Jak w sklepie z zabawkami, czyli targ rybny w Sydney

Sydnejski targ rybny to trochę jak sklep z zabawkami dla dorosłych. Nie odwiedzamy go za często, bo zawsze na widok tego co można tam kupić dostajemy mini-głupawki i wydajemy więcej kasy niż mieliśmy założone. Owoce morza we wszelkiej formie potrafią zawrócić w głowie.









Zdjęcie tygodnia - Pierwszy Raz
Jakiś czas po... - wywiad z Martą Greber

7 komentarzy

  1. Dobre porownanie :) Jakos nigdy w ten sposob o zadnych targach z zywnoscia nie myslalam, ale faktycznie masz racje – na prawie kazdym z nich mozna dosatc oczoplasu.

    Post a Reply
  2. Narobiłaś mi apetytu na owoce morza! Skąd ja tu teraz wezmę jakieś świeże?;)

    Post a Reply
  3. Oszalałabym tam z radości!
    Targi z żywnościa, a w szczególności rybne i z owocami morza, to moje ulubione miejsca do odwiedzenia w podróży;).

    Post a Reply
  4. Byłam, jadłam, strzeliłam parę zdjęć!! Ostrygi mmmmmm , ze wględu na moje hobby jakim jest jedzenie jedno z ulubionych miejsc w Sydney :)

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.