Po siódme – pary mężczyzn i kobiet trzymają się za rękę

Po siódme – pary mężczyzn i kobiet trzymają się za rękę. Publicznie się przytulają, całują i nie budzą żadnej reakcji. Na “naszej” ulicy kursuje transwestyta. Ma 190 cm wzrostu, krótką spódniczkę, długie, czarne włosy i bardzo umięśnione nogi. Spotykam go w sklepie, w kiosku, w kawiarni – żadnych uśmieszków, chichotów, pokazywania palcami. Czyżby autentyczna tolerancja?

Autentyczna tolerancja? Myślę, że zdecydowanie tak. Nie wiem jak jest na prowincji, ale w miastach nikogo nie dziwią geje i lesbijki i nikt nie robi wielkiej tajemnicy ze swojej orientacji seksualnej (równocześnie się z nią na codzień nie obnosi). W mediach bardzo dużo mówi się o tolerancji, istnieje wiele organizacji zajmującej się walką o równouprawnienie mniejszości seksualnych, na mieście mają sporo swoich klubów. Niepoprawne politycznie jest bycie ‚anty’, więc nawet jeśli ktoś właśnie takie poglądy ma to raczej nie wygłasza ich publicznie.

Najlepszym przykładem na tolerancję Australijczyków jest doroczny festiwal gejów i lesbijek Mardi Gras. To wielodniowy festiwal, którego punktem kulminacyjnym jest parada, na którą schodzą się tysiące ludzi o wszelkiej możliwej orientacji – homo, hetero, bi, trans i kto wie jakich jeszcze w każdym możliwym wieku. Nikt nikogo nie obraża, nie widać gangów skandująych hasła nienawiście i wymachujących kijami bejzbolowymi, nie ma odmawiania różańca w intencji ‚grzesznych’ i tego wszystkiego co dzieje się w Polsce przy okazji Parady Równości w Warszawie. Jest tylko dobra zabawa.

A w ramach ilustracji zapraszam na kilka fotek z festiwalu Mardi Gras z tego roku i z 2007.

Wyścig Drag Queen, Sydney
Wyścig Drag Queen, Sydney
Wyścig Drag Queen, Sydney
Wyścig Drag Queen, Sydney
Parada Mardi Gras, Sydney
Parada Mardi Gras, Sydney
Parada Mardi Gras, Sydney
Parada Mardi Gras, Sydney

Poprzednie odcinki z serii 9 rzeczy, które powinniście wiedzieć o Australii:

Wprowadzenie
Po pierwsze
Po drugie
Po trzecie
Po czwarte
Po piąte
Po szóste

Zdjęcie tygodnia: Magia
Pół roku później

1 komentarz

  1. Jeśli ma popękane pięty to znam tego tranwescytę :) Spotykałam go wiele razy na Kings Cross… Mardi Gras … Chyba tylko raz miałam aparat ze sobą, jakoś nigdy nie udało mi się zrealizowac pełnego reportażu. Może jeszcze kiedyś się uda…
    Fajne fotki. Pozdrawiam, Marzena

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.