Podsumowanie roku 2011

Calendar

Zdjęcie: CraftyGoat

Nowy rok już za niecałe dwa tygodnie, więc to chyba dobry moment, żeby podsumować rok 2011.

Blog

W pierwszych miesiącach tego roku istniały dwa blogi – ten, który prowadziliśmy w czasie podróży (www.careerbreak.wordpress.com) oraz ten, który zaczęłam prowadzić w związku z powrotem do Australii (www.wkrainieoz.wordpress.com). W marcu postanowiłam oba blogi połączyć. Kupiłam więc miejsce na serwerze i domenę www.careerbreak.pl, przerzuciłam tam treść obu blogów, i tak oto powstało to co teraz widzicie.

Od czasu ruszenia z blogiem w tej nowej formie, czyli od 4 marca, do wczoraj blog odwiedzony był 78,146 razy przez 41,545 unikalnych użytkowników. Średnia długość wizyty trwała 3 min i 9 sek. Przyznam, że jestem bardzo (miło) zaskoczona tymi wynikami. Trudno mi uwierzyć, że każdego dnia średnio jakieś 270 osób tutaj zagląda. W 2011 pojawiły się na blogu 573 komentarze.

Przychodzi mi w związku z tym na myśl tylko jedno słowo – DZIĘKUJĘ :) Dziękuję, że zaglądacie, że czytanie, że komentujecie, że wracacie. Miło wiedzieć, że jest dla kogo pisać :)

W marcu ruszyła także Facebook’owa strona tego bloga. W momencie kiedy to piszę lubi ją dokładnie 1004 osoby! Jestem tym wynikiem tak samo zaskoczona jak wcześniej wspomnianymi statystykami, więc jeszcze raz mówię DZIĘKUJĘ :)

Podróże

W tym roku było dosyć spokojnie, jeśli chodzi o wyjazdy, bo tylko dwukrotnie wybywaliśmy z Sydney. Najpierw był 5-dniowy wyjazd w Góry Śnieżne w czasie Wielkanocy, a potem 2,5 tygodnia na Vanuatu na przełomie lipca i sierpnia. Przed nami jeszcze krótki świąteczny wypad gdzieś po okolicach Sydney (nie mamy na razie pojęcia gdzie dokładnie). W sumie jakieś 4 tygodnie wakacji w 2011. Mniej niż byśmy chcieli, ale że ten rok minął nam niezwykle szybko, to nie czujemy wielkiego niedosytu.

Bardzo w tym roku zmieniło się nasze nastawienie do podróży. Po powrocie z naszych wojaży we wrześniu zeszłego roku, wydawało nam się, że szczęśliwi będziemy tylko wtedy jeśli będziemy mogli wiecznie podróżować. To wynikała na pewno z szoku po powrocie do stacjonarnego trybu życia. To przekonanie, że wieczna podróż to jedyna droga do szczęścia stopniowo od nas odchodziło. Teraz wiemy, że wieczna podróż wcale nie zrobiłaby z nas ludzi bardziej szczęśliwych. Podróżowanie to w naszym odczuciu najlepsze co można w życiu robić, i żeby na prawdę je docenić, trzeba je sobie dawkować. Nasza 20-miesięczna podróż to była najlepsza rzecz jaką zrobiliśmy do tej pory, ale równocześnie wiemy, że długoterminowo takie długie podróże są męczące i że ciągłe bycie w ruchu sprawia, że coraz trudniej się tym podróżowaniem cieszyć.

To oczywiście nie znaczy, że postanowiliśmy przestać podróżować. Co to to nie. Nasz apetyt na podróże jest jeszcze większy niż 2-3 lata temu. W przyszłości jednak wolelibyśmy podróżować krócej, za to częściej.

To co na razie niestety nie sprzyja częstemu podróżowaniu to kwestia naszej lokalizacji. Australia leży na końcu świata i wszędzie z niej daleko. Jeżdżenie po niej też nie jest sprawą prostą, bo jest prawie tak duża jak Europa. Lokalne tzw. tanie linie lotnicze są tanie tylko wtedy jeśli lata się w środku tygodnia. Dlatego weekendowe wypady gdzieś poza Nową Południową Walię nie są możliwe często. A samochodowe wycieczki na weekend muszą – z racji czasu – ograniczać się do miejsc w promieniu powiedzmy do 300km od Sydney. Ale nie poddajemy się. Dalej będziemy podróżować kiedy i ile się biorąc pod uwagę wspomniane okoliczoności.

Życie

2011 to był dla nas niezwykle ważny rok. To był rok pełen przemyśleń i rozważania nad tym co było i nad tym co będzie. Był to także rok stabilizacji. Kupiliśmy podstawowe meble, kupiliśmy pralkę, na dobre wróciliśmy do etatu. I chyba właśnie w obszarze etatu nastąpiło w nas największe przewartościowanie. Rok temu o tej porze na samą myśl o pracy trafiał nas szlag. Jak wyżej wspomniałam, wydawało nam się, że jedynym sposobem na pełnię szczęścia jest wieczna podróż. Nie pomagało, że pracowałam akurat na niemiłosiernie nudnym kontrakcie, a Przemek w firmie, w której panował spory chaos. Przy pracy trzymało nas w zasadzie tylko to, że zapewniała ona regularny dochód.

Próbowaliśmy realizować kilka pomysłów na stworzenie dochodu pasywnego (czyli takiego, który w długiej perspektywie nie wymaga wielkich nakładów pracy) z naiwną nadzieją, że w kilka miesięcy będziemy mogli znów wszystko rzucić i wyjechać w podróż. Oczywiście, jak to często bywa ze pomysłami nieprzemyślanymi, niezaplanowanymi i wdrażanymi pod wpływem emocji, nic z tego nie wyszło. Równocześnie dotarło do nas, że zamiast szukać szybkiego, cudownego sposobu na zarobek, lepiej skupić się na tym co jest w naszym zasięgu. Bo wielkie i ważne zmiany w życiu wymagają czasu i cierpliwości. Działania „na wariata” rzadko przynosi efekty. Postanowiliśmy więc stworzyć sobie plan na życie, który jest osiągalny, ale który wymaga wysiłku i czasu. Czyli plan, który jest realny.

Plan można podsumować tak – doprowadzić do sytuacji kiedy każdego roku będziemy mogli spędzić w podróży 3 miesiące. 9 miesięcy pomiędzy kolejnymi podróżami to akurat na tyle czasu, żeby mocno zatęsknić za emocjami z nimi związanymi. Taka przerwa gwarantuje, że każdy kolejny wyjazd jest pełen emocji, że na wszystko patrzy się świeżo. To coś o co czasem trudno przy długotrwałym podróżowaniu.

Jak planujemy zrealizować ten plan? O tym niżej. W każdym razie pierwszym etapem w jego realizacji było znalezienie fajnej pracy. Póki co praca jest koniecznością, więc skoro musieliśmy się w nią angażować trzeba było zrobić wszystko żeby była ona fajna. I wiecie co? Znalazłam taką pracę. Kiedyś wydawało mi się, że to niemożliwe – pracować i to lubić. A jednak się myliłam. Trafiłam do fantastycznej, niewielkiej firmy pełnej świetnych ludzi. Codziennie uczę się czegoś nowego, codziennie stawiane są przede mną nowe wyzwania. Równocześnie to wszystko pozbawione jest elementu stresu i nie wymaga ode mnie zaangażowania poza standardowymi godzinami pracy. Jest naprawdę świetnie. Do tego branża jest niesłychanie przyszłościowa, dzięki czemu za jakieś 2 lata będę mogła porzucić etat i zacząć pracować na kontraktach. Dlaczego za 2 lata? Bo myślę, że tyle jeszcze czasu potrzebuję, żeby móc o sobie myśleć jak o bardzo dobrym specjaliście w branży. Dlaczego kontrakty? Bo to właśnie one mają mi pozwolić na wymarzony system 9 miesięcy pracy + 3 miesiące w podróży. Czyli wszystko jest na właściwej drodze.

Przemek na razie jeszcze poszukuje swojej drogi do naszego celu. Najważniejsze jednak, że wie dokąd zmierza. Bo zrozumieliśmy, że jasno określony cel to najskuteczniejszy sposób na realizację marzeń. Tak było z naszą podróżą, i tak mamy nadzieję będzie z naszym planem na życie.

Czy to był dobry rok?

Zdecydowanie tak. Bo w końcu zrozumieliśmy czego chcemy od życia. To był rok spokojny, który nie obfitował w zbyt wiele wydarzeń, ale właśnie dzięki temu mieliśmy czas, żeby wszystko przemyśleć i żeby coś się z tych przemyśleń urodziło.

2012

Jaki będzie rok 2012? Trudno powiedzieć. Mamy nadzieję, że będzie spokojny, ale równocześnie pełen przygód. Że uda nam się zbliżyć o kilka kroków do naszego celu. Że uda się kilka razy wyjechać w jakieś nowe, ekscytujące miejsca. Że nie stracimy zapału do realizacji planu. Że po prostu będzie fajnie.

Czego również i Wam życzymy :)

Wesołych Świąt
O trudnej sztuce zamawiania kawy w Australii

16 komentarzy

  1. Na pewno będzie to dobry rok i uda się Wam po kolei realizować wszystkie te cele, które sobie założyliście.
    Powodzenia!

    Post a Reply
  2. …. i ja również życzę Wam spełnienia planów i systematycznej realizacji celów które Sobie postawiliście !

    Post a Reply
  3. Fajnie, że mijający rok zaliczacie do udanych:) Życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, niech spełnią się wszystkie Wasze marzenia i plany!:)

    Post a Reply
  4. Ja tam zamiast szukać pracy takiej co lubię postanowiłem tymczasowo, że będe lubił pracę co wykonuję obecnie (zanim ją zmienię na taką co lubię oczywiście). A potem to mogę jej juz nie lubić.
    Wiesz co? Działa – psychicznie czuję się jakoś tak lepiej … ;)

    Mam nadzieję, że blogowanie też jest w planach na 2012?
    Bo jak nie, to przestanę was czytać ;)

    Cheers Mates
    Karol

    Post a Reply
  5. Bardzo mi się podoba to jak to wszystko co Ci w głowie siedzi wyraziłaś i napisałaś.
    Czytałam obydwa blogi i widać po notkach tę zmianę, która zaszła
    Pozostaje tylko życzyć spełnienia się tych planów większych i mniejszych

    Post a Reply
  6. Czytamy bloga bo ciekawie piszesz, i co wiecej nie przekolorowujesz, tylko starasz sie byc w omiare obiektywna w swoich opisach/pogladach. Takze i my (ja) Ci dziekujemy za lekture!

    Powodzenia w spelnianiu planow!

    Post a Reply
  7. Fantastycznie! Masz racje – najważniejsze to wiedzieć gdzie się dąży, a to czy zajmie to dłużej czy krócej jest kwestią poboczną. Życzę powodzenia – zarówno w realizacji planów, jak i dalszym szukaniu własnej ścieżki:)

    Post a Reply
  8. Dzięki wszystkim za miłe słowa :) Również życzymy Wam sukcesów w dążeniu do celów :)

    Post a Reply
  9. Z ciekawością przeczytałam to podsumowanie. Też jestem zdania, że rozwój zawodowy to inwestowanie w możliwość przyszłych wyjazdów. My obecnie wyjeżdżamy z taką częstotliwością jaką Wy planujecie, ale część tych wyjazdów jest półbiznesowa lub naukowa. Chciałabym to kiedyś zmienić w przeciągu 5 lat, ale nie tak, aby wyjeżdżać w 3-miesięczną podróż każdego roku, a potem 9 miesięcy tęsknić za światem. Obawiałabym się tego, co Ty – że najpierw przeje mi się podróżowanie, a potem będzie mnie nosić i nie będę potrafiła skupić się na pracy. Chyba bym wolała raz miesiąc/półtora, a do tego kilka krótszych wyjazdów. Nie mniej jednak powodzenia i trzymam kciuki.

    Post a Reply
  10. naprawdę piękne i mądre podsumowanie planów i roku. najlepszego na nowy!

    Post a Reply
  11. Bardzo lubię czytać na blogach o podsumowaniach roku i planach na przyszły. Twój post Magda wyszedł świetnie i aż szkoda, że tak rzadko tworzysz takie długie wpisy:).

    Interesujące są dla mnie Wasze wnioski, przemyślenia, nastawienie po podróży tuż po zakończeniu tej długiej i teraz, po powrocie do normalnego trybu życia…

    Miło slyszeć, że ktoś lubi swoją pracę… Ciężko o to, a w końcu w pracy człowiek spędza sporą część swojego życia i powinien czuć się w niej tak jak Ty.

    Życzę Wam wspaniałych świąt i tak pozytywnego 2012 roku jak kilka ostatnich!

    Post a Reply
  12. Moi Drodzy.
    Właśnie jestem po lekturze Waszych wspomnień z podróży do Ekwadoru i na Galapagos.
    Spieszę więc z najlepszymi życzeniami na 2012 rok – mam nadzieje, że w nadchodzącym roku na Waszym blogu pojawią sie równie ekscytujące reminiscencje z nowej wyprawy, której Wam życzę z całego serca.

    Post a Reply
  13. Dołączam się do komentarzy pozostałych. Podsumowanie wypadło super i daje do myślenia, na pewno wyciągnę z tego też jakieś wnioski dla siebie. Wasz blog śledzę od momentu zanim jeszcze rozpoczęliście Waszą wyprawę, potem patrzyłam na Wasze kolejne wpisy i odwiedzane kraje i teraz zaglądam tutaj nadal, ale też po to, by czerpać praktyczne informacje, gdyż w końcu jestem na drodze również do spełnienia mojego marzenia i przygotowuję się do wyruszenia w dłuższą podróż. Super, że jest taka strona i tak trzymać.
    A na Nowy 2012 pozostaje mi życzyć Wam realizacji Waszych kolejnych planów !

    Post a Reply
  14. Naprawde super blok, czyta sie go swietnie, a wrecz moglabym nawet powiedziec ze w zastraszajacym tempie :-) Wiele fajnych wskazowek i tak jak pisza inni duzo ciekawych pomyslow, a takze mobilizacji do dzialania. Juz wiem, ze nie ma rzeczy nieosiagalnych, ale faktem jest ze latwiej gdy w zasiegu reku jest ta druga osoba, ktora ma taki sam cel. Wierze w to, ze kiedys bede mogla wyruszyc we wlasna podroz, a Twoj blok pokazuje mi ze jest to jak najbardziej osiagalne! Dziekuje i powodzenia!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.