Urlopy, chorobowe i emerytury, czyli jak się pracuje Down Under

Wczoraj padło pytanie o urlopu i inne kwestie związane z pracą w Australii. Dziś jest odpowiedź.

Umowa o pracę

Przy pracy na etat standardem jest 3-miesięczny okres próbny, po którym umowa obowiązuje na czas nieokreślony. Okres wypowiedzenia to zazwyczaj miesiąc. Mając taką umowę ma się zapewniony płatny urlop oraz płatne święta i chorobowe. Pracując na kontrakcie lub dorywczo (co w Australii jest bardzo popularne) zarabia się tylko i wyłącznie wtedy kiedy się pracuje. Można brać urlop i chorować, ale tylko na własny koszt.

Urlop

Osobom pracującym na pełen etat na stałą umowę o pracę przysługuje 20 dni roboczych płatnego urlopu w ciągu roku. Niestety nie jest tak jak w Polsce, że liczba dni rośnie wraz ze stażem pracy. W Australii 20 dni wolnego ma się bez względu na to, czy pracuje się od roku czy od 20 lat. Dodatkowo są oczywiście public holidays, czyli różne święta kiedy się nie pracuje. W Nowej Południowej Walii takich dni jest 10 w ciągu roku. Jeśli public holiday wypada w sobotę albo w niedzielę, to wolny jest poniedziałek. Dzięki temu mamy sporo różnych długich weekendów, za co osobiście jestem ustawodawcy bardzo wdzięczna.

Kwestia urlopu bezpłatnego nie jest uregulowana prawnie i w tej kwestii wszystko zależy od dobrej woli pracodwacy. Australijczycy cenią sobie swobodę i balans pomiędzy pracą i życiem osobistym, więc dostanie takiego urlopu wydaje mi się być prostsze niż w Polsce. Wiele na pewno zaeży od tego na jak długo i jak często o taki urlop się prosi.

Dodatkowo dwa dni w roku można wybrać na tzw. personal/compassionate leave, który wykorzystać można na takie sytuacje jak opieka nad chorym członkiem rodziny, pogrzeb itp.

Chorobowe

10 razy w ciągu roku można nie pojawić się w pracy bez usprawiedliwienia. Wystarczy rano zadzownić i powiedzieć, że jest się chorym. Wiele firm próbuje bronić się przed nadużyciami wymagając zwolniena lekarskiego jeśli „choroba” trwa dłużej niż 2 dni pod rząd. Piszę „choroba”, bo wiele osób po korzysta z sickie wtedy kiedy po prostu nie chce im się iść do pracy.

Urlop macierzyński

W tej kwestii Australia jest jeszcze bardzo daleko za Europą. Dopiero od początku tego roku urlop macierzyński jest płatny. Ale tylko przez 18 tygodni i to na poziomie najniższej pensji, czyli $589 brutto tygodniowo. Na warunki australijskie to jest dosyć niska kwota. Wypłaty finansowane są z budżetu państwa, a nie przez pracodawcę. Tu trzeba dodać, że niektóre prywatne firmy (niestety jest ich bardzo niewiele) fundują swoim pracownicom prywatne płatne urlopy macierzyńskie. Płatne urlopy macierzyńskie są  za to powszechne w instytuacjach państwowych.

Urlop macierzyński trwa standardowo rok, i tak jak wcześniej wspomniałam tylko przez 18 tygodni dostaje się pienądze. Pozostałe tygodnie trzeba sobie radzić samem. Pozytywne jest to, że pracodwacy są z reguły bardzo elastyczni jeśli chodzi o warunki pracy dla kobiet wracającyh z urlopu. Normalne jest pracowanie na część etatu i z domu.

