Zielono

To był dzień pod znakiem jednego koloru – zielonego. Najpierw przez dobrą godzinę jechaliśmy wąską i wyboistą drogą z obu stron gęsto zarośniętą nieopisanie intensywną roślinnością, co jakiś czas mijając po drodze pojedyńcze domki. Potem jakieś 30 minut wąską i miejscami błotnistą ścieżką szliśmy w kierunku malutkiej wioski na skraju dżungli. To właście w tej wiosce zaczyna się trasa w kierunku Jaskini Tysiąclecia (Millenium Cave), jednej z głównych atrakcji wyspy Espiritu Santo. Atrakcja może i spora, ale tego dnia nie spotkaliśmy w dżungli ani jednego turysty.

We wiosce dostaliśmy przewodnika (jednego z jej mieszkańców), który z maczetą pod pachą i z bosymi stopami poprowadził nas w kierunku jaskini. Przez pierwsze 45 minut szliśmy ścieżką, by w pewnym momencie dojść do dosyć głębokiego i stromego kanionu na dno którego trzeba było zejść. Mieszkańcy wioski zbudowali na ścianie kanionu długą na kilkadziesiąt metrów i dosyć koślawą drabinę, po której powoli, krok po kroku przez dobre 15 minut schodziliśmy na dół. Podobno widok drabiny niejednego turystę doprowadził do łez i do rezygnacji z wizyty w jaskini. My daliśmy drabinie radę, być może dlatego, że wcześniej w tradycyjny sposób umalowano nam twarze, co miało odgonić złe duchy mieszkające w jaskini (i kręcące się po jej okolicach).

Na dnie kanionu, niedaleko końca drabiny, znaleźliśmy wejście do jaskini. Do przejścia mieliśmy 300m w kompletnych ciemnościach (nie licząc światła latarki), w wodzie miejscami do pasa. Powoli, stąpając niepewnie po kamieniach na dnie rzeki płynącej przez jaskinię, szliśmy krok za krokiem zastanawiając się kto z nas pierwszy się przewróci.

Na końcu jaskini miała zacząć się najfajniejsza część dnia – spływ w kanionie rzeki. Dostalismy każdy po dmuchanym kółku, jakby prosto z plaży, i dobre 45 minut pokonywaliśmy rzekę, przez większą część niesieni przez jej nurt, od czasu do czasu na nogach pokonując wąskie i niemożliwe do przepłynięcie fragmenty.

A potem przyszedł czas na powrót. Znów była drabina, mini-trek przez dżunglęk i godzina w samochodzie.

Całą noc przespaliśmy jak zabici.








Raj odnaleziony
Na wsi w Port Orly

2 komentarze

  1. boskie, uwielbiam takie miejsca!
    a propos kanionow, wody i w ogole – jak zabezpieczasz kamere/aparat przed woda i wilgocia?

    Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Vanuatu – informacje praktyczne | Careerbreak - [...] trzeba wybrać się na wycieczkę do Millenium Cave. Organizuje ją każda agencja turystyczna i większość hoteli w Luganville. Ceny…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.