Zdobywamy Kościuszkę

Chyba każda osoba, która ma za sobą polską szkołę podstawową wie, że najwyższa góra w Australii to Góra Kościuszki. Każda osoba po podstawówce w Australii też to wie. Różnice są jednak dwie – ci po polskiej podstawówce wiedzą, kim ów Kościuszko był, i wiedzą jak to nazwisko poprawnie wypowiedzieć. Ci wyedukowani w Australii – wręcz przeciwnie.

Australijczycy nie mają bladego pojęcia jak poprawnie wymówić słowo „Kościuszko”. To znaczy wydaje im się, że świetnie sobie z tym radzą. Jednak większość nigdy nie miała okazji usłyszeć poprawnej wymowy, więc żyje w błogiej nieświadomości. I w ten właśnie sposób Kościuszko to w Australii Koziosko.

Większość Australijczyków nie wie również, kto to był ten Koziosko. Spora część przekonana jest, że to jakiś zasłużony Aborygen. W zasadzie tylko ci, którzy bardzo interesują się historią i geografią, albo weszli na Koziosko i przeczytali pamiątkową tablicę, wiedzą w czym rzecz.

Nie ma w zasadzie powodu, żeby Australiczyków prześladować z powodu ich niewiedzy. W końcu w Polsce do dziś na Prince Polo mówi się Prince Polo (a nie prɪns polo), a oranżada o smaku pomarańczy była dla wielu z nas przez lata orange (a nie ɒrɪndʒ)…

Ale nie o tym miało być.

Miało być o zdobywaniu Koziosko. Przy czym przyznać trzeba, że zdobywanie to słowo trochę na wyrost. Bo wejście nas Koziosko to taki troszkę przedłużony spacer. Najpopularniejszy szlak na szczyt ma 8km długości, a że ta część Gór Śnieżnych jest bardzo łagodna, to przez większość z tych 8km nachylenie terenu jest minimalne.

Turystyka górska nie jest w Australii mocno rozwinięta – przede wszystkim dlatego, że gór niewiele. Ale powody są też inne. Góry kojarzą się tubylcom z zimnem, a tego rasowy Australijczyk nie lubi. Większość mając okazję wyjechać na długi weekend na plażę albo w góry wybierze plażę. Dlatego tłumów na szlaku na Koziosko wielkich nie było, mimo, że trafił się akurat 5-dniowy długi weekend, i lud masowo wyjechał z miast.

My jednak zamiast nad wodę ruszyliśmy w góry. I zdobyliśmy Koziosko (po raz drugi) .







Jakiś czas po... - wywiad z Basią i Grzegorzem
Jakiś czas po... - wywiad z Adamem F.

2 komentarze

  1. znam jednego Pana, który Wam teraz bardzo bardzo zazdrości!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.