Emerytura

W Australii funkcjonuje dosyć mądry w moim oczuciu system emerytalny. Pracodawcy obowiązkowo przekazują 9% (w instytucjach państwowych do 17%) dochodów każdego pracownika na wybrany fundusz emerytalny (ten system nazywa się superannuation lub po prostu super). Pracownicy mogą przekazywać na własną rękę dodatkowe kwoty na ten fundusz. To co bardzo podoba mi się w tym systemie to to, że sama zarządzam pieniędzmi. Fundusze emerytalne działają trochę jak fundusze inwestycyjne. Do wyboru są różne wariany – od bardzo bezpiecznych, ale mało dochodowych lokat po agresywne inwestowanie na giełdzie. Najbardziej fascynujące jest jednak to, że pieniądze na moim koncie emerytalnym są tylko moje. Nie trzyma na nich łapy żadna ZUS-podobna instytucja, pieniądze nie są wykorzystywane na łatanie dziur w budżecie czy finansowanie emerytur innych ludzi. A jak nie daj Boże nie dożyję emerytury to pieniądzie nie przepadają tylko w całości dziedziczy jest wyznaczona przez mnie w umowie z funduszem osoba.

Pieniądze na funduszu emerytalnym są zablokowane do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego (60 dla kobiet, 65 dla mężczyzn). Potem można je wypłacić jednorazowo lub na raty. Osoby, którym nie udało się nazbierać na przestrzeni lat wystarczających środków na emeryturę mogą liczyć na wsparcie państwa w żenującej kwocie $250 na tydzień (państwowa emerytura to pension).

Mam nadzieję, że te informacje okażą się przydatne potencjalnym emigrantom. Jeśli macie jeszcze jakieś pytanie w kwetsii urlopów itp to piszcie w komantarzach.

Jesteśmy w raju. Wracamy w połowie sierpnia.
Cukierkowo vol. 2

20 komentarzy

  1. Dzieki wielkie Magda!
    Z tego co piszesz o emeryturze (co prawda sprawa dla nas b.odlegla) to wnioskuje, ze mozna przepracowac nawet krotki okres w Australii np. rok czy dwa i mozna miec juz jakas (niewielka) czesc wypracowanej emerytury (w postaci funduszy) z Australii?
    Bo w niektorych krajach trzeba przepracowac kilka lat, zeby dostac cokolwiek. np. w Norwegii (co prawda) nie jest tak zle bo ponad rok dla Schengen i ponad 3 lata dla tych krajow spoza Schengen, ale z tego co slyszalem to w UK czy w Polsce trzeba te dobrych kilka lat przepracowac, zeby miec prawo do czegokolwiek …

    Post a Reply
    • To trochę skomplikowane i zależy między innymi od sytuacji wizowej.

      Generalnie jest tak, że twoja emerytura będzie taka wysoka ile pieniędzy uda Ci się nazbierać w czasie wszystkich lat pracy. Czyli jeśli w Australii przepracowało się np. 5 lat i w tym czasie nazbierało powiedzmy $30,000 to w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego otrzymuje się dostęp do tej kwoty (plus-minus to co się w międzyczasie zarobiło lub straciło).
      Tak jest jednak tylko wtedy jeśli opuszczając po tych 5 latach Australię miało się status stałego rezydenta.

      Jeśli w momencie wyjazdu miało się wizę tymczasową (np. sponsorowaną czy studencką) to w ciągu 5 lat po opuszczeniu kraju trzeba wypłacić te pieniądze (minus 30% podatku), bo inaczej rząd je skonfiskuje.

      Żeby mieć dostęp do emerytury państwowej, o której wpomniałam na samym końcu artykułu (to te $250 tygodniowo) trzeba spełnić szereg wymogów, między innymi mieć za sobą w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego 10 lat przemieszkane w Australii (z czego 5 bez przerwy) oraz majątek poniżej pewnej kwoty. Jeśli się tych warunków nie spełni to nawet jeśli jest się stałym rezydentem nie otrzyma się państwowej emerytury.

      Dajcie znać jeśli to nie do końca jasne, podrzuce kilka linków na ten temat.

      Post a Reply
  2. Dzięki za ciekawe i praktyczne info. Również podoba mi się taki sposób na emerytury. Nie jestem w ogóle za przymusem odkładania na emeryturę, ale jeżeli już, to system australijski jest o wiele bardziej sprawiedliwy niż polski ZUS.

