Jakiś czas po… – wywiad z Markiem i Dorotą

Wywiad z serii “Jakiś czas po …”, w którym osoby z podróżniczym doświadczeniem mówią o tym jak podróż zmieniła ich życie i dlaczego warto realizować marzenia.

Marek – w pewnych kręgach zwany Mańkiem. Wybranka jego to Dorotka. Są całkiem normalną(?) parą z dwójką dziećmi, lubią podróże (wow!). Mieszkają w Anglii od lat pięciu. O swych wakacjach i nie tylko piszą na blogu www.maniekdorotka.com. Żeby mieć pełniejszy obraz sytuacji warto przed lekturą obejrzeć filmik.

Opowiedz w trzech zdaniach o swojej podróży. Gdzie byłeś? Jak długo ona trwała? Kiedy wróciłeś?
Przez 112 dni przemierzaliśmy w trójkę (ja, Dorotka i 1.5 roczny Maksio) kraje Azji Południowo Wschodniej. Od stycznia do kwietnia 2010 byliśmy w Tajlandii, Malezji, Wietnamie i Indonezji. Wróciliśmy w czwórkę, Gabryś ma już cztery miesiące i na szczęście nie ma skośnych oczu;))

O długich podróżach marzy prawie każdy, jednak tylko niektórzy ruszają w drogę. Co sprawiło, że postanowiłeś zmienić marzenie w czyny?
Jakoś tak, na skutek kilku zbiegów okoliczności, zaczęliśmy myśleć, że nic nas w jednym miejscu nie trzyma, że dom nie nasz, resztę można sprzedać na ebay’u. Że możemy mieszkać gdzie chcemy. Mieliśmy za sobą kilka wyjazdów typu all inclusive, ale czuliśmy, że to nie to. Zaczęły się długie rozmowy, potem przekuwanie marzeń na plany, a plany w rzeczywistość. Chcieliśmy się gdzieś porządnie wygrzać na słonku po kilku latach angielskiego deszczu i wiatru;)

Jak wyglądały przygotowaniach do podróży? Czy to był trudny proces? No i co z pieniędzmi? Spadek po cioci z Ameryki, bogaci rodzice, wygrana w loterii, czy może coś bardziej prozaicznego?
Praca po 7 dni w tygodniu, na dwa etaty, ot co. Nie mamy rodzinnej fortuny, którą można by trwonić, ani bogatego wujka, który by ostatnio umarł, więc ciężka praca, oszczędzanie na wszystkim. Rezygnacja ze zbędnych rzeczy, po przemyśleniu okazało się, jak dużo pieniędzy marnowaliśmy na głupoty! Ustalenie priorytetów. Jedno wyjście na miasto ze znajomymi, czy za równowartość opłacenie tygodnia w Guesthousie w Tajlandii? Zgrzewka batoników czy dwa zimne, świeże kokosy od ulicznego sprzedawcy? Co kto lubi…

Wiele osób rezygnuje z marzenia o podróżach, z obawy o swoje losy zawodowe i przyszłość (bo przecież nikt nie będzie chciał zatrudnić kogoś z roczną dziurą w CV no i trzeba płacić składki na ZUS, żeby zapewnić sobie emeryturę). Jak rozwiązaliście ten dylemat?
Nie było dylematu, bo bylem głęboko przekonany, że po powrocie mogę znaleźć lepszą prace (i tak właśnie się stało). Dla pracodawcy jestem jedynie małym trybikiem, który można łatwo zastąpić. I znam swoją wartość.

Czy podróż zmieniła w jakiś sposób Was i Wasze życie?
Nasze wakacje były dość skromne jeśli porównać je do wyczynów innych, ale te cztery miesiące wystarczyły, by choć trochę odbyć podróż wgłąb siebie, przekonać się, że można mieć szersze horyzonty, że poczucie bezpieczeństwa, które mamy funkcjonując w schemacie praca-dom-praca-dom-obowiązki jest tak naprawdę złudne. Wolność, którą odczuwa się na takim wyjeździe początkowo przytłacza, ale po jakimś czasie daje dystans do siebie i otaczającej rzeczywistości. Mogę powiedzieć, ze teraz jestem innym człowiekiem, ta podróż odmieniła mnie, jestem pewniejszy siebie, spokojniejszy wewnętrznie, a to zaledwie początek. Obecnie pracuję, jestem tym trybikiem maszyny Systemu, lecz mam tego świadomość, patrzę na wszystko tak jakby z boku. Wszystko co teraz robię ma swój cel i głębszy sens.

Co jest najtrudniejsze w życiu po podróży?
W sumie to nic konkretnego, oprócz powrotu do tzw. zwyczajnej rzeczywistości. Choć z drugiej strony fajne to było wyzwanie zaczynać wszystko od początku, dom, praca, codzienność. Lubimy wyzwania i czasem jazdę po bandzie;)

Jedna rada na osoby, która chciała by ale boi się.
Mógłbym zażartować, że trzeba wyzbyć się syndromu dziewicy – chciałabym, ale się boję. Ale tak naprawdę to każdy musi sam ze sobą porozmawiać czego oczekuje od życia, które jest tylko jedno i dość zresztą krótkie. Podjąć decyzję i odważyć ją realizować. Powodzenia i do zobaczenia gdzieś na końcu świata:)

Test na obywatelstwo, czyli ignorancja pełną gębą
Największy na świecie wieszak na ubrania

3 komentarze

  1. Gratuluję bardzo! Za pół roku wyruszamy z 2,5 letnią córką w roczną podróż do Australii, dlatego z podwójną uwagą czytałem ten post i na pewno poczytam bloga Marka i Doroty. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

    Post a Reply
  2. Maniek!
    Czytalem ten wywiad tuz po opublikowaniu, ale jakos nie pamietalem o tym jak Cie spotkalem w weekend. Teraz znajac Cie juz osobiscie przeczytalem sobie jeszcze raz z przyjemnoscia :)
    Pozdr!
    Michal.

    Post a Reply
    • No to fajnie:) oby wiecej bylo okazji do spotkan, nastepnym razem bede pijacy;P pozdrawiamy!!

      Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.