W warzywniaku

Paddy’s Market. Byłam tam już dziesiątki razy, ale nigdy z aparatem. Dlatego gdy Przemek pojechał dziś rano na ryby, ja pomyślałam, że skoczę na Paddy’s zrobić kilka fotek. To w końcu tylko 20min spacerkiem od miejsca w którym mieszkamy. Paddy’s to największy i najtańszy warzywniak w centrum Sydney. Równocześnie to jedno z najbardziej kolorowych miejscówek w Sydney. Dostać tu można dosłownie każdy owoc i warzywo jakie przychodzi do głowy. Interesem kręcą Azjaci. Klientela za to różnorodna. Zawsze jak tam jestem nie mogę nadziwić się jak to możliwe, że Azjaci potrafią za połowę ceny sprzedawać te same (choć lepszej jakości) produkty co australijskie supermarkety i nadal zarobić.








Czy miś koala to naprawdę miś?
Zapraszam na portfolio

3 komentarze

  1. Ja kupuje tylko w takich miejscach, tanio, swieżo i szybko noi czasem dobre deale można dostać. U nas w Melbourne też są takie miejsca. Najlepszym moim zdaniem jest na Victoria Street bo najtaniej. Jest także słynny Victoria Market ale już troche drożej.
    Także ja bardzo polecam takie miejsca w każdym zakątku swiata, nie ma się czego obawiać.

    Post a Reply
  2. Markety wychodza chyba z zalozenia ze lepiej sprzedac mniej, za wiecej, a oni byc moze odwrotniej – mniejsza marza – wiecej klientow – wieksza sprzedaz – wiecej towaru z hurtowni – nizsze ceny z hurtowni…i sie zapetla. W Barcelonie mamy jeden Targ taki. Bardzo slawny – w sumie moze i bym sie tam wybral i wzorem Ciebie tez obfocil co nieco :D

    Post a Reply
    • Foć i daj znać jak foty będą gotowe :) Takie miejsca to świetne miejscówki na ciekawe fotki

      Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.