    BTW masz literówkę przy komentarzach – „opublikuj komantarz”.

    Post a Reply
  3. Faktycznie, trzeba przyznać, że system emerytalny w Australii jest bardzo rozsądnie pomyślany – nawet nie ma co porównywać tego rozwiązania, do tego wynaturzenia pod każdą postacią jakie obecnie funkcjonuje w naszej żałosnej republice bananowej…

    Post a Reply
  4. A jak to jest z tymi urlopami 3-miesięcznymi, które przysługują po iluś latach pracy? Czytałam o tym w jakimś wywiadzie z Basią Meder.

    Post a Reply
    • Zapewne masz na myśli tzw. long serice leave. Taki urlop należy się po 10 latach pracy, ale to musi być 10 lat w jednej firmie. Zasady dotyczaće tego urlopu są różne w różnych stanach. W Nowej Południowej Walii taki urlop to 2 miesiące po 10 latach pracy, plus miesiąc za każde kolejne 5 lat. Urlop jest pełnopłatny. Urlop macierzyński nie liczy się do tych 10 lat pracy.

      Post a Reply
      • O rany, 10 lat w jednej firmie… To mało wykonalne teraz :-)
        Dzięki za info.

        Post a Reply
        • Bez przesady, dla samej wizji dwumiesięcznego urlopu warto pracować nawet 20 lat. Natomiast domyślam się, że najczęściej dotyczy to instytucji państwowych – w których dłużej pracuje się łatwiej niż w zwykłych przedsiębiorstwach lub firmach.

          Post a Reply
          • To dotyczy wszystkich, nie tylko posad państwowych. A czy warto pracować 20 lat to nie wiem, bo to jest urlop jednorazowy, a nie coroczny.

            Post a Reply
  5. Ja tak sobie czytam, to cieszę się, że jeszcze ani złotówki nie zmarnowałam na nasz nieudolny system emerytalny. Podróże miały tu swoją niemałą rolę, ale może warto teraz pomyśleć o składowaniu swoich emerytalnych oszczędności gdzieś poza Polską.

    Post a Reply
  6. Hej, interesuje mnie jak ma się przeliczanie pensji w AUS. z brutto na netto, tzn. ile faktycznie dostaję pieniędzy. w Polsce na umowie o pracę widnieje kwota brutto, ok. 30% zabiera Państwo na wszystkie składki i zostaje mi netto ok. 70% kwoty brutto.
    Jak to wygląda w Australii?

    Post a Reply
    • Dodam jeszcze, że poza podatkiem dochodowym od pensji brutton potrącane jest 1.5% na składkę zdrowotną oraz 9% na składkę emerytalną. Nie ma w Australii czegoś takiego jak składka rentowa

      Post a Reply
      • Dziekuje za szybką odpowiedź :) Chcialabym jeszcze zapytac o kwestię służby zdrowia- jak to wygląda w AU. Czy płaci się za każdą wizytę u lekarza? Planujemy dziecko, mąż dostał propozycję pracy w Aust. i zastanawiam się jak wygląda kwestia porodu (kosztów), opieki nad ciężarną, badań? Oraz zwykłych chorób- w stylu grypa.
        Blog świetny :)

        Post a Reply
        • Zakladam, ze wyjazd do Australii byłby na wizie sponsorowanej? Jeśli tak to nie należy się wam dostęp do bezpłatnej państwowej służby zdrowia. Musicie mieć wykupione prywatne ubezpieczenie. W przypadku takich spraw jak ciąża wiele ubezpieczalni wymaga tzw. okres przejściowy w czasie którego nawet jeśli masz ubezpieczenie to w przypadku pewnych spraw nie możesz z niego korzystać. W przypadku ciąży jest to zazwyczaj 12 miesięcy. Czyli ze dopiero po 12 miesiącach od wykupienia ubezpieczenia możesz je wykorzystać na kwestie ciazowe.
          Państwowa służba zdrowia dostępna jest tylko dla obywateli i osób ze statusem stałego rezydenta.

