Jakiś czas po… – wywiad z Magdą i Maćkiem

Wywiad z serii “Jakiś czas po …”, w którym osoby z podróżniczym doświadczeniem mówią o tym jak podróż zmieniła ich życie i dlaczego warto realizować marzenia.

Magda i Maciek. Rocznik 1980. Obje pochodzą z Opola, a mieszkają i pracują w Krakowie. Ich wspólną pasją jest fotografia i podróże. O ich podróżach można przeczytać na www.jedziemydookola.pl

Opowiedzcie w trzech zdaniach o swojej podróży. Gdzie byliście? Jak długo ona trwała? Kiedy wróciliście?
Nasza podróż trwała rok bez dwóch dni. Wróciliśmy w połowie listopada 2009 r. Odwiedziliśmy Gwatemalę, Honduras, Nikaraguę, Ekwador, Peru, Boliwię, Chile, Argentynę, Nową Zelandię, Australię, Indonezję, Tajlandię, Chiny, Malezję, Indie i Nepal.

O długich podróżach marzy prawie każdy, jednak tylko niektórzy ruszają w drogę. Co sprawiło, że postanowiliście zmienić marzenie w czyny?
Nasza wspólna przygoda z podróżowaniem zaczęła się od wakacji w Portugalii, później był wyjazd do Azji Południowo – Wschodniej, kraje Europy Południowej, Maroko, Indie… i tak apetyt rósł w miarę jedzenia. Ciągle było nam mało, brakowało nam czasu a moment powrotu do domu przychodził za szybko. Postanowiliśmy, że chcemy to zmienić, że teraz jest dobry moment a rok wydawał się wystarczająco długi. Teraz wiemy, że wcale taki długi nie jest ;-)

Jak wyglądały przygotowaniach do podróży? Czy to był trudny proces? No i co z pieniędzmi? Spadek po cioci z Ameryki, bogaci rodzice, wygrana w loterii, czy może coś bardziej prozaicznego?
W naszym przypadku planowania nie było za wiele. Najważniejsza była decyzja o rocznym wyjeździe oraz zakończenie pewnego etapu jeśli chodzi o kwestie zawodowe. Przez kilka lat pracy i oszczędzania udało nam się odłożyć trochę pieniędzy (od razu wiedzieliśmy na co chcemy je wydać). Dalej były szczepienia i ustalenie krajów, które chcemy odwiedzić. Jedno miejsce zaważyło na kierunku podróży – Ladakh. Był listopad, a więc było już za późno na góry w Indiach dlatego obraliśmy kierunek na zachód i przełożyliśmy je na koniec. Sam bilet RTW kupiliśmy na trzy tygodnie przed datą wylotu + dwa przewodniki LP – Central i South America, które zaczęliśmy czytać dopiero w samolocie.

Wiele osób rezygnuje z marzenia o podróżach, z obawy o swoje losy zawodowe i przyszłość (bo przecież nikt nie będzie chciał zatrudnić kogoś z roczną dziurą w CV no i trzeba płacić składki na ZUS, żeby zapewnić sobie emeryturę). Jak rozwiązaliście ten dylemat?
Kwestia kariery nigdy nie była dla nas priorytetem. Moment też wydawał się dobry – Magda zakończyła swoją edukację, a ja nie byłem zbytnio przywiązany do mojej dotychczasowej pracy. Wiedzieliśmy, że jeśli tego nie zrobimy teraz to drugiej okazji może już nie być. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się tego nie zrobiło. A my z całą pewnością nie żałowaliśmy naszej decyzji!!!

Czy podróż zmieniła w jakiś sposób Was i Wasze życie?
Myślę, że podróż nas zmieniła. Taki wyjazd poszerza horyzonty, ustawia człowiekowi odpowiednie priorytety i daje radość życia. Staramy się cieszyć małymi rzeczami i mieć minimalistyczne podejście do posiadania rzeczy – nadal wolimy gdzieś pojechać niż kupić nowy telefon czy telewizor.

Co jest najtrudniejsze w życiu po podróży?
Mógłbym napisać, że znalezienie pracy jest dość ciężkie, że zima w polskim mieście itp., jednak dla nas najtrudniejszym okazało się zmierzenie z rutyną i szarą rzeczywistością, gdzie większość czasu zajmuje zarabianie pieniędzy. Po kilku miesiącach nasza podróż wydała się czymś nierealnym. Korzystanie z uroków życia po 8h pracy nie jest proste. Paradoksalnie, chyba jest to dużo łatwiejsze, gdy nie ma się w głowie tych wszystkich zjawiskowych miejsc za siedmioma górami…

Jedna rada na osoby, która chciałaby, ale boi się
Warto mieć marzenia i do nich dążyć – jakkolwiek nierealne się one w danej chwili wydają. To co się widziało i przeżyło ma największą wartość, tego Ci nikt nie zabierze.

Jak grzyby po deszczu
Wesołych Świąt

1 komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.