Pół roku później

Dokładnie pół roku i 4 dni temu skończyła się nasza ‚przerwa w karierze’ (czyli career break). Te pół roku i 4 dni były równocześnie bardzo prostym i bardzo skomplikowanym okresem w naszym życiu.

Prostym, bo powrót do tzw. rzeczywistości w wymiarze, który – z braku lepszego słowa – nazwę materialnym, był raczej bezbolesny i łatwy. Mieszkanie znaleźliśmy po dwóch dniach szukania, a pracę po 3 tygodniach. Czyli te wszystkie obawy, które mieliśmy przed podróżą o tym, że miesiącami będziemy pozbawieni dochodu, że nikt nie będzie chciał nas zatrudnić, bo mamy dziurę w życiorysie, okazały się być bezpodstawne.

Z drugiej strony powrót był (i nadal jest) skomplikowany w sensie mentalnym. Inne rzeczy nas interesują i inne rzeczy sprawiają nam przyjemność niż przed podróżą. Inną też mamy wizję przyszłości. Praca na etacie jest sporym wyzwaniem dla umysłu, a świadomość, że 8 godzin dziennie trzeba spędzać w miejscu, gdzie niekoniecznie każda wykonywana czynność jest ekscytująca, czasem działa depresyjnie. Dlatego bardzo dużo czasu od powrotu spędzamy na myśleniu o tym co zrobić, żeby etat nie był czymś co będzie nam towarzyszyć przez następne 30 lat. Kombinujemy co zrobić, żeby żyć po swojemu i realizować swoje pasje. Niekoniecznie chodzi nam o to żeby wiecznie podróżować. Raczej o to, żeby być finansowo niezależnym od innych i robić to co zawodowo sprawia nam przyjemność.  Mamy na to kilka pomysłów.  Nad niektórymi powolutku zaczynamy pracować. Jeśli coś z nich wyjdzie to może kiedyś o nich napiszę. Póki co nie ma sensu robić zamieszania i ogłaszać wielkich planów, kiedy te dopiero powolutku się kształtują. A plany mamy duże :)

Jedno jest pewne – ta podróż to była najlepsza rzecz jaką zrobiliśmy w życiu. Dzięki niej uwolniliśmy umysły i zobaczyliśmy przed sobą możliwości, o których wcześniej nigdy byśmy nie pomyśleli.

Nelsons Bay. Career Break Blog.

Po siódme – pary mężczyzn i kobiet trzymają się za rękę
Big things

12 komentarzy

  1. Pierwszy raz tu jestem. Przejrzałam pospiesznie i podoba mi się. Fajnie napisane, prawdziwe.
    W miarę wolnego czasu będę zaglądać!
    Pozdrawiam serdecznie! :)
    ps. Australia to moje marzenie na podróż! :P

    Post a Reply
  2. Tez jestem tu pierwszy raz, ale bardzo mi sie podoba, na pewno bede regularnie wpadac :) Podziwiam Was! I pozdrawiam z rodzinnego miasta Przemka – Szczecina :)

    Post a Reply
  3. SUPER SUPER :) Nadal będę czytać i życzę powodzenia!!!

    Post a Reply
  4. Magda, jestem Twoją fanką już z Golden Line! Pisz pisz bo nieźle Ci to wychodzi :)))
    Mam nadzieję że uda nam się kiedyś spotkać! :)

    Post a Reply
  5. O Jezu, jak Was rozumiem. Ja dopiero kilka tygodni po długiej podróży i wiec syndrom odstawienia jeszcze slaby, ale rzeczywistosc poraza. Za oknem milion wspaniałych przygód, a tu klik klik w open space przez 1/3 dnia.
    A co do obaw o pracę. Spytałem raz takiego australijczyka co mlodosc przebimbał rozbijajac się po swiecie jak zdobył znakomita prace w ministerstwie – ‚Jak masz gadane i masz co opowiadać zatrudnią Cie wszędzie.’ ;-)

    Post a Reply
  6. ja tylko jedno mam pytanie. Zawsze wszystko zaczyna sie od marzen, potem sa plany itd. Zawsze chciałam zobaczyć trochę świata i ZROBIĘ TO nie ma bata, ale i tu zapytam o cos co mnie sama denerwuje jak ludzie zaczynaja narzekac, ze nie mozna bo praca, bo dom, bo rodzina bla bla bla. Jak to jest z tym jak ktos wyjezdza w dluga podroz i potem nie wypracuje ilus tam lat i potem nie ma sie za co utrzymac, bo nie wypracowal kilkudziesieciu lat do emerytury! MEN THAT SUCKS! chodzisz po tym swiecie i masz obowiazek robienia na panstwo, bo inaczej potem nic nie bedziesz mial i jestes tak czy inaczej uwiazany z najglupszym problemem przyszlosci (gdyby byla bo zyjemy w terazniejszosci) o ktorej nie chcesz myslec.

    Post a Reply
    • Aśka, dzięki za komentarz.

      Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale nie do końca zgadzam się z tym co napisałaś, a konkretnie z tym, że „chodzisz po tym swiecie i masz obowiazek robienia na panstwo, bo inaczej potem nic nie bedziesz mial i jestes tak czy inaczej uwiazany z najglupszym problemem przyszlosci (gdyby byla bo zyjemy w terazniejszosci) o ktorej nie chcesz myslec”

      Tak myślimy, bo tak nam wmówiono. Są jednak inne drogi niż etat, obowiązkowe składki na ZUS, który i tak przecież zbankrutuje, i potem jałmużna od Państwa w formie emerytury w kwocie 800zł. Naprawę są inne drogi. Jakieś 3 lata zajęło mi, żeby te inne drogi poznać. I jestem zdeterminowana, żeby nimi pójść. To zajmie trochę czasu, ale jestem pewna, że jest to wykonalne :)

      Post a Reply
    • Aska, zgadzam sie z Magda. Nie masz obowiazku „robienia” na panstwo. Nie jestes niewolnikiem! ZUSik splajtuje, a panswto Polskie niestey prawdopodobnie tez.
      Sa inne kraje w ktorych perspektywy na przyszlosc sa na szczescie. My wyjechalismy z Polski juz 6 lat temu i wcale nie zalujemy. Emigracja to przygoda, takze podroze, wiele mozna sie nauczyc, np. jezykow, zaglebic sie w kulture dango kraju. Zanim wyjechalem mowilismy tylko plynnie po angielsku, teraz znamy biegle francuski (prawie 3 lata we Francji) i norweski (ponad 3 lata w Norwegii). Gdzie i kiedy bysmy sie tyle w Polsce nauczyli? A poza tym emerytura, juz jakas tam minimalna nam sie nalezy ;) – jak na warunki polskie to bylaby jedna z wyzszych… Jestemy w stanie podrozowac teraz nawet przec kilka lat :)…Teraz tylko kwestia kiedy, dokad i na jak dlugo chcialibysmy… Wiec niestety trzeba przestac wierzyc we mrzonki o tym ze wszystko „idzie do przodu” w Polsce, ze „praca w Polsce bedzie sie oplacac bardziej….” bo tak przynajmniej przez najblizsze lata nie bedzie na pewno…

      Post a Reply
  7. dzieki bardzo za odp :) Bede musiala tez poszperac jak tak mowicie. Ja to doskonale wszystko rozumiem i o wiele bardziej wole gdzies wyjechac, zobaczyc troche swiata, sama doswiadczyc niz cale zycie ogladac cos w telewizji i chciec ale do tego nie dazyc. Siedzenie cale zycie na tylku i codzienne narzekanie na to jaka to praca jest okropna i malo interesujaca mnie przeraza tak czy owak wiec ogromna motywacja jest to ze za te kilka lat mozna naprawde czegos fajnego dokonac :) Ja obecnie mieszkam w Belgii takze system troche inny, zawsze lepszy niz ten polski. Dzieki jeszcze raz i pozdrowienia z dzis slonecznej Brukseli!

    Post a Reply
  8. Zazdroszczę, realizacji marzeń podróżniczych, doświadczeń, nowego spojrzenia, a najbardziej tego, że robiliście to RAZEM. Ja, cholera, podrózuję sama, a sama na taką przerwę w życiorysie się nie odważę :(

    Post a Reply
    • Ola, głowa do góry! Nigdy nie wiesz kiedy na Twojej drodze pojawi się ktoś kto będzie chciał razem z Tobą zrealizować to marzenie :)

      Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.