          Post a Reply
        • Zapomniałam napisać ze prywatne ubezpieczenia są bardzo rożne – czasem w 100% pokrywają wszystkie koszta, a czasem tylko do pewnego limitu. Te najpopularniejsze zazwyczaj oferują częściowe pokrycie kosztów leczenia, hospitalizacji itp. Często jest tez tak, ze pierwsze kilkaset $ wydanych w ciagu roku na leczenie trzeba wyłożyć z własnej kieszeni, i dopiero potem ubzepieczyciel zaczyna finansować leczenie.

          Post a Reply
  7. Witam. Jako ze temat troche „lezy”,napisze troche jak wygladaja na chwile obecna emerytury jako ze jestem emerytem (i nie calkiem jestem-o tym pozniej). Maksymalna stawka dla osoby samotnej to 776.70$ (wszystkie dane to platnosci na 2 tygodnie) + maksymalny dodatek (supplement) 63.50$ + energy supplement 14.10$ – czyli razem 854.30$. Dla pary to – 1171.00 + dodatek 95.80$ + energia 21.20$ czyli 1288.00$.Pojedyncza osoba moze w tym okresie dorobic 160.00$, para 284.00$, jesli sie przekroczy ta sume to od kazdego $ powyzej potraca sie 50 centow. Zeby dostac emeryture trzeba przejsc test assets (dobra jakie sie posiada) i tak dla pojedynczej osoby to $202,000 dla pary $284,000. (to jest dla osob ktore posiadaja 1 dom ktory to nie liczy sie do tych obliczen). Do assets zalicza sie posiadana kase w banku, superannuation (co to jest pisala Magda gdzies tam), wartosc samochodow gdyby sie je sprzedawalo, lodzie, przyczepy camp, lokaty w roznych instytucjach, kolekcje monet, numizmatykow itd itd. oraz wyposazenie mieszkania (przyjmuja okolo 10000$ conajmniej). Jezeli suma dobr (assets) przewyzsza sumy dla pojed. osoby lub pary to od kazdego tysiaca powyzej potracaja bodajze 1.80$ od emerytury (tak jest na pare). Na pocztaku pisalem ze mam i nie ma emeryture, otoz tu jest tak ze jezeli zona pracuje (tak jest u mnie) a ja mam juz wiek emerytalny, to moja „emerytura zalezy od tego ile zona zarobila w ciagu 2 tygodni i dopiero od tego obliczaja mi platnosc. Dodatkowo mam obnizona emeryture bo obydwoje dostajemy polskie emerytury i dlatego zamiast 585.50$ + dodatki (tyle jest w sytuacji gdy jedna osoba pracuje) dostaje roznie 108.00, 115.00 lub 122.00 $ na dwa tygodnie. Jestesmy AU 24 lata, dom splacony po 12 latach (kiedys bylo znacznie taniej i latwiej), dzieci juz na swoim i wnuki to obecnie najwieksza radosc. AU to kraj w ktorym mozna realizowac swoje zyciowe marzenia i czym mlodziej tym lepiej (ja mialem ponad 40 jak tu przyjechalem na zawod) Ci co nie maja piasku w rekawach, nie lubia popijac i nie oczekuja wszystkiego od razu maja tutaj pelne szanse , choc juz nie jest tak latwo jak kiedys, kiedy od chwili przyjadu mialo sie zasilek i powoli szukalo sie pracy. Nawet pracujac w niezbyt platnych zawodach mozna sie dorobic gdy dwoje pracuje (w pojedynke trudniej). Dodatkowo bedac w wieku emerytalnym ma sie duze znizki na oplaty coroczne samochodu, znizki na rachunki za swiatlo, gas, wode, i za leki place grosze (5-7$). Pozatym mozna miec znizke do 20% w restauracjach, roznych imprezach wstepu do placowek kulturalnych. To jest temat rzeka, jak kogos cos z tego interesuje to wyrecze Magde i podam co wiem. Pozdrawiam greg Melbourne

    Post a Reply
  8. Naprawdę? Jeśli to prawda to jestem zachwycona.

    u230326 – Coś dla Ciebie:

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.