Jakiś czas po… – wywiad z Kasią i Andrzejem

Wywiad z serii “Jakiś czas po …”, w którym osoby z podróżniczym doświadczeniem mówią o tym jak podróż zmieniła ich życie i dlaczego warto realizować marzenia.

Kasia i Andrzej. Rocznik 1977. Kasia pochodzi z Mikołajek, Andrzej z Wrocławia. Od kilku lat mieszkamy w Düsseldorfie. Kasia jest adwokatem, Andrzej pracuje w firmie ubezpieczeniowej. Kasia lubi morze, Andrzej lubi góry. Andrzej lubi gotować, Kasia lubi jeść. Oboje lubią podróże. O ich przygodzie można przeczytać na 365rtw.wordpress.com

Opowiedcie w trzech zdaniach o Waszej podróży. Gdzie byliście? Jak długo ona trwała? Kiedy wróciliście?
Nasza podróż dookoła swiata trwała 9 i pół miesiąca i składała się z dwóch części. Najpierw spędziliśmy sześć i pół miesiąca W Azji Południowo-Wschodniej, Australii, Nowej Zelandii, Polinezji Francuskiej, Boliwii, Chile i Argentynie. Po 2 i pół miesiącach przerwy (planowanej), którą spędziliśmy z powodu pracy w Niemczech, wróciliśmy do Ameryki Południowej. Byliśmy w Patagonii, Brazylii, krótko w Peru, na koniec przejechaliśmy Amerykś Środkową od Panamy do Meksyku. Do domu ostatecznie wróciliśmy dokładnie po dwunastu miesiącach od wyjazdu – 1-go maja 2010 roku.

O długich podróżach marzy prawie każdy, jednak tylko niektórzy ruszają w drogę. Co sprawiło, że postanowiliście zmienić marzenie w czyny?
O podróżach marzyliśmy od dawna, może od zawsze. Sporo też przed „tą” podróżą jeździliśmy, głównie po Europie. Studiując, a studia zajęły nam sporo czasu, mieliśmy taką możliwość. Pomysł podróży dookoła świata pojawił się chyba w momencie, gdy uświadomiliśmy sobie, że jeżdżąc na krótkie wakacje nie zobaczymy nawet małej części tego wszystkiego, co na świecie chcielibyśmy zobaczyć. Podróż dookoła świata była jedynym rozwiązaniem tego problemu :). Ostateczną decyzję o wyjeździe podjęliśmy po tym, gdy poważne problemy zdrowotne naszych bliskich uświadomiły nam, że jeśli będziemy czekać z podróżą do emerytury, może się na nią okazać za późno…

Jak wyglądały przygotowania do podróży? Czy to był trudny proces? No i co z pięniedzmi? Spadek po cioci z Ameryki, bogaci rodzice, wygrana w loterii, czy może coś bardziej prozaicznego?
Od momentu, w którym podjęliśmy decyzję o podróży do wyjazdu mieliśmy 2,5 roku na zebranie funduszy i przygotownia. To bardzo dużo czasu na planowanie, czytanie przewodników i blogów. Przez dwa lata do tego właśnie i do oszczędzania się ograniczaliśmy. Później, gdy wiedzieliśmy już dokąd chcemy pojechać, sprawdziliśmy przepisy wizowe, skonsultowaliśmy się z lekarzem, zaszczepiliśmy się na wszystko na co się tylko dało, odwiedziliśmy dentystę. W końcu kupiliśmy bilet lotniczy dookoła świata, trochę sprzętu i ubrań. Na końcu wynajęliśmy na rok małe pomieszczenie dokąd zawieźliśmy nasz „dobytek” i wyprowadziliśmy się z wynajmowanego mieszkania. Ostatni tydzień przed podróżą pomieszkiwaliśmy u znajomych, a że pracowaliśmy dosłownie do dnia wylotu, były to dni dość stresujące. Generalnie jednak wspominamy przygotowania bardzo miło. Dzięki temu, że mieliśmy na nie tak dużo czasu i dość solidnie do nich podeszliśmy, nie mieliśmy w czasie podróży żadnych niemiłych niespodzianek.
Fundusze na podróż pochodziły wyłącznie z oszczędności. Wprawdzie pracując w Niemczech można zapewne zarobić i zaoszczędzić więcej niż w Polsce, ale w naszym przypadku na podróż zarabiał właściwie wyłącznie Andrzej, bo ja jeszcze się uczyłam. Nie musieliśmy sobie może wszystkiego w czasie tych kilku lat przed podróżą odmawiać, ale oszczędzaliśmy dość ostro. Dzięki temu jednak i w czasie i po podróży mieliśmy taka ilość pieniędzy, że nie musieliśmy stale o nich myśleć.

Wiele osób rezygnuje z marzenia o podróżach, z obawy o swoje losy zawodowe i przyszłość (bo przecież nikt nie będzie chciał zatrudnić kogoś z roczną dziurą w CV no i trzeba płacić składki na ZUS, żeby zapewnić sobie emeryturę). Jak rozwiązałeś ten dylemat?
Czas naszej podróży nie był przypadkowy. Wyjechaliśmy po tym, jak skończyłam aplikacje adwokacką i zanim na dobre zaczęłam pracować. Andrzej z kolei jako pierwszy w swojej firmie złożył wniosek o urlop bezpłatny i go otrzymał. Innymi słowy staraliśmy się trochę dopasować podróż do naszych życiorysów. Dość dobrze nam się to udało. Jednocześnie byliśmy jednak zdecydowani wyruszyć w podróż za wszelką cenę. Gdyby pracodawca Andrzeja nie zgodził się na urlop, Andrzej zrezygnowałby z pracy. Podobnie było z ukończeniem mojej aplikacji, niezależnie od jej wyniku chcieliśmy wyjechać. Nie martwiliśmy się o przyszłość, o to jak sobie poradzimy po powrocie. Myśleliśmy o tym, ale wychodziliśmy z założenia, że wszystko się jakoś ułoży, że skoro udawało się do tej pory, uda się też po podróży. Staramy się nie żyć dla pracy i dlatego nie obawialiśmy się o swoje losy zawodowe. Jak okazało się po powrocie, mieliśmy rację. Szybciej niż się spodziewaliśmy wpadliśmy w sidła pracy i myślimy jak się z nich ponownie wyrwać :).

Czy podróż zmieniła w jakią sposób Was i Wasze zycie?
Wiele w czasie podrozy widzielismy, poznalismy wspanialych ludzi, mamy z tego jednego roku wiecęj wspomnień niż z trzydziestu poprzednich lat :). Dzięki podróży, doceniliśmy to co mamy i uświadomiliśmy sobie przede wszystkim, że nadal chcielibyśmy podróżować.

Co jest najtrudniejsze w życiu po podróży.
Wbrew pozorom najtrudniejszy w życiu po podróży nie okazał się sam powrót do pracy. Po powrocie wszystko działo się jakby z rozpędu. Dopiero po kilku miesiącach pobytu w jednym miejscu i zorganizowaniu sobie nowego domu, zaczęliśmy tęsknić za podróżami. Bo podróże uzależniają. Po tym gdy widziało się już co nieco, chciałoby się zobaczyć jeszcze więcej. Na szczęście życie po podróży jest życiem przed podróżą.

Jedna rada dla osoby, która chciałaby a boi się.
Nie ma się czego bać :). Trzeba się spakować i ruszać w drogę.

Nie mam, a jestem
Zdjęcie tygodnia - Kąpiel w Gangesie

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.