Vivid Sydney

Wybraliśmy się pod Operę, żeby zobaczyć niezwykłą projekcję świateł w ramach festiwalu Vivid Sydney. Zdjęć zrobiłam sporo, ale chyba nic lepiej nie odda klimatu jak film z tego wydarzenia. Dlatego w przyszły weekend robimy podejście numer dwa to owej projekcji i spróbujemy coś zdziałać z naszymi marnymi umiejętnościami filmowymi. A w międzyczasie w ramach przedsmaku takie oto zdjęcie:

VividSydney

To samo zdjęcie w powiększeniu.

Po dziewiąte - poranne newsy
6 polskich blogów z dobrą fotografią podróżniczą

Trackbacks/Pingbacks

  1. Vivid Sydney 2012 | Careerbreak - [...] festiwalu Vivid Sydney wspomniałam krótko rok temu. Właśnie zaczęła się czwarta edycja tego niezwykłego wydarzenia, więc pomyślałam, że przy…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.