Powrót do miejsca, od którego wszystko się zaczęło

Moja mama mówi, że moja miłość do podróży zaczęła się od 3-tygodniowego, samodzielnego wyjazdu do Paryża na kurs językowy. Miałam wtedy 18 lat. I owszem, ten wyjazd był wspaniały i dużo mnie nauczył. Ale wydaje mi się, że moja miłość do podróży na dobre narodziła się kiedy indziej. W styczniu 2003 roku. Wtedy właśnie pojechałam do Malezji.

To nie miał być wyjazd zwyczajny, bo chodziło o prawie roczny pobyt w egzotycznej Azji, której wtedy zupełnie nie znałam. Rok wcześniej udało mi się załapać na program praktyk miedzynarodowych, i po miesiącach poszukiwań znalazłam w ramach programu pracę, która wydawała się być ciekawa. I w taki właśnie sposób, w styczniu 2003 roku wylądowałam na 10 miesiący w Perai, malezyjskim mieście w stanie Penang.

Praca okazała się być bardzo przeciętna, ale to nie miało większego znaczenia. Liczyło się to, że dzięki temu wyjazdowi mogłam spędzić długie miesiące w kulturze tak odmiennej, że na dobrą sprawę mogłam być na innej planecie. Pierwsze tygodnie były trudne, nie obyło się bez łez, a fakt, że byłam jednym obcokrajowcem w mieście nie pomagał mi w odnalezieniu się na miejscu. Jednak dzięki wsparciu wspaniałych ludzi, z którymi miałam okazję pracować, po kilku tygodniach było już świetnie, a ja jak mogłam cieszyłam się z doświadczenia życia w odmiennej kulturze.

Georgetown, miasto na wyspie Penang, od którego dzieliła mnie półgodzinna przeprawa autobusowo-promowa, a do którego jeździłam praktycznie w każdy weekend, pokochałam całym sercem, i do dziś mam do tego miejsca niesłychany sentyment. I dlatego właśnie postanowiłam na chwilę tam wrócić. Ruszam w piątek, tylko na osiem dni, ale planuję ten czas spędzić bardzo intensywnie, głównie fotograficznie, odkrywając na nowo moje ulubione miejsca w Georgetown i rozkoszując się najlepszą pod słońcem kuchnią.

W związku z tym, w najbliższych tygodniach Australia idzie na blogu w odstawkę. Na jakiś czas przenosimy się do Malezji :)

Kilka przypadkowych faktów o malezyjskim społeczeństwie
Rok Smoka

11 komentarzy

  1. 9 lat minelo szybciej pewnie niz sadzilas…
    udanego wyjazdu, moze spotkasz dawnych znajomych?
    swietny pomysl!

    m.

    Post a Reply
    • Spotkanie ze znajomymi zorganizowane :)

      Post a Reply
  2. Zazdroszczę :) I podzielam zachwyt Georgetown. Udanego wyjazdu!

    Post a Reply
  3. Powodzenia! Nas Malezja tez zachwyciła, a wyspa Penang jeszcze ma dla nas nieodkryte miejsce – mam nadzieje że jeszcze kiedyś tam wrócimy! Już się ciesze na kolejne Twoje wpisy!!!

    Post a Reply
    • Cieszę się, że się cieszysz :) Ja też się cieszę, że jadę :)

      Post a Reply
  4. Początek wpisu przypomina mnie samą. W wieku 18lat pojechałam na dwutygodniowy kurs językowy do Londynu i może nie tyle tam zrodziła się moja miłość do podróży, co po prostu zdałam sobie sprawę, że mogę sobie świetnie poradzić zagranicą sama i od tamtej pory nie miałam nic przeciwko samodzielnym podróżom;).

    Super, że wybierasz się do Malezji, chętnie poczytam najbliższe wpisy, bo będę tam w kwetniu.

    Post a Reply
    • Zgadza sie. Najwazniejsze jest zdobycie odwagi na ten pierwszy krok. Potem jest juz z gorki :)

      Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.