rozkoszować się lokalną kuchnią ląduje w mcdonaldzie czy innym przybytku serwującym jadło znane i w miarę pewne. To jednak błąd. Bo jedzenie to często jedna z głównych atrakcji wielu miejsc. Z pewnością jest tak w przypadku Malezji.

Sukces malezyjskiej kuchni wynika głównie z faktu, że to kraj wielokulturowy. Malaje, Chińczycy i Indusi żyją tam obok siebie, każda z tych grup ma własne tradycje kulinarne, które na przestrzeni lat do pewnego stopnia wymieszały się ze sobą. Efektem jest niezwykle bogata oferta kulinarna, z której trzeba skorzystać będąc w Malezji.

Potraw w Malezji jest cała masa i nie sposób wspomnieć o nich wszystkich. Dlatego ograniczę się do trzynastu. Część z nich to moje ulubione malezyjskie przysmaki, inne są na liście, bo z racji swej niecodzienności (z punku widzenia europejczyka) warte są uwagi.

Zaczynamy!

Roti Canai

Roti canai (wymawiane: roti czianaj) to cienki, kruchy placko-naleśnik, wywodzący się z południa Indii. Zręczni kucharze rozbijają i „rozkręcają” (jak na zdjęciu) kulkę miękkiego ciasta tak długo, aż będzie ona półprzeźroczysta. Potem składa się to w kwadrat i smaży na mocno rozgrzanej, ogromnej patelni. Roti canai podawane jest z miseczką sosu curry, w którym moczy się kawałki placka. Gdybym musiała wybrać jedno śniadanie jakie miałabym jeść do końca życia byłby to właśnie roti canai.

Kiedy? Na śniadanie.

Gdzie? U Mamaka*.

Za ile? RM1.20 za kawałek (polecam zamówić od razu dwa kawałki, bo jeden to zdecydowanie za mało).

Nasi Lemak

Nasi Lemak

Drugie obok roti canai najpopularniejsze śniadanie w Malezji. Danie jest bardzo proste, ale także bardzo smaczne. Występuje w kilku opcjach. Na ulicznych straganach można dostać tą najprostrzą – garść ryżu, jajko na twardo, a do tego aromatyczny ostry sos i malutkie suszone rybki. Całość zawinięta w liść bananowca. W restauracjach można dostać nasi lemak w opcji „bogatej”, na którą składają się poza wymienionymi składnikami także prażone orzeszki ziemne i kawałek mięsa (zazwyczaj wołowego lub kurczaka) w sosie curry.

Kiedy? Na śniadanie.

Gdzie? U Malaja.

Za ile? Wersja uliczna za RM1,40. Wersja w restauracji max RM3.

Char Kway Teow

Char kway teow

Moja ulubiona malezyjska potrawa.

Char Kway Toew (wymawiane: czar kłej tjał) to szeroki makaron ryżowy smażony wraz z kiełkami, jajkiem, krewetkami, kawałkami wieprzowiny i tofu w pysznym sojowym, często dosyć pikantnym sosie. Danie uważane za niezdrowe, bo ma sporą zawartość tłuszczu, ale malezyjczycy zdają się tym nie przejmować, bo char kway toew dostępne jest na każdym kroku. Koniecznie trzeba tego spróbować.

Kiedy? Na lunch i kolację.

Gdzie? U Chińczyka.

Za ile? RM4-4.50 za porcję.

 

 

 

 

 

Curry Mee (Curry Laksa)

Curry mee

Znacie tajską laksę? Curry mee (zwane także curry laksa) jest do niej trochę podobne. To zupa na bazie mleka kokosowego i pasty zrobionej z wielu różnych przypraw. Do tego dochodzi mieszanka dwóch makaronów, tofu, krewetek i chili. Zupa jest fantastyczna, a dzięki mleku kokosowemu ma cudowną, kremową konsystencję.

Kiedy? Na lunch.

Gdzie? U Chińczyka.

Za ile? RM3.50.

Banana Leaf

Banana leaf

Banana leaf (czyli ‚liść bananowy’) to nie tyle potrawa, co sposób podawania dań kuchni indyjskiej. Na stole rozkłada się duży liść bananowca, który zastępuje talerz. Na liściu ląduje ryż, kilka rodzajów warzyw, a także – w zależności od gustów i smaków – różne rodzaje mięsa, curry itp.

Kiedy? Lunch i kolacja.

Gdzie? U Hindusa**.

Za ile? Około RM4 za wersję wegetariańską, RM6 z mięsem.

 

 

 

 

 

 

 

Nasi Ayam

Nasi Ayam (zwany także Chicken Rice), czyli kurczak z ryżem, to dowód na to, że proste rzeczy są często najlepsze. Ryż gotowany jest z rosołem z kurczaka i różnymi dodatkami, co sprawia, że smakuje jak żaden inny ryż (czytaj: smakuje wyśmienicie). Do tego jest oczywiście kurczak, gotowany na parze lub pieczony. Najlepszy w tej potrawie jest jednak dodawany do niej intensywnie czerwony sos z chili, imbiru, czosnku i soku z lemonki.

Kiedy? W porze lanczu.

Gdzie? U Chińczyka.

Za ile? RM4.50.

 

 

 

 

 

 

 

Nasi kandar

Nasi kandar

Podobnie do banana leaf to nie tyle potrawa, co sposób serwowania jedzenia. Nasi kandar to rodzaj bufetu – wcześniej przygotowane potrawy, wystawione są na barze, i każdy nakłada na talerz to na co ma ochotę. Potrawy są najróżniejsze. Od ryb, mięsa w różnych postaciach, po różne rodzaje curry i warzyw. Pychota!

Kiedy? W porze lunczu.

Gdzie? U Malaja i Mamaka.

Za ile? Od RM3 wzwyż (cena zależy od wybranych potraw).

Asam laksa

Asam laksa

Asam laksa to potrawa, którą można chyba w Malezji uznać za narodową. Nie ma ona jednak wiele wspólnego z kremową laksą tajską. Asam laksa jest ostra (to przez chili), kwaśna (to przez sok z limonki) i ma charakterystyczny rybii smak (to przez dodawaną do niej makrelę). Zupa jest na prawdę dobra i warta skosztowania, choć z racji nietypowego połączenia smaków może być dla polskich podniebień wyzwaniem. Warto jednak się skusić.

Kiedy? Na kolację.

Gdzie? U Chińczyka lub Malaja.

Za ile? Od RM3.50 za porcję.

Ayam tandoori

Chicken tandoori with naan bread

Miłośnicy mięsa (i nie tylko) pokochają tą potrawę całym sercem. Ayam tandoori (ayam po malajsku znaczy ‚kurczak’) to kurczak marynowany w aromatycznych przyprawach nadających mu charakterystyczny, czerwony kolor, a następnie pieczony w piecu zwanym tandoor. Kurczak jest niezwykle soczysty i pachnący, a dzięki metodzie gotowania dodatkowo wspaniale uwędzony. Najlepiej zamówić go z chlebem zwanym naan, także pieczonym w piecu tandoor.

Kiedy? Tylko wieczorami.

Gdzie? U Hindusa i Mamaka.

Za ile? Zestaw kurczak + naan kosztuje około RM8.

Satay

Satay

Satay (wymawiane: sate) to pochodzący z Indonezjii szaszłyk. Ale to nie taki zwyczajny szaszłyk. Robi się go z marynowanego kurczaka, wołowiny lub baraniny, a podawany jest z sosem z orzeszków ziemnych. I to właśnie sos jest gwiazdą tego dania. Sos jest słodko-ostry i tak pyszny, że możnaby go jeść łyżkami. Do szaszłyka i sosu podaje się także plasterki świeżego ogórka oraz czerownej cebuli.

Kiedy? Tylko wieczorem.

Gdzie? U Malaja na tzw. hawker stalls***.

Za ile? Około RM0.80 za sztukę.

 

 

 

 

 

 

 

Ais kaciang

Ais kaciang

Najbardziej popularny w Malezji deser. W polskich kategoriach może uchodzić za dziwoląga, ale warto się skusić, bo jest ciekawy i smaczny. Ais kaciang (wymawiany tak jak się pisze) to skruszony lód polany mlekiem kokosowym i różnymi sokami. Do tego dodana jest pokrojona w kostkę galaretka oraz ….kukurydza i czerwona fasola. Wiem, brzmi przedziwnie, ale niech to nikogo nie zniechęci do spróbowania ais kaciang.

Kiedy? Wieczorami.

Gdzie? U Chińczyka i Malaja na hawker stall.

Za ile? Około RM2.50.

Rojak

Rojak

Rojak to sałatka owocowa. Brzmi smacznie, prawda? Ale to nie koniec. Sałatka ta podana jest z pikantnym, słodko-kwaśnym sosem na basie suszonych krewetek. Tego trzeba spróbować!

Kiedy? Wieczorem.

Gdzie? U Chińczyka i Malaja na hawker stall.

Za ile? Około RM2.50.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Napoje

O napojach mogłabym w zasadzie napisać osobny tekst. Lokalne napoje są wyśmienite i tak samo warte spróbowania jak każda z powyższych potraw.

  • Teh o limo ais (lemon ice tea) – to słodka herbata z lodem i sokiem z limonki. Prawdopodobnie najlepszy napój chłodzący wymyślony przez człowieka.
  • Teh ais – słodka herbata z mlekiem i lodem. Wyśmienita.
  • Teh o ais – słodka herbata z lodem, bez mleka. Równie dobra.
  • Teh tarik – ciepła, słodka herbata z pianką. Świetna na śniadanie.
  • Lime juice – sok z limonki z lodem. Fantastyczny.
  • Soki owocowe – z arbuza, mango, ananasa, jabłka, pomarańczy, banana, kokosa i czego jeszcze dusza zapragnie.

Jeśli normalnie nie słodzisz herbaty (tak jak ja) to mimo wszystko nie rezygnuj z powyższych napojów. Owszem, są słodkie, ale to dzięki temu są tym, czym są. Bez cukru zupełnie tracą charakter.

Wyjaśnienie pojęć:

*Mamak – nie wszyscy Indusi w Malezji wyznają hinduizm. Jest wśród Indusów spora grupa Muzułmanów i to właśnie ich określa się jako Mamak.

**Hindus – mam tu na myśli Indusa wyznającego hinduizm.

***Hawker stall – uliczne stoisko z jedzeniem. Wygląda mniej więcej tak. W wielu miejscach w Malezji można znaleźć niewielkie hale, na których ustawia się każdego dnia kilkanaście/kilkadziesiąt takich stanowisk. Każde specjalizuje się w jednej, góra dwóch potrawach. Powszechne są także nocne targi jedzeniowe złożone z hawker stalls.

Pytania i odpowiedzi:

Czy bezpiecznie jest jeść na ulicy?

Tak. Warunki nie są sterylne, ale jest czysto i bezpiecznie. Jedzenie jest zawsze gotowane dopiero po zamówieniu, więc nie ma się co bać, że jedzenie jest nieświeże. Jeśli sprzedawana potrawa ma w składzie mięso, to jest ono prawie zawsze przechowywane w pudłach z lodem.

Czy napoje z lodem są bezpieczne?

Tak. Lód produkowany jest z filtrowanej wody.

Czy jedzenie jest bardzo ostre?

Niektóre potrawy – tak. Przy zamawianiu trzeba powiedzieć „no spicy” jeśli chce się uniknąć bardzo pikantnego dania.

Thaipusam, dzień pierwszy
Georgetown w obrazkach

37 komentarzy

  1. Narobiłaś mi smaku. W Malezji byliśmy tylko 3 dni i były to dni kulinarnej radości.

    Post a Reply
    • Jeśli narobiałam tym wpisem smaka to znaczy, że osiągnęłam cel, jaki sobie postawiłam publikując go :)

      Post a Reply
  2. Strzał w 10 i spora inspiracja. Kuchnia malezyjska jest o wiele mniej znana niż tajska. Sądzą po zdjęciach – niesłusznie. Mam nadzieję jeszcze w tym roku sprawdzić to na własnym podniebieniu.

    Post a Reply
  3. dziwne, ja takze troche zglodnialem,
    teraz tylko musze poczytac opisy
    rzucic to wszystko w trzy diably tu gdzie jestem
    i kupic bilet do Malezji :)

    Dzieki Magda.

    tradycyjnie czekamy na kolejne wpisy

    Post a Reply
    • Jedź, jedź, nie będziesz żałował :)

      Post a Reply
  4. nie wiem czemu mój ekran od komputra jest jakoś dziwnie mokry…
    chyba ktoś mi go oślinił…
    Że jak – ja sam… hmmmm na to wygląda ;)

    Post a Reply
    • :))) Nie masz pojecia jaka ja bylam glodna przygotowujac ten wpis :)

      Post a Reply
  5. Matko ależ mnie naszła ochota a te wszystkie potrawy

    Post a Reply
    • Do Malezji na wakacje trzeba sie wybrac! :)

      Post a Reply
  6. Pozdrowienia z Kuala Lumpur :)

    Post a Reply
  7. ruszam do sklepu do skladniki! :)

    Post a Reply
    • Ciekawa jestem jak jest z dostepnoscia azjatyckich produktow w Polsce.
      Przygotowanie niektorych ze wspomnianych wyzej potraw wymaga specyficznego sprzetu (np. piec tandor, rozgrzany do czerwonosci wok na duzym ogniu (piec elektryczny sie nie sprawdzi)), ale mysle, ze np satay czy nasi ayam mozna zrobic bez problemu.

      Post a Reply
  8. Przyznam, że i ja chętnie zjadłbym kilka potraw z powyższej 13-tki (a nie jest łatwo mnie namówić na kulinarne eksperymenty).

    Post a Reply
    • Kulinarne eksperymenty to przeciez czesc przygody! :)

      Post a Reply
  9. Potrawy wyglądają bardzo smakowicie. Curry Mee to musi być przepyszne.

    Post a Reply
  10. Przeczytałam tego posta już wcześniej, ale dopiero dzisiaj komentuję;).
    Niektóre potrawy kojarzę, o części czytałam, a inne widzę po raz pierwszy. W każdym razie jestem pewna, że wrócę do niego w najbliższych tygodniach jeszcze kilka razy:)

    Post a Reply
  11. Kwestia gustu :) Ja np tej kuchni nie polubilem.

    Pozdrawiam

    Post a Reply
  12. Wszystkie te potrawy można znaleźć w jednym miejscu w Kuala Lumpur, w okolicy zwanej Changhar na tkz. Food street zwanej Jalan Alor :) Pozdrawiam z KL :)

    Post a Reply
  13. Ale mi smaku narobiłaś! Tegoroczne wakacje chyba spędzę właśnie w Malezji. To wszystko wygląda bosko, a ja uwielbiam jeść :)

    Post a Reply
  14. O tak :D jedzenie tutaj jest wyśmienite a do tego tante! u mnie właśnie pora obiadowa :) pozdrawiam serdecznie z KL :)

    Post a Reply
  15. blad w artykule

    teh tarik – baardzo mocna herbata (o korzennym posmaku) + odrobina mleka , przelewana z jednego do drugiego naczynia tam i spowrotem (dlatego pianka), podawana czesto z lodem. baardzo ciekawy smak

    w kategorii napoje brakuje mi tez lassy (lassi), mleczno jogurtowych sokow z rozmaitych owocow, ktore to popijało się w momentach, kiedy to papryczka chili dawala popalic. Jeden lyk lassy momentalnie niwelowal ostry smak.

    Post a Reply
    • Rzeczywiście teh tarik robi sie tak jak napisałeś, ale to ze nie wspomniałam o tym w tekście wcale nie oznacza, ze w tekście jest błąd.
      Lassi to napój typowo indyjski, dlatego o nim nie wspomniałam.

      Post a Reply
  16. Satay (wymawiane: sate)

    właśnie pokazałem artykuł dziewczynie z MAlezji i mówi że wymawia się /satei/ :)

    Post a Reply
  17. Właśnie wjeżdżam KLIA expres do Sentral. Pierwsze kroki prosto do Chinatown. I co tu wybrać …? Ślinka cieknie….

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.