Do pracy Rodacy!

No i stało się. Dobrowolne bezrobocie – które zresztą było chyba najlepszym czasem w całym moim dotychczasowym życiu – skończło się dzisiaj. Po dokładnie 656 dniach.

Praca narazie tymczasowa (krótki kontrakt, który ponoć ma szansę się przedłużyć), ale jednak praca. Trzeba rano wstać, stawić się w biurze na czas, a potem przez 8 godzin pracować. Czyli nic w czym miałabym wprawę.

Pierwszy dzień, który właśnie za mną, potwierdził, że podróżowanie jest o wiele ciekawszym sposobem na życie niż praca. Już dawno o tym wiedziałam, a dziś się tylko w tym przekonaniu utwierdziłam.

Po trzecie – małe lokalne kafejki pękają w szwach
Buahahahaha :))))

5 komentarzy

  1. Diabelsko prawdziwa prawda najprawdziwsza. :-)
    Tym bardziej, że praca 8×5 potrafi zabić życie (nie mówiąc o takiej 12×6!).

    Post a Reply
  2. Wszystko co dobre za szybko się kończy… A z ciekawości, jaka to praca?

    Post a Reply
  3. Święta prawda. Ja po 3 latach przygód z biznesem musiałem chwilowo wrócić do Korpo, ale czytam tego bloga bo myśle o następnym przystanku Australii!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.