Yakel, czyli tam gdzie czas zatrzymał się 100 lat temu

O Vanuatu mówi się, że to jedna z najbardziej autentycznych i nie zepsutych przez konsumpcjonizm kultur na świecie. Mimo to życie także na Vanuatu idzie do przodu i coraz trudniej zobaczyć tam miejsca, gdzie niewiele zmieniło się przez ostatnie dziesięciolecia – przynajmniej na tych wyspach, które odwiedziliśmy.

Na szczęście kilka takich miejsc się zachowało, a jedno z nich to wioska Yakel.

W Yakel czas zatrzymał się dawno temu. Jak dawno trudno powiedzieć, ale nie widzieliśmy tam ani jednej rzeczy, która wskazywałaby na to, że mieszkańcy wioski w jakikolwiek sposób korzystają z dóbr cywilizacji. Weźmy na przykład ubiór. Ten jest w Yakel bardzo skromny i w 100% zrobiony z naturalnych materiałów. Kobiety noszą na sobie tylko i wyłącznie długie spódnice z włókien kokosa. Panowie również noszą na sobie tylko jedną rzecz. Tą rzeczą jest namba, czyli odzienie na to co mężczyźni mają najcenniejsze (także zrobione z włókien kokosa).

W wiosce nie ma prądu, wodę trzeba przynosić z oddalonej o 20 minut od wioski rzeki, posiłki  gotowane są na ogniu w sporych rozmiarów zbiorowej kuchni. Dzieci mieszkające w Yakel nie chodzą do szkoły, bo to by groziło unowocześnieniem wioski, a jej mieszkańcy są zdeterminowani, żeby żyć tak samo jak ich przodkowie.

W Yakel i innych wioskach do niej podobnych, najważniejszy jest kastom. Kastom to zbiór tradycji i rytuałów, który reguluje wszystkie możliwe aspekty życia, od kwestii małżeństwa, urodzin, czy stosunków pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny, poprzez tradycje związane z inicjowaniem chłopców, kwestie wierzeń i wiele wiele innych. Kastom jest obecny w życiu wszystkich ni-Vanuatu (tak mówi się na mieszkańców Vanuatu), ale nigdzie kastom nie jest tak silny i nigdzie życie nie jest mu tak bardzo podporządkowane jak w Yakel i innych podobnych wioskach.

Do Yakel przyjeżdża bardzo mało turystów. Kiedyś było inaczej, ale od czasu kiedy niedaleko lotniska zbudowano coś na kształt skansenu, większość turystów woli jechać tam, niż tłuc się ponad godzinę dziurawą drogą do Yakel. A tłuc się warto. Bo ludzie przemili, a przy okazji w 100% autentyczni. Nikt tu nie zrzuca t-shirta i nie przyodziewa słomianej spódniczki, gdy tylko zjawiają się turyści. Ci ludzie na prawdę tak żyją, i możliwość spotkania z nimi była bezcenna.










Najmilsi ludzie na świecie
Na szczcie aktywnego wulkanu

7 komentarzy

  1. Rzeczywiście niezwykłe miejsce i niezwykli ludzie. Bardzo ciekawi mnie powód takiej postawy, chęci życia „po staremu”. Z pewnością są świadomi tego, że prawie cały świat żyje już zupełnie inaczej (choćby dzięki takim osobom jak Wy, którzy do nich docieracie). Niesamowite.

    Post a Reply
    • Na pewno się świadomi, bo raptem kilka kilometrów od Yakel są „normalne” współczesne wioski. W nich też żyje się skromnie, ale ludzie korzystają z takich udogodnień jak prąd czy edukacja. I obawiam się, że to tylko kwestia czasu zanim mieszkańcy Yakel zaczną korzystać z dóbr cywilizacji. Po prostu są zbyt blisko ludzi, którzy już to robią. Przykład? Wybraliśmy się do jeszcze innej wioski (Ipai), która też miała być tradycyjna. Czytaliśmy o niej na kilku forach, gdzie polecana była jako bardzo autentyczne miejsce. Gdy przyszliśmy na miejsce okazało się, że jej mieszkańcy przebierają się z ‚cywilnych’ ciuchów w te tracyjne tylko kiedy zjawiają się turyści. A z relacji, które czytaliśmy wynika, że jeszcze kilka lat temu nic takiego nie miało miejsca.

      Post a Reply
  2. Już trzeci raz tu wchodzę żeby przeczytać tą relację i obejrzeć foty, które mnie po prostu zaczarowały.

    Post a Reply
    • Agata, cieszę się, że Ci się podoba. Miłe słowa czytelników działają motywująco :)

      Post a Reply
  3. Świetne zdjęcia, super relacja…
    Szkoda, że to tak daleko od Europy. Choć z drugiej strony i dobrze, bo dzięki temu cały czas zachowują swoją autentyczność…

    Post a Reply
  4. robisz naprawde piekne zdjecia.

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Where is JuliCały ten luty - Where is Juli - […] Wyspy Pacyfiku mamy po tzw. drugiej stronie płotu, więc gdy pewnego stwierdziliśmy, że mamy ochotę na wakacje (tak, wiem…
  2. Where is JuliJedziemy do Japoni! Na ostatnią chwilę - Where is Juli - […] w wyścigu prowadziła Nowa Kaledonia, potem za sprawą jednego filmiku i jednego tekstu, na prowadzenie wyszło Vanuatu, ale… jedziemy do Japonii!